czwartek, 5 stycznia 2017

Najlepsze książki 2016 (cz.1)

Witam Was w pierwszym poście tego roku!
*fanfary w tle*

Początek nowego roku. to również podsumowanie starego. W poprzednim poście z nostalgią wspominałam odchodzący 2016 pod względem osobistych przeżyć, napisanych tekstów, odkryć, doświadczeń i innych takich. Dzisiaj za to, wedle obietnicy danej w wyżej wspomnianym wpisie, postanowiłam zrobić małe czytelnicze podsumowanie. A tak właściwie, listę moich ulubionych książek przeczytanych w 2016 roku, które mnie urzekły, wciągnęły, porwały, oczarowały, słowem - które ze wszystkich pozycji, po które sięgnęłam w tym czasie, podobały mi się najbardziej.
I to jest najważniejsze kryterium: czy książka mi się podobała i czy poruszyła we mnie jakąś strunę. Niezależnie od gatunku, renomy, autora. Stąd też niech nikogo nie dziwi, że chociażby obok klasyków pojawiają się młodzieżówki. W tych ,,mini recenzjach" nie wspominam o mankamentach, chociaż się zdarzały. Skupiam się jedynie na tym, co mnie zachwyciło, zauroczyło i rozkochało w sobie. Bo w końcu o to chodzi w wymienianiu powieści, które podbiły moje czytelnicze serducho.

Kolejność według (mniej więcej) chronologii przeczytania. Książki należące do jednej serii liczę jako jedno.
A więc proszę bardzo: oto z pięćdziesięciu (jaka ładna, okrągła liczba!) przeczytanych w tym roku pozycji wyłoniłam dziesięciu faworytów. Było ciężko, ale oto i pierwsza piątka, w glorii i chwale.



 Niezwyciężona: Pojedynek i Zdrada Marie Rutkoski


 Na wojnie najlepsze jest kłamstwo, które nie jest kłamstwem.

Jest ona, Kestrel. Valorianka z ludu zwycięzców. Córka generała, doskonały strateg, mistrzyni intryg i wykorzystywania ludzkich słabości. Sama ma jedną - muzykę.
Jest on, Arin. Herrańczyk z ludu podbitego i zniewolonego przez Valorian. Niewolnik, któremu nie zostało nic poza ciętym językiem i wolą walki.
Drogi tych dwóch przecinają się i zaczynają żywić do siebie uczucie, które może zniszczyć ich oboje.
Tak, wiem. Brzmi to może sztampowo, ale zapewniam - powieści banalne z całą pewnością nie są. Trylogia ,,Niezwyciężona" to dla mnie taka perełka wśród młodzieżówek. Tak, to historia miłości, która nigdy nie powinna się wydarzyć. Ale to przede wszystkim wciągające intrygi, salonowe gierki, dworskie oszustwa, polityka, rebelia, kłamstwa. Zaskakujące zwroty akcji. Świetnie zbudowany klimat. Intrygujący świat, przywodzący na myśl mieszankę starożytności i osiemnastowiecznego dworu (takie przynajmniej ja miałam skojarzenia). Uniwersum, w którym pod pięknem i przepychem kryje się zgnilizna, wszyscy knują i spiskują, a każda sytuacja może zmienić się w grę. Niesamowita historia opowiedziana pięknym językiem. Barwni bohaterowie. W ogóle Kestrel jest jak dla mnie jedną z najciekawszych bohaterek YA, z jaką się spotkałam - bardzo bystra i bardzo niebezpieczna. Urzekło mnie, że jej siła nie leży w kondycji fizycznej, tylko w inteligencji, sprycie i strategicznym myśleniu. Sam wątek miłosny wydał mi się naprawdę świetnie poprowadzony, oparty na ciętych ripostach, dialogach, napięciu, przechodzenia z niechęci w trudną miłość, stopniowym rodzeniu się uczucia, które może zniszczyć ich oboje.
,,Pojedynek" był świetny, ale ,,Zdrada"... och, ,,Zdrada" połamała moje biedne, czytelnicze serduszko na drobne kawałki. Drugi tom jest jeszcze lepszy i zapewnia jeszcze więcej emocji. Zakończenie wbija w fotel i każe chciwie wyczekiwać premiery kolejnej części. Kocham tę serię, kocham ją bardzo, bardzo mocno. Wyjątkowa, wciągająca, piękna.


Saga księżycowa: Cinder i Scarlet Marissa Meyer


Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania?

