niedziela, 29 września 2013

Po wycieczce

Witajcie, kochani!
W piątek wieczorem wróciłam z Warszawy. Było po prostu cudownie! Wiadomo,że były nieprzyjemne chwile (np.wkurzone czekałyśmy pół godziny pod łazienką, bo jakieś inne dziewczyny mieszkające w naszym hostelu siedziały tam strasznie długo i jeszcze słuchały muzyki;czy też wtedy, gdy tak potwornie bolał mnie brzuch,że ledwo chodziłam), ale poza tym było super.
Nasz hostel pozostawiał wiele do życzenia-łazienki na korytarzu ciasne, nie za czyste, czasami nie działało światło, ciasne pokoje (a często nawet ośmioosobowe!). Ale tak naprawdę bardzo mało czasu tam siedzieliśmy.
Zwiedzaliśmy pełno miejsc. Na telefonie mam pełno zdjęć, może je wstawię. W Warszawie jest mnóstwo atrakcji, chociaż samo miasto jest nie za piękne. Najbardziej podobało mi się w Centrum Nauki Kopernik. Koniecznie je odwiedźcie! Trzeba całego dnia, aby zaliczyć wszystkie atrakcje (a może i nawet więcej). My mieliśmy tylko godzinę i piętnaście minut... To rewelacyjne miejsce! Mogłam polatać na "latającym dywanie", zobaczyć jak będę wyglądała jako dorosła kobieta (według "Wehikułu czasu" nieciekawie...), zagrać na harfie bez strun, poczuć się jak w trakcie trzęsienia ziemi, udźwignąć własny ciężar, zrobić tornado, przejechać się na wózku inwalidzkim, przeglądać się w dziwacznym lustrze i pełno innych, ciekawych rzeczy!
 
Świetnie było też w Łazienkach i na Zamku Królewskim. W tym pierwszym miejscu podziwiałam przepiękny pałac na wodzie i śliczny park. W tym drugim byłam pod wrażeniem przepychu wszystkich pokoi. Dodatkowo mieliśmy przewodniczkę, która bardzo ciekawie opowiadała. Aż trudno było sobie nie wyobrazić, że jest się w pięknej sukni i chodzi się po tych pełnych obrazów i złota komnatach...
  
Super było jeszcze w siedzibie Telewizji Polskiej. Byłam w studiach "Pytania na śniadanie" i "Świat się kręci", dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy.
Średnio podobało mi się na Stadionie Narodowym. Stadion jak stadion. W środku... Dziwnie mały. Taki przeciętny. Nic specjalnego. Tak sobie też było w Żelazowej Woli. Park owszem, przepiękny, ale muzeum nieciekawe. I to wszystko takie sztuczne. Powstało przecież niedawno, za czasów Chopina wcale tak nie wyglądało.
 Plik:Żelazowa Wola - dworek.jpg  
Byliśmy jeszcze w Muzeum Powstania Warszawskiego (też fajne) i na starym mieście.
Wycieczka bardzo udana:-)
Teraz jestem przeziębiona :-( Muszę jeszcze zrobić kilka rzeczy do szkoły, a tak mi się nie chcę... Jak ja powrócę do szkolnej rzeczywistości?!

poniedziałek, 23 września 2013

Szkoła i zumba

W szkole ostatnio same fajne rzeczy!
Ostatnie lekcje są dosyć luźne. Przede wszystkim, w tym roku szkolnym wyjątkowo dobrze mi się powodzi, zarówno w nauce, jak i w życiu towarzyskim. Nawet ze znienawidzonej matmy mam sukcesy-dostałam dodatkowe punkty, z kartkówek piątki i szóstki. Był już sprawdzian z polskiego i dostałam szóstkę:-D
 
