piątek, 25 listopada 2016

Mamy rok 1815

Mamy rok 1815 i mówimy do przyszłości! 

Dzisiaj będzie o serialu. 
Na blogu pojawiały się już recenzje dłuższych produkcji (całe dwie, łał), jednak ta będzie wyjątkowa.
Dzisiaj będzie o serialu internetowym.
A dokładniej: o kostiumowym serialu internetowym w formie vlogów. Napomknę jeszcze, że to polska produkcja, a akcja toczy się w dziewiętnastowiecznej Anglii czasów Jane Austen.
Zaintrygowani? I słusznie. 

Znalezione obrazy dla zapytania 1815 vlog 

Mamy rok 1815. Clara Bradford to mieszkanka małego miasteczka Brightsand w Wielkiej Brytanii. Jej raczej monotonne życie na angielskiej prowincji zmienia się, gdy poznaje K. - tajemniczą podróżniczkę w czasie. Przybyszka z przyszłości daje Clarze magiczną machinę - kamerę, za pomocą której dziewczyna zaczyna nagrywać vlogi (czyli taki wizualny pamiętnik) o swoim życiu.

O serialu ,,1815vlog" po raz pierwszy usłyszałam, o ile się nie mylę, jakiś rok temu, kiedy powstał (premiera miała miejsce 1 października 2015 roku). Wtedy jednak na ,,usłyszeniu o nim" się skończyło i tytuł dość szybko wyleciał mi z głowy. Ostatnio jednak trafiłam na niego jeszcze raz - a to dlatego, że od niedawna bardzo interesuję się dziewiętnastym wiekiem, w tym strojami z tamtego okresu. W ten sposób napotkałam bloga dotyczącego mody historycznej o nazwie Domowa kostiumologia, którego autorką jest Karolina Żebrowska. Wraz z drugą Karoliną, Karoliną Nieckarz, postanowiły wprowadzić ideę seriali internetowych w formie vlogów na polski grunt i stworzyć własny. A z racji swoich zainteresowań dodały do tego historyczną oprawę, wraz z odpowiednią scenografią i kostiumami.

Moja przygoda z serialem po pierwszym odcinku zapowiadała się niepozornie. Obejrzałam nawet z zainteresowaniem, kliknęłam, żeby przejść do kolejnej części. Nawet fajna rzecz, spoko, ciekawy pomysł. Może zobaczę, co jest następne?
Po drugim odcinku stwierdziłam, że na pewno oglądam dalej. Po kilku następnych, że chyba wpadłam. Gdy dokończyłam sezon, wiedziałam już, że jestem zakochana. Dwa kolejne dosłownie pochłonęłam, a kiedy pojawiły się napisy końcowe w finale, nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę koniec.



,,1815vlog" ma trzy sezony po piętnaście odcinków - jeden epizod trwa gdzieś od dwóch do pięciu minut. Forma krótka, dość ascetyczna, ale absolutnie nieziemska. Pomysł, aby wręczyć damom z dziewiętnastego wieku kamerę i nakłonić je do prowadzenia vloga oraz opowiadania o swoim życiu jest absolutnie genialny. Zderzenie dwóch wieków poprzez paczki z przyszłości od K., które otwiera najlepsza przyjaciółka Clary, Rose, wypada przezabawnie i naprawdę uroczo.

Forma vloga nadaje historii bohaterów naturalności i autentyczności. Naprawdę czułam się tak, jakby te postacie istniały naprawdę i mówiły do mnie z przeszłości. No właśnie, postacie. Przed kamerą zasiada nie tylko Clara, ale również między innymi, jak wspominałam, jej przyjaciółka Rose, znajoma Christine, a także pewien tajemniczy dżentelmen, którego nazwiska nie zdradzę. Każdy bohater jest na swój sposób barwny i ciekawy, a do tego naprawdę dobrze zagrany (no dobra, może poza jedną, kiepsko zagraną jak dla mnie osobą, ale ta postać pojawia się na szczęście tylko raz i to chyba jedyny mniej udany epizod, który i tak był fajny). Między postaciami jest niesamowita chemia, a na ich relacjach właściwie opiera się fabuła. Serial cechuje naturalne, ironiczne, skrzące się poczucie humoru, a także żywe, przezabawne dialogi. I to chyba najbardziej mnie urzekło.

,,1815vlog" zawiera do tego żarty, postacie i intrygi rodem z powieści Jane Austen, które absolutnie uwielbiam. W jednym odcinku pojawia się zresztą małe cameo, które wszyscy fani angielskiej autorki na pewno wychwycą. Poza tym klimatu dodają stroje, które wyglądają jakby zostały żywcem wyjęte z tamtych czasów i prezentują się świetnie.


Fabuła naprawdę wciąga, a przede wszystkim zapewniła mi to, na czym zawsze mi najbardziej zależy - emocje. Trzymałam z całych sił kciuki za Clarę i Rose. Syczałam ze współczuciem, gdy coś nie układało się jak powinno. Kręciłam głową z potępieniem, gdy dowiadywałam się, że jeden z bohaterów zrobił coś naprawdę paskudnego. Chichotałam, gdy Rose odkrywała ,,małe lusterka" czy ,,przenośną orkiestrę" z naszych czasów. A przy finałowym odcinku z ust wyrwało mi się ,,Ooo!" i potem nie mogłam zetrzeć z twarzy rozanielonego, rozczulonego uśmiechu. 

Poza oglądaniem, można także czytać bloga podróżniczki w czasie (o tutaj), wejść na tumblra (tutaj, z niego pochodzą epickie gify), a nawet kupić koszulkę czy kubek z cytatem z serialu (o tu; oj chciałoby się taką koszulkę, oj chciało!). Więc są też takie miłe dodatki. 

  

W kilku słowach - zabawne, świeże, pełne wdzięku, oryginalne, urocze, a do tego zrobione z ogromem serducha i pasji. Jeśli podróżniczka w czasie postanowi wznowić swój projekt i kamera ponownie trafi do rąk Clary Bradford, będę pierwszą osobą, która rzuci się na czwarty sezon. 
No to co? Oglądamy? 

 


Źródło obrazka: klik
Źródło gifów: klik

16 komentarzy:

  1. Pierwsza! xD
    Brzmi intrygująco. Aż spojrzę, cóż to takiego. Istnieje opcja, że zostanę na dłużej, tym bardziej, że dopiero teraz usłyszałam (a raczej przeczytałam) o tym po raz pierwszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, seriale internetowe są super, przede wszystkim ze względu na to, że odcinki są takie krótkie, więc ogląda się bardzo wygodnie. Osobiście żadnego jeszcze nie skończyłam (choć The Lizzie Bennet Diaries było naprawdę boskie - niech będzie błogosławiona Anna Maria alias Anga, która była moją motywacją do oglądania web series! Ojej, no i teraz mam wyrzuty sumienia... muszę się koniecznie ogarnąć i skończyć to wreszcie, no i obejrzeć kolejne :D Czasie, przybywaj!), ale lubię samą ideę, a że lubię również XIX wiek, to w sumie bardzo chętnie reflektowałabym na seans. Zobaczę, jak mi pójdzie :D Ale dzięki wielkie za polecenie, rozejrzę się. Odcinki od dwóch do pięciu minut! Dam radę! Dam!
    (A w 1815 odbył się kongres wiedeński, który miał na celu przywrócenie równowagi europejskiej po okresie podbojów Napoleona. Podczas tego kongresu oficjalnie zakazano niewolnictwa, a także w kółko tańczono walca. #konkursyedukują).
    Przesyłam wyrazy uwielbienia,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, ja też w ogóle dowiedziałam się, czym są web series dzięki Andze vel Annie Marii!
      Zaczęłam ostatnio ,,The Lizzie Bennet Diaries" wygląda bardzo spoko. Udało mi się obejrzeć jakieś... cztery odcinki na razie, ale zapowiada się super.
      O, słyszałam, że tam na tym kongresie balowali i ciągle tańczyli. Ale o tym, że zakazano niewolnictwa, to nie miałam pojęcia!

      Usuń
    2. Dobra, zawzięłam się i obejrzałam wczoraj wieczorem dwa sezony. Dwa sezony! Chyba podziałał na mnie (o, i na Marakuję zresztą też! :D) Twój niemożliwy do odparcia urok i umiejętności perswazyjne, Polu, no innego wyjścia nie ma :'D
      Clara jest super! I jest jak dla mnie bardzo dobra aktorsko, chyba najlepsza. Poza tym jestem wielbicielką shipu Rose-Leonardo (<3) i odcinka "Lepszy liść niż nic" ("nie wiem gdzie jestem, ale mam liścia. Zawsze mogło być gorzej").
      Zatem dzięki Ci, Polu!
      B.

      Usuń
    3. Kurczę, kurczę, kolejną osobę udało mi się wciągnąć! :D Daj znać, jak obejrzysz trzeci sezon!
      Clara jest niesamowita i moim zdaniem również najlepiej zagrana. Zabawna, ironiczna, naturalna. W ogóle anegdotka - aktorka, która gra Clarę, czyli Karolina Żebrowska, miała grać Rose. Ja osobiście nie wyobrażam sobie jej w innej roli, jest idealna jako swoja postać, tak samo Basia Poradzisz jako Rose jest perfekcyjna :)
      Rose i Leonardo to moje obecnie największe OTP :') Szkoda, że dzieli ich dwieście lat... ale i tak są dla siebie stworzeni ♥ W ogóle Rose jest przeurocza, uwielbiam ją po prostu.
      Cytat z liściem nadaje się do powieszenia nad łóżkiem :D

