piątek, 26 sierpnia 2016

Tuscan Sunset

Bo tytuł po angielsku to plus dziesięć do fajności. 

Dzisiaj post z niewielką ilością tekstu, za to z dużą dawką radosnej, fotograficznej tfurczości z pięknego Półwyspu Apenińskiego.
W te wakacje znowu byłam w środkowych Włoszech, na pograniczu Toskanii, Umbrii i Marche. Pewnie słyszeliście, że ostatnio w okolicach tego regionu było trzęsienie ziemi. Wielka tragedia, aż trudno uwierzyć...

Zdjęcia powstały na  wzgórzach poza murami miasta Cortona i stanowią połączenie Toskanii i zachodu słońca, czyli dwóch absolutnie zachwycających zjawisk. Widok, skąpany w złotym, a potem różowym blasku, zapierał dech w piersiach i mam nadzieję, że udało mi się uchwycić magię tej wyjątkowej chwili.


 
  


 



 
   

 


 Te chmury wyglądają dla mnie jak dwa księżyce, jeden duży i już trochę podstarzały, a drugi młody i silny. Jeśli macie inne pomysły, zachęcam do dzielenia się!


Trzymajcie się ciepło!
P. 

niedziela, 21 sierpnia 2016

Aha, miał być jeden, czyli nieśmiertelne LBA

Nieśmiertelne, niepokonane, niezniszczalne i wszechobecne...
Nie, nie jest to zapowiedź mrocznego filmu, a chyba najbardziej znanej zabawy blogowej - Liebster Blog Award. Dla niewtajemniczonych: polega to na odpowiadaniu na jedenaście pytań, które zadała Ci osoba nominująca. Tym razem nominacje od dwóch osób, mianowicie Gabsone nene i Positive Smile.
A więc zacznijmy!

 


Pytania od Gabsone nene 


1. Do jakich czasów chciałabyś/chciałbyś cofnąć się w czasie? 

Bardzo chciałabym przenieść się Anglii XIX wieku. Zarówno pierwszej (bo siostry Brontë i Jane Austen!), jak i drugiej połowy (bo epoka wiktoriańska i Oscar Wilde!). Bale, herbatki, pociągi parowe, posiadłości otoczone wrzosowiskami... chciałabym zobaczyć, jak wyglądał ten niesamowity świat.
Ciekawa byłaby również wizyta w Stanach Zjednoczonych lat czterdziestych i pięćdziesiątych, może częściowo dlatego, że bardzo podoba mi się moda z tamtego okresu. No i lata dwudzieste, jazz... też nie pogardzę!
Ale zdecydowanie byłyby to wycieczki na parę dni, w żadnym wypadku nie mogłabym tam zostać na zawsze.

 2. Gdybyś mógł/a wybrać sobie magiczne moce- jakie by one były?

Latanie! Zawsze marzyłam, żeby szybować w obłokach (chociaż z moim szczęściem zaraz wpadłabym na jakiś samolot).
Telekineza też nie byłaby taka zła (w końcu w trakcie czytania nie musiałabym wstawać po, dajmy na to, szklankę wody albo aby zamknąć drzwi po kocie, który wędruje po całym domu).   Monika podsunęła mi też ostatnio pomysł na moc uzdrawiania. To byłoby coś!

3. Jakie trzy przedmioty zabrałabyś na bezludną wyspę?

1.) Wielki, ogromny, monstrualny baniak z wodą (picie to podstawa!)
2.) Regał z książkami, na którym będą leżały jeszcze laptop, zeszyt, zapas długopisów i słuchawki. To jedna rzecz, tak? Regał jest jeden, tak? No. 
3.) Telefon, żeby zadzwonić po kogoś, kto dowiezie mi resztę rzeczy

4. Jak widzisz się, co będziesz robiła za dwa dni, dwa tygodnie, dwa lata, dwadzieścia lat? 

Dwa dni - desperacko próbowała korzystać z ostatnich dni wakacji (patrz: spędzała całe dnie przy książce/komputerze).
Dwa tygodnie - wciąż nie dowierzała w to, że to już koniec wolności.
Dwa lata - nie dowierzała w to, że to już koniec wakacji, ale tym razem w liceum.
Dwadzieścia lat - mam nadzieję, że realizowała się w wymarzonym zawodzie i spełniała marzenia w otoczeniu bliskich.  