Jest pewien kolega, który jest we mnie klasie-od dawna stale mnie zaczepiał. Oczywiście koleżanki to komentowały. To sympatyczny chłopak, inteligentny, trochę nieśmiały. Zaprosił mnie dzisiaj na bal szóstoklasisty. Wiem, trochę wcześnie, ale niektórzy chcą wcześniej zaprosić. Już kilka osób z klas szóstych pozapraszało dziewczyny. Zgodziłam się oczywiście:-) Oczywiście to,że zaprosił mnie na bal nie znaczy, że będzie zaraz wesele, ale chyba mu się podobam-zaczepia mnie, z dziewczynami raczej nie gada, najwięcej ze mną. Lubię go i to nawet bardzo. Zakochać bym się w nim nie mogła, ale kolegą mógłby być fajnym.Naturalnie dziewczyny zaczęły komentować, ale nie złośliwie, tylko, że to miłość, że on mnie kocha, itd. Zazdrosne są i tyle:-)
Dzisiaj na wuefie (raz w tygodniu mamy profile na wuefie, ja wybrałam taniec&fitness) pokazywałam dziewczynom układ taneczny, który sama wymyśliłam. Podobał im się i było dosyć wesoło. Tylko, że większość z nich robiła źle, myliła kroki, niektóre się nie starały, robiły to sztywno i bez życia, z uporem maniaka, mimo, że mówiłam im, jak mają robić, powtarzały te same błędy, jedna stale powtarzała, jak to ona nienawidzi tańczyć... Było ciężko. Ale (mam nadzieję) chociaż paru kroków się nauczyły.
Układ był zumbą. Co to jest, powie nam ciocia Wikipedia:
Zumbataniec zainspirowany połączeniem elementów tańców latynoamerykańskich oraz elementów fitness. Został opracowany przez tancerza i choreografa Alberto "Beto" Pereza w Kolumbii w latach 90. XX wieku[1].
Zumba zawiera w sobie elementy tańca i aerobiku. Choreografia Zumby łączy hip-hop, soca, samba, salsa, merengue, mambo, sztuki walki, oraz elementy Bollywood i tańca brzucha. Wykorzystywane są także elementy treningu siłowego (squat, lunge)[2]. Prowadzenie treningów zumby nie wymaga opłat licencyjnych od siłowni lub klubów fitness[3].\
Uwielbiam ten styl tańca-jest żywy, łączy w sobie pełno rozmaitych stylów (oprócz wymienionych wyżej są jeszcze elementy dancehallu). Kroki są proste, ale wyczerpują, bo są skoczne.
Teraz parę filmików z układami i muzyką.

Świetna, żywa piosenka, do której wymyśliłam układ.
 A tu fajna zumba do tego kawałka.
Układ do piosenki "El amor, el amor".
Zumba do kawałka "Booty shake".
 Więcej filmików znajdziecie w internecie-jest ich masa. Podoba wam się?
A tak w ogóle, to w środę jadę na wycieczkę, więc przez trzy dni mnie nie będzie. Jadę do Warszawy. Mam nadzieję, że będzie fajnie. Może wstawię zdjęcia:-)

piątek, 20 września 2013

Wakacje w Toskanii cz.3

Cześć!
Dziś kolejna część zdjęć z Toskanii, ostatnio się nie pojawiały.
W środę od rana do południa odpoczywaliśmy na plaży. Raz byliśmy w morzu i skakaliśmy przez fale, pływaliśmy, itd. a raz leniuchowaliśmy na leżakach.
Wieczorem pojechaliśmy do małej miejscowości Borgo a Mozzano. Chcieliśmy zobaczyć opisany w przewodniku most-Ponte del Maddalena, zwany też mostem księżnej Matyldy z Kanossy lub... Diabelskim mostem. Legenda mówi, że na dzień przed oddaniem mostu w użytkowanie budowla uległa zniszczeniu. Objawił się wtedy diabeł i zaproponował,że w jeden dzień odbuduje most, w zamian za duszę osoby, która pierwsza wejdzie na most. Zgodzono się. Lecz biskup, któremu wszystko wyjawiono, przechytrzył diabła. Pierwszą wypuścił na most świnię. Diabeł z wściekłości próbował wyrwać most z wody. Nie udało mu się, ale jeden z łuków budowli jest rzeczywiście wygięty do góry. Zobaczcie sami:-)
BORGO A MOZZANO





 Na tym zdjęciu niebo cudownie odbija się w wodzie.
W czwartek pojechaliśmy do Florencji gdzie był dziki tłum turystów i nie mogliśmy wejść do żadnej galerii, muzeum, itd. ponieważ wszędzie stalibyśmy w, nie przesadzam, trzy, cztero godzinnej kolejce. Dodatkowo był okropny upał. 
FLORENCJA
 
 Florenckie lody-było tak gorąco,że roztopiły się zanim kelner doniósł.




Na Piazza della Signoria.


 
Kopia rzeźby Michała Anioła "Dawid".


 
Na tym najsłynniejszym florenckim placu jest mnóstwo pięknych rzeźb.



 
W mieście

 
Słynna,cudowna kopuła katedry Santa Maria del Fiore.