      Usuń
  3. Niezwykle mnie tym zaciekawilaś! Serial wydaje sie oryginalny i nigdy o takim pomyśle nie słyszalam, aby polączyć vlogi z XIX wiekiem. Myślę, że wyszło całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie powiem, zachęciłaś mnie. Nawet tak bardzo, że machnęłam sobie dzisiaj cały pierwszy sezon. Już od jakiegoś czasu chciałam pooglądać te osławione web series (podobnie jak Bukwa, chylę czoła przed Angą, która sprawiła, że chociaż trochę wiem co to jest), ale przyznam, że przerażał mnie nico fakt iż większość jest po angielsku, a to jeszcze trochę nie mój poziom (ale kiedyś i tak je wszystkie obejrzę zobaczycie). W każdym razie po przeczytaniu tego posta raźno popędziłam na jutuby, obczajać cóż to takiego Pola reklamuje. No i nie zawiodłam się, zdecydowanie. Jestem wielką fanką Klary, a w ogóle, to jeśli kiedyś powstanie fandom "1815 vlog", uważam, że jego symbolem powinny być ładowarki w charakterze naszyjników. Jednym słowem - podobało mi się, jeśli masz więcej tego towaru, to nie wahaj się podzielić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam! Te gify... o matko, te gify *-* "Party hard" jest zdecydowanie moim faworytem.

      Usuń
    2. Cieszę się, że udało mi się wciągnąć kogoś w ten serial! Clara jest świetna, tak cudownie ironiczna. Rose zresztą też uwielbiam.
      Nosiłabym taką ładowarkę z dumą ;)
      A Anga edukuje Internety :D
      TE GIFY ♥

      Usuń
    3. ❤❤❤
      Aaa, to teraz mam postanowienie na Święta, żeby dodać polskie napisy do moich ulubionych web series!

      Usuń
  5. wydaje się być ciekawe coś innego oderwanie się od rzeczywistości
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie absolutnie urzekł 1815vlog, chociaż mam jedno ale. Uważam otóż, że lepiej byłoby gdyby akcja dział się w Polsce, bo przez osadzenie fabuły w XIX wiecznej Anglii dostajemy kolejnąpowieść rodem od Jane Austen, nawet dużo wątków siępowtarza (np. potajemne zaręczyny Mary Fisher i mimo, że w tym przypadku było fajne odniesienie kiedy Clara mówi, że Mary to nie Jane Fairfax, to i tak wyglądało to dla mnie trochęjakby twórczynie same chviały przekonać siebie o tym, że tak nie jest). Ale serial uwielbiam całym serduszkiem, również kocham odcinek z liściem i shipuję Rose z Leonardo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby akcja toczyła się w Polsce, to byłaby jednak zupełnie inna historia, biorąc pod uwagę, co się wtedy u nas działo, Zabory, dosyć burzliwe dzieje... nie jestem specjalistką od historii z tego okresu, ale wydaje mi się, że znacznie trudniej byłoby tam umieścić tego typu opowieść, jako tło znacznie lepiej pasuje sielska, spokojna, angielska prowincja :)
      Ale rzeczywiście, nawiązania do Austen są bardzo częste. Niektórych pewnie nie wyłapałam, bo taką Emmę to czytałam wieki temu i już naprawdę niewiele z niej pamiętam, jednak wiele jest naprawdę widocznych. I czasem rzeczywiście jest to aż za bardzo eksponowane, na przykład z pana Coldona trochę na siłę zrobiono drugiego Darcy'ego. Z drugiej strony jednak taki był zamysł, żeby historia Clary miała humor i wątki rodem z powieści Jane Austen, a ja to kupuję. I w sumie to te nawiązania mnie cieszyły :)

      Usuń
  7. Czytam, brzmi interesująco i myślę sobie "no dobra, jeden odcinek"... i puff, skończyłam wszystkie trzy sezony, nawet nie wiem kiedy, a jedyne co mi pozostało to smutek i tęsknota. Ten serial jest faktycznie świetny! Bardzo oryginalny pomysł, a główne bohaterki są tak barwnymi postaciami, że naprawdę jest mi niezmiernie przykro, iż nie mogę śledzić dalszych ich losów. Szczerze dziękuję za ten post, pewnie gdyby nie Ty nie trafiłabym na te vlogi, a spodobały mi się ogromnie! c:
    Gif party hard wymiata. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A uznałam, że skoro tak ładnie go opisujesz, to sobie obejrzę. Oglądałam tak chyba z 7 odcinków, ale nie wciągnęłam się... niestety, XIX wiek to nie mój wiek! ;) I tak mam do przeczytania parę książek z tego okresu (i ogólnie powstałych przed XXI wiekiem), więc może jak przeczytam coś od Jane Austin, to wrócę do tego serialu?
    Pozdrawiam i życzę long live the OTP! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń