sobota, 5 listopada 2016

Cierpienia młodego blogera

Egzystuję sobie w blogosferze ponad cztery lata (co nijak nie wpłynęło na mój profesjonalizm, od lat niezmiennie wątpliwy; ośmieliłabym się wręcz stwierdzić, że nieistniejący), więc ,,życie blogera" nie jest mi obce. Zarówno ta jasna, jak i ciemna jego strona.
Dziś, jak na największą marudę wszechświata przystało, skupię się na tej drugiej.
Tak więc oto przed państwem krótka lista doświadczeń i problemów, które spotykają mnie na mojej trudnej, blogerskiej ścieżce.


1. Kiedy obiecujesz świetne i częściej pojawiające się posty, nowe opowiadania, cykle i w ogóle fajerwerki, a jakiś miesiąc później pojawiasz się z zażenowanym uśmiechem i głupawym ,,He, he... nie wyszło".

2. Kiedy czytasz swój post sprzed jakiegoś czasu i z narastającą zgrozą dostrzegasz kolejne literówki, błędy lub powtórzenia.

3. Kiedy nie możesz przeczytać żadnego ze starych postów, bo każdy przyprawia Cię o dreszcze, załamanie nad własną głupotą oraz nieodpartą chęć walenia głową w klawiaturę.

4. Kiedy przypominasz sobie, że hej, chyba zaczęłaś jakiś cykl i zupełnie o nim zapomniałaś, ale ciiicho, nikt się nie zorientuje przecież...

5. Kiedy w pocie czoła piszesz post, z którego jesteś tak dumna, a pod nim widzisz marniutką liczbę komentarzy.

6. Kiedy w ogóle się nie starasz, a pod postem liczba komentarzy rośnie.

7. Kiedy ktoś pisze bardzo miły komentarz, a potem go usuwa i zachodzisz w głowę, czemu to zrobił.

8. Kiedy uświadamiasz sobie, że masz jakieś pięćdziesiąt zaległych nominacji i nawet ich nie tknęłaś.

9. Kiedy znowu przychodzisz z jakimś tagiem, zamiast normalnego posta.

10. Kiedy jakaś ze znanych Ci osób, której z całą pewnością nie dawałaś linka, okazuje się czytać Twojego bloga, bo ktoś bez Twojej wiedzy dał jej adres. 

11. Kiedy czcionka w poście szaleje, zmieniając wedle upodobania rozmiary, a Ty nie wiesz, jakim cudem, skoro w edytorze wszystko wygląda normalnie.

12. Kiedy masz tyle ładnych obrazków do wykorzystania, że naprawdę nie wiesz, który wybrać.

13. Kiedy chcesz zamieścić w poście tę absolutnie magiczną piosenkę, ale z jakiegoś powodu nie możesz, bo nie zamierza się grzecznie wstawić.

14. Kiedy komentator Ci słodzi, a widzisz, że nawet nie przeczytał wpisu.

15. Kiedy Wena opuściła Cię doszczętnie, ale przecież trzeba pisać, bo regularne posty miały być (ha, ha).


Utożsamiacie się z czymkolwiek? A może macie własne przeżycia z cyklu ,,problemy z życia blogera"?

Trzymajcie się ciepło!
P.  

   

 A kto jeszcze tego nie uczynił, to zapraszam do przeczytania poprzedniego posta z opowiadaniem, o tutaj (#autoreklama).

I proszę, wybaczcie ewentualną nieskładność posta, ale jestem chora i nie bardzo rejestruję rzeczywistość. 

33 komentarze:

  1. Ja też bloguję już długo, w zasadzie już jako dziecko wrzucałam na bloga jakieś obrazki, jak dowiedziałam się, w jaki sposób go założyć i że za bloga się nie płaci :D Potem opowiadania, trochę hejtu, bo pisałam jak ostatni tuman (no halo, miałam z dziesięć lat), wreszcie ocenianie (aż do dziś) i poważniejsze twory. Opowiadań już nie publikuję, piszę dla siebie, przynajmniej na razie. Dlatego odpowiada mi obecna forma bloga, totalnie niezobowiązująca. Mimo wszystko denerwuje mnie też, jak przy lekkim poście jest tysiąc super miłych komentarzy, a pod poważnym ledwie parę lub więcej, ale kompletnie bezsensownych w odniesieniu do kontekstu. Ale trudno. Warto, nawet jeśli dyskusja odbędzie się pomiędzy kilkoma wiernymi czytelnikami. Takie życie blogera, który się nie wybił. Hobby :) I tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też publikowałam na blogu (już nieistniejącym) opowiadania gdy miałam dziesięć lat! Hejtu nie dostawałam, bo nikt tamtego bloga nie czytał po prostu :D
      Również jestem zdania, że warto pisać nawet dla tych kilku czytelników. Wolę komentarze mądre, wiele wnoszące, ciekawe, zaangażowane, nawet, jeśli jest ich bardzo niewiele, niż mnóstwo płytkich ograniczających się do ,,Super blog, zapraszam do mnie!".
      Dla mnie również to po prostu hobby, coś, co uwielbiam robić:)

      Usuń
  2. Bloguję 14 lat, choć obecnie mój blog jest młody ma ledwie ponad rok. Pisałam w różnych serwisach blogowych, zaczynałam jako piętnastolatka, wtedy hitem był Tenbit, potem przerzuciłam się na onet, tam byłam długo. Jakiś czas blogowałam na mylogu, a teraz jestem na blogspocie.

    2. Od wynajdywania literówek i błędów mam redaktora. Zanim cokolwiek opublikuję, uważnie i wnikliwie czyta mąż.
    5. Ooooo to mnie strasznie złości!! ;)
    11. Miałam problem z zaznaczeniem tekstu. Dopiero jak przerzuciłam na html, zobaczyłam w czym rzecz i naprawiłam, ale nie mam pojęcia skąd to się brało.
    12. Za każdym razem nie wiem. Już mi ludzie zarzucają, że za dużo ich wstawiam.
    14. Często to zauważam, ale nie przeszkadza mi to. Są to ludzie z rodzaju "odwiedź mnie i zostaw komentarz".

    OdpowiedzUsuń
  3. O, punkt pierwszy to główna cecha mojego starego, już nieistniejącego bloga. Tyle tam obiecywałam. Dużo postów, nowy cykl! i nic z tego nie wychodziło :D
    Punkt dwa to ja za każdym razem, kiedy przeglądam stary post, dostrzegam błąd i pytam się siebie, jak mogłam to przegapić.
    Punkt numer dziesięć jeszcze mi się nie zdarzył, ale to w sumie dobrze :)
    mam cały folder ładnych obrazków z banków zdjęć i nigdy nie wiem, który z nich mógłby zostać wykorzystany.
    Punkt czternasty - jeśli ktoś mi słodzi w taki sposób zostawiam komentarz w spokoju, ewentualnie odpowiadam. Jeśli jednak słodzenie sprowadza się do "ciekawy wpis", to po prostu usuwam komentarz.
    Fajnie jest pisać regularnie posty. Z czasem zauważyłam to, że mam mniejsze problemy z rozpoczęciem tematu :)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona, ja też mam folder, a nawet foldery na piękne fotografie z banków zdjęć. One są za ładne po prostu :D
      Też właśnie ostatnio pracuję nad regularnością i rzeczywiście, pisze się o wiele, o wiele lepiej :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Najbardziej znana mi jest 5 - no hello- napiszę jakieś pierdoły o tym, zę nie umiem gotować, gdzie ani to ładu ani składu nie ma, a tu kurde najbardziej popularny wpis na blogu - tworzysz w mękach opowiadanie, prawie twoje dziecko dopracowane w najdrobniejszym szczególe- komentarze typu "super blog- zapraszam do mnie" - no cholera trafia człowieka... co do czytania starych wpisów- jest do zajęcie zabawniejsze niż polskie kabarety- głupoty jakie wypisywałam na moim pierwszym "lajfstajlowym" mimo iż proszą o pomstę do nieba, czasem mnie podbudowują, minęły od tego tylko trzy lata, a jakoś teraz się mniej tego wstydzę :)
    Zdrowia życzę, bo na razie i ja również zmagam się z demonem co to zwie się grypą (może dlatego mam w końcu trochę czasu by tu zajrzeć) pod stosem koców i paskudnym ferweksem dzierżonym w dłoni... Pozdrawiam Ż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Też chciałabym mieć więcej komentarzy przy opowiadaniach, bo również traktuję je niemal jak dzieci i wkładam w nie najwięcej serducha. Ale prawda jest taka, że najlżejsze posty mają największą popularność i cóż zrobić...
      Również życzę zdrowia i wspieram mentalnie w piciu ferweksu (najgorsza mikstura na świecie...)!

      Usuń
  5. 1, 2, 3, 5 - tak bardzo to ja :')
    8, 12 - tak bardzo to nie ja :')

    OdpowiedzUsuń
  6. 1, 2, 3, 5, 9, 11, 15 <--- to ja! :O
    Wczoraj przeglądałam wszystkie opowiastki z bloga, bo dałam go do oceny. Załamałam się... ale plus jest taki: wiem, że od dwóch lat baaardzo poprawiłam swój styl! Nie jest to jeszcze pisanina moich marzeń, ale rozwijamy się :))
    A psujące się czcionki, obrazki, rozmiary czegokolwiek czy w ogóle wygląd, to mój największy koszmar...
    Pozdrawiam i życzę weny! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie zaleta przeglądania starych tekstów - gdy już przeżyjemy pierwsze załamanie, zobaczymy, jak wielki progres zrobiliśmy, jak daleko zaszliśmy, jak się rozwinęliśmy i jak nasz styl ewoluował :)
      Mój też, techniczne rzeczy nigdy nie były moją mocną stroną...
      Nawzajem!

      Usuń
  7. Jeju jaki świetny post! :D
    Ja bloguję w sumie już dwa lata, chociaż oficjalnie dopiero od czerwca.. Wtedy to w końcu się przełamałam i zaczęłam tam pisać i robić wszystko po swojemu, bez patrzenia na innych :)
    Ale kilka "cierpień" z Twojej listy już zdążyło mnie kilka razy dopaść! 5 i 6, idei komentarzy pod postami nigdy chyba nie pojmę :) Punkt 7 nigdy mi się nie zdarzył i aż spojrzałam na niego z niedowierzaniem, że takie coś może mieć miejsce! :O 12 w moim przypadku to norma. 14 też zaczyna się pojawiać coraz częściej... ahh ten spam z serii "pięknie wyglądasz, wpadnij do mnie", kiedy osobą na zdjęciu nawet ja nie jestem xD A punkt pierwszy zdążyłam już poznać, ale postanowiłam się przed nim dzielnie bronić! Zaplanowałam sobie wszystko i w miarę możliwości dodaję regularnie wpisy. Nauczyłam się też robić coś na zaś, bo wena przychodzi naprawdę niespodziewanie... więc swoje natchnione myśli często gęsto zaczęłam nawet zapisywać w telefonowym notatniku.
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję ślicznie :D
      Też dzielnie się bronię, bo bestię da się zwyciężyć, tylko trzeba samozaparcia :) I również zapisuję swoje pomysły na posty, tylko nie w telefonie, a w zeszycie.
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  8. Utożsamiam się z większością, ale ja bym dodał do postu wiaderko goryczy, bo "namiastka społeczności" u mnie wygląda dużo gorzej niż u Ciebie. Jeszcze kilka tygodni i mi ostatecznie zbrzydnie pisanie i zamknę swój kramik... ;D

    Tylko nie miałem nigdy tego, że ktoś mi usunął miły komć... Może po prostu delikwent usunął konto czy coś? ;>

    Trzymaj się ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamykaj swojego kramiku, bo Internet stanie się smutniejszym miejscem :(
      No właśnie chyba nie, więc sprawa tym bardziej zagadkowa :D Dwa razy bodajże mi się zdarzyło.
      Trzymaj się również!

      Usuń
  9. Utożsamiam się ze wszystkim, oprócz punktu siódmego i ósmego. Smutne troszkę. XD

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. haha, ja akurat wróciłam do blogowania można by powiedzieć, więc pewnie niedługo zacznę mieć z powrotem te problemy xd no ale nic damy rady i może uda sie publikowac posty systematycznie i częściej (heheh, raz na miesiąc xd) ;p
    a piosenka ładna, taka nastrojowa i klimatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, wszystkie znam... I dodam jeszcze :
    Kiedy siedzisz sobie ze znajomymi na jakimś spotkaniu i nagle ktoś wpada na pomysł : "Ej, może poczytamy stare posty Ingi?" a ty się w sumie zgadzasz, bo to zawsze śmieszne ale jednocześnie bardzo żenujące (z resztą moja zgoda tu nic do rzeczy nie ma ehhh).
    Albo jak czytam swój post sprzed 2 dni i naglę widzę, że napisałam wyprzedarz... A zawsze czytam swoje posty po publikacji, a jak się piszę wyprzedaż raczej wiem, ale niee... Mój mózg tego dnia stwierdził, że wyprzedarz wygląda bardzo poprawnie i nie zwracajmy już na ten wyraz uwagi...
    Albo dodaję czasem swoje zdjęcia, potem na nie patrzę i takie jezu święty, dlaczego.
    U mnie jedyna utrzymująca się w miarę seria postów to ta z poleceniem filmów i muzycznym podsumowaniem, tak to chyba nawet nic ambitniejszego nie wymyśliłam. Ale systematycznie miało być... Tak systematycznie, raz lub dwa w miesiącu (wzorowy bloger).

    OdpowiedzUsuń
  12. Matko, znam ten ból. Właściwie wszystkich tych punktów. To okropna hipokryzja, bo mnie tagi nudzą, ale jak nie wiem co napisać, to biorę się za tag. Poza tym mam wieczne trzydzieści postów na blogu, bo regularnie odkrywam jakieś stare posty, których mi wstyd XD Serii nigdy nie zaczynałam, bo wiedziałam, że nie będę ich prowadzić.

    OdpowiedzUsuń
  13. No tytułem to mnie zachęciłaś do tego, żeby kliknąć. Nie ma co się przejmować, blogowanie w sumie jest spoko. Tylko nie można sobie stawiać zbyt wygórowanych celów, szczególnie wtedy, gdy nie dysponuje się czasem, bo skończy się to właśnie tak, że cykle nie będą robione w terminie. Nie można też przesadizć z ilością, bo daj spokój, wtedy to się zapomina co i kiedy się robiło :D Ja zamierzam wrócić do "pitu-pitu", tylko muszę zebrać grupę fajnych blogerów, z którymi będzie się dobrze współpracowało.
    Najsmutniej jest zdecydowanie wtedy, gdy post, który miał być super odbija się tylko echem ;( Niezbadane są wyroki czytelników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytelników? Chyba przeglądarkowych botów! :D

      Usuń
  14. Punkty od 1 do 15 są zupełnie trafione.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poza siedem, dwanaście i trzynaście - GIGANTYCZNY PJONS BRATERSTWA!
    Mojemu marnemu żywotowi przyświeca chyba zwłaszcza punkt ostatni. O Wenie. O kapryśna Weno, wielka muzo, ladacznico jedna!
    Ha!
    *wrzeszczy z włoskim akcentem, gestykulując gwałtownie*
    Paint jest geniuszem oczywiście <3 Miłych młodzianów, których wspominasz w swym komentarzu, chętnie wybadam i się zapoznam. I co do zapoznania - zachęcona Twoimi... zachętami (#elokwencja), które zresztą zostały poparte przez jeszcze jedną ziomicę (czy też żeńskiego zioma, bo ziomica to ZŁE SŁOWO) (co ja z tym CAPS LOCKIEM) obejrzałam Stranger Things i jestem w zachwycie <3 Dziękuję zatem za całe polecone dobro,
    i ten post,
    i życzę zdrowia,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *ZBIJA PJONSA BRATERSTWA*
      Ach, ,,Stranger Things"! Nawet nie wiesz, jak me serce się raduje :D Ten serial jest przezacny ♥

      Usuń
  16. O tak u mnie wiekszośc si zgadza. No może oprócz 6,7 i 10.
    U mnie jeszcze sprawdził by sie punkt w tym stylu: gdy ukrywasz swojego bloga i nagle brat, który patrzył ci sie przez ramie w monitor, rozpowiada innym "A Weronika wchodzi na bloggera". Choc mogłoby też byc: gdy ty prowadzisz bloga od czterech lat, a masz piec razy mniej obserwatorów od osoby, która ma bloga dwa lata.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak jeszcze mi przyszło do głowy...
    Ten moment, kiedy wrzucasz post na bloga i zamiast iść spać, bo jest już ciemna noc, a Ty jutro masz sprawdzian, nagle stwierdzasz, że w sumie to jeszcze masz parę rzeczy na Internetach do obczajenia... i parę komentarzy do napisania... i w sumie to przecież jeszcze nie jest tak późno... A tak naprawdę co pięć minut wchodzisz na profil bloggera i sprawdzasz, czy ktoś napisał komentarz :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak, to wchodzenie co sekundę na pocztę/bloga, żeby sprawdzić, czy nikt nie skomentował... znam to, aż za dobrze :D Są takie momenty, kiedy wręcz maniakalnie sprawdzam pocztę ;)

      Usuń
  18. Oj, chyba ze wszystkim po części spotykam się prowadząc bloga. Dodałabym jeszcze irytację, kiedy napisałaś milion linijek tekstu i nagle magicznie je usunęłaś. I kiedy zapominasz skrótu klawiszowego, który by przywrócił Ci tekst (Ctrl+Z) i już rozpaczasz dopóki nie uświadomisz sobie, że możesz sprawdzić w Google :D
    Albo kiedy błądzisz po ustawieniach bloga i przez przypadek skasujesz 50 komentarzy, z czego większość pod ważnym dla Ciebie postem (tak tak, zrobiłam tak kiedyś).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, dokładnie! Znam to. Kiedyś cały post mi się w magiczny sposób usunął i nie dało się go odzyskać :'(

      Usuń
  19. Zdecydowanie utożsamiam się ze wszystkim! Kompletnie nie rozumiem jak to się dzieje, że przy kolejnym genialnym pomyśle na cykl nagle brakuje czasu... w geście desperacji publikujesz cokolwiek... i BOOM, grom komentarzy, rozkręcasz się, tworzysz nieziemski post, którego zasięg nie zdobywa nawet połowy tego poprzedniego, kompletnie niedopracowanego. To jakaś blogerska klątwa, tak myślę.
    Przy okazji porywam Cię do grona moich ulubionych blogów, czuj się obserwowana. Pozdrawiam cieplutko.

    c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ps, warto też oprócz załamywania się nad starymi postami dodać czytanie swoich komentarzy i wyszukiwanie w nich błędów, ot, na przykład tam wyżej wkradło mi się powtórzenie, utnę sobie za to palca.

      Usuń
    3. W gruncie rzeczy ten post, napisany w rekordowo krótkim czasie, udowadnia, że jakimś dziwnym trafem te wpisy, przy których raczej się nie wysilamy, mają większą popularność, niż te, nad którymi pracowaliśmy w pocie czoła;)
      Nie martw się, powtórzenia najpierw nawet nie zauważyłam;) Ale tak, och tak, czytanie swoich komentarzy po jakimś czasie bywa traumatyczne, bo człowiek widzi te wszystkie błędy albo uświadamia sobie, jak nieskładny bełkot napisał...
      Dziękuję bardzo, cieszę się i zapraszam na dłużej :D

      Usuń
  20. 3 - albo ewentualnie chcesz wejść na starego bloga, ale za każdym razem zostajesz przekierowana...
    10 - wnerwiające, a po pewnym czasie można przywyknąć. Jednak nadal nie opublikujesz swojego bloga na koncie na fb. xD
    14 - znów wnerwiające, nawet bardziej niż poprzednie.
    5, 7, 9, 11 - a tych jakoś nie znam.

    OdpowiedzUsuń