środa, 28 grudnia 2016

2016... a więc to już?

Ten rok zleciał mi tak szybko, że wciąż nie mogę w to uwierzyć. Ten rok był tak pełen wrażeń, ekscytujący i trudny jednocześnie, że naprawdę nie wiem, kiedy to wszystko zdążyło się wydarzyć. Ten rok właśnie się kończy.

Z tej okazji chciałabym tu podsumować powoli odchodzący 2016, podobnie jak rok temu podzielić się nowymi odkryciami i objawieniami, zobaczyć jak poszło z realizacją postanowień, a na koniec określić plany i cele na 2017. 

Ten post będzie chyba długi, coś tak czuję, więc przygotujcie się na sentymentalny, pełen emocji wywód.

 

Postanowienia z poprzedniego roku


Niby wolę nie robić postanowień, bo wydaje mi się, że i tak ich nie spełnię, ale jednak co roku zawsze pojawiają się jakieś plany. I w sumie to dobrze. Bo gdy wiem, co chcę osiągnąć, o czym marzę, mam większą motywację i łatwiej mi to zrealizować.
Jednym z moich celów na rok 2016 było wzmożenie aktywności na blogu i wprowadzenie jakiejś regularności. Jakiejkolwiek. Dotąd pisałam posty średnio co dziesięć dni, czasem nie pojawiały się przez dwa tygodnie, ogólnie - wpisy pojawiały się kiedy chciały, a dwa miesięcznie raczej mnie nie satysfakcjonowały. W pierwszym półroczu właściwie nic się nie zmieniło i trochę za często pojawiały się tagi. Mniej więcej w sierpniu ustaliłam sobie, że publikuję jednego posta w tygodniu i taki system okazał się dla mnie najbardziej korzystny. Najwięcej wpisów ujrzało światło dzienne w listopadzie, bo aż sześć (jeden to wprawdzie zebrane do kupy wszystkie części ,,Sabinki", ale ćśś, sześć dobrze brzmi).

Chciałam także publikować więcej opowiadań i właściwie mi się to udało. Na blogu łącznie pojawiło się osiem tekstów mojego autorstwa (jeśli liczymy ,,Sabinkę" jako trzy części, a nie jedną część, a w tym wypadku liczymy, bo wychodzi większa liczba). W 2015 opublikowałam dziewięć tekstów, jednak jeden z nich to krótki wiersz, a drugi dramat. Szczęśliwa tegoroczna ósemka to sama proza, do tego w niektórych przypadkach o nieco większych gabarytach niż pisane dotychczas miniaturki.
Oczywiście nie mogę nie napisać o Cyklu Słowiańskim, czyli serii opowiadań o badaczce stworzeń nadprzyrodzonych rodem ze słowiańskich wierzeń. Moja duma. Na razie pojawiły się trzy części (jeśli liczymy ,,Sabinkę" jako jedną część, a w tym wypadku liczymy, bo jest wygodniej, chociaż ,,pięć" brzmi bardziej imponująco) - ,,Kruchy lód", ,,Sabinka" i ,,W samo południe". Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że przygody Anki aż tak przypadną Wam do gustu, ale oczywiście to dla mnie wielka radość i z przyjemnością pociągnęłam historię dalej. Pierwsze opowiadanie powstało na zasadzie ,,lol, mam jakieś dwa dni do końca miesiąca, a nie napisałam opowiadania na Kreatywne Spojrzenie, trzeba coś wymyślić, cholera...", a w efekcie pomysł rozwinął się na kilka kolejnych części. Oczywiście bardzo się z tego cieszę i dziękuję za ogrom wsparcia i pozytywnych komentarzy!

