środa, 30 października 2013

Liebster Award

Witajcie, Kochani Czytelnicy!
Otóż zostałam nominowana przez Zuzzę  do Liebster Award, za co bardzo jej dziękuję. W tym poście odpowiem na zadane przez nią pytania (bo takie są zasady- nominowany blogger odpowiada na pytania, nominuje inne blogi i sam wymyśla później swoje pytania)).
1. Trzy miejsca, w które chciałabyś się wybrać?
Uch, tylko trzy? No dobra, wymieniam: Rzym, Nowy Jork i Londyn. Właśnie tam pragnę kiedyś pojechać. Wydaje mi się, że są to bardzo interesujące miasta;-)
2. Twój ulubiony kolor?
Najbardziej lubię dwa: błękitny i turkusowy.
3. Jakie jest najcudowniejsze miejsce, w jakim kiedykolwiek byłaś?
O rany, nie wiem! Widziałam tyle cudownych miejsc... Ale chyba na pierwszym miejscu jest Gdańsk- owszem, mieszkam w nim, ale to jedno z najpiękniejszych miast jakie znam. Uwielbiam też miejscowość, w której mamy domek letniskowy- zwłaszcza latem, gdy jest tak zielono, wszystko kwitnie, jest tak ślicznie...
4. Twoje największe marzenie?
Żeby wszystkie moje marzenia się spełniły:-D
5. Jakiego przedmiotu w szkole najbardziej nie lubisz?
Jestem bardzo przewidywalna: matmy. Zwłaszcza, gdy mamy np. trzy lekcje z rzędu- czuję, jak mój mózg zamienia się w papkę. Nie przepadam też za informatyką. Nauczycielka niezbyt ciekawie prowadzi lekcje i po prostu się nudzę.
6. Czy lubisz klasykę? (chodzi mi o książki)
Jasne! Uwielbiam je czytać i przenosić się w dawne czasy (bo klasyka to głównie te starsze powieści).
7. Czy lubisz podróżować?
Jasne, że tak! Poznawanie nowych miejsc mnie fascynuje i chciałabym zwiedzić jeszcze tyyyle miast, wsi i państw...
8. Jesteś odważna czy raczej nieśmiała?
Zależy. Jeszcze do niedawna uważałam się za nieśmiałą, ale nawet moja przyjaciółka uznała, że jestem pewna siebie. I chyba jestem bardziej odważna- zawsze, gdy np. mam coś powiedzieć i się wstydzę, to myślę: "Kurczę, ale co ja mam właściwie do stracenia? Nic!" i po prostu to mówię;-)
9. Masz jakieś hobby, jeśli tak, to jakie?
Mam kilka: pisanie prozy i wierszy, czytanie, taniec, pisanie bloga, piłka nożna...
10. Jaki masz numer w dzienniku?
Jestem dumną jedynką:-D
11. Wolisz miasto czy wieś?
Trudne pytanie. Ale chyba jednak miasto. Na wsi jest owszem, piękniej i spokojniej, ale... No wiecie, w mieście jest więcej interesujących rzeczy, można więcej robić, realizować swoje pasje...

A teraz, jakie blogi nominuję:
Wiem, wiem, powinno być więcej, ale za bardzo nie wiem, które jeszcze mogłyby być... Polećcie mi jakieś;-)
A oto pytanka:
1.  Jaki jest twój ulubiony napój?
2. Co najbardziej cię nudzi?
3. Jak najczęściej się czeszesz?
4. Która książka najbardziej cię wzruszyła?
5. Twój ulubiony cytat?
6. Jakie są twoje ulubione słodycze?
7. Gdybyś mogła kupić sobie jakiś jeden magiczny gadżet, jakibyś wybrała?
8. Jaka jest według ciebie najnudniejsza szkolna lektura?
9. Jaki był najgorszy film, jaki kiedykolwiek oglądałaś?
10. Czy mogłabyś być wegetarianką?
11. Czy lubisz siebie?
Cóż, to by było na tyle. A tak na marginesie- dzisiaj jest Dzień Spódnicy! Akurat w mojej szkole są mundurki, więc raczej nie miałam problemu z ubraniem spódnicy;-)
  
Pozdrawiam, 
POLA

poniedziałek, 28 października 2013

Hity października 2013

Witajcie, Kochani Czytelnicy!
Dziękuję za komentarze pod postami. Naprawdę motywują mnie do pisania! Ostatnio, muszę przyznać, nie mam za bardzo weny twórczej- tylko do książki, którą piszę wraz z dziewczynami. Naprawdę nieźle nam idzie, mamy już z dwadzieścia parę stron w Wordzie. Kibicujcie nam;-)
Myślałam i myślałam nad jakimś ciekawym postem i... Wymyśliłam! Postanowiłam wymienić "hity października" czyli: książki, filmy, seriale/programy, piosenki. Nie twierdzę, że będę robiła takie posty co miesiąc, ale co jakiś czas będą się pojawiać. No to co, wymieniamy hity tego miesiąca!
KSIĄŻKI
  
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam tą książkę, pomyślałam: "Rany! Sztucznie uśmiechnięta blondyna, jeszcze taka różowa okładka... O matko!" Ale czytałam wiele pozytywnych opinii, więc kupiłam pierwszą część. I wiecie co? Wciągnęło mnie! To bardzo przyjemna książka, akurat na jesienne wieczory!
  
Uwielbiam książki o Ani- najbardziej przypadły mi do gustu te, w których bohaterka jest już dorosła- między innymi ta. Pani Montgomery stworzyła cudowne postacie, bardzo wyraziste. Kocham jej twórczość!
 
Bardzo interesująca książka- taka inna, oryginalna. Bardzo ciekawy pomysł i świetnie zrealizowany. Nastolatka z XXI wieku zakochana w księciu z baśni dla dzieci? Słyszeliście kiedyś o czymś takim? Dodatkowo, książę też jest w niej zakochany... Ale każde z nich tkwi w innej bajce... Czy uda im się rozwiązać ten problem? Koniecznie przeczytajcie!
  
Ta książka mnie zauroczyła- gnomy, krasnale, wróżki, magia, niesamowita technologia, cięte dialogi, wartka akcja i... Artemis Fowl- dwunastolatek, który postanowił porwać wróżkę i zażądać za nią ogromnego okupu...
 
Oczywiście, Rick Riordan też musiał pojawić się na tej liście- uwielbiam "Zagubionego  Herosa i właśnie czytam tą książkę kolejny raz;-)
FILMY
  
Oglądamy go na muzyce. Jeszcze nie skończyliśmy. Film jest cudowny! Dający do myślenia, przybliżający świat Wolfganga Amadeusza Mozarta i jego osobowość. Koniecznie obejrzyjcie, nawet, jeśli nie interesujecie się muzyką klasyczną i twórczością tego artysty. Ja zachwyciłam się tym filmem- nie dziwię się, że został obsypany nagrodami!
 
Film "Center stage" ("Światła sceny") opowiada o tańcu, a dokładniej to balecie. Moim zdaniem jest super. Układy choreograficzne zapierają dech w piersi!
SERIALE/PROGRAMY
 
Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Martyna Wojciechowska rewelacyjnie prowadzi swój program, kocham go oglądać i poznawać losy kobiet z różnych zakątków świata. Na początku nie oglądałam po kolei, teraz lecę sezonami na laptopie. Teraz zaczynam drugi.
 
Nie, kochani, moje zainteresowanie "Master Chefem" nie jest spowodowane miłością do gotowania, chociaż marzę, aby nauczyć się tej trudnej sztuki . Ale lubię oglądać zmagania uczestników programu, to dla mnie interesujące. Nie zmienia to faktu, że zdecydowanie nie mogłabym wziąć udział w "Master Chefie".
PIOSENKI
To za sprawą mamy zainteresowałam się tą piosenką. Jest super, mi bardzo się podoba. Według mnie Kate Bush ma bardzo ciekawy głos, a ta piosenka znakomicie pasuje do fabuły książki "Wichrowe Wzgórza".
Świetna piosenka, często jej słucham z mamą, gdy jedziemy samochodem do szkoły;-) Teledysk też jest super.
Tą piosenkę też uwielbiam. Shania Twain musi być niezwykle oryginalną i przebojową osobą. Porusza się świetnie.
Ta piosenka też mnie zauroczyła. Piosenkarka Morcheeby ma wspaniały głos.
A tu piosenka "Canned heat" którą zaśpiewał Jamiroquai. Akurat tu jest scena z filmu "Światła sceny", o którym już pisałam.
To  by było na tyle, kochani. Miłego wieczoru!
Pozdrówka,
POLA

niedziela, 20 października 2013

Jesienne zdjęcia oraz faza na Percy'ego Jacksona


Witajcie, Kochani!
 Wiem, wiem-nie pisałam aż tydzień. Wybaczcie. Nie miałam pomysłów na nowe posty, niestety.
Jesień, jesień... Dookoła szaro, ponuro, zimno... Nieprawda! U mnie piękne kolorowe liście. Wzięłam więc aparat i porobiłam trochę jesiennych zdjęć na moim podwórku. Na początku jednak zrobiłam zdjęcie Leona, którego energia raczej nie rozpiera...
 
Ziew... No nie, znowu robisz mi zdjęcia?!!!





Strasznie lubię jesienne, piękne, kolorowe liście. Jak wam się podobają zdjęcia? Nie jestem profesjonalnym fotografem, raczej fotografuję dla zabawy. Muszę przyznać, że ostatnio mnie wzięło i stale mam ochotę robić jakieś fotki:-D


Wczoraj i dzisiaj byłam u przyjaciółki-nocowałam u niej w domu. Było naprawdę super! Właśnie piszemy fanfiction Percy'ego Jacksona. A raczej powieść opartą na książkach Ricka Riordana. Piszemy to wraz z jeszcze dwoma dziewczynami. Bohaterkami jesteśmy my same, tylko trochę zmienione. Ja jestem córką Apolla;-) Wczoraj i dzisiaj napisałyśmy aż szesnaście stron! Miałyśmy straszną wenę twórczą, siedziałyśmy przy laptopie nawet kilka godzin.
Ostatnio mam niesamowitą fazę na Percy'ego Jacksona. Po prostu uwielbiam książki o nim, a także o innych herosach. Nie jestem zresztą jedyna. Lubię wymyślać własne historie dziejące się w świecie z książek Riordana.
Moje ulubione postacie z obu serii to: Percy Jackson (zawsze na pierwszym miejscu! Uwielbiam go!), Piper McLean (świetna postać, bardzo prawdziwa), Leo Valdez (super postać), Thalia Grace (ma charakterek, za co ją bardzo lubię). Moimi ulubionymi bogami z książek Ricka Riordana są Apollo (jakżeby inaczej), Artemida, Posejdon i Hermes.
A wy? Lubicie te książki? Ja kocham:-) A oto kilka wyobrażeń bohaterów książki z internetu, które według mnie są najbardziej trafne.
 
  
 
A tu komiks:
 
A właśnie, znacie jakieś fajne, polskie opowiadania o Percym Jacksonie w internecie? Jeśli tak, koniecznie podajcie linki;-)
Dziś sporo zdjęć-cóż, tak wyszło.
Pozdrawiam,
POLA

poniedziałek, 14 października 2013

Dzień nauczyciela

Witajcie, kochani czytelnicy!
Przede wszystkim bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim postem! Może dla niektórych dziewięć to mało, dla mnie to mega duża liczba! Dodatkowo wszystkie komentarze na temat, zero takich typu "fajny blog, obserwujemy?" To dla mnie naprawdę ważne:-)
Zanim przejdę do głównego tematu posta, chciałam poinformować Was, że na blogu pojawiła się zakładka "Moja twórczość". Będę tam wstawiać opowiadania i ogólnie prozę. Dzisiaj wstawiłam "Noc rusałek". Zajrzyjcie, skomentujcie;-)
Dzisiaj wolne! Nie ma to jak wolny poniedziałek... Ale oczywiście nauczyciele nie byliby sobą, gdyby nam nie zadali...
No właśnie. Nauczyciele. Kpi się z nich, nie szanuje się ich pracy, stale na nich narzekamy. A to naprawdę ciężki zawód, wymagający cierpliwości. Ostatnio prowadziłam lekcje wuefu- uczyłam dziewczyn zumby. Tylko osiem osób (nie licząc mnie) na naszym profilu. I co? To było straszne! W ogóle się nie starały, miały mnie gdzieś, wygłupiały się, miały uwagi co do mojego układu. Aż się we mnie gotowało. Naprawdę podziwiam nauczycieli za to, że nie dostają załamania nerwowego na zajęciach. Często przecież gadamy, rozrabiamy, nie słuchamy...
 
Owszem, są nauczyciele niefajni. Niesprawiedliwi, złośliwi...
U mnie w szkole nauczyciele są jednak naprawdę w porządku. Wymagający, ale żartują, gadają dużo z nami, potrafią się wyluzować, prowadzą lekcje w fajny, ciekawy sposób, dużo można się od nich nauczyć. Mam nadzieję, że u was też są tacy- wiadomo, że nawet ukochany przedmiot może stać się znienawidzonym przez złego nauczyciela.
Za rok idę do gimnazjum i mam nadzieję, że tam też spotkam fajnych nauczycieli. A z okazji ich dnia, życzmy im samych dobrych i grzecznych uczniów (tylko czy to możliwe?).
Ja raczej nie nadaję się na nauczycielkę...Brakuje mi cierpliwości. I raczej nie mam powołania.
A oto dwa teksty, które przeszły w naszej szkole do historii:
PANI(sprawdza obecność): Czy jest ktoś, kogo nie ma?

PANI: A co wy namalowaliście chłopcy? To ruiny Troi, tak?
CHŁOPCY: To jest TROJA proszę pani...
Tak więc nieraz jest wesoło. 
A wy? Moglibyście być nauczycielami? Lubicie swoich belfrów? Daliście im coś z okazji Dnia Nauczyciela?
Znacie "Matura to bzdura"? To jest super! Niektóre pytania, które zadaje przechodniom Kuba Jankowski są bardzo proste, a ludzie... Nie znają odpowiedzi. Można się pośmiać, ale też załamać głupotą ludzi. Polecam!!!
Pozdrawiam,
POLA

piątek, 11 października 2013

Sny

 Witajcie, kochani!
Ostatnio mam strasznie dziwne sny i dlatego często chodzę niewyspana.
Na przykład przedwczoraj śniło mi się... Cóż, dużo dziwnych rzeczy. Między innymi to, że tańczyłam jakiś taniec (coś jak balet, czy taniec latynoski) z dwoma chłopakami z mojej klasy, chociaż mieliśmy ćwiczyć poloneza. Śniła mi się też miejscowość, podobna do tej z serialu "Ranczo". Przed szpitalem, na barierkach, pielęgniarki robiły fikołki. Były też dwie postacie z "Rancza"- Kusy i Lucy.
Otóż w miejscowości tej była pani burmistrzowa-strasznie wredna i złośliwa, zawsze psuła wszystkim zabawę. Gdy cała wieś oglądała film, burmistrzowa odłączała prąd. Zawsze też, gdy wszyscy pytali, co się dzieje, ona stała z boku i mówiła: "Ha, ha, dobrej zabawy!" i uciekała, zaskakująco szybko.
Raz w miejscowości z mojego snu był Dzień Ziemniaka. Wszyscy dobrze się bawią, a tu nagle nie ma prądu... Kto to zrobił? Pani burmistrzowa, któżby inny! Tak się wściekłam w tym filmie, że rzuciłam w nią filiżanką. Ktoś inny zaczął ją oblewać herbatą i wodą z węża ogrodowego. Uciekła, ale upokorzona. Lucy z serialu "Ranczo" zrobiła przemówienie i obudziłam się.
Wczoraj zaś śniło mi się, że jadę samochodem z kolegą z mojej klasy. Mieliśmy pierścionki na palcach (!), a on robił mi wyrzuty, że po przyjęciu jego zaproszenia na bal, przyjęłam też innego chłopaka. Zapewniłam go, że to nieprawda. Nagle przed nami pojawił się inny kolega z naszej klasy, który uczył się jeździć traktorem i prawie rozwalił czyjeś auto....
                                                                            
Sama nie wiem, skąd mi się biorą te dziwaczne sny. Sprawdzałam w senniku, ale nie ma tam staruszki lubiącej odłączać prąd, ani pielęgniarek fikających koziołki. Nic nie rozumiem... Może to dlatego, że ostatnio mam dużo wrażeń? Nauka, zajęcia dodatkowe, kompleksy, dużo wydarzeń... Może organizm odreagowuje? Albo podświadomość chce mi coś przekazać? Tylko co? Że mam uważać na traktorzystów? Albo na starsze panie uwielbiające psuć innym zabawę?
A co z wami? Macie jakiś pomysł, dlaczego śnią mi się takie dziwactwa? A może sami śnicie dziwne rzeczy?

Uff, jak dobrze, że dziś piątek. Aż trzy dni wolnego! Jutro jadę do domku letniskowego, do dziadków, wraz z rodzicami-pójdziemy na grzyby. Tak naprawdę to raczej nie udaje mi się ich znaleźć, ale uwielbiam las-taki spokojny, cichy, żywy, trochę mroczny, pachnący. Już w przyszłą środę próbny sprawdzian szóstoklasisty! Nie ukrywam, że trochę się go obawiam-wszystko będzie jak na prawdziwym sprawdzianie, a wyniki będą wpisywane do dziennika:-( Ćwiczę i uczę się już teraz-rozwiązuję próbne testy z Victora Juniora, dzisiaj byłam na świetlicy matematycznej. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Uwielbiam tą piosenkę! Ostatnio ciągle jej słucham. Nie tylko dlatego, że śpiewa tam mój idol-Michael Jackson:-) Paul McCartney też super śpiewa. Piosenka świetna, a teledysk rewelacyjny!
Pozdrawiam,
POLA

poniedziałek, 7 października 2013

"Pływająca wyspa"-recenzja

  "Pływająca wyspa" to pierwsza część serii fantasy "Zaginione dzienniki Vena Polyphema". Znalazłam tą książkę przeszukując szkolną bibliotekę. Zaintrygowała mnie, więc postanowiłam ją przeczytać. Zaczyna się słowami:

Zostać wtrąconym do lochu to średnia przyjemność.
Zostać wtrąconym do lochu, gdy jest się zupełnie niewinnym, jest jeszcze gorzej.
Zostać wtrąconym do lochu tylko po to, żeby tam czekać na ścięcie-to jest chyba najgorsze.

Głównym bohaterem jest Charles Magnus Ven Polypheme, zwany po prostu Venem. Jest Nainem, czyli istotą podobną do człowieka, ale żyjącą dłużej. Ven jest najmłodszym członkiem rodziny Polyphemów, która zajmuje się budowaniem statków. Pięćdziesięcioletni chłopiec różni się od swoich krewnych-w przeciwieństwie do nich uwielbia wodę. Dlatego też jest zachwycony, gdy okazuje się, że to on ma przeprowadzić inspekcję najnowszego statku.

Ale Ven umiał pływać. I uwielbiał żeglować. Zawsze marzył o wypłynięciu daleko poza Vaarn(...)

 Lecz statek zostaje zaatakowany przez okrutnych Piratów Ognia. Ven wysadza oba statki-swój i piratów. Budzi się dryfując na desce po morzu. Pomaga mu tajemnicza istota morska- Merkunka. W końcu zostaje znaleziony przez statek ludzi. 
Później zaczynają się jego niesamowite przygody- poznaje niezwykłych ludzi, przeżywa chwile grozy. Według niektórych, Ven potrafi przywołać tajemniczą Pływającą Wyspę, na której można znaleźć życiodajną, magiczną wodę. Niektórzy ludzie niekoniecznie mają dobre zamiary w stosunku do młodego Polyphema...
Moja opinia: Książka mnie zauroczyła. Główny bohater jest bardzo sympatyczny i nie sposób go nie polubić. Inne postacie też są dosyć interesujące, ale myślę, że Ven przebił wszystkich. Może poza królem, który też jest bardzo pozytywnym bohaterem. 
Świat, w którym dzieje się akcja, jest bardzo ciekawy. Aż chce się do niego wejść. Często w książce są też chwile grozy i wtedy czyta się kolejne strony z zapartym tchem. Powieść nie jest zawalona opisami, ale też ich nie brak. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Wszystko jest opisane tak realistycznie, że niemal czuje się zimno podczas upiornej nocy w gospodzie, czy też słyszy się plusk fal... Powieść umilają fragmenty dziennika Vena oraz rysunki. Jedynym, malutkim minusikiem, jest to, że książka bywa momentami trochę dziecinna. Ale to tylko drobiazg, prawie niezauważalny.
Polecam!
Ocena końcowa: 5,5/6

Ostatnio mam fazę na stare kino. Zaczęło się od tego, że moja przyjaciółka pokazała mi pewną piosenkę z przedwojennego, polskiego filmu. Strasznie mi się spodobało. Okazało się, że jest film z tą piosenką w internecie. Spodobał mi się no i mnie wzięło. Na polskie, przedwojenne filmy. Są świetne! Zabawne, oryginalne, ze świetnymi aktorami. Ostatnio oglądałam "Ada! To nie wypada!" i "Piętro wyżej" (z dawnym amantem-Eugeniuszem Bodo. Według mnie w ogóle nie był przystojny i wyglądał jak żaba, ale głos miał ładny i przyjemny). Poniżej filmik z piosenką "Ada! To nie wypada!". Nie wiem dlaczego, ale po prostu uwielbiam tą piosenkę. Prawie codziennie jej słucham. A wam się podoba?

piątek, 4 października 2013

Wakacje w Toskanii cz.4 (ostatnia!)

Hej, kochani Czytelnicy!
Przypomniałam sobie, że nie wstawiłam jeszcze wszystkich zdjęć z Toskanii. Może ten post przypomni Wam (bo mi na pewno) o lecie, które minęło, bo minęło, ale na pewno cudownie je się wspomina:-)
W czwartek popłynęliśmy promem na wyspę Elbę. Do "stolicy" wyspy, Portoferraio.To tam przez dziesięć miesięcy był uwięziony Napoleon Bonaparte. Później zorganizowano jego ucieczkę. Jego "więzienie" było bardzo luksusowe-mieszkał w pałacyku, mógł podróżować po całej wyspie, miał ze sobą służbę, żołnierzy (w tym wiele Polaków!), budował tam wiele rzeczy i stale ulepszał Elbę. Gdy tam przyjechałam, pomyślałam sobie- kurczę, po co on właściwie uciekał? Tu jest tak pięknie!
ELBA



 
Widoki z promu- przepiękne, niesamowicie niebieskie Morze Śródziemne.
 
Pierwsze zdjęcie, jakie zrobiłam stawiając pierwsze kroki na wyspie.


 
Sklep, gdzie można kupić specjalne perfumy, o pięknym zapachu (wąchałam!). Chyba można je kupić tylko na Elbie, ale nie jestem pewna.

 
Oczywiście nie mogliśmy nie zjeść lodów! Te na Elbie były przepyszne, śmiem nawet twierdzić, że chyba najlepsze! Zdjęcie zrobiłam dopiero wtedy, gdy zjadłam większą część lodów-inaczej na pewno by się albo stopiły, albo spadły na nagrzany chodnik.




 No czyż tu nie jest pięknie? Śliczne budynki, rośliny... Chyba wylądowałam w raju!

 
Bardzo podobały mi się domy- stare, z wywieszonym praniem, w ciepłych kolorach, wyglądały tak klimatycznie...

 
Co za cudowna plaża!Co tam plaża, to morze! Coś wspaniałego... Był niesamowity upał, a ja marzyłam, aby zanurzyć się w wodzie... Niestety nie wzięliśmy kostiumów i ręczników.


 
Bardzo chcieliśmy zobaczyć pałacyk,  w którym swego czasu mieszkał Napoleon, ale był w remoncie. Nie za bardzo chciałam robić zdjęcie robotnikom, którzy tam pracowali, więc są tylko tabliczki. Pałac nie wygląda zbyt okazale, jest z zewnątrz raczej skromny i żółty jak banan.


 
Domy, drzewa, morze.




 Widoki z Forte Stella, na który weszliśmy.
Szkoda było opuszczać Elbę... Jest tam tak pięknie, tak cicho, spokojnie... Rodzice nawet zaczęli marzyć o tym, aby tu kiedyś przyjechać na wakacje i zatrzymać się w jakimś wynajętym domku... Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
W sobotę wynieśliśmy się z naszego domu w Marlii i pojechaliśmy do Pizy. Tam zatrzymaliśmy się w hotelu na dwa dni. Wcześniej zjedliśmy ostatnią kolację w naszej ulubionej knajpce i pożegnaliśmy się z kelnerami i właścicielem. Aż żal było ich opuszczać i mieć świadomość,że pewnie już nigdy ich nie zobaczymy... Chociaż... Może kiedyś? Jedzenie tam było przepyszne! Wklejam poniżej zdjęcie deseru, który jadłam ostatniego wieczoru.

PIZA
Tam, szczerze mówiąc, do zobaczenia była tylko Krzywa Wieża. Ale i tak uważam, że było to dosyć ładne miasto.
 
Domy w Pizie.
 
Skutery, jakżeby inaczej:-)

 
Widać już Krzywą Wieżę!


 
Oto i ona, w całej swojej okazałości! Nie weszliśmy niestety na górę, ponieważ było pełno ludzi... Ech! Wszędzie mnóstwo turystów! Tylko nie na Elbie.



A to katedra.
W ostatni dzień pojechaliśmy na plażę.
W poniedziałek wsiedliśmy w samolot i wróciliśmy do Polski.Mieliśmy też przesiadkę w Monachium (a tam czekaliśmy aż 7 godzin!!!). Szkoda było opuszczać Włochy. Koniecznie odwiedźcie Toskanię!Na pewno tam kiedyś wrócę. Do Toskanii przyjadę z pewnością po raz kolejny, ale chciałabym też zobaczyć Rzym, Wenecję, południe Włoch, Sycylię... Cóż, wszystko jeszcze przede mną!
POLA