środa, 24 grudnia 2014

Życzeń wierszem złożenia nieletniej poetki próba

Cóż zrobić, dopadło mnie natchnienie
(możecie wydać ciężkie westchnienie)
A, że wypadają urodziny Boże,
Pola życzenia Wam wierszem złoży.
Możecie płakać, błagać możecie-
niestety, nic nie osiągniecie.

Więc życzę Wam świąt: ciepłych, rodzinnych,
radosnych, cudownych, może trochę innych?
Mnóstwa prezentów także Wam życzę,
I aby smakowały potrawy i słodycze.

Nadchodzi Nowy Rok, więc z okazji korzystając,
Wenę poetycką już od jakiegoś czasu mając,
Życzę moim czytelnikom kochanym,
Słońca, radości, uśmiechu z  rana
(brzmiało to może banalnie z lekka,
ale wybaczcie- stara się poetka!)
Wielu atrakcji, dobrych ocen, braku zmęczenia,
Mnóstwa przyjaciół, marzeń spełnienia!
Wiem, że wielu blogerom się marzy,
Mnóstwo obserwacji i komentarzy,
Tego więc Wam życzę i weny oczywiście,
I abyście w blogowaniu wytrwali, jak wytrwaliście.

Kończę i dziękuję, że dajecie mi w darze,
Waszą uwagę i cudowne komentarze,
Dziękuję za to, że moją twórczość czytacie
I zawsze miłe słówko macie.

Wesołych świąt i szczęśliwego nadchodzącego roku 2015 wszystkim swoim czytelnikom życzy
Pola:)

animal | Tumblr 
Zdjęcie oczywiście z weheartit;)

piątek, 19 grudnia 2014

Święta, święta...

Za chwilę napiszę stwierdzenie, które jest aż nadto oczywiste, jednak i tak ono tu padnie:
Już za pięć dni Wigilia!
Co ciekawe, w tym roku święta nadchodzą z oszałamiającą prędkością. Jak spod ziemi wyrośli zziębnięci sprzedawcy choinek. Centra handlowe święcą się na kilometr już od dwóch miesięcy, ale teraz te wszystkie kolorowe dekoracje nabierają jakby innego wymiaru. Wszyscy słuchają świątecznych piosenek, w reklamach nie mówi się o niczym innym, tylko o świętach; zaczyna się gorączkowe przygotowywanie potraw wigilijnych i nie tylko, słodycze w specjalnych opakowaniach kuszą z półek, każdy sklep jest zapchany ludźmi, którzy robią w panice zakupy... wszystko wokoło jakby wrzeszczy: ,,Boże Narodzenie, Boże Narodzenie!".
Chciałam zrobić posta o Barcelonie, ale uznałam, że jak jest taki klimat, no to wpis będzie o takiej tematyce. Zwłaszcza, że znowu zostałam nominowana... tym razem przez Muminka  i do TAGu o... no, zgadnijcie o czym... uwaga, zaskoczę Was: o świętach!

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
 Hm, w zasadzie to tak... bo ja wiem... trzy tygodnie przed? Cztery? Już na przełomie listopada i grudnia zaczynam myśleć o prezentach dla najbliższych. No i wymyślam te dla siebie;)

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
 Nie, nie posiadam. Kiedyś zawsze dostawałam taki z okienkami, a w każdym okienku czekoladka o innym kształcie... bardzo lubiłam ten zwyczaj (zwłaszcza z powodu czekoladek). W tym roku przypomniałam sobie, że jest adwent, w jego połowie (brawo dla mnie). I zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam mieć jakiegoś postanowienia, czy coś w ten deseń... uznałam jednak, że jak zostało tak mało czasu do jego końca, to nie ma sensu. Zwłaszcza, że na nic nie wpadłam. Tak więc przez ten okres oczekiwania nie stałam się w żaden sposób lepsza;)
  
3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
Od zeszłego roku prym u mnie wiedzie brytyjska komedia ,,To właśnie miłość". Zabawna, świąteczna i bardzo, bardzo romantyczna!

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
 Pewnie, że tak! Ze świętami raczej wiążą się tylko wesołe wspomnienia... ale jedno z najpiękniejszych, to Wigilia, która odbyła się, gdy miałam cztery latka. Rodzina uknuła cały spisek, żeby mała Pola była przekonana, że święty Mikołaj przyniósł prezenty. Tata zabrał mnie więc do pokoju dziadka, gdzie przez okno wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdki. Pamiętam, jak siedzieliśmy przytuleni i patrzyliśmy na nocne niebo (notabene gwiazdki jakoś widać nie było). I nagle zadzwonił dzwonek od drzwi. Poleciałam jak na skrzydłach. Gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam wielki worek pełen prezentów na progu... moja radość nie miała granic! A jaka byłam szczęśliwa, gdy otwierałam podarunki... a rodzinka chyba jeszcze bardziej!

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
Wigilijną kolację jemy w domu babci, następnego dnia mamy bożonarodzeniowy obiad, od kilku lat odbywający się u nas. Święta zawsze spędzamy w kameralnym gronie- tylko kilka osób (w tym roku, niestety, ich liczba zmniejszyła się o jedną...). Za to zawsze jest naprawdę bardzo radośnie i rodzinnie.

6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
Uwielbiam ten niezwykły, rodzinny klimat, a także to, że ludzie stają się dla siebie jacyś milsi i życzliwsi. Bardzo lubię zwyczaj łamania się opłatkiem- dostawanie i dawanie życzeń jest niesamowite. Zawsze robi mi się ciepło na sercu, gdy przed kolacją wigilijną słyszę miłe słowa od mojej rodziny. 

 7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
 Oczywiście, jak każda polska rodzina. Chociaż mamy też takie swoje, specjalne. Na przykład mój dziadek kiedyś wygłaszał przemówienie przed kolacją- zawsze było dużo śmiechu. Teraz niestety cały czas odmawia, ale może uda go się przekonać w tym roku? Mamy też taki zwyczaj, że gdy już rozdamy sobie prezenty, to otwieramy je po kolei (to znaczy najpierw jedna osoba swoje, później kolejna...). Zawsze mamy dużo radości przy tym, nie obywa się bez komentarzy i dowcipów. 

8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
Nie będę specjalnie oryginalna, bo lubię ,,All i want for christmas", ,,Last christmas", ,,Let it snow" chociaż słyszałam to już milion razy. Do moich ulubionych należą także  ,,Merry christmas everyone" zespołu Shaking Stevens, świąteczne piosenki w wykonaniu Michaela Buble, a także nasze, polskie kolędy. Są naprawdę piękne. Najbardziej lubię ,,Przybieżeli do Betlejem". Jest taka pełna pozytywnej energii!


9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Najpiękniejszą na świecie, oczywiście! 
Jak co roku, choinka będzie żywa, nie za wielka. I tym razem udekorujemy ją w kilku kolorach- raczej ciepłych. Pomysł mamy. 

10. Jaki jest Twój ulubiony zapach świąteczny?
Uwielbiam zapach pomarańczy z wbitymi w nie goździkami. Jest niesamowity. Lubię także zapach żywej choinki. Coś cudownego! 

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
Najbardziej podobają mi się lampeczki we wszystkich kolorach tęczy. 

12. Odliczasz dni do Świąt?
Spójrzcie na początek tego posta:)

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Żaden, bo nie maluję paznokci.

14. Ulubiony zimowy napój?
 Herbata, najlepiej z pomarańczą i goździkiem albo sokiem malinowym. I gorąca czekolada.

15. Jak wygląda Twój pokój podczas okresu świątecznego?
Pojawia się w nim mała, plastikowa choinka, dużo bombek i innych ozdób. 

Do zabawy nominuję każdego, kto tylko ma ochotę odpowiedzieć na pytania:)

Dziś zaczęło się już wolne! Przerwa świąteczna trwa aż do szóstego grudnia. Rany, chyba aż tak długiej jeszcze nie było... 
Ostatni dzień w szkole był za to naprawdę niesamowity. Odbył się turniej siatkówki, na którym wprawdzie nie grałam, za to z innymi dopingowałam naszą klasę. Może nie wygraliśmy (chociaż było blisko), ale doping za to mieliśmy najlepszy! Dostałyśmy nawet pompony i bęben. Przyznaję, że początkowo czułam się jak idiotka, występując w roli cheerleaderki, ale mimo tego miałyśmy naprawdę dobrą zabawę.
Na wigilii klasowej również było świetnie. Oczywiście łamaliśmy się opłatkiem i przede wszystkim jedliśmy. A jedzenia przynieśliśmy naprawdę dużo. Niektórzy nawet dostarczyli ciasta domowej roboty, czy takie rarytasy jak masło czosnkowe, bułeczki z kapustą i grzybami, czy nawet bitą śmietanę (która niemal od razu się skończyła). Najprzyjemniejszą częścią jednak było śpiewanie kolęd przy akompaniamencie wychowawcy grającego na gitarze, koleżanki na keybordzie. Przekazywaliśmy sobie także bębenek i trójkąt. Mało nam jednak było muzykowania tylko w gronie klasowym. Wyruszyliśmy na kolędowanie po całej szkole. Odwiedziliśmy klasy równoległe, a także dwie w podstawówce, stołówkę, salę gimnastyczną (gdzie odbywał się mecz siatkówki), bibliotekę, sekretariat... wpadaliśmy do środka, kolega rozpylał śnieg w spreju, nasz nauczyciel grał na gitarze, a my śpiewaliśmy, najgłośniej jak tylko umieliśmy, ,,Przybieżeli do Betlejem". Od tego kolędowania prawie wysiadł mi głos, ale mieliśmy naprawdę świetną zabawę. I ci, którzy nas oglądali (a czasem nawet śpiewali razem z nami) również. Naprawdę, dawno tak się nie wygłupiałam i nie spędzałam tak fajnie czasu jak dziś.
 Zgraliśmy się w ogóle ostatnio klasowo, czego dowodzi chociażby to, że środowy konkurs bożonarodzeniowy wygraliśmy. Naszym zadaniem było stworzenie trójwymiarowej rzeźby anioła i napisanie ,,Ody do anioła". Rzeźba świeciła się na polecenie wydane przez komórkę, miała skrzydła obklejone gumowymi rękawiczkami, na miejsce głowy postawiliśmy I-pada, na którym leciał film z naszą klasą mówiącą życzenia... wyszło naprawdę super! A ,,Odę..." może nawet kiedyś wstawię na bloga, bo byłam jedną z autorek. Ale do rzeczy. Wtedy naprawdę każdy się włączył, działaliśmy zespołowo. A dziś atmosferę określiłabym wręcz jako rodzinną. Cieszę się, że jakoś się docieramy z klasą. 

A na koniec trochę zdjęć z jarmarku bożonarodzeniowego w Gdańsku, na którym byłam jakiś tydzień temu, wieczorem.
Gdy tam przyjechałam, niemal od razu zachwyciłam się. Wszystko tonęło w świątecznych światełkach, roztaczając kolorowy, niesamowity blask. Wokoło stało mnóstwo stoisk, unosiły się zapachy gorącego jedzenia. Nad jarmarkiem górowała wielka, rozświetlona choinka. W oddali widziałam śliczną, wenecką, lśniącą na złoto karuzelę. Wszystko to wyglądało więc po prostu pięknie i tak... świątecznie! Pierwsze wrażenie  niesamowite. Przez chwilę poczułam się jak małe, podekscytowane dziecko i w pewnym momencie zapragnęłam przelecieć się po całym jarmarku, wszystkiego spróbować, wszystko zobaczyć...
Ten ambitny plan mi się naturalnie  nie udał, ale sporo zobaczyłam i oczywiście obfotografowałam. Cieszę się, że moje miasto zainwestowało w takie wydarzenie, bo jarmark był naprawdę przepiękny i niesamowity.





 
Specjalne miejsce, gdzie można było pocałować się pod jemiołą. Co ciekawe, gdy akurat tam byłam, leciało ,,Nothing compares 2U" Sinead O'Connor. Przypadek?





Dziękuję bardzo za uwagę, pozdrawiam ciepło i życzę wesołych świąt!
Pola


niedziela, 7 grudnia 2014

Czego ludzie nie wymyślą...

Czółko!

Nareszcie piszę posta! I to niemal bezpośrednio po takim pięknym dniu jakim są Mikołajki! Przyznaję, że uwielbiam szóstego grudnia- już zaczyna się naprawdę czuć ten świąteczny klimat. Dostałam całkiem sporo naprawdę świetnych prezentów- zarówno od rodziny, jak i życzliwej sąsiadki oraz klasowego Mikołaja. No właśnie, w piątek obchodziliśmy to święto w gronie klasowym. I było naprawdę fajnie. Po pierwsze: straciliśmy matmę, po drugie: zrobiło się naprawdę miło, wręcz rodzinnie. Słuchaliśmy świątecznych piosenek, koledzy udawali elfy i świętego Mikołaja, opychaliśmy się słodyczami... a osoba, którą wylosowałam, cieszyła się z prezentu i aż mi się ciepło na sercu zrobiło, gdy to zobaczyłam. Przyjemne uczucie:)
Niestety aż tak sielsko nie jest u mnie cały czas, gdyż nauczyciele uderzyli z przedświątecznymi sprawdzianami, kartkówkami... chociażby w nadchodzącym tygodniu czekają mnie sprawdziany z geografii, angielskiego i matematyki. Dochodzą do tego jakieś dodatkowe projekty, prezentacje klasowe... no i właśnie z tym było trochę kiepsko, ponieważ przy prezentacji klasy przed dyrekcją i konkursie międzyklasowym odwaliłam większość roboty. Dużo ludzi po prostu ma wszystko głęboko, eufemistycznie mówiąc, w poważaniu. Momentami wydawało mi się, że tylko ja się czymkolwiek przejmuję... no dobrze, nie tylko ja. Ale ja jestem w tej mniejszości.
Ostatnio, jak pewnie wiecie, odbyły się etapy szkolne konkursów kuratoryjnych. Wzięłam udział w dwóch- z angielskiego i polskiego. W tym pierwszym się nie dostałam- sto pytań testowych, oczywiście najwięcej z gramatyki,  jakieś słownictwo (dla mnie) z kosmosu, no i jeszcze zadania wymagające wiedzy o kulturze państw anglojęzycznych. Żeby jeszcze same proste, o zwyczajach, znanych ludziach... w pamięć zapadło mi najbardziej to, na jakiej ulicy mieszka premier Wielkiej Brytanii. Notabene jeszcze tego nie sprawdziłam... ktoś z Was może wie? 
Za to, ku mojemu zdziwieniu, dostałam się do etapu rejonowego z polaka! Oczywiście bardzo się cieszę, ale oznacza to, że do końca stycznia będę chodzić co sobotę na dodatkowe zajęcia z języka polskiego, co mi się za bardzo nie uśmiecha... ale chyba warto zawalczyć.


Ale, ale. Nie o moim jakże pasjonującym życiu ten post miał być.
Znowu zostałam nominowana do zabawy blogowej, tym razem przez kochaną Tutti. Nie ukrywam, że te wszystkie TAGi i inne naprawdę zaskakują kreatywnością... ach, czego ludzie nie wymyślą;)
Moje zadanie polega na wypisaniu:

!- moich ostatnich odkryć
↑- tego, co dla mnie w życiu ważne
?- odpowiedzi na pytanie, które dostałam od nominującej

A więc tak....

!- myślę, że do moich ostatnich odkryć mogę zaliczyć powieść ,,Wielki Gatsby" autorstwa Francisa Scotta Fitzgeralda - bodajże wczoraj skończyłam lekturę tej niesamowitej książki. Zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Błyskotliwy, piękny, ironiczny styl, niesamowita historia, mistrzowskie opisy, intrygi, zdrady, romanse, tragedie, no i ten klimat Ameryki lat dwudziestych... wielkie przyjęcia, spotkania towarzyskie, mnóstwo rozrywek, piękne samochody i rezydencje, ale także atmosfera wszechobecnego zepsucia. Autor wykreował także świetnych bohaterów, stworzył zapadające w pamięć, pełnokrwiste postaci. ,,Wielki Gatsby" to powieść moim zdaniem mistrzowska. Dlatego też gorąco polecam wszystkim zainteresowanym. Ekranizacji jeszcze nie widziałam, ale mam zamiar to zrobić. A może ktoś z Was już oglądał albo czytał? Napiszcie koniecznie:)
Odkryłam również pewną niezwykłą wokalistkę- Sinead O'Connor. Ostatnio tata zakupił jej płytę. Moim zdaniem jest niesamowita- ma niezwykły, przeszywający  głos, była też taką bardzo kontrowersyjną artystką... chociażby dowodem na to może być to, że w latach osiemdziesiątych zgoliła się na łyso, została także pastorem...
Wstawiam jej dwie piosenki. Posłuchajcie, oceńcie, może również Was zainteresuje, tak jak mnie:)


Stosunkowo niedawno znalazłam też stronkę We heart it- dzięki Oli, która wstawiała zdjęcia z niej na swoim blogu. Cała idea polega na wstawianiu różnych obrazków i ,,serduszkowaniu" ich. Brzmi banalnie, ale naprawdę mi się tam spodobało. Fotografie w większości są naprawdę świetne i kreatywne- często artystyczne, nietypowe. Zdjęcia typu selfie, czy głupkowate, niewyraźne, zrobione zupełnie bez pomyślunku, zwykle w trakcie głupawki- to nie tutaj.  We heart it to takie miejsce pełne inspiracji. Na dowód wstawiam linki do strony, a także do mojego profilu (dyskretna reklama jak zwykle na miejscu;)). Oraz kilka zdjęć:
 Christmas books
 add a caption
  
☆♡☆♡

Las 24 ciudades más hermosas del mundo | Upsocl 

Live the moment

 http://data1.whicdn.com/images/149735816/large.jpg
Instagram Barbie | via Tumblr

↑- w życiu ważna jest dla mnie przede wszystkim miłość. A także dobro, przyjaźń, życzliwość, pasja, spełnianie swoich marzeń, wolność, radość, inteligencja, odpowiedzialność, czas dla siebie, zdrowie.

?- Oto pytanie Tutti: ,,Jakiego bohatera z serii Olimpijscy herosi powołałabyś do życia w naszym świecie i dlaczego?"

Ajajaj. Trudne pytanie!
Zwłaszcza, że jestem dużą fanką książki i tak naprawdę lubię wszystkich bohaterów! Ale muszę odpowiedzieć... hmm... 
Chyba Percy'ego. No i Annabeth, bo przecież bez siebie by nie przeżyli;) Uwielbiam tych bohaterów, ,,znam" ich najdłużej. Są jednymi z najciekawszych postaci w ogóle, także w całej literaturze młodzieżowej, moim skromnym zdaniem przynajmniej. I bardzo bym chciała ich poznać w realu- pogadać z Annabeth o książkach, architekturze i mitologii, powygłupiać z Percym... wydaje mi się też, że oni jako jedyni z bohaterów ,,OH" daliby radę w naszym świecie. 
Myślałam także o Leonie, ale... przecież w tym świecie nie byłoby (UWAGA! SPOILER DLA TYCH, KTÓRZY NIE CZYTALI ,,DOMU HADESA"!) Kalipso. W końcu w naszym świecie, jako postać z mitologii, nie istniałaby. A Leo w końcu tak ją kocha, stała się najważniejszą osobą w jego życiu. Poza tym, biednego chyba przytłoczyłby prawdziwy świat. (KONIEC SPOILERÓW).

Tutti w zasadzie zadała mi dwa pytania, jedno w formie żartu, ale i tak na nie odpowiem, no bo ja to ja;) Poza tym strasznie mi się spodobało i zmusiło do głębszej refleksji. Oto ono:

,,Co byś zrobiła, gdybyś odkryła, że kaczki to tak naprawdę gęsi przebrane za kaczki, a gęsi to tak naprawdę kaczki przebrane za gęsi i że jedząc kaczki, tak naprawdę jadłabyś gęsi przebrane za kaczki, a jedząc gęsi, tak naprawdę jadłabyś kaczki przebrane za gęsi?"
Gdy pierwszy raz przeczytałam to pytanie, to od razu pomyślałam: ,,No... chyba nic. Bo co ja na to poradzę? Poza tym... co mi robi, czy jem kaczki, czy gęsi?". Ale gdy się głębiej zastanowić...
Gdybym odkryła, że żyłam w kłamstwie, zaczęłabym chyba myśleć, czy inne rzeczy również nie są nieprawdą. A co, jeżeli wszystko nie jest takie, jakie się wydaje? Jeżeli świat jest okrutnie fałszywy i rzeczywistość wcale nie jest taka, jaka nam się wydaje? Myślimy, że jemy kaczki, a zajadamy się gęsiami. Brzmi jak błahostka, ale co jeżeli wszystko jest jedną, wielką iluzją?
Kurczę, aż mnie dreszcz przeszedł... 
I zaczynam się zastanawiać, czy kotlety mielone, które jadłam na obiad nie były w rzeczywistości czymś innym. Może piersiami z kurczaka przebranymi za mielone? 

A do zabawy nominuję... Bukowinę
Oto Twoje pytanie: 
,,Jaka książka do tej pory wywarła na Tobie największe wrażenie i dlaczego?"

To już koniec dzisiejszego posta. Napiszcie koniecznie, jak obchodziliście Mikołajki, co myślicie o moich odkryciach i odpowiedziach... 

Pozdrawiam ciepło!
Pola