W poście z 2015 roku pojawiło się również, uwaga, cytuję: 
Otóż chciałabym stworzyć w końcu coś większego niż dwadzieścia kilka stron, najlepiej, co jest moim marzeniem powieść (ach, jakże to dumnie brzmi). (...) W 2016 roku chciałabym porwać się na dłuższą formę i stworzyć powieść/nowelę, ewentualnie zbiór opowiadań.
A więc...
...
Coś zaczęłam.
Właściwie zaczęłam pisać powieść. 
,,Powieść" brzmi bardzo dumnie, zbyt dumnie, jak na moje wypociny, ale pomysł zrobił się tak rozbudowany, że już wiem, iż to musi być taka forma. Jeszcze się w zastraszającym tempie rozrasta i robię notatki, żeby się nie zgubić. Jestem przerażona, bo to miała być krótsza opowieść, a już na tym etapie się gubię, ale jednocześnie bardzo podekscytowana. W końcu znalazłam na tyle rozbudowany i angażujący pomysł, który jak na razie się nie wyczerpuje - im dalej, tym mocniej się wciągam i jestem zakręcona na punkcie tej historii. Nie chcę Wam za wiele zdradzać, napiszę tylko, że to fantastyka umiejscowiona w fikcyjnym świecie, który jest inspirowany naszym dziewiętnastym wiekiem. Do tej pory napisałam jakieś czterdzieści stron (plus około trzydziestu wyrwanych fragmentów, które pojawią się w dalszych scenach, ale akurat miałam na nie pomysł). No dobra, to nie jest może jakoś bardzo dużo, ale jak na mnie naprawdę sporo. Wiecie, to w sumie jak na razie najdłuższa rzecz, jaką napisałam w życiu.
Na razie nie myślę o tym, co dalej z tym zrobię, po prostu chcę to skończyć. Ewentualnie potem zastanawiać się,  czy to w jakiś sposób ujrzy światło dzienne i czy w ogóle. Próbuję skupić się na samym tworzeniu, trudnym, bo długa forma rzecz trudna i już się gubię, a nad tym, co dalej, pomyślę jeśli postawię finalną kropkę. A bardzo chciałabym tę kropkę postawić. Nie wiem, czy mi się uda, bardzo możliwe, że nie, w końcu to dopiero pierwsze próby, ale na pewno będę się starać.


Doświadczenia, odkrycia, objawienia


Nie ukrywam - mimo genialnych doświadczeń, wspaniałych chwil i nowych przeżyć, 2016 był dla mnie dość trudny.
Zresztą w ogóle, patrząc po tym, jak ludzie komentują ten czas i ile znamienitych osób odeszło, chyba dla wielu osób okazał się feralny, ale nie jestem w stanie mówić za wszystkich, więc opowiem za siebie.

Chyba przede wszystkim doszło mi naprawdę sporo obowiązków w szkole, a przy tym wiele pracy, zmęczenia, frustracji i stresu. Zaczęłam trzecią klasę gimnazjum (tak, wiem, pewnie potem będzie jeszcze gorzej i będę z nostalgią wspominała te czasy) i okazało się, że opowieści nie są przesadzone - nadganianie zaległości w ekspresowym tempie, przygotowania do egzaminu, nauka do ciągłych sprawdzianów. Myślałam, że poprzedni rok szkolny był wyczerpujący (i tak w sumie był). Jasne.

W tym semestrze bywałam tak dobita i zmęczona, że chwilami myślałam, iż nie wytrzymam. Czasami po prostu się poddawałam. Nie umiałam sobie rozplanować nauki, robiłam wiele na szybko, przytłoczona nadmiarem rzeczy do zrobienia, nie wiedziałam, w co ręce włożyć, do tego łatwo się rozkojarzałam i nagminnie marnowałam czas, błądząc po Internecie, również w trakcie odrabiania lekcji - męczyłam się, ale nie przynosiło to oczekiwanych efektów. Oceny mi spadły. Nie jakoś znacząco, ale w porównaniu z poprzednimi latami z pewnością było gorzej. Irytowałam się, gdy ktoś zwracał mi na to uwagę, bo jak to, przecież ja pracuję! Wyniki po czasie wprawdzie mi się poprawiły, ale zapętliłam się w tę spiralę wyczerpania, rozdrażnienia i stresu. Pewnego dnia nie wytrzymałam. Mianowicie dowiedziałam się, że na kolejny dzień muszę przygotować dużą pracę domową, o której zupełnie zapomniałam i uświadomiłam sobie, że będę musiała długo nad tym siedzieć wieczorem, coś we mnie pękło, coś, co gromadziło się od dłuższego czasu. Efektownie uderzyłam dłonią o ławkę i zaczęłam płakać, wprawiając w osłupienie wszystkich wokół. Czasem zdarza mi się płakać ze zmęczenia i stresu. W ogóle zdarza mi się płakać, częściej, niż bym chciała. Do tego wszystkiego doszły rozkminy egzystencjalne, kryzys wiary i przeżywanie wszystkiego, które zawsze stanowiło jeden z najbardziej irytujących elementów mojej osobowości. W efekcie przez pewien czas byłam kłębkiem zmęczenia i frustracji, na szczęście czas stosunkowo krótki. 

Myślę jednak, że z tego wyszłam. Staram się nie przejmować i cieszyć małymi rzeczami, doceniać je.  Przerwa świąteczna była dla mnie prawdziwym wybawieniem, chwilą na naładowanie akumulatorów, zrelaksowanie się.  

Ale, ale, zrobiło się tak smutno, a przecież ten rok to nie tylko wyczerpanie i stres!  2016 był także pełen nowych, fascynujących doświadczeń, ekscytujących odkryć i pozytywnych zmian, więc mimo wszystko - miał w sobie mnóstwo dobrego.

  •  Nabrałam pewności siebie, dystansu i odwagi. Trochę mniej się wszystkim przejmuję, walczę ze wstydem. Nauczyłam się głośno wyrażać swoje zdanie i go bronić, staram się próbować nowych rzeczy, otwierać na ludzi. 
  • Zmieniłam wygląd bloga i w końcu jestem dosyć zadowolona z tego, jak się prezentuje. 
  • Po raz pierwszy od wielu lat odważyłam się pójść na łyżwy (miałam dość nieprzyjemne wspomnienia i został mi uraz). Okazało się, że było całkiem fajnie. 
  • Byłam na moim pierwszym recitalu Studia Accantus. A nawet dwóch recitalach - Sylwii Banasik i Kuby Jurzyka. Oba były niesamowite.
  • Poszłam na koncert Postmodern Jukebox - najlepszy koncert, na którym byłam w całym moim życiu, serio (nie żebym bywała na wielu, ale wiecie) i jedno z najfajniejszych wydarzeń tego roku. Absolutnie elektryzujący, magiczny, piękny, zabawny i wzruszający. Fantastyczne doświadczenie. Uwielbiam ten zespół, naprawdę.
  • Pojechałam na mój pierwszy obóz językowy z prawdziwego zdarzenia, na Maltę i to było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. A także świetna okazja do rozmowy z nowymi ludźmi i rozwinięcia swojego angielskiego. 
  • Po raz kolejny odwiedziłam Włochy, tym razem środkowe - Toskanię, Umbrię, Marche. Ten wyjazd stanowił magiczną mieszankę zapierających dech w piersiach krajobrazów, pysznego jedzenia i bardzo miłych ludzi. 
  • Ścięłam włosy. To może nie brzmi jak coś ważnego, ale wreszcie czuję się dobrze w swojej fryzurze, a to plus dziesięć do pewności siebie. 
  • Pojechałam na dwie cudowne wycieczki - do Torunia i Wrocławia. Dwa przepiękne miasta, w każdym zauroczyło mnie coś innego. W Toruniu zamkowa, zabytkowa, magiczna atmosfera rodem z dawnych epok, we Wrocławiu bardziej nowoczesny, artystyczny klimat. I absolutnie zakochałam się w ogrodach zamku Książ.
  • Wzięłam udział w egzaminie FCE, o którym możecie poczytać tutaj. Nie znam wyniku, ale samo przejście przez to wszystko było wiele warte i cenne.
  • Mój pokój przeszedł gruntowny remont i wreszcie czuję się tu naprawdę jak w swoim miejscu na ziemi.
  • Odkryłam Thomasa Sandersa, steampunk, antystresowe kolorowanki, seriale internetowe i banki darmowych zdjęć.
  • Obejrzałam sporo świetnych filmów i seriali, w tym ,,Życie jest piękne"(kocham ten film, chyba jeden z moich ukochanych w ogóle ♥), ,,Zwierzogród", ,,Pokój", ,,Grobowiec świetlików", ,,Tylko kochankowie przeżyją", ,,Mary Poppins", ,,Stranger Things" , ,,1815vlog" i ,,Lizzie Bennet Diaries" (no dobra, to na razie zaczęłam, ale jestem zakochana ♥ Dziękuję Annie Marii, za odkrycie przede mną tego cuda, jak i w ogóle webseries), które podbiły moje serduszko.
  • Przeczytałam mnóstwo cudownych książek, w tym trochę klasyków. O książkowych ulubieńcach 2016 roku będzie jednak osobny post. 
  • Biorę udział w pewnym bardzo ekscytującym projekcie literackim. Nie mogę Wam na razie za wiele zdradzić, ale jest super, serio.


Co dalej?


Planuję publikować posty raz na tydzień. Może czasem uda mi się wstawiać częściej, ale myślę, że ten system będzie najlepszy i najbardziej realny.
Będą opowiadania. Na pewno pojawią się kolejne części Cyklu Słowiańskiego, tak jak i pojedyncze, niezależne teksty. Już mam mnóstwo pomysłów i bardzo chcę je zrealizować.
Chciałabym robić więcej zdjęć, rozwijać się w tym kierunku, bo w tym roku to zeszło na bok, a ja wciąż tkwię w byciu zupełną amatorką i fotografowaniu na trybie auto.
No i dobra, pragnę zdobyć tego cholernego laureata z polskiego. Zawsze jest na wyciągnięcie ręki, może w końcu uda mi się zacisnąć na nim palce.

Drodzy Czytelnicy!
Oby ten rok był rokiem nowych cudownych doświadczeń i odkryć, próbowania nowych rzeczy, poznawania wspaniałych ludzi, rozwijania pasji oraz spełniania marzeń.
Tego Wam z całego serca życzę.



Szczęśliwego Nowego Roku!


Zdjęcia: unsplash

28 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post. W wolnej chwili zapraszam na mój skromny blog. www.zbiormyslii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie.
    Nienienienienienienienienienienie.
    Czy Twoja powieść nawiązuje do steampunku ("w fikcyjnym świecie, który jest inspirowany naszym dziewiętnastym wiekiem"... brzmi... brzmi... ach, nawet "zacność", nawet "ZACNOŚĆ" capslockiem nie odda brzmienia tych słów)?
    Polu.
    AAAAAAA!
    (Bo chyba niezależnie od siebie zaczęłyśmy się interesować tym samym nurtem, albowiem ja również ostatnio się w steampunk zagłębiam. Czytam sobie na przykład "Mechaniczne pająki" Coriny Bomann, utrzymane w tej stylistyce - aczkolwiek nie polecam :'D Nie do końca udana rzecz, ale może coś się jeszcze poprawi pod koniec).
    W każdym razie, nawet jeśli steampunkowo nie będzie (choć czuję, że trochę będzie... jeju :P), to...
    AAAAAAAA!
    Polu, jesteś kozakiem. Tak strasznie, strasznie się cieszę, że Ci wychodzi coś z tego projektu, że jesteś, jak mówisz wkręcona, bo to musi być super. Piszesz powieść. Powieść! Rzeczywiście brzmi dumnie, ale ma prawo tak brzmieć, bo jest to powód do dumy. Moje kciuki już zdążyły zsinieć od ich ciągłego ściskania - bo będę je ściskać i ściskać, i trzymać kurczowo!, cobyś swoją powieść skończyła. Kurczaki, gratuluję bardzo <3 Nie muszę chyba dodawać, że jeśli projekt wypali, nie zaznam chyba - i myślę, że reszta czytelników się ze mną zgodzi - większej rozkoszy nad ujrzenie choć kilku rozdziałów (choć jak znam życie, ujrzenie kilku rozdziałów poskutkuje natychmiastowym domaganiem się kolejnych, więc tak czy siak wytrąbimy od Ciebie całą powieść, muahahaha). Ale nie no, tak na poważnie zupełnie, to żadnej presji, wiele wsparcia i bardzo się cieszę! :D <3

    Dziwny był 2016. Rzeczywiście umarło bardzo wiele znanych osób, ale przy tym wydarzenia na scenie politycznej... Jakoś nie za radośnie ostatnio. Znaczy tak jednostkowo to może i radośnie (i oby tak było dalej dla wszystkich, rzecz jasna!), ale światowo - z lekka kiepsko. Choć oczywiście wciąż mogło być gorzej. I tego trzeba się trzymać, i własnych małych radości.

    Kryzys wiary. Jeju, ostatnio jestem jednym wielkim chodzącym Kryzysem Wiary :D Wszyscy już mają serdecznie dość moich pytań godnych co najmniej Samozakisa z Efezu. Pytam bowiem bezustannie i na okrągło wszystkich i o wszystko, co tylko związane z Bogiem i religią. Przetrząsam internet (w tym roku zawędrowałam chyba w najdziwniejsze zakątki w całej mojej karierze w sieci). Oglądam filmiki. No i rozmawiam. No, ale kończąc już o mnie (przepraszam za te egocentryczne dygresje) - łączę się, jeśli chodzi o egzystencjalne rozkminy o Bogu i wszystkim w ogóle. I w przejmowaniu się. Bo też lubię się przejmować.

    Accantusowe recitale są super! Również byłam na dwóch, Adriana i Natalii (czyli moich ulubieńców spośród wszystkich accantusowych wykonawców), choć na obu pojawiła się większość zespołu. Fajną mają energię, na żywo brzmi to wszystko jeszcze lepiej. Ojej. A na koncercie Postmoderna prawdopodobnie będę w marcu (JEJKUCZEMUZNÓWPISZĘOSOBIE)i już tak bardzo bardzo nie mogę się doczekać, aaaa :D
    Obóz językowy musiał być genialnym doświadczeniem. (Wybacz, mam fioła na punkcie obozów językowych i wymian, i tych spraw).
    Pjons! Też ścięłam włosy!
    Stranger Things i 1815vlog obejrzałam dzięki Tobie i Twoim przychylnym opiniom - więc dzięki Ci wielkie, bo nie żałuję tego ani trochę :D I jestem zakochana w pracy kamery w Stranger Things tak bardzo. Jest świetna, mistrzowska jak dla mnie. No i Dustin <3 Choć w sumie lubię wszystkich bohaterów. Mike też jest kochany. Dobra, koniec, bo znów się wkręcam w wielkie dygresje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmieścił mi się komentarz w jednym polu xd Wybacz mi... Polu. Jeju, to było niezamierzone, przysięgam! Czemu te suchary muszą mnie tak wszędzie prześladować?! Boże, przepraszam :D
      No ale wracając. Ekhem.
      Gratuluję przełamania siebie, gratuluję publikacji "Williama Hawkingsa", gratuluję sukcesów blogowych (Sabinka!), gratuluję postępującej powieści (ponownie, no się nie mogę nagratulować po prostu, ale podziwiam, taka prawda), gratuluję w ogóle wszystkich - wielkich i małych - osiągnięć. Życzę laureata (za którego mogę dla odmiany trzymać paluchy od nóg, bo kciuki już zajęte; zresztą ostatnio i za kogoś jeszcze ściskałam kciuki, już się trochę boję, czy nie za bardzo nimi szafuję), siły & odporności na stres (to do szkoły), ogarnięcia rozkmin, wyjścia z kryzysu. Czekam z niecierpliwością na post o książkach! Ach, no i tajemniczy projekt literacki również brzmi niesamowicie intrygująco! :D Ach, no i wreszcie, tradycyjnie, życzę Weny. I dużo wolnego czasu. To chyba najważniejsze czynniki, jeśli chodzi o tworzenie.

      No i na samym końcu, droga Polu, chciałabym Ci jeszcze podziękować, powiedzieć, że jesteś naprawdę bardzo zacna (naprawdę bardzo zacna. Mam nadzieję, że nie brzmię jak creepy pięćdziesięciolatek polujący w internecie na dziewoje; z drugiej strony który pięćdziesięciolatek chciałby się podszywać akurat pod postać mojego pokroju), i przeprosić za tę Godzillę wśród komentarzy. Zdarza mi się to rzadko, zazwyczaj bardziej się ogarniam, ale już nie mogłam się powstrzymać i wyszło długachne.

      Zatem, w skrócie: gratuluję, trzymam kciuki, dziękuję, życzę wszystkiego dobrego, przepraszam za długość komentarza, składam hołd. Zacnego 2017.

      Bukwa

      Usuń
    2. Bukwo, przecież ja uwielbiam te komentarzowe Godzille, jeszcze jak spod Twej klawiatury, to już w ogóle :D Po przeczytaniu Twojego komentarza piszę te słowa z gigantycznym bananem na twarzy i w ogóle cieszę się jak głupia. To było takie sympatyczne i takie cudowne! Dziękuję, dziękuję, dziękuuuję za tyle wsparcia, radości, przecudne życzenia, trzymanie kciuków i w ogóle ach ♥ Jesteś przezacna!
      Tak, trochę nawiązuje do steampunku :D ,,Nawiązuje" to dobre słowo, bo steampunk to sam w sobie raczej nie jest, ale pojawią się maszyny parowe, koleje, gogle i ta cała otoczka :) Steampunk to bardzo zacny nurt i szalenie podoba mi się ta estetyka, te gogle, gorsety i w ogóle ♥ Kurczę, to takie fajne, ze zainteresowałyśmy się tym w tym samym czasie :D W sumie ,,Diabelskie maszyny" Cassandry Clare to steampunk, polecam, fajnie się czyta. Ze steampunkowych książek znam jeszcze ,,Bezudszną", to takie czytadło, ale przyjemne :)
      To fakt, na świecie ostatnio źle się dzieje... ale pięknie napisałaś o trzymaniu się swoich ,,małych radości", myślę, że to ważne.
      Łączę się i wspieram w kryzysie oraz nadmiernym przejmowaniu się! Ale chyba (prawie) każdy wierzący musi borykać się czasem z wątpliwościami. Oczywiście trzymam kciuki za uporanie się z kryzysem :)
      Kurczę, marzę, żeby pojechać na recital Natalii, to moja ulubienica, uwielbiam ją :D Accantus serio brzmi lepiej na żywo! Podobnie zresztą PMJ - oni na nagraniach już brzmią epicko, a na żywo ta epickość eksploduje i jest tak epicko, że bardziej być nie może :D Serio, na koncercie byli jeszcze lepsi. Super, że się wybierasz, życzę świetnej zabawy i koniecznie podziel się wrażeniami!
      *przybija pjonsa w związku ze ścięciem włosów i wszystkim innym*
      Dustin jest przeuroczy, a Mike taki kochany ♥ Ja też lubię Lucasa, nikt go nie docenia, bo jest taki cyniczny, ale to taki głos rozsądku. No i Jedenastka. Och, uwielbiam Jedenastkę, świetnie ją wykreowali. Strasznie się cieszę, że udało mi się Ciebie zachęcić do obejrzenia i ,,Stranger Things" i ,,1815vlog", bo to prawdziwe cudeńka!
      Dobry suchar nie jest zły! :D

      Bukwo, jesteś bardzo, ale to bardzo zacna. Dzięki, że jesteś ♥
      Wspaniałego 2017 roku!

      Usuń
  3. Ja na razie mam 60 stron swojej powieści, plus do tego notatki, a nawet całkiem prawdopodobny pomysł na zakończenie... tego tomu, bo liczę, że będzie więcej. Mam nadzieję, że rachuneczek od wydawnictwa mnie nie zabije i uda mi się podpisać jakąś całkiem sensowną umowę.
    Ale póki co - dopiero się piszę, więc Tobie też powodzenia życzę w tej zacnej sprawie i osiągnięcia celu może już na 2017 rok.

    Przyznam Ci szczerze, że nie mam dobrego zdania o szkolnictwie i gdyby ktoś mi zaproponował powrót do młodych, szkolnych lat zamiast roboty, odmówiłabym.
    Przyczyn jest od groma, musiałabym wypunktować ido tego jeszcze adnotacje porobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to trzymam kciuki oczywiście i powodzenia! A czy mogę chociaż zapytać, jaki gatunek? :)
      Mi właśnie pomysł zaczyna rozrastać się na kolejne tomy, a ja chciałam napisać tylko jeden i kurczę, już nie wiem, to się powiększa w zastraszającym tempie.
      Szkolnictwo ma wiele wad z pewnością. Ja mam akurat takie szczęście, że chodzę do dość fajnej szkoły i źle z całą pewnością nie jest. Ale system zdecydowanie ma mnóstwo złych stron i minusów.

      Usuń
    2. F*CK THE SYSTEM!!oneone!1!eleven!

      Usuń
    3. Fantastyka. Fabuła w całości powstała jak miałam 15 lat, widziałam ją dokładnie obrazami, czasami jakaś przygoda wyśniła mi się, dosłownie. Bo to trochę tak, że jak tworzysz historię, to jesteś z nią na okrągło, a nawet śpisz z nią. Dopisujesz kawałek po kawałku niezależnie od tego czy masz czas, po prostu jest pomysł [PSTRYK] i musisz na chwile usiąść przy klawiaturze. Wena napadowa. To bardzo absorbujące, ale aktualnie mogę sobie na to pozwolić, we wcześniejszym systemie nie mogłam się temu podporządkować, dlatego przez tyle lat nie napisałam ani jednej strony.
      Na pewno będzie kilka tomów.

      Usuń
    4. Tak, znam to uczucie, gdy nagle dopada Cię absolutnie genialny pomysł i po prostu musisz go zapisać :D Podobnie jak gdy historia jest na tyle absorbująca, że towarzyszy Ci cały czas. Oczywiście trzymam kciuki!

      Widzę, Pionku, że szykuje się rebelia przeciwko systemowi ;D

      Usuń
  4. Ojeju! Powodzenia w tej szkole. Wierzę, że Ci się uda, chociaż nauka potrafi być męcząca. Szczerze mówiąc, zazdroszczę, że umiesz rozpłakać się ze stresu i ze zmęczenia. Jakiś czas temu wydarzyła się dosyć trudna dla mnie sytuacja, dotycząca moich przyjaciół (chociaż nie wiem, czy po tym można ich tak nazwać), a ja po prostu nie potrafiłam się rozpłakać. Łzy potrafią uspokoić, pozwalają się wyżyć. To całkiem miłe uczucie. :)
    W każdym razie powodzenia. Ze wszystkim. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi z powodu sytuacji z ,,przyjaciółmi". Łzy z jednej strony rzeczywiście pomagają się oczyścić, ale z drugiej ja na przykład nie znoszę płakać przy ludziach i nie lubię, gdy się to zdarza.
      Trzymaj się również i nawzajem!

      Usuń
  5. Brzmi całkiem imponująco. Jeśli chodzi o mnie, to 2015 był chyba bardziej obfity w zdarzenia niż 2016. Właściwie sporo czasu zmarnowałam. Gratuluję debiutu w gazecie! "Powieść" też zaczęłam pisać, kolejną już, ale pewnie tak samo skończy... Życzmy sobie powodzenia w 2017...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoła nie raz da popalić, a ja zawsze miałam ten sam problem co ty i po prostu wszystkim się bardzo przejmowalam i w sumie nadal to robię, dlatego moim postanowieniem jest po prostu przestać się wszystkim tak przejmować. Ale w końcu u Ciebie oprócz tych niezbyt milych doświadczeń były też i te dobre, a ich z tego co przeczytałam było dosyć sporo. Powodzenia i szczęśliwego 2017 ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za wypociny! Od niedawna śledzę twojego bloga i jeszcze ich nie czytałam (mam to w planach!), ale znam tę ekscytację, kiedy ma się świadomość, że tworzy się coś konkretnego. Powodzenia! W sensie, ogólnie w nowym roku, nie tylko z Cyklem Słowiańskim.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że rok minął Ci w porządku :) Napisałaś bardzo ładne podsumowanie, ale ja jestem inna i wolę zdjęcia :')

    Może wpadniesz na podsumowanie roku? :) 2016 To by było na tyle

    Pozdrawiam cieplutko
    Julka lub halfJulka
    jak kto woli

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że miałaś bardzo intensywny rok! Obu 2017 był równie owocny! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 3cia gimnazjum i circa 70 stron własnej powieści? Przerażasz mnie Dziewczyno, zajdziesz dużo dalej niż reszta z nas... :D

    Zmiana fryzury i pokoju - wbrew pozorom bardzo ważne! ;)

    Straszne te opowieści o zbyt częstym płakaniu, kłębkach nerwów oraz frustracji... I "rąbaniu się" o ławkę... Musisz z tym skończyć!

    Z serdecznym, poświątecznym i przednoworocznym pozdrowieniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajaj, dziękuję. Moje ego właśnie drastycznie skoczyło do góry :D
      No nie? Niby drobiazgi, a jednak istotne ;)
      Tak, wiem. Zmęczenie robi różne rzeczy z człowiekiem, ale uczę się żeby sobie z tym radzić, o. Ale nie ,,rąbałam się" w ławkę, tylko ,,rąbnęłam pięścią" na szczęście, nie jest ze mną aż tak źle ;D
      Dziękuję i nawzajem!

      Usuń
    2. A widzisz, w takim razie o "rąbnięciu" napisałaś jakoś pokracznie, tak że ciężko było zrozumieć co właściwie miałaś na myśli! ;)

      Usuń
    3. No dobra, dobra, mea culpa ;) Już poprawiłam, żeby nikt nie miał wątpliwości :D

      Usuń
  11. Zazdroszczę tak aktywnie spędzonego roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, super, że piszesz powieść. Powodzenia kochana i dużo cierpliwości, bo taka dłuższa forma chyba tego wymaga.
    Posty raz w tygodniu są super, sama ostatnio mniej więcej tyle publikuję i czuję się z tym dobrze - sama ze sobą ale i z czytelnikami ;)
    Pozdrawiam i życzę szczęśliwego nowego roku. Niech Ci się marzenia spełniają! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ciągle jestem zachwycona tym jak dobrze i często piszesz w takim wieku (czuję się staro, no i jestem już dorosła, więc wiem co mówię xd).
    No i nie ma za co ❤
    A i ścięcie włosów robi ogromną różnicę, wiem z doświadczenia!
    Życzę dalszego intensywnego rozwoju w 2017!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy czytam posty innych z podsumowaniami uświadamiam sobie, że nic nie zrobiłam. NIC.
    Gratuluję wszystkich sukcesów ^^ Powodzenia w dalszym blogowaniu i pisaniu powieści, no i oczywiście szczęśliwego Nowego Roku!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przybywam nadrobić zaległości!
    Gratuluję napisania ośmiu tekstów :) Cykl Słowiański okazał się strzałem w dziesiątkę! Nawet nie wiedziałam, że lubię takie klimaty, dopóki nie zaczęłam czytać tych opowiadań. Więc, tak jakby, pozwoliłaś mi odkryć kolejną część siebie, także dziękuję :)
    Oraz gratuluję pomysłu na powieść! I życzę powodzenia, bo, heh, 40 stron to mój rekord, do którego dobiłam dwa razy (raz w sławnym "Życiu Toyani", a wcześniej w innej historii, miałam wówczas bodajże 11 lat). Mam więc nadzieję, że tobie pójdzie z tym lepiej! I, oczywiście, daj znać, jak ją skończysz, bo ja bardzo chętnie rzucę okiem :3
    Oj, Polu :( Przykro mi, że byłaś tak wystawiona na stres. Naprawdę ciężko pogodzić naukę, pasję i jeszcze jakąkolwiek formę odpoczynku ze sobą. Dlatego, podobnie jak w zeszłym roku, tak trochę mi się zniknęło z blogosfery i zapewne wrócę w połowie marca. Rozumiem, co czujesz. Trzymam kciuki za egzaminy gimnazjalne, jestem pewna, że sobie poradzisz!
    Jednak wydarzyło się też mnóstwo pozytywnych rzeczy! ("rzecz" to idealne słowo, gdy brakuje ci słowa, ależ się popisałam zasobem słownictwa, kurka, trzy podobne wyrazy już są w tym nawiasie, za dużo powtórzeń help) Ścięłaś włosy! :o Nie wyobrażam sobie Poli w krótkich włosach! Jednak polecam skracanie fryzury, czujesz, że twoje życie się zmieniło w jakiś znaczący sposób (chociaż to nic wielkiego) - wiem z doświadczenia.
    Oraz dużo muzycznych odkryć! Aaach, zazdroszczę recitali Accantusa! Jak bym chciała pojechać na taki Adriana... Najbliższe mnie są w Krakowie, także musiałby to być wypad na cały dzień, bo na trzy godziny to się nie opłaca...
    *dramatyczne trzy kropki zawiedzenia*
    Powodzenia na olimpiadzie! W tym roku również walczę o ten zaszczytny tytuł, bo finalista mi nie wystarczy >:D
    Idę dalej!
    Pozdrawiam i życzę zrealizowania wszystkich celów na 2017 rok! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! Czuję się zaszczycona, dziękuję ♥
      Biorąc pod uwagę moje tempo pisania, to za jakieś dziesięć lat może skończę :D A tak serio, to jest to trudniejsze niż myślałam, ale dla mnie to po prostu próba, pierwsze ,,poważne" zmierzenie się z długą formą. Uczę się i ćwiczę :)
      Ja w tym momencie nie wyobrażam sobie, że mogłam mieć kiedyś długie włosy! Serio, gdy patrzę na siebie na zdjęciach, to nie mogę uwierzyć, wyglądałam... jakoś tak dziwnie :D Kurczę, człowiek jednak szybko się przyzwyczaja!
      Dziękuję bardzo! Ja oczywiście trzymam kciuki za Twój konkurs, za recital Accantusa i w ogóle za wszystko!

      Usuń