czwartek, 30 maja 2013

Moje TOP 7 ulubione postacie filmowe

Znowu TOP 7, znowu ulubione i znowu postacie-lecz tym razem filmowe. Więc zaczynamy! Kolejność, tak jak poprzednim razem, przypadkowa.
1. Jack Sparrow (Johnny Depp) z "Piratów z Karaibów"
Uwielbiam "Piratów..." właśnie głównie za niego. Johnny Depp cudownie zagrał tą rolę. Jack Sparrow- pirat, cwaniak, ciągle rzuca jakieś teksty, walczy tylko gdy to konieczne, jest sprytny, kobiety się nim interesują, ale Jack nie jest stały w uczuciach, więc kończy się to dla niego mocnymi uderzeniami w twarz. To postać bardzo komiczna, co widać np. po jej ruchach i stylu mówienia. Tak, Sparrow zdecydowanie zalicza się do moich ulubionych postaci!
Po polsku "Jack Sparrow" to "Jacek Wróbel"... Od razu inaczej brzmi spolszczone, prawda?
2. Tony Stark (Robert Downey Jr.) z "Iron mana"
Ja tam lubię filmy Marvela, mimo, że jestem dziewczyną. Zwłaszcza serię "Iron man". Nie chodzi o te wszystkie technologie, czy to, że się biją. Uwielbiam głównego bohatera, czyli Tony'ego Starka. To też komiczna postać, stale rzucająca jakieś teksty. Stark to arogancki, obrzydliwie bogaty biznesman. Jest też jednak niezwykle inteligentny i wymyśla niesamowite wynalazki.
Szczerze? Nie chciałabym być np. jego dziewczyną. Ale oglądać go kocham.
3. Yu Shu Lien (Michelle Yeoh) z "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka"
Ona nie jest zdecydowanie postacią taką jak dwójka powyższych panów. Mistrzyni kung-fu, spokojna, skromna, inteligentna. Zakochana w mistrzu o imieniu Li Mu Bai, zresztą z wzajemnością, lecz obydwoje nie potrafią wyznać sobie uczucia.
4. Erin Brockovich (Julia Roberts) z "Erin Brockovich"
Dwa razy się rozwiodła. Wychowuje samotnie trójkę dzieci. Rozpaczliwie szuka pracy. Nie ma odpowiedniego wykształcenia. Pyskata i wygadana, posiadaczka ostrego języka. Ekstrawagancko ubrana. I w końcu, skora pomagać ludziom i walcząca jak lew o ich dobre życie. Oto Erin, tak samo wspaniała jak i irytująca postać. 
5.Fineasz z "Fineasza i Ferba"
Myślę, że znacie tą zwariowaną, lecz zabawną, disnejowską kreskówkę. Należała ona do moich ulubionych, kiedy byłam w Hiszpanii oglądałam ją nawet po hiszpańsku. Fineasz jest pogodny i wesoły, prawie zawsze na jego twarzy znajdziecie szeroki uśmiech. Twórczy i kreatywny, twórca niezwykłych wynalazków, mimo młodego wieku ("Czy ty  nie jesteś aby za młody, na budowanie kolejki górskiej/ ogromnej maszyny lodów/ rentgenowskich okularów?" I odpowiedź: "Owszem, jestem."). Kocha swoją rodzinę, jest wspaniałym przyjacielem. A piosenka w wykonaniu jego i kilku innych postaci "Cziki cziki bu (znaczy kocham cię)" jest boska!


6. Kinga (Agnieszka Pawełkiewicz) z "Rancza"
Bardzo lubię polski serial "Ranczo". Jest naprawdę zabawny i każdy bohater jest przemyślany i bardzo prawdziwy. Kinga to jedna z moich ulubionych postaci. Zbuntowana, anarchistka, gdy pojawiła się z początku była pyskata i sarkastyczna, a przede wszystkim niegrzeczna i nieuprzejma. Lecz potem okazało się, że to dobra, mądra, zaradna dziewczyna.
7. Sophie (Amanda Seyfried) z "Mamma mia"
Też uśmiechnięta, pogodna. Młoda, zwyczajna, lekko szalona dziewczyna, która pragnie, by na jej ślubie pojawił się jej ojciec. Ale nie wie, kto z trzech mężczyzn nim był...

niedziela, 26 maja 2013

Dzień matki

W szkole irytowały mnie rozmowy na temat Dnia Matki. Moje koleżanki na początku w ogóle myślały że jest w czerwcu. Dwie z nich robią bransoletki z muliny- to jest ekstra. Ale inna koleżanka złożyła "zamówienie" na bransoletkę,aby mogła dać ją mamie. Niby okej? Według mnie nie. W ogóle taka koleżanka się nie wysili- nie zrobi jej sama i za nią nie zapłaci. Nie postara się dla własnej matki.
Jestem bardzo zżyta z moją rodziną. Moi rodzice są naprawdę super- kocham ich nad życie, są dla mnie najważniejsi. Są dla mnie nie tylko rodziną, ale też przyjaciółmi-mogę z nimi o wszystkim pogadać.
W tym roku dla mamy chciałam zrobić coś "ekstra". Pierwszy pomysł, jaki wpadł mi do głowy, to taki, żeby napisać wiersz po angielsku-mama jest anglistką, więc czemu nie? Więc napisałam. Może w niedalekiej przyszłości wstawię go na bloga.
Mama lubi francuską wokalistkę Zaz. Pojawiła się nowa płyta tej wokalistki, więc wiadomo było, co kupić. Z tatą (który był moim osobistym doradcą)  pojechałam wczoraj do Empiku, z moją własną stówą i jeszcze kartą prezentową którą wygrałam w konkursie (była okazja, to sobie też kupiłam książki za tą kartę).
Znaleźliśmy płytę i postanowiliśmy, że jeszcze coś kupimy... Znaleźliśmy szwajcarską czekoladę z napisem na opakowaniu "Kocham cię mamo!". Wzięliśmy. I co by jeszcze mamie kupić? Moja rodzicielka interesuje się sztuką, właściwie to impresją. Ale w sklepie sama literatura o secesji. Książka "Historia stroju" brzmi ciekawie. Ale jest tam za dużo historycznych faktów- mama nie przepada za książkami historycznymi. Nowa powieść Camilli Lackberg? Gdzie tam, wszystkie przeczytała! Angielska wersja "Buszującego w zbożu"? Nie ma. Książka z przepisami z programu "Ugotowani"? Nie, nie spodoba jej się.
W końcu! Książka "Szczypta Wenecji, czyli ulubione dania komisarza Brunettiego". Komisarz Brunetti to bohater książek jednej z ulubionych pisarek mamy-Donny Leon.
Uff, udało się.
Dzisiaj z rana na początku powiedziałam mamie, że jest najlepszą matką, jaką mogłam sobie wymarzyć i że kocham ja nad życie. Zaczęła płakać, ja też. I tak beczałyśmy przytulone do siebie. Dobrze, że tata spał, bo pewnie by się z nas nabijał. Dałam jej prezenty. Znowu się popłakała. Powiedziała, że jest zachwycona.
Przestałyśmy w końcu ryczeć i zjadłam śniadanie.
A jak było u was w domach? Jakie prezenty otrzymały wasze mamy?...
Pozdrawiam,
POLA

wtorek, 21 maja 2013

Relacja z "Nocy Muzeów"


18 maja- NOC MUZEÓW
Jak pisałam, właśnie tamtego dnia miałam pójść z rodzicami na Noc Muzeów. To impreza kulturalna. W wielu muzeach, bibliotekach, itd., są ciekawe wystawy, warsztaty, atrakcje, itp. A wstęp albo za darmo, albo 1 zł za osobę (!). Całość czynna jest od 19:00 do 1:00 w nocy.
Mieszkam w Gdańsku, a tam muzeów i bibliotek od groma-było w czym wybierać. W końcu z rodzicami zdecydowaliśmy się pojechać na Westerplatte, ale padało, a tam wszystko jest na dworze, poza tym, nawigacja w komórce taty nie mogła znaleźć tego miejsca.
No to pojechaliśmy do Ośrodka Kultury Morskiej.
O określonych godzinach miały odbywać się "ataki piratów". Zainteresowało nas to, więc postanowiliśmy, że może później na to pójdziemy. Kupiliśmy bilety i poszliśmy oglądać wystawę "Łodzie ludów świata". Brzmi nudno? Na początku też nastawiałam się na coś nieciekawego, ale wystawa była naprawdę fajna! Łodzie były różne, niektóre tak wąskie, że zastanawiałam się, jak ludzie się w nich mieścili. Niektóre tak prymitywne, że aż dziw (niektóre ludy takimi posługują się do dziś!) Niektóre tak dziwaczne, że aż piękne!
Potem poszliśmy na wystawę "Zanurz się i poznaj tajemnice wraków z Bałtyku". Szczerze, to nigdy nie słyszałam o żadnych bałtyckich wrakach. Naprawdę się zdziwiłam: sporo przetrwało z tych wraków! Z jednego zatopionego statku przetrwały takie rzeczy, jak okładka książki, skarpety, czapka, inne ubrania, kubki... Jakim cudem? Otóż, o ile się nie mylę, smoła wylała się na to wszystko i to zakonserwowała... Niesamowite, nie?
Piraci niestety byli do kitu, obejrzeliśmy fragment ich występu (wszyscy byli idealnie czyści, a jeden miał okularki...), a potem sobie poszliśmy. Zjedliśmy po ogromnym hamburgerze w amerykańskiej knajpie "Billy's", gdzie na ścianach były zdjęcia min. Elvisa Presley'a, Marylin Monroe i Audrey Hepburn, a także wycinki z gazet.
Bawiłam się naprawdę dobrze. Noc Muzeów to naprawdę świetny pomysł:-)
Pozdrawiam,
POLA

sobota, 18 maja 2013

"Charlie i fabryka czekolady" film-recenzja + co tam u mnie

Charlie i fabryka czekolady (2005)Myślę, że znacie krótką, ale zabawną, ciekawą i lekko zwariowaną powieść Roalda Dahla "Charlie i fabryka czekolady". Ostatnio ją czytałam, jako lekturę do szkoły-na początku myślałam, że jest "dziecinna", "pełna morałów", itd. Ale nie! To była akurat lektura, którą przeczytałam z przyjemnością. Morały są, pewnie, ale nie przeszkadzały mi. Od razu, gdy skończyłam, postanowiłam, że obejrzę ponownie film (ostatnio widziałam go dawno temu). I obejrzałam. To jego dotyczy ten post.
Rok produkcji-2005
Reżyseria-Tim Burton
Scenariusz-John August
Produkcja-USA, Wielka Brytania
Gatunek- komedia, familijny, fantasy
Fabuła- Charlie Bucket to ubogi chłopiec mieszkający z rodzicami i wszystkimi dziadkami w małej, brzydkiej chatce na skraju miasta. Rodzina Bucketów przymiera głodem, a chłopak marzy o czekoladzie-dodatkowo codziennie, idąc do szkoły, przechodzi obok ogromnej fabryki czekolady pan Willy'ego Wonki, która słynie ze wspaniałych, niesamowitych słodyczy, o których opowiada mu pracujący niegdyś w fabryce dziadek Joe.Pewnego dnia, pan Wonka ogłasza, że w pięciu czekoladach na całym świecie ukrytych jest pięć złotych talonów/kuponów. Pięcioro dzieci, które je znajdą, będą mogły wejść do fabryki, zwiedzić ją, a dodatkowo, jedno z nich wygra coś specjalnego... Oczywiście Charlie marzy, aby znaleźć złoty talon lecz dostaje tylko jedną czekoladę w roku-na swoje urodziny... Zbiegiem okoliczności, Charlie otrzymuje w końcu kupon i wraz z dziadkiem idzie do fabryki... Co czeka go za bramą strzegącą królestwo Wonki?
Moja ocena- Zacznijmy od aktorów. Zostali wspaniale dobrani, naprawdę. Johnny Depp w roli Willy'ego Wonki jest boski,komiczny,  na jego widok nie sposób się nie uśmiechnąć. Sam Charlie też jest super, podobnie jak pozostałe dzieciaki, które znalazły złote talony.
Robotnicy Wonki to Umpa- Lumpy, które stale żartują i... Śpiewają. Tak, w filmie są piosenki w ich wykonaniu! Nie ma to nic wspólnego z jakimiś tam dziecinnymi pioseneczkami- to naprawdę ekstra kawałki! Za to ogromny plus.
Sceneria i efekty specjalne zachwycają, humor też jest, fabuła zgrabna, scenariusz zabawny i błyskotliwy...
Ale było kilka rzeczy, które mnie irytowały. W książce postać Wonki jest dobra, radosna. Willy interesuje się dziećmi, jest miły i sympatyczny, ubrany kolorowo. W filmie Depp w ciemnych barwach, mówiący do dzieci, które chcą podać mu swoje imię "Mam to gdzieś". Jest  świetny, ale zbyt mało podobny do książkowego Wonki.
Poza tym, trochę dziwnie mi wygląda normalne miasto, a zaraz obok rozwalająca się, krzywa, prawie wiejska chatka. Może taki był zamiar reżysera, lecz mi wydaje się to nienaturalne.
Poza tym DUBBING! Nie jest nawet taki zły, ale nie w wypadku Willy'ego Wonki- nienaturalny, dziwaczny, psychiczny chichot i w ogóle ton głosu był przerażający! Serio! Dlatego, jeśli wrócę do tego filmu, to wybiorę wersję z napisami lub lektorem...
Moja ocena: 5/6

Błyski, wiatr, strumienie wody lecące z nieba, zawodzenie tego wiatru! Co to, koniec świata?!!!
Nie, dosyć groźnie wyglądająca burza (normalka po upale, jaki dzisiaj był), która już się uspokoiła.
Na szczęście. W moim mieście odbywa się dziś "Noc muzeów", czyli w rozmaitych miejscach odbywają się warsztaty, wystawy i rozmaite rzeczy, które odbywają się tak od 19 do 1 w nocy. Chcieliśmy na to pójść z rodzinką i dlatego mam nadzieję, że burza przejdzie bokiem...Jeśli tam pojadę, to napiszę relację na bloga:-)
Dzisiaj byłam też na warsztatach "kreatywności" które raz w miesiącu w sobotę odbywają się w naszej szkole. Fajnie było, mieliśmy ciekawe zadania, a w przerwach graliśmy w nogę. Super się grało, chociaż na pełnym słońcu (nie mogli tego boiska umieścić w cieniu?!) strzeliłam gola. W wakacje chciałabym jeszcze trochę popracować nad moją techniką, mam nadzieję, że nauczę się grać naprawdę dobrze:-)
I takim optymistycznym akcentem kończę posta,
pozdrowionka,
POLA

niedziela, 12 maja 2013

O mojej głupocie i muzyce

Dzisiaj pisałam opis krajobrazu na polski i nie wiedziałam, czy ma to być w zeszycie czy na oddzielnej kartce. Więc dzwonię do koleżanki i się pytam. Spytałam ją, czy wszystko okej, bo miała jakiś taki dziwny, smutny głos. Powiedziała, że tak.
Odpalam sobie po południu kompa i patrzę na komentarz na moim blogu. 12 maja. 12,12... Chwilka, to dzisiaj... O matko! Przecież dziś są urodziny mojej koleżanki! Chwytam za komórkę i piszę esemesa do niej z przeprosinami i życzeniami. Nie odpisała na razie... Jaka ja głupia! Znając życie, tylko ode mnie dostała życzenia (może się mylę, ale tak mówi mi intuicja), ale i tak czuję się paskudnie.

A teraz znowu napiszę coś o muzyce. Wiecie, czego słucham. Niewiele osób lubi taką muzykę, jaką ja lubię. W mojej szkole powróciła moda na Justina Biebera i One Direction. Większość moich koleżanek to Directionerki, a jedna tak uwielbia Justina, że wie np. o jakiej godzinie się urodził, w jakim szpitalu, w jakiej sali i czy padał wtedy deszcz. Ach, no i oczywiście noszą wstążeczki na rękach (oznaka tego, czyim jesteś fanem-o, przepraszam, więcej niż fanem). Są teraz określenia na fanów rozmaitych wykonawców-tylko nowoczesnych... Ja wolę trochę starszą muzykę. Większość wykonawców muzyki, których lubię, albo nie żyją, albo to zespoły, które się rozpadły, albo to stare dziadki... No, lubię Shakirę, a ona ma się dobrze, lecz to w sumie jedna z nielicznych takich lubianych przeze mnie wokalistek.
Nieważne. W każdym razie, nie mam nic przeciwko np. One Direction, ale nie przepadam za ich muzyką i teraz trochę przez to jestem odsunięta. Ludzie dookoła gadają o tym wszystkim, a ja siedzę jak ostatnia sierota i w myślach krzyczę: "Ratunku, o czym oni mówią?!" Na szczęście są ludzie, którzy nie poddali się tej modzie i mam z kim gadać. I jeszcze na koniec tego fragmentu o muzyce dodam, że czytam teraz biografię Michaela Jacksona napisaną przez jego brata. Jest świetna:-)
Pozdrawiam,
POLA



środa, 8 maja 2013

Moje TOP 7 ulubionych postaci z książek

Dzisiaj jest Dzień Bibliotekarza i Bibliotek, więc postanowiłam zrobić post dotyczący książek. A dokładnie, jak wskazuje tytuł, moich ulubionych książkowych bohaterów. A więc, uwaga- zaczynamy! Kolejność jest przypadkowa.
1. Sage z "Fałszywego księcia"
Jest on czasami bardzo irytujący, ale i tak go uwielbiam. Ma cięty język, jest arogancki i często pakuje się w kłopoty. To złodziejaszek, zresztą bardzo zręczny. Uwielbiam tego typu postacie! Poza tym, podoba mi się, że Sage jest narratorem powieści-ma ciekawe poczucie humoru.
-Czego ode mnie chcesz, Conner?-spytałem [...].
-Będziesz mówił do mnie proszę pana, albo panie Conner.
-Czego ode mnie chcesz, proszę pana panie Conner?
2. Pippi Pończoszanka

Gdy nauczyłam się czytać, pochłaniałam książki o wróżkach Disney'a a także te autorstwa Astrid Lindgren. Uważam, że to świetna pisarka. Pippi jest wspaniała, do dzisiaj darzę ją niezwykłym sentymentem-mieszka sama, ma niesamowitą siłę, zdecydowanie nie jest grzeczna i posłuszna, ale to wymarzona towarzyszka dziecięcych zabaw. Czyli coś zupełnie innego od Lisy z "Dzieci z Bullerbyn" która jest raczej typem grzecznej i posłusznej dziewczynki. Mam nadzieję, że znacie Pippi-to już klasyka:-)
-Tak, kłamać jest bardzo brzydko-powtórzyła Pippi z jeszcze większym żalem. -Ale czy właściwie możesz żądać, by małe dziecko, którego mama jest aniołem, a tatuś królem murzyńskim i które całe życie pływało po morzu zawsze mówiło prawdę? A zresztą, muszę wam powiedzieć, że w Nibylandii nie znam ani jednego człowieka, który by mówił prawdę. Kłamią całymi dniami. Zaczynają o siódmej rano i tak już przez cały dzień, do zachodu słońca...
3. Gabrysia Borejko z "Jeżycjady"
Szorstka, ale jednocześnie ciepła i przyjacielska koszykarka o dobrym sercu. Wspaniała postać.
-To ty... Gab... Gabrysiu?- spytał głupio szatyn.
Gabriela była tak daleka od romantycznego zawstydzenia, jak Syberia od Riwiery. -Co, ślepy jesteś?-spytała rzeczowo.
4. Kendra Sorenson z "Baśnioboru"
 Lubię ją, bo jest inteligentna, trochę mało wierząca w siebie lecz zarazem dzielna i po prostu dobra. Poza tym, ma magiczne moce!
Już w czwartej klasie do Kendry przylgnęła łatka kujona, więc początek nauki w nowej szkole mógł być szansą na porzucenie wizerunku cichej i pilnej uczennicy. Jednak miniony rok okazał się dla niej istnym renesansem. To niesamowite, jak bardzo może się odmienić życie towarzyskie, jeśli tylko nabrać odrobiny pewności siebie i otwartości.
5. Nasuada z serii "Dziedzictwo"
Wolę ją o wiele bardziej niż elfkę Arię. Nasuada jest mądra, szlachetna, odważna, idealna przywódczyni i przy tym jest niezwykle... Ludzka, normalna. W filmie na podstawie powieści niestety upchnięto ją na dalszy plan. A szkoda.
Nasuada uśmiechnęła się ponuro.
-Gdy pokonaliśmy urgale, zmienił zdanie. Da nam schronienie i będzie walczył u naszego boku. Wielu Vardenów już przebywa w Surdzie, głównie kobiety i dzieci, które nie mogą bądź nie chcą walczyć. Udzielą nam wsparcia, albo pozbawię ich miana Vardenów.
6. Nika Mickiewicz z "Felixa, Neta i Niki oraz..."
Mieszka sama, ukrywając przed światem śmierć swego ojca. Mądra, oczytana, trochę tajemnicza, samodzielna, dzielna, uczciwa. Ma umiejętność telekinezy.
Niki w ogóle nie interesowała lekcja [informatyki-dopisek blogerki] Z wypiekami na twarzy czytała pod ławką "Angielskiego pacjenta"-pasjonującą książkę o wielkiej, romantycznej i nieszczęśliwej miłości.
7. Babcia Dragomira Pollock z "Oksy Pollock"
Niesamowita babcia o magicznych mocach, w dziwnych sukniach, wesoła, dobra, czuła- o czym więcej marzyć? Dragomira została świetnie wykreowana przez autorki serii o francuskiej Młodej Najłaskawszej, więc bardzo boleśnie przeżyłam to, co stało się w trzeciej części...
-Nasza Najłaskawsza znosi cierpienie z powodu przykrości, taka jest kwestia?- zapytały bzikuski podbiegając do niej.
W odpowiedzi Dragomira zaczęła tańczyć wokół stołu stojącego na środku pracowni.

Oczywiście moich ulubionych książkowych postaci jest dużo więcej, ale gdybym je wszystkie wypisała i to jeszcze z komentarzami, to jaki długi post by wyszedł! U mnie jest teraz bardzo gorąco, ale wiatr wieje. Życzę miłej reszty dnia i jutra też!
Pozdrawiam,
POLA