5. Skąd wziął się pomysł na twój nick?
Nick to moje prawdziwe imię.
No czyż ja nie jestem kreatywna? 

6. Jaką kreskówkę z dzieciństwa najlepiej wspominasz?
Uwielbiałam Clifforda, wiecie, tego wielkiego, czerwonego psa. I Franklina. Ach, jak ja kochałam Franklina! To od książeczek o tym małym żółwiu rozpoczęła się moja przygoda z czytaniem. 
Ale jedną z moich absolutnie ukochanych kreskówek był film ,,Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie". Mogłam to oglądać non stop!
Aha, jedna miała być? 

7. Ulubiony smak lodów?

Uwielbiam wszelkiego rodzaju sorbety, zwłaszcza cytrynowy, mango i malinowy. We Włoszech jadłam też pyszne lody czekoladowe - ale nie takie, jakie mamy tutaj, czyli bardziej kakaowe. Tamte były w smaku prawdziwej, głębokiej, gorzkiej czekolady. Jeszcze z dodatkiem pomarańczy. Arcydzieło. 

8. Najbardziej zawstydzająca chwila w twoim życiu?

Ach, było ich tak wiele... pozwólcie, że oszczędzę sobie takich najbardziej krępujących, które wywołują u mnie cringe attack (polecam filmik Dana). Stosunkowo świeża: jechałam na rowerze i jadący obok mnie tata powiedział ,,uważaj, będą cię wymijać".
Co zrobiła Pola?
Skręciła prosto w stronę, z której, jak się okazało, jechali rowerzyści.
Na szczęście nic się nie stało, ale było blisko.
Nie ogarniam życia, okej?

9. Kierujesz się w życiu jakimś mottem? Jakim? 

Raczej nie posiadam jednego motta.

10. Ulubiony cytat? 

Ostatnio chyba ,,Bo gdy się trzyma fason, to się nawet pada z klasą"- to wers piosenki ,,Niestety trzeba mieć ambicję". Niby nic, a cytat trafił do mnie niesamowicie. Staram to sobie powtarzać w chwilach porażek.
Uwielbiam również słowa Oscara Wilde'a- ,,Bądź sobą, wszyscy inni są już zajęci". To teoretycznie mogłoby być moje motto. Tego samego autora urzekło mnie ,,Mając wolność, kwiaty, książki i księżyc, któż nie byłby w pełni szczęśliwy?". 
Ostatnio bardzo spodobało mi się również ,,Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków" (Jonathan Carroll). 
Z biblijnych urzekają mnie ,,Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj", ,,Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń" i ,,Miłuj bliźniego swego jak siebie samego". Takie proste, a takie piękne. 
Z tych mniej motywujących lubię ,,Im dokładniej poznaję świat, tym bardziej jestem nim zdegustowana" (Jane Austen) oraz... no, niech będzie: ,,Nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość do jedzenia" (George Bernard Shaw).
Aha, to miał być jeden? 

11. Co lubisz w blogowaniu?

Chyba już odpowiadałam na to pytanie kiedyś... uwielbiam dzielenie się pasjami, obsesjami, myślami i twórczością, rozwijanie się w pisaniu i spotykanie fantastycznych ludzi o ciekawych zainteresowaniach.

Pytania od Positive Smile


1. Co twoim zdaniem znalazłabyś/znalazłbyś w Krainie Bezsensu?  (wymyślone, przez koleżankę :P)

Sporo elementów rodem z Krainy Czarów - gadające stworzenia, absurdalne konwersacje, sytuacje bez wyjścia i niekończąca się groteska.
Ale w sumie pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to kolorowe słonie.
Nie pytajcie czemu, nie mam pojęcia. 

2. Każdy człowiek kreuje w swojej wyobraźni różne miejsca, do których ucieka kiedy ma gorsze dni, abo po prostu dla przyjemności, ponieważ tak mu się tam podoba. Jak wygląda twoje miejsce i co można w nim spotkać?

Od zawsze tworzę opowieści w głowie. Mnóstwo, mnóstwo opowieści. I to właśnie do nich uciekam. W moim bezpiecznym miejscu z wyobraźni można spotkać zastępy bohaterów, istot, światów, wątków, fabuł, emocji, dramatycznych i zabawnych historii, dialogów...  
Właściwie od małego uciekam w fikcję, w swoje własne historie. Czuję się tam bezpieczna, a jednocześnie sprawia mi to wielką przyjemność, to taka moja ucieczka od prawdziwego świata i jego problemów, ale równocześnie nieodłączny element życia. Czasem jednak tracę kontakt z rzeczywistością, za bardzo zatapiam się w tym świecie wyobraźni.

3. Które trójkąty miłosne z książek są twoimi ulubionymi?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie przepadam za wątkiem trójkącików. Jedynym trójkątem, który całkiem przypadł mi do gustu był ten z ,,Diabelskich maszyn", czyli Tessa- Will/Jem. Pisząc: przypadł mi do gustu, mam na myśli to, że wszyscy jego członkowie byli naprawdę fajnymi postaciami (chociaż Will w kilku momentach doprowadzał mnie do szału- taki typowy Mroczny Przystojniak, ale miał naprawdę fajne poczucie humoru). Na pewnym etapie historii nawet nie bardzo nawet wiedziałam, kto powinien być z protagonistką, oboje mi pasowali do roli jej chłopaka.
Nie podobało mi się jednak to, że znowu wpychane jest to okropne przesłanie: to okej, że jesteś zakochana w dwóch facetach na raz. Ba, oni nawet o tym wiedzą i akceptują, bo przecież wszyscy tak się nawzajem kochają, że chcą dla siebie jak najlepiej. I jeszcze to z cyklu: ,,Podobno nie można kochać wielu chłopaków na raz, ale przecież nasze relacje są taaakie wyjątkowe i piękne, i na całe życie [w wieku nastoletnim, pozdrawiam]! Nie jesteśmy jak zwykli, nudni ludzie, którzy zakochują się tylko w jednej osobie, ja kocham obu tak samo i to jest prawdziwa miłość!".
Sory, ale nie.
Czy tylko mi wydaje się to niezdrowe i toksyczne, a nie romantyczne? Może nie znam się na miłości, nigdy nie byłam w żadnym związku, ale kurde, no. Znaczy, rozumiem: można być zauroczonym dwoma osobami na raz. Trudna sytuacja. Ale na litość boską, trzeba się w końcu zdecydować. 
Wiem, jest coś takiego jak bigamia - niemal zawsze to jednak nie jest ten przypadek, dziewczyna nie chce być z obydwoma, chce być z jednym chłopakiem, ale nie wie z którym, więc się miota między tym a tym, łamiąc serca i raniąc ich uczucia, ale oni to cierpliwie znoszą i czekają, aż łaskawie wybierze. Nie chciałabym, żeby wybranek mojego serca kochał jeszcze inną i mówił mi, że nie wie, kogo wybrać, bo przecież obie jesteśmy takie super. Więc on się trochę pomiota między jedną a drugą a potem wybierze, okej?
Nie, nie okej. Dla mnie to zwyczajnie nieuczciwe. Dlatego tak nie lubię większości wątków z trójkątami. 
Jak to jest, że zawsze najbardziej rozpisuję się na tematy, które mnie irytują?

4. Masz ulubionego piosenkarza, piosenkarkę albo zespół? Jak tak, to opowiedz kto nim jest.

Wielokrotnie pisałam o mojej ulubionej muzyce, tym razem więc poświęcę całą odpowiedź jednemu zespołowi, który mnie ostatnio zauroczył i jest to Twenty One Pilots. Niedawno dostałam ich album ,,Blurryface" i nie mogę przestać go słuchać. Grupę tworzą wokalista, Tyler Joseph oraz perkusista, Josh Dun. Grają muzykę alternatywną, trochę hip hop, trochę rock, trochę indie, trochę pop. Trudno ich określić i to mi się bardzo podoba. Uwielbiam wokal Tylera Josepha, uwielbiam muzykę, uwielbiam teksty, podoba mi się też ich nietypowy wygląd. Coś niesamowitego!

5. Opowiedz o swoim ulubionym filmie. Dlaczego tak bardzo Ci się podoba i czy polecasz go wszystkim, czy masz zastrzeżenia?

Z tymi ulubionymi filmami to tak trochę dziwnie, bo niby mam, a nie mam. 
Tak, to brzmiało sensownie. 
Po prostu nie potrafię wybrać tego jednego, tego ukochanego filmu. Chyba po prostu na takowy jeszcze nie trafiłam. Przykra sprawa. 
Wciąż pamiętam, jak bardzo mi się podobał i jak bardzo płakałam na ,,Za wszelką cenę". Ten film jest okropny. Wspaniały i okropny.
Nie oglądajcie, jeśli nie lubicie płakać na filmach.
Ze świeżych zachwytów, byłam w kinie na ,,Boskiej Florence" i kurde. Ten film jest przezacny. Polecam bardzo, bardzo. Po pierwsze, jest przezabawny. Po drugie, jest bardzo wzruszający. Po trzecie, w duecie grają Meryl Streep i Hugh Grant - klasa sama w sobie. Po czwarte, akcja toczy się w latach czterdziestych, więc mamy świetne stroje i wnętrza. Po piąte, pojawiają się dwie postaci drugoplanowe, które są zachwycająco zabawne i wyraziste. Cudeńko.
Bardzo lubię animacje, więc polecam ,,Zwierzogród", ,,Strażników marzeń", ,,Anastazję", ,,Mulan", ,,Herkulesa"...
Chyba, że nie lubicie animacji. No to wtedy nie polecam.

EDIT: Właśnie obejrzałam ,,Życie jest piękne". Brak mi słów. Ten film to arcydzieło. Dawno nie widziałam czegoś takiego. O kurde. Nie mogę się pozbierać. 

6. Pies czy kot?

 Zdecydowanie kot. Koty to najpiękniejsze, najmądrzejsze, najbardziej charakterne i kochane stworzenia świata, które doskonale o tym wiedzą.

7. Co myślisz o fanfikach na temat celebrytów?

Nie czytam, nie znam się. Jak ktoś lubi, to spoko, fajnie, ale mnie w ogóle to nie kręci. W ogóle od fan-fiction (a kiedyś uczestniczyłam w tworzeniu jednego!) wolę opowiadania osadzone w oryginalnych uniwersach i z oryginalnymi postaciami. Chociaż zdarzają się fajne opowiadania fanowskie, więc nie mówię nie.
 
8. Czy przytrafiło Ci się kiedyś coś strasznego? Jak tak, to opowiedz, co to było.

Ostatnio na mojej ścianie siedział owad. Wielki owad.
Zostać tam oczywiście nie mógł, więc zawołałam tatę, żeby delikwenta zamordował (nie ma to jak zatrudniać kogoś do brudnej roboty). Tata wykazał się większym miłosierdziem niż ja i wziął stworzenie w chusteczkę, a następnie wyrzucił przez otwarte okno.
Gdy wróciliśmy do ściany, owad wciąż siedział w tym samym miejscu.



 A tak serio, raz prawie przytrzasnęły mnie drzwi metra w Warszawie (nie wiedziałam, że nie otwierają się automatycznie!).


9. Nie licząc Stanów Zjednoczonych (ponieważ każdy by to wybrał), do jakiego kraju chciałabyś najbardziej pojechać? Odwiedzić na kilka dni, miesięcy czy zamieszkać na stałe?

 Moim największym marzeniem jest podróż do Anglii i Japonii. Poza tym na liście marzeń są głównie miasta, a nie całe państwa. Na przykład Amsterdam, Budapeszt, Sewilla... Nie mam jednak kraju, w którym chciałabym zamieszkać na stałe, a przynajmniej w takowym jeszcze nie byłam.


10. Masz piętnaście minut na przeprowadzenie wywiadu ze swoją ulubioną postacią fikcyjną. Co chciałabyś/chciałbyś od niej usłyszeć? Jakie zadałabyś/zadałbyś pytania? 

Tylko jedno.
Ożenisz się ze mną?
Zadałabym je Leonowi Valdezowi, Dymitrowi z ,,Anastazji", Weresowi z ,,Wiernych wrogów" i całej rzeszy innych postaci. Przecież któryś w końcu by się zgodził, prawda?
Prawda?
A tak serio, to pewnie pytałabym o przeszłość, o jakieś sekrety, o rzeczy, których nie znalazłam w książkach... nie wiem, którą postać wybrać, może właśnie wyżej wymienionych panów? Może Wolhę Redną? Może Szelenę, również z książek pani Gromyko? A może Lizzy Bennet (,,Duma i uprzedzenie) czy Linh Cinder (,,Saga księżycowa")? 


11. Masz szansę na spełnienie jednego swojego marzenia. Wybierasz...?

Wybieram, żeby ludzie się tak bardzo nie nienawidzili. Żeby zapanował ten słynny z wyborów miss ,,pokój na świecie". Żeby ludzie nie mordowali się i nie krzywdzili nawzajem.  Żeby wyciągali rękę do drugiej osoby, pomagali sobie.
Wiem, brzmi to banalnie, sztucznie i tak dalej. Ale serio, skoro mam szansę spełnienia marzenia ot tak, to wybieram właśnie to.
 Na marzenia typu wydanie własnej książki mam wpływ, są realne i nie potrzebuję dobrej wróżki. Mogę to osiągnąć własną pasją i determinacją.
 A w obliczu tego typu rzeczy jestem bezradna. To jedno z moich najbardziej nierealnych marzeń, więc gdy ktoś daje mi szansę na jego spełnienie, to mój wybór jest taki.


Nie nominuję nikogo, bo nie chce mi się wymyślać pytań. 
Taka jestem zła. 

Mam pytanie: czy Wam też świruje czcionka? Bo u mnie bywa tak, że w edytorze jest taka, jaka powinna być, ale poza nim to jakieś szaleństwo, normalna zmienia się w małą, największa magicznie staje się normalną... ktoś mógłby mnie oświecić, z czego to wynika i jak można temu zapobiec (nie licząc kopiowania do Worda i tam opanowania dzikiej czcionki)? 

Trzymajcie się ciepło!
P. 

No błagam, czy ten cover nie jest po prostu, jak to mawia Bukwa, epicki?

wtorek, 16 sierpnia 2016

Podróż w czasie, czyli Stranger Things

1983 rok, Hawkins w stanie Indiana. Małe, amerykańskie miasteczko w pobliżu elektrowni. Najbardziej dramatyczne wydarzenie z ostatnich lat to incydent, podczas którego sowa zaatakowała fryzurę którejś z mieszkanek, biorąc ją za gniazdo. 
Do czasu, gdy w tajemniczych okolicznościach znika chłopiec. Rozpoczynają się poszukiwania, w których aktywnie uczestniczą matka oraz nieustraszeni koledzy Willa Byersa. Tymczasem w miasteczku pojawia się dziwna dziewczynka o imieniu Eleven, a wraz z nią kolejne mroczne wydarzenia.
strangergif


O pierwszym sezonie ,,Stranger Things", nowego serialu Netflixa było i jest ostatnio głośno, a zewsząd sypią się pozytywne recenzje. Produkcję odkryli moi rodzice i byli tak zachwyceni, że po prostu nie mogłam nie spróbować. Zwłaszcza, że serialową przygodę zakończyłam na ,,Lost" , a moje plany oglądania długich produkcji dawno pokryły się kurzem. Poza tym ,,Stranger Things" nie miał zająć mi wiele czasu, ponieważ składa się z zaledwie ośmiu odcinków.

Za to jakich odcinków!

Skłamałabym, gdybym napisała, że jest to pozycja niezwykle oryginalna i nowatorska. Korzysta z wielu schematów, co zresztą jest zamierzone, bo bawi się popkulturą, o czym zaraz. Jednak te wszystkie oklepane, do bólu używane klisze wykorzystuje w fascynujący, wciągający i świeży sposób. 
Nade wszystko jednak serial ma niewiarygodną atmosferę. Z każdą minutą rośnie napięcie i piętrzy się ilość enigmatycznych zdarzeń. Momentami jest naprawdę mrocznie, więc ludziom o słabych nerwach nie polecam oglądania po zmroku. 
Co ja oczywiście zrobiłam. Na szczęście okazało się, że mam całkiem mocne nerwy (no, powiedzmy), chociaż poduszka ledwo przeżyła nerwowe gniecenie. 
Bynajmniej nie chodzi mi jednak o drastyczne sceny, bo tu ich uświadczycie w małych ilościach, tylko o doskonale zbudowane napięcie. Serial do tego przepełnia niesamowity klimat lat osiemdziesiątych - bohaterowie rozmawiają o ,,X-menach", ,,Władcy pierścieni" i ,,Gwiezdnych Wojnach", grają w ,,Dungeons & Dragons", słuchają The Clash i jeżdżą na BMX-ach. W telewizji leci He-Man, a na ścianie wisi plakat Davida Bowiego. Wyczytałam, że ,,Stranger Things" bawi się popkulturą, wykorzystując elementy na przykład z ,,E.T" czy ,,Poltergeista", tego jednak zbytnio nie wyłapałam, ponieważ nie znam się na filmach z tego okresu, a większości wymienianych inspiracji zwyczajnie nie oglądałam. Za to teraz, gdy mam za sobą serial, bardzo chętnie zapoznam się z kinematografią lat osiemdziesiątych, żeby zobaczyć, co też natchnęło twórców. 


grafika gif, stranger things, and run 

Głównymi bohaterami serialu są dzieci.
I teraz pewnie wiele osób powie ,,Dobra, to ja nie oglądam". Bo umówmy się, bardzo często poziom dziecięcego aktorstwa jest po prostu niski. Miałam więc obawy, zwłaszcza, że u moich krewnych nierzadko leciały polskie seriale, w których każdy nieletni bohater wzbudzał sadystyczne myśli.
Spokojnie, nie tym razem. Dziecięcy aktorzy grają naprawdę świetnie, są naturalni, zabawni i szczerzy. Wrażliwy Mike, cyniczny Lucas, zabawny Dustin i nieśmiały Will tworzą naprawdę zgraną grupę, którą z przyjemnością się ogląda.
No i jest jeszcze Eleven, czy też, jak kto woli, Jedenastka.
Nigdy, może poza Jacobem Tremblayem w ,,Pokoju", nie widziałam tak świetnej gry aktorskiej w wykonaniu dziecka. Millie Bobby Brown w roli niepokojącej dziewczynki wypadła autentycznie, naturalnie i emocjonalnie. W wielu momentach miałam ciarki. Chylę czoła, brawa na stojąco, czapki z głów i tak dalej. Chcę więcej.
Bardzo dobrze grają również dorośli aktorzy, na przykład Winona Ryder w roli matki zagubionego Willa. Przerażona, rozhisteryzowana, ale odważna i zdeterminowana, żeby poznać prawdę. Naprawdę ciekawa postać. Intrygujący byli również prowadzący śledztwo, cyniczny komendant Hopper oraz brat zaginionego, Jonathan. Ten ostatni ma u mnie plusika za pasję do fotografii i słuchanie dobrej muzyki.

 grafika eleven, gif, and stranger things 

Gdybym miała dopasować ,,Stranger Things" do jednego gatunku, miałabym spory problem.
Mamy tu dużo elementów science-fiction, bo nadprzyrodzone zdolności, alternatywne światy, złych naukowców i tak dalej. 
Z drugiej strony jednak, znajdziemy tu również motywy rodem z horrorów i wiele mrocznych scen, podczas których ciarki przechodzą po plecach/człowiek wyskakuje jak chleb z tostera (dziwne porównania zawsze w cenie).
Ale serial ma także coś z kina przygodowego. Grupa przyjaciół (a przy okazji uniwersalny przekaz o sile przyjaźni), niesamowite zdarzenia, spektakularne ucieczki, ratowanie świata/kolegów za plecami dorosłych - doskonale to znamy. Kto z nas nie śnił o nieprawdopodobnej, szalonej przygodzie rodem z filmów czy książek? Opowieść o Eleven, Mike'u i reszcie zgrai nam o tym przypomina.
Doszukamy się tu również elementów dramatycznych. Dla mnie najbardziej tragiczną postacią jest naturalnie Eleven, której po prostu nie da się nie współczuć. Jednak potworne rzeczy przeżywa także wspominana już matka Willa, która rozpaczliwie szuka syna. Aż coś ściska w sercu, gdy patrzy się na jej wysiłki. Okazuje się, że również cyniczny Hopper ma za sobą trudną przeszłość.
Osobiście bardzo lubię taki miks gatunków, a w tym wypadku gra naprawdę dobrze.

grafika gif and stranger things

Fabuła nie jest jakoś szczególnie rozwinięta, mamy w niej sporo naiwności, dziur czy nielogiczności.
Ale wiecie co?
 Zupełnie mi to nie przeszkadza. 
*Pola profesjonalny recenzent*
Serial nie odmieni Waszego życia. Jest po prostu natury czysto rozrywkowej, a braki rekompensują ciekawe, świetnie zagrane postacie, a także dobre dialogi, humor, zaskakujące zwroty akcji, dreszczyk  i zapadający w pamięć klimat. Do tego to swoista podróż w czasie, nie tylko do lat osiemdziesiątych, ale również czasów, w których sami pragnęliśmy przeżywać nierealne przygody.
No i czego chcieć więcej?
Chyba tylko drugiego sezonu.

grafika smile, dustin, and gif 

Dajcie znać co Wy sądzicie o tym serialu, czy w ogóle go oglądaliście, słyszeliście o nim, a może pierwszy raz widzicie ten tytuł? Jeśli znacie jakieś inne warte uwagi pozycje, niekoniecznie seriale, mogą być również filmy, to dzielcie się. Bo trzeba się dzielić.

Cieszcie się resztką wakacji!
P.