Klasyczne baśnie połączone z futurystycznym science-fiction. Czy to już samo w sobie nie brzmi genialnie?
Przyszłość,  Nowy Pekin. Unia Ziemska żyje w strachu przed letumosis- tajemniczą chorobą, na której nie ma antidotum - oraz grożącą jej wojną z Lunarami, tajemniczymi mieszkańcami Księżyca. Cinder jest mechanikiem i dziewczyną-cyborgiem, przez swoją odmienność dyskryminowaną, również (a może raczej zwłaszcza) przez przybraną matkę oraz siostry. Pewnego dnia do jej stoiska przychodzi sam książę Kai, chcąc naprawić androida i właściwie to od tego momentu rusza lawina wydarzeń; zamieszana jest w nie także Scarlet Benoit, której babcia zaginęła w tajemniczych okolicznościach...
Już kiedyś pisałam o tej serii i ubolewałam nad tym, że w Polsce przerwano tłumaczenie kolejnych tomów (czyli ,,Cress" i ,,Winter"). Ostatnio jednak wydawnictwo Papierowy Księżyc ogłosiło, że wyda wszystkie tomy sagi i całe szczęście, bo natychmiastowo podbiła moje czytelnicze serduszko.
Jak ja kocham te książki. O matko, jak ja je kocham.
Pani Meyer w genialny sposób wykorzystała baśnie (,,Cinder" to zmieniony Kopciuszek, a ,,Scarlet" Czerwony Kapturek), błyskotliwie bawiąc się motywami i tworząc na ich podstawie wciągającą opowieść. Wychodzi poza ramy znanych nam historii, rozbudowując swoje uniwersum i kreując coś zupełnie swojego. Miks inspirowanych klasycznymi opowieściami postaci oraz androidów, ludzi z Księżyca, statków kosmicznych i cyborgów wychodzi świetnie. Seria została do tego napakowana przygodami, akcją, zabawnymi, ciętymi dialogami i postaciami, którym nie da się nie kibicować. Bohaterowie są barwni, zabawni, pełnokrwiści i charakterystyczni; oparci na wzorcach z baśni, jednocześnie wychodzą poza schematy, mają własne osobowości i nierzadko zaskakują. A między poszczególnymi postaciami aż iskrzy. Uwielbiam Cinder po prostu, a Kai i Kapitan Thorne zdecydowanie nie są mi obojętni. Dodajmy do tego dużą dawkę humoru, ironiczne dialogi, zwroty akcji oraz lekkie pióro i otrzymujemy świetną rozrywkę na wiele godzin radości.  Znakomita seria, nie mogę się doczekać, aż położę łapki na ,,Cress".


Portret Doriana Graya Oscar Wilde


- Tak, Dorianie, zawsze mnie będziesz lubił. Ja jestem dla ciebie ucieleśnieniem tych wszystkich grzechów, do popełnienia których nie masz odwagi.

Ta powieść jest genialna.  Ta powieść jest tak bardzo genialna.
Tutaj należą się podziękowania Marzence, dzięki której tak naprawdę sięgnęłam po tę pozycję. Było warto, zdecydowanie. 
Anglia u schyłku XIX wieku. Dorian Gray to piękny i naiwny młodzieniec, który trafia pod skrzydła lorda Harry'ego. Arystokrata zaczyna bawić się chłopcem, wywierając na niego wpływ, ucząc ulegania pokusom i życia dla przyjemności, wpajając mu swoje poglądy i kształtując wedle własnego upodobania. Tylko dokąd zaprowadzi ta zabawa?
Styl, którym posłużył się Wilde jest przepiękny i stanowi arcydzieło samo w sobie. Barwny, dystyngowany, bogaty, kunsztowny, ale lekki i błyskotliwy zarazem. Dialogi to po prostu majstersztyk - inteligentne, raz cięte i ironiczne, później pełne emfazy i nietłumionych emocji, idealnie oddające bohaterów, z których ust padają te wypowiedzi. No właśnie, bohaterowie. Postacie są świetnie wykreowane, od wyrachowanego i cynicznego lorda Harry'ego, przez roztrzepanego artystę Bazylego, aż do początkowo naiwnego, ale później już do cna zepsutego Doriana. Ich losy angażują, wzbudzają grozę, wciągają i każą z niecierpliwością oczekiwać na mroczny finał. Psychologiczna strona stanowi chyba najmocniejszą.
Świetny jest też wstęp Oscara Wilde'a - zawiera on właściwie przemyślenia na temat sztuki i piękna, stanowią też odpowiedź na krytykę, której pierwotnie doznała książka (uznana wtedy za skandalizującą i demoralizującą).  ,,Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej".
,,Portret Doriana Graya" ukazuje, jak wielki wpływ można mieć na drugiego człowieka, jak można go tak naprawdę ,,stworzyć"; opowiada o upadku, o moralnej zgniliźnie. O pięknie, pokusie, przyjemności i zarazem o zepsuciu, okrucieństwie, wyrachowaniu, niszczeniu innych. 
Przenikliwa, błyskotliwa i przerażająca. Arcydzieło, serio.


Zwłokopolscy Marcin Pałasz


- Panie Scary, proszę natychmiast przestać się pocić!

Do sennego, leniwego Pietrzykowa wprowadza się rodzina Kovvalskich. Rodzina jak rodzina? No... powiedzmy. Wuj mieszka w studni, ojciec wychodzi do pracy przez szafę, ciotka warzy eliksiry, Egon całe życie spędził w lesie, a Piter, narrator tej opowieści, codziennie kąpie się w formalinie i raczej nie szukajcie u niego pulsu. Wydawałoby się, że Kovvalscy wreszcie znaleźli spokój - nic bardziej mylnego. Wrogowie czyhają, czarne limuzyny podążają śladem bohaterów, a za oknem czatują krwiożercze wiewiórki...
,,Zwłokopolskich" znalazłam na moim regale, z ciekawości i sentymentu zajrzałam i... przepadłam.  Wniosek: na nic nie jest się za starym, a na pewno nