poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Filmowa siódemka wspaniałych

Witam!

Słoneczko świeci, trawka się zieleni, kwiatki ładnie pachną, a Pola coraz bardziej rozleniwiona (ostatnio coraz częściej piszę o sobie w trzeciej osobie. Hmm...). Najchętniej spędzałabym cały mój czas na czytaniu, siedzeniu w internecie i jeżdżeniu na rowerze (rower zacna rzecz).
Jednakże rzekłam sobie, iż lenistwo czas przemóc. I oto przemogłam, postanawiając napisać w końcu jakiś przyzwoity post. W kwietniu złożyłam Wam tylko życzenia wielkanocne ze  zdjęciem pana Krzysia i pani Krzysiowej oraz odpowiedziałam na nominację. Niezbyt tego wiele i niezbyt to imponujące... a ponieważ obejrzałam ostatnio sporo naprawdę dobrych filmów, chciałabym trochę o nich napisać, bo są naprawdę warte uwagi.
Nie przedłużajmy więc i zaczynajmy... może coś przyzwoitego wyjdzie;)

 ,,Slumdog. Milioner z ulicy"


 

Młody Jamal, chłopak bez wykształcenia, pochodzący ze slumsów,  bierze udział w hinduskiej wersji ,,Milionerów". Ku zdumieniu prowadzącego i widzów, potrafi odpowiedzieć na wszystkie pytania, co sprawia, że zostaje posądzony o oszustwo i aresztowany. Podczas brutalnego przesłuchania opowiada, jak dał sobie radę podczas konkursu i jednocześnie poznajemy historię jego życia.
To naprawdę niezwykły film. W umiejętny sposób została przekazana tutaj makabryczna wręcz, naprawdę przerażająca rzeczywistość biednych mieszkańców Indii, ale także piękna miłość i niesamowita, wzruszająca  historia pewnego chłopaka, która jednak daje nadzieję. Opowieść o Jamalu może wydawać się nieco naiwna, ale nic dziwnego, skoro reżyser wykorzystał tu motywy z kina hinduskiego, także elementy produkcji Bollywood. To naprawdę barwna, fascynująca mieszanka. Losy młodzieńca ze slumsów ogląda się z zapartym tchem. Widz przeżywa mnóstwo skrajnych emocji- raz czuje lekkie rozbawienie, raz nadzieję, innym razem napięcie i strach. Dodajmy do tego cudowne ujęcia, świetną grę aktorską... Po prostu niesamowity film, który moim zdaniem zdecydowanie warto zobaczyć!

,,Gra tajemnic"

 

Film opowiada o historii wybitnego matematyka Alana Turinga, który wraz z innymi naukowcami złamał kod maszyny nazistowskiej- słynnej Enigmy. 
Niesamowita opowieść, tym bardziej niesamowita, że oparta na faktach. Zakończenie wstrząsa i porusza. ,,Gra tajemnic" wciąga, widz jest autentycznie ciekawy, czy matematykom uda się złamać szyfr i kibicuje im z całego serca. Doskonale oddane zostały również relacje i konflikty między naukowcami, każda z postaci to zupełnie inny charakter. Oczywiście cały obraz kradnie Benedict Cumberbatch w roli Turinga. Uważam, że zagrał genialnie, doskonale oddał osobowość swojego bohatera, jego emocje... nie można było od niego oderwać wzroku.
Jednym z elementów, który najbardziej podobał mi się w filmie, to dialogi. Inteligentne, czasem nieco dowcipne, naprawdę interesujące i niebanalne. 
Podsumowując- bardzo, ale to bardzo polecam. Świetny, inteligentny, poruszający film, który daje do myślenia.

 ,,Charlie"

 

Plakat nie wygląda zachęcająco, to prawda. Jednak film jest naprawdę dobry i chociaż został skierowany głównie do młodzieży, to porusza mnóstwo ważnych, trudnych tematów.
Główny bohater, Charlie, to wyjątkowo nieśmiały i zamknięty w sobie chłopak, rozkochany w literaturze i starej muzyce.Zaczyna naukę w liceum i nie potrafi się odnaleźć. Do czasu. Poznaje bowiem Sam i Patricka- bystrych indywidualistów, dzięki którym jego życie się zmienia. Brzmi banalnie? Zgadzam się. Ale Charlie nie jest do końca normalny. Ma bowiem traumę z przeszłości, z którą musi się zmierzyć. Jego przyjaciele, mimo młodego wieku, także dźwigają bagaż przykrych, tragicznych doświadczeń. 
Ten film jest pełen emocji. ,,Charlie" to wyjątkowo wzruszająca, dramatyczna historia. Jednak mimo tego, że sporo tu dramatów, ,,Charlie" to film, który ma w sobie sporo pozytywnych emocji. Zostały w nim poruszone naprawdę ciężkie tematy, ale znajdziemy tu także dużo radości, inteligentnego humoru, uroków zwariowanej przyjaźni i pierwszej miłości, po prostu... młodości (o nie, zrymowałam!).
Gra aktorska jest naprawdę dobra. Aktorzy świetnie oddali na ekranie swoich bohaterów. Bardzo podobało mi się także to, że w historię zagłębiamy się powoli- poznajemy Charliego stopniowo, kroczek po kroczku odkrywamy jego przeszłość. Nic nie zostaje nam podane na tacy. 
Film naprawdę przypadł mi do gustu i bardzo chętnie sięgnę po książkę, na podstawie której powstał. 
Powinnam podziękować Monice P., bo to właśnie dzięki niej obejrzałam ,,Charliego". Dziękuję więc:)

 ,,Teoria wszystkiego"

 

Myślę, że wielu z Was słyszało o Stephenie Hawkingu- znanym naukowcu, chorym na stwardnienie zanikowe boczne. Film opowiada o życiu jego i jego żony, Jane. Pokazuje nam rozwój choroby, ale także kariery naukowej Hawkinga. Przedstawia również wyjątkowo trudną miłość...
Film przede wszystkim zachwyca grą aktorską. Eddie Redmayne dostał Oscara za rolę Hawkinga i naprawdę się nie dziwię, bo zagrał mistrzowsko. Rola chorego geniusza to coś niesamowicie trudnego i podziwiam Redmayne'a, że temu podołał. Również Felicity Jones, która wcieliła się w Jane Hawking, zasługuje na oklaski, bo niesamowicie przedstawiła wszystkie emocje i rozterki swojej postaci. To mnie urzekło.
Bardzo podobało mi się, że w filmie nie było zbędnego patosu, czy naiwności. Naprawdę dobrze ukazana historia, świetnie przedstawiony dramat człowieka, który niespodziewanie dowiaduje się, że jest chory, a także jego bliskich. Wciągająca, wzruszająca historia, którą warto poznać!


,,Grand Budapest Hotel"


Uwielbiacie klimat retro i tęsknicie za dawnymi czasami? Lubicie absurdalny, wręcz groteskowy humor? Zachwycają Was piękne scenografie i kostiumy? W takim razie mam dla Was świetną wiadomość- film ,,Grand Budapest Hotel" jest dla Was idealny!
Młody pisarz słucha opowieści właściciela (o nazwisku Zero Moustafa) niegdyś słynnego Grand Budapest Hotelu, teraz już nieco wymarłego.  Historia przenosi się do fikcyjnego państwa Żubrówki lat trzydziestych, okresu świetności hotelu. Konsjerż, niejaki pan Gustave H., dostaje w spadku po morderstwie bogatej Madame D. renesansowy obraz. Niestety, ale syn zabitej kobiety nie zamierza oddać należności Gustave'a. Dlatego też konsjerż, wraz z pomocą boya hotelowego, czyli właśnie młodego Moustafy, kradnie drogocenne dzieło sztuki. Od tej pory zaczynają się ich szalone przygody...
,,Grand Budapest Hotel" pełen jest swego rodzaju tęsknoty za dawnymi czasami, co widać bardzo wyraźnie. Widz odbywa podróż w czasie i od razu daje się wciągnąć w magiczny świat filmu- a świat oczami pana Gustave'a jest wyszukanym światem pełnym piękna i elegancji. Dekoracje, kostiumy i charakteryzacja robią ogromne wrażenie. 
Nie tylko jednak to stanowi o tym, że film jest, moim skromnym zdaniem, świetny. Również zwariowany humor, gwiazdorska obsada, ciekawe perypetie Zera i pana H., które tworzą niezwykle wciągającą historię, opowiedzianą z niesamowitym wdziękiem i lekkością. Z mojej strony gorąco polecam:)

,,Whiplash" 


Andrew to młody, utalentowany i ambitny perkusista jazzowy, który dołącza do szkolnej orkiestry w konserwatorium muzycznym. Orkiestra prowadzona jest przez nauczyciela, który ma wyjątkowo niekonwencjonalne metody, a do tego często wyładowuje się na uczniach, wyzywając ich, obrażając, okrutnie traktując. Jego uczeń, główny bohater filmu, za wszelką, nawet najdroższą cenę, dąży do osiągnięcia perfekcji i zaimponowania swojemu mentorowi...
 Hipnotyzujący. Zapierający dech w piersiach. Poruszający. Niesamowity. Zapadający w pamięć na długie, długie dni. Pełen pasji i niepohamowanych emocji. Te słowa przychodzą mi na myśl jako pierwsze, gdy chcę opisać, co myślę o tym filmie. ,,Whiplash" zrobił na mnie wielkie wrażenie, wstrząsnął mną niczym barman shakiem.
Naprawdę rzadko zdarza się, że widz nie jest w stanie oderwać wzroku od ekranu. A w tym wypadku tak było. Napięcie rosło z każdą sceną.
Aktorzy (Miles Teller i J.K. Simmons) zagrali naprawdę dobrze, świetnie wczuli się w swoje postacie i doskonale oddali wszystkie emocje, które czułam wręcz razem z nimi. Niesamowite przeżycie.
Montaż to majstersztyk. Kamera pracuje mistrzowsko- ujęcia na zakrwawione dłonie, pot na talerzach od perkusji, walenie pałkami w bębny, oczy głównego bohatera, pełne desperacji, determinacji, aby dać z siebie maksymalnie wszystko... serce bije szybciej.
Nie można oczywiście nie wspomnieć o muzyce. Przyznam szczerze, że nie znam się zupełnie na jazzie, chociaż słuchać go lubię. Ale moim zdaniem utwory w ,,Whiplashu" robią wielkie wrażenie, są po prostu genialne! Na YouTubie można znaleźć cały soundtrack. Naprawdę polecam- coś świetnego!

 ,,Nikita"

 http://1.fwcdn.pl/po/81/48/8148/6901003.3.jpg

Główna bohaterka, Nikita, jest na dnie. Narkomanka i złodziejka, została skazana na dożywocie za zabicie trzech policjantów. Jednak rząd daje jej drugą szansę. Nikita może przeżyć, jeśli zgodzi się przejść szkolenie, które zmieni ją w skuteczną zabójczynię.
Bardzo lubię Luca Besson. Chyba mogę ośmielić się nawet na stwierdzenie, że to jeden z moich ulubionych reżyserów. ,,Leona Zawodowca", ,,Taxi" i wreszcie ,,Nikitę" uważam za pozycje genialne. Dzisiaj oczywiście poświęcę uwagę trzeciemu filmowi, który naprawdę zrobił na mnie ogromne wrażenie i sprawił, że miałam o czym myśleć przez wiele czasu.
Sporo tu okrucieństwa, przemocy, to prawda. Ale historia ukazuje również dobro- jasne, piękne i wyjątkowo kruche. Życie Nikity zamienia się w prawdziwy koszmar, a jedynym światełkiem jest miłość do pewnego kasjera, chyba jedynej czystej, dobrej postaci w tym filmie.
Gra aktorska znajduje się na wyjątkowo wysokim poziomie. Anne Parrilaud zachwyca naturalnością i oddaniem w mistrzowski sposób wszystkich emocji, które wręcz wylewają się z ekranu.
,,Nikita" naprawdę dała mi do myślenia. Historia jest wyjątkowo dramatyczna, a los głównej bohaterki nie do pozazdroszczenia. Widz po sensie ma w głowie wiele pytań, także dzięki zakończeniu, które nie wszystko wyjaśnia i pozostawia kilka niedopowiedzeń.
Przyznaję, że pierwsze sceny nie wciągnęły mnie, ale im dalej, tym robiło się lepiej. W jednym z fragmentów niemal płakałam.
Niesamowita, wstrząsająca opowieść.


I to już koniec, kochani! Widzieliście może któryś z powyższych filmów? A może i Wy mieliście ostatnio okazję obejrzeć coś ciekawego i chcecie to polecić? Piszcie koniecznie:)
Pozdrawiam ciepło!
Pola

Lindsey Stirling i The Piano Guys w ,,Mission impossible". Świetne!
(Bukwo, jest wYOLOnczela!;))

czwartek, 16 kwietnia 2015

,,A to feler" - westchnął seler

Witam, witam Szanownych Państwa!

Ktoś mi wyjaśni, czemu przerwa świąteczna trwa tak krótko? Czemu, no?
Szkoła daje nieźle popalić. Zaczęło się życie ,,od weekendu do weekendu"... pocieszam się tym, że w przyszłym tygodniu egzaminy gimnazjalne, a więc wolne, jeszcze później majówka... a nie, pardon, majówka wypada w weekend (czy tylko dla mnie to wielka niesprawiedliwość?!).
Ale w sumie to nie jest źle. Tak niewiele dzieli nas od wakacji! Czas gna jak głupi... jak to powiedziała moja koleżanka Sonia: ,,Przecież wczoraj był listopad!". Coś w tym jest, niedawno ubierałam choinkę i latałam z aparatem po jarmarku świątecznym...
No tak, musiał być wstęp o czasie i o moim jakże fascynującym żywocie.
A teraz do rzeczy.
Kochana Tutti nominowała mnie do Liebster Blog Award! Za co bardzo jej oczywiście dziękuję, bo podsunęła mi inspirację na kolejnego posta. Wprawdzie to już któryś raz, gdy zostałam nominowana do tej zabawy, ale i tak zawsze chętnie odpowiadam na pytania. Wiadomo,nie trzeba się wysilać.
Let's start!



1. Opisz siebie jednym słowem!
Nienormalna!

2. Jaki jest Twój ulubiony cytat?
Jak już jesteśmy przy cytatach, to muszę napisać, że kiedyś je uwielbiałam. Zresztą uwielbiam do tej pory. Zapisywałam co fajniejsze, a kiedyś nawet miałam taką zakładkę na blogu z moimi ulubieńcami- ,,Co ludzie powiedzieli...", czy coś w tym stylu. Potem jakoś przestałam kolekcjonować zasłyszane słowa znanych osób. Ale nadal chętnie zaglądam do swojej ,,Wielkiej księgi aforyzmów" i tam też przed chwilą zerknęłam w poszukiwaniu inspiracji do powyższego pytania. Bo przyznam szczerze, że nie mam jednego faworyta...
Trafiłam na stronę oznaczoną karteczką samoprzylepną, a tam jeden z moich ulubionych cytatów:
,,Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszechświat oraz ludzka głupo­ta, choć nie jes­tem pe­wien co do tej pierwszej."
Albert Einstein. 
Ech, tak bardzo prawdziwe...
 Uwielbiam też to: ,,Wyob­raźnia jest ważniej­sza od wie­dzy, po­nieważ wie­dza jest ograniczona". 
Einstein to zdecydowanie jeden z autorów moich ulubionych cytatów:)

 

3. Masz jakieś plany na przyszłość?
Jakieś tam mam. Na przykład mój plan na najbliższą przyszłość to skończyć pisać tego posta dzisiaj, może włączyć sobie jakąś muzykę, żeby się milej pracowało. A po skończeniu surfowania po sieci mam zamiar wziąć się za naukę angielskiego i historii. Dodam: za naukę, która nie będzie się składała w połowie z gapienia się w sufit i myślenia o wszystkim, tylko nie o tym, czego mam się uczyć.Ambitny ten plan. Czy się powiedzie, to nie wiem.
Ale, ale. Wiem, że pewnie nie o to autorce pytania chodziło:) Prawdopodobnie miała na myśli dalszą przyszłość... mówiąc szczerze, to ciężko powiedzieć. Plan dotyczący mojej kariery zawodowej nie jest sprecyzowany. Chciałabym pójść na humana w liceum (nie zważając na znany wierszyk: ,,Czary mary, ty tumanie, wylądujesz na humanie!". Ja naprawdę chcę pójść w tym kierunku, bo to mnie absolutnie kręci), potem na jakieś interesujące mnie studia. Moim największym marzeniem jest pisanie książek i wydawanie ich, oczywiście.
Wolę jednak nie planować dalekiej przyszłości, bo wiele się może przecież zmienić. Pożyjemy, zobaczymy...
Na nieco bliższą przyszłość (ale dalszą niż dzisiejszy wieczór;)) mam kilka planów. Na przykład chcę przeczytać cały ,,Świat Dysku". Chcę skończyć kilka opowiadań, które zaczęłam albo kreują się w mojej głowie. Chcę dobrze się bawić na wycieczce szkolnej w maju i spróbować wspinaczki, której zawsze się obawiałam. Chcę pojechać na obóz literacki. Chcę znaleźć fajny kurs tańca. I wiele, wiele innych...

4. Jesteś pesymistą, optymista, a może realistą? Dlaczego?
Zależy. Bywa, że mam pesymistyczne myśli. Ale raczej staram się patrzeć optymistycznie na świat i najczęściej właśnie tak robię. Od naszego punktu widzenia zależy, jak żyjemy. Czuję się zadowolona z tego, co mam, z tego, kim jestem. Owszem, nie wszystko jest idealne. Trudno. Ja cieszę się z życia i widzę przyszłość pozytywnie:D

5. Rzecz, bez której nie mogłabyś żyć to... Uzasadnij swoją odpowiedź!
Kilka jest takich rzeczy... ale... myślę, że nie mogłabym przede wszystkim żyć bez książek. Świat bez książek... NIE! 
To znaczy, pewnie bym przetrwała, może w końcu bym się przyzwyczaiła, ale brakowałoby mi tego strasznie, bo uwielbiam czytać. Jestem wręcz uzależniona od czytania.
Cierpiałabym także, gdyby ze świata nagle zniknęły wszystkie pióra, ołówki, długopisy, klawiatury... nie ma dnia, w którym bym czegoś nie pisała, nawet jeśli są to tylko notatki z lekcji. Uwielbiam pisać teksty literackie, uwielbiam zapisywać swoje myśli, czy po prostu czerpać przyjemność z bazgrania po kartce... a gdybym nie miała czym tego robić? Masakra!

 6. Jaką książkę uważasz za najbardziej uniwersalną (czyli taką, która nadaje się dla wszystkich)?
I tu nasuwa się pytanie, czy istnieje uniwersalna książka. W końcu każdy lubi coś innego. Ktoś kocha fantastykę, ktoś nienawidzi. Ktoś uwielbia czytać o prawdziwym życiu, ktoś inny nie lubi spotykać się w książkach ze swoją rzeczywistością...
Jednak gdybym miała wskazać taką pozycję, która spodobała by się większości osób... hmmm... myślę, że ,,Jeżycjada" nadaje się dla wielu. Są codzienne dramaty, jest humor, ciepło, fajne postaci, lekki styl pisania autorki, łacina... 
O, wiem, co jeszcze! Wiersze Tuwima i Brzechwy. Kto ich nie zna? Kto ich nie lubi? Owszem, niby są dla dzieci, ale wielu dorosłych nadal zna i wspomina z uśmiechem ,,Lokomotywę" czy ,,Na straganie"...
,,-A to feler- westchnął seler". 
No, któż tego nie zna?

 7. Cecha, którą najbardziej cenisz u innych ludzi, to...
Dobroć. I inteligencja.

8. O czym najbardziej marzysz?
 Najbardziej? Mmm... marzę o wydaniu własnej książki. Bardzo.  
Ech, zabrzmi to naiwnie, ale marzę o takiej wielkiej, prawdziwej miłości, na całe życie. Jestem niepoprawną romantyczką? No jestem.

9. Czy kierujesz się w swoim życiu autorytetami?
Raczej nie. Kiedyś na lekcji wychowawczej padło pytanie: ,,Kto jest twoim autorytetem? Poza członkami rodziny". I co? I pustka w głowie.
Można powiedzieć, że autorytetami są dla mnie rodzice. Ale poza tym, to nikt. Bo wolę kierować się nie czyimś postępowaniem, a własnym rozsądkiem i sercem.

10. Najbardziej szalona rzecz, jaką chciałabyś zrobić, to...
Zatańczyć na zatłoczonej ulicy. Tak po prostu. To było zawsze moje marzenie- dać występ w miejscu publicznym, zrobić coś w rodzaju flash-mobu. Co jeszcze mogłabym szalonego zrobić? Może dać koncert kolęd w tramwaju z okazji Bożego Narodzenia. A potem wysiąść i zawołać na odchodnym: ,,Wesołych świąt, kochani!". Albo wejść na dach wysokiego budynku, skąd widać całą panoramę Gdańska, patrzeć na świat z góry i wrzeszczeć ,,JESTEM KRÓLOWĄ ŚWIATA!". O! Albo wyruszyć w podróż bez żadnego planu- tak po prostu wsiąść w dowolny pociąg/autobus i pojechać w nieznane, odkryć nowe miejsce i poczuć wolność, nieograniczoną swobodę... 

11. Co najbardziej chciałabyś w sobie zmienić?
Chciałabym przestać tak wszystkim się przejmować. Być mniej nerwową. Pozwolić sobie na to, aby czasem odpuścić. Chciałabym też być milsza dla innych, bo zdarza mi się na kogoś warknąć, czy nieprzyjemnie się odezwać.


Koniec! Finito! Do zabawy nominuję Lunatyka, Lennyk, Angę i Monikę P., jeśli oczywiście mają ochotę wziąć udział:) Jeśli ktoś jeszcze ma ochotę odpowiedzieć na moje pytania, to zachęcam:D
A oto i pytania:

1. Jesteś księżniczką uwięzioną w wysokiej wieży, której pilnuje smok. Czekasz na księcia na białym koniu? Postanawiasz wykorzystać sytuację i zrobić sobie długie wakacje od szkoły? A może robisz coś, żeby się wydostać? Jeśli tak, to jaki masz plan ucieczki?
2. Jaka jest Twoja ulubiona reklama? Uzasadnij, oczywiście:)
3.Bierzesz udział w konkursie ,,Master Chef" i ostatnim zadaniem, które dzieli Cię od wygranej, jest ugotowanie najdziwniejszej potrawy, jaka przyjdzie Ci do głowy. Co ugotujesz?
4. Jesteś starożytnym Grekiem i chcesz poznać swoją przyszłość. Idziesz więc do wyroczni delfickiej i pytasz o swoje dalsze losy. Odpowiedź pytii jak zwykle jest pokrętna- mówi coś o żółwiach, puchatych kapciach, fioletowych krowach, wrednym Zeusie, winogronach, złotym delfinie i cyklopach. Wychodzisz z mętlikiem w głowie, ale starasz się wyłowić z tego jakiś sens. Jak myślisz, co miała na myśli wyrocznia? Trzeba traktować jej słowa dosłownie, czy może to wielka metafora? 
Co czeka Cię w przyszłości?
5. Jakie magiczne zwierzątko najbardziej chciał(a)byś mieć? Dlaczego akurat to?
6. Czego w tej chwili najbardziej wyczekujesz?
7. Wolisz masło orzechowe, czy nutellę? Dlaczego?
8. Masz możliwość wejścia do jednej z książek i spędzenia w niej dnia. Jaką książkę wybierasz? Dlaczego?
9. Jaka jest Twoja najukochańsza zabawka z dzieciństwa? 
10. Wolał(a)byś spędzić wakacje w domku z piernika u wiedźmy, w Hadesie, czy na farmie krokodyli? Uzasadnij proszę:)
11. Jaki jest twój wymarzony środek transportu? Dlaczego?

Wiem, że niektóre pytania są dziwne, ale cóż...

O nie. Skończyłam posta. A to oznacza, że za chwilę muszę zacząć się uczyć, bo jutro odpytka i kartkówka...
A to feler...
Pozdrawiam ciepło!
Pola

Piosenka na dziś:)

sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych świąt!

Witaj, ludu!

Ponieważ jutro, jak wszyscy wiemy, jest Wielkanoc, chciałam życzyć Wam, moim cudownym czytelnikom, wesołych, przyjemnych, zdrowych, słonecznych (heh, u mnie dzisiaj padał grad...) świąt, odpoczynku przez całą przerwę, smacznego śniadania wielkanocnego, mokrego Dyngusa, wielu czekoladowych jajek i w ogóle... wszystkiego, co dobre!
 Pola

A teraz przed Wami moje dzieło- pan Krzyś (ten z piegami) i jego małżonka, pani Krzysiowa: 


WESOŁYCH ŚWIĄT RAZ JESZCZE!