 
Dzwonnica.

 
Wejście do katedry

 
Znowu kopuła.

 
Ozdobne wejście do katedry.

 
Ostatnie spojrzenie na katedrę.

 
Byliśmy strasznie głodni, więc zaszliśmy do... Hard Rock Cafe! To był mój pierwszy raz!

 W środku-zdjęcie niestety niewyraźne. 


Scena Hard Rock Cafe, na której oczywiście robiliśmy sobie pełno zdjęć!
Autentyczna gitara Flei z "Red Hot Chilli Peppers"! (bardzo lubię ten zespół).

Gitara Metalliki!
To należało do Królowej Popu.
Stroje Rihanny i Johna Bon Joviego.

Najlepsze na koniec! Spodnie mojego idola!!! 
Dzieło na chodniku.
Zmęczeni upałem, dzikimi tłumami, obżarci hamburgerami i rozczarowani trochę tym,że nie weszliśmy tam, gdzie chcieliśmy wejść, opuściliśmy Florencję.
W następnej części (ostatniej!) zdjęcia z Elby i Pizy.

wtorek, 17 września 2013

"Teen beach movie"-recenzja

Teen Beach Movie (2013)
Rok produkcji-2013
Produkcja-USA
Język-angielski
Gatunek-musical,komedia
Fabuła-Brady (Ross Lynch) i McKenzie (Maia Mitchell) spędzają cudowne lato nad oceanem surfując. Jednak sielanka kończy się-przyjeżdża ciotka McKenzie, aby zabrać ją do prestiżowej szkoły. Ostatniego dnia wolności nasi bohaterowie trafiają na ogromne fale i gdy zalewa ich jedna szczególnie ogromna, to przenoszą się do... Ulubionego musicalu Brady'ego z roku 1962 roku "West side story" (który według McKenzie jest tandetą i zgadzam się z tym). Bohaterowie trafiają w środek konfliktu między motocyklistami i surferami, dodatkowo zmieniają fabułę filmu...Główni bohaterowie "West side story" zamiast zakochać się w sobie, zakochują się w naszych nastolatkach z XXI wieku! McKenzie i Brady muszą wszystko odkręcić i wrócić do domu.
Moja opinia- Nie przepadam za produkcjami Disney'a, ale ten film mi się podoba. Zachęcił mnie ten motyw lat sześćdziesiątych, które uwielbiam i dobrze zapowiadające się zwiastuny.
Film jest mocno zakręcony. Jest to też po dużej części parodia. Wyśmiewa nazbyt dramatyczne (i przez to komiczne oraz naiwne) produkcje z dawnych lat-chociażby przedstawienie złego charakteru, który chce zniszczyć ulubiony bar bohaterów "West side story" jest strasznie śmieszne, bo parodiuje i prześmiewa złe postacie z tandetnych filmów. Jest też niesamowite zderzenie nastolatków z naszych czasów i z innych czasów-jest też kwestia chłopców i dziewczyn, bo płeć piękna z lat sześćdziesiątych uważa,że zdobycie i poderwanie chłopaka jest najważniejsze. I że dziewczyny surfują gorzej niż chłopaki. Oczywiście wywołuje to sprzeciw McKenzie.
Oprócz humoru dużą zaletą jest wątek pouczający-że należy spełniać swoje marzenia i być sobą. No i naturalnie piosenki, które są naprawdę fajne i miło ich się słucha.
Film jest spoko, można go dla rozrywki obejrzeć-lekki,zabawny musical. Inny,niż typowe Disney'owskie musicale, bo zdecydowanie przyjemniejszy i śmieszniejszy.
Ocena końcowa-5/6
Oto kilka super piosenek z filmu:


A tak na marginesie- wolałybyście należeć do surferów, czy do motocyklistów? Mi się podobają i jedni, i drudzy, ale wolę chyba motocyklistów-motory, rock'n'roll, wolność... A wy? Piszcie koniecznie!!!

sobota, 14 września 2013

Przyszedł wrzesień, a z nim jesień...

„Poranek wrześniowy”
Zaczyna się dzień nowy,
Poranek wrześniowy.
Dla niektórych jesień to zmora-
A przecież to piękna pora!
By odpocząć od zgiełku wreszcie.
Postać trochę na zimnym wietrze,
Ale odetchnąć pachnącym powietrzem.
Mimo, że chmury szare, to słońce całe złote.
Jak małe dziecko mam biegać ochotę.
Lecz tylko stoję w miejscu, oddycham głęboko.
Patrzę na kolorowe liście (jeszcze na drzewach!)
I na wschodzące słońce, na tle wrześniowego nieba
  
Na dobry początek posta mój wiersz, który, mam nadzieję, wam się podoba.
Nadeszła jesień. Może nie ta kalendarzowa,ale już liście powoli robią się kolorowe, najwyższa temperatura to siedemnaście stopni, a u mnie dosyć często pada. Aktualnie jest u mnie pochmurnie i przygnębiająco. 
"Poranek wrześniowy " napisałam w dniu, kiedy na pierwszej lekcji byłam u lekarza. Gdy czekałam na swoją kolej, to wychodziłam parę razy na dwór, aby odetchnąć świeżym, niepachnącym tym zapachem, który zawsze się unosi w każdej przychodni, powietrzem. Było wtedy bardzo ładnie: wokół mnóstwo drzew, pachnące powietrze, słońce jeszcze wspinające się na szczyt nieba. 
Dosyć lubię wczesną jesień-oczywiście,zależy kiedy. Jeśli jest ładnie,to nawet uwielbiam.Nie jest tak duszno, jak latem, tylko chłodno i rześko. Pojawiają się kasztany, z których jako przedszkolak chętnie robiłam ludziki, kolorowe liście... Potem jest o wiele brzydziej:gołe drzewa, szaro, ponuro, pełno kałuż...
Wiecie, z czym jeszcze kojarzy mi się ta pora roku?  Z pysznym jedzeniem! Z gorącymi herbatami z malinami, szarlotką, zupą z dyni... Mniam!
A wy? Lubicie jesień, czy raczej nie bardzo?
 

Szkoła rozkręciła się na dobre: kartkówki, odpytywania, we wtorek mam pierwszy sprawdzian z części mowy. Ech. No ale nie jest źle- na niektórych przedmiotach są ciekawe tematy, niedługo będą kółka. W tym roku gospodarzem klasy został mój dobry kolega-jako jedyny chciał,więc nawet nie musiał nic robić. Ja byłam gospodarzem przez ostatnie dwa lata, więc w tym roku jestem zastępcą. 
                                                                                   

Jutro będziemy obchodzić urodziny mamy i dziadka. Wszystko jest doskonale zaplanowane i nieco skomplikowane, ale powinno się udać. Wczoraj kupiłam mamie książki o gotowaniu i płytę z muzyką do treningu Ewy Chodakowskiej (mama z nią ostatnio ćwiczy). Mam nadzieję,że się jej spodoba:-) 
Pozdrawiam i życzę miłych, prawie już całkowicie jesiennych dni!
wasza
POLA

poniedziałek, 9 września 2013

Międzynarodowy Dzień Urody

Tak,dzisiaj jest Dzień Urody.
Coco Chanel bardzo mądrze powiedziała: "Nie ma kobiet brzydkich:są kobiety zaniedbane". Tak naprawdę każda z nas ma w sobie coś,co czyni ją piękną. Może akurat wy,kochane czytelniczki, jeszcze tego nie odkryłyście.
W Europie i USA ideał kobiety to biuściasta, szczupła, opalona laska z idealną, piękną twarzą, namiętnymi ustami, oszałamiającym spojrzeniem, pełną tapetą, płaskim brzuchem, stalowymi pośladkami i idealną fryzurą. Nic dziwnego,że trzy czwarte nastolatek ma kompleksy: przecież żadna z nas nie rodzi się idealna,co nie? Są takie nieliczne szczęściary, ale ich wygląd jest raczej skutkiem surowej diety i siedzenia godzinami w solarium. W niektórych krajach są zupełnie inne kryteria piękności.
W niektórych wietnamskich wioskach kobiety farbują sobie zęby na czarno: dawniej w niektórych azjatyckich krajach zęby w kolorze hebanu doprowadzały chłopców do szaleństwa.Kobiety ludu Himba nakładają na swoje fryzury mieszankę ochry i tłuszczu.W Japonii panuje styl zwany "kawaii", czyli "słodka, urocza". Czyli w tym kraju za najpiękniejsze uważane są słodziutkie dziewczynki w mini, podkolanówkach i z kitkami, ubrane na różowo.Są też oczywiście geisze.  Za to w Etopii sprawa ma się jeszcze inaczej. Kobiety z plemienia Mursi wkładają gliniany krążek w dolną wargę. Gdy są małe, zaczynają od małych talerzyków, jako dorosłe mają krążki o średnicy 20 centymetrów (!). Ciało kobiety jest zaś dla ozdoby pełne blizn. Celowo robi się nacięcia na skórze i w rany wciera popiół. Na pewno słyszeliście o wiosce w Tajlandii, gdzie mieszkają długoszyje kobiety. Nakładają obręcze na szyje, wydłużając ją w ten sposób.
Czarne zęby w Wietnamie.
   
Kobieta z ludu Himba.
  
Kawaii
  
Kobieta z plemienia Mursi.
  
Długoszyja z Tajlandii.
Jeśli nie uważacie się za piękne, Drogie Czytelniczki, to koniecznie musicie to zmienić! Jeśli będziecie pewne siebie, będziecie kochały siebie, chodziły z dumnie podniesioną głową, to ludzie będą uznawać was za piękne, wyluzowane, fajne dziewczyny!
Więc:
  • chodź wyprostowana, nie spuszczaj wzroku i głowy, tylko miej ją wysoko podniesioną!
  • uśmiechaj się! Uśmiech dodaje każdej kobiecie uroku. Nie rób smutnej, ponurej miny, tylko miej SZEROKI UŚMIECH na twarzy!
  • wiadomo, że nie możemy tylko chodzić do sklepów z ciuchami na zakupy, do fryzjera i kosmetyczki. Ale warto czasami odwiedzić te miejsca i poprawić sobie humor upiększeniem się.
  • bądź naturalna i dziewczęca. Nie nakładaj na siebie tony make-upu, nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Nie musisz wyglądać jak hollywoodzka gwiazda, żeby chłopcy cię lubili!
Macie jeszcze jakieś rady i sposoby? Piszcie koniecznie!
Pozdrawiam,
POLA

wtorek, 3 września 2013

Koniec wakacji!

Uch,już koniec lata:-( Spędziłam je bardzo przyjemnie, szkoda,że już koniec.
Zaczęłam klasę szóstą. Nie pisałam dotąd, w jakim jestem wieku, ale teraz już wiecie:-)
Szkoda wakacji, ale z drugiej strony, fajnie było spotkać koleżanki, kolegów, ulubionych nauczycieli. 
                                                                                     
Dzisiaj i wczoraj,na rozpoczęciu roku, stale się wygłupialiśmy. Po prostu głupawka na maksa!To pewnie dlatego,że pełni jesteśmy jeszcze wakacyjnej energii.Na razie jest ok. Dzisiaj lekcje na luzie. Nauczyciele mówili o książkach, systemie oceniania i tak dalej. Plan lekcji nie jest nawet taki zły. Tylko, że mamy sześć godzin matmy i sześć godzin polskiego w tygodniu! Polski lubię,nawet bardzo-mamy wymagającą,ale fajną i wyluzowaną nauczycielkę, jestem z tego przedmiotu dobra. Ale matma...
Mimo piątki z zeszłego roku, nie lubię jej. Po prostu nie mogę powstrzymać niechęci do tego przedmiotu! A najgorsze jest to,że strasznie mało pamiętam z zeszłego roku, a będziemy robić powtórki.Muszę dzisiaj wziąć podręcznik i sobie poprzypominać cały materiał z poprzedniej klasy... No tak. Witaj szkoło!
Ale jak na razie jest dobrze. Jednak już widać,że nauki będzie pełno!
A jak u was? Cieszycie się z powrotu do szkoły, czy raczej nie?
Pozdrawiam,
POLA

niedziela, 1 września 2013

Wakacje w Toskanii cz.2

Ciao,kochani!
Dziś kolejna część zdjęć z moich cudownych wakacji. Mam nadzieję,że wam się spodobają:-)
Jeszcze wstawiam zaległe fotki z San Gimignano.
SAN GIMIGNANO
Piękne, niesamowite miasto. Jest nazywany "średniowiecznym Manhattanem" z powodu wysokich wież. W jednym ze sklepów spotkaliśmy przemiłą kobietę, która skomplementowała mnie i mamę, że jesteśmy takie ponowne i że jestem "bella ragazza". Za to do taty powiedziała, że w ogóle nie jestem do niego podobna.Tata raczej się nie ucieszył;-)
Zdjęcia są z komórki taty, dlatego jest ich tak mało-rodzice głównie robili fotki sobie i mnie, a tych raczej nie chcę wam pokazywać. Jakość jest raczej średnia,ale mam nadzieję,że mi wybaczycie:-) Nie robiłam ze swojej komórki, ponieważ została w samochodzie-mój błąd.
WP_000391.jpg 
 WP_000377.jpg 
WP_000379.jpg 
Te wieże są niezwykle imponujące,nieprawdaż? 
  WP_000368.jpg 
Widzicie tą kolejkę? To pewnie z powodu napisu: "The best ice creams in the world"! Te lody musiały być naprawdę pyszne. My jedliśmy w innym lokalu, ale było tam napisane... Prawie to samo hasło! Leżał naprawdę niedaleko- było tam mniej ludzi, ale lody były przepyszne! Tata  nie zrobił tamtej lodziarni zdjęcia:-(
We wtorek postanowiliśmy pojechać do Sieny i Monteriggioni. Sienę zapewne większość z was zna i kojarzycie ją sobie z palio. Tego drugiego miasteczka raczej nie znacie.
SIENA
Piękne, pełne zabytków miasto, kojarzone głównie z słynnym wyścigiem konnym-palio, który odbywa się w wakacje. Jeźdźcy jeżdżą na koniach... Bez siodeł. My akurat nie zdążyliśmy na 16 sierpnia,kiedy to się odbywało.
 
Siena to stare,piękne miasto ze starymi,klimatycznymi budynkami.

 
Ładny kościół, obok którego przechodziliśmy.



 
W przedsionku Palazzo Chigi Saracini.Rzeźba, studnia i przepiękny, kolorowy sufit. Oczywiście do pałacu nie weszliśmy, bo była straszna kolejka... 




 
Na głównym placu Sieny-Piazza del Campo. To tu odbywa się palio. Podobno plac jest w kształcie muszli.
 
Pałac Gminy (Palazzo Comunale) przy Piazza del Campo. W środku znajduje się muzeum Museo Civico. Ta wieża to XIV-wieczna dzwonnica.


 
W przedsionku Pałacu Gminy- tam akurat był otwór w suficie, co naprawdę super wyglądało. Niestety, w kolejce po bilety do muzeum i do innych zakątków Palazzo Comunale stał tłum ludzi. Nie chciało nam się stać w kolejce.
  
Tak, dobrze widzicie: oto rzymska Lupa. A co robi symbol Rzymu w Sienie? Pokazuje, że miasto to należy do Imperium. Proste? Proste. W tym mieście, ale też w innych, sporo było takich rzeźb.

Upał straszny. Trzeba zrobić sobie przerwę, usiąść w cieniu parasola i spałaszować coś, co ochłodzi. Lody! Te w Sienie były jednymi z najsmaczniejszych. Nie pamiętam dokładnie, jakie to były smaki, ale chyba wszystkie owocowe. Były po prostu wyborne!


Prześliczna katedra Duomo z XII wieku.
Zobaczcie, jak wyglądało sierpniowe palio w tym roku.
MONTERIGGIONI
 To małe miasteczko,gdzie kręcono "Angielskiego pacjenta" i "Gladiatora". Pojechaliśmy tam prosto ze Sieny. Był straszny upał,prawie czterdzieści stopni!Myślałam,że zemdleję!
 Zatrzymaliśmy się na chwile samochodem,żeby zrobić zdjęcia miasteczku z daleka. Wygląda imponująco,prawda? Jest twierdzą z wieżami od 1213 roku!



 
 
 Na głównym placyku w miasteczku. Kawiarenki,przepiękne,stare budynki. Jest tam niesamowity klimat!
Stary kościółek Santa Maria Assunta. Skromny i niepozorny,ale ładny. Wewnątrz jeszcze ładniejszy,ale tam raczej nie wypadało robić zdjęć.



 Na murach, gdzie zrobiono platformy widokowe. Wstęp na mury płatny. Widoki ładne:-) Szukaliśmy jeszcze Muzeum Broni, do którego chcieliśmy wejść,ale był taki upał, że szybko odechciało nam się latać po miasteczku w poszukiwaniu muzeum. Myślałam,że zemdleję,tak było gorąco. Niemal chodziłam jak zombie i mamrotałam "Piiić".

Ostatnia krótka przechadzka po ostatnim odcinku Monteriggioni.
Chyba na dzisiaj starczy wam zdjęć! W kolejnej części zobaczymy most, z którym związana jest pewna legenda, najsłynniejsze miasto Toskanii i bajeczną wyspę. Do zobaczenia!A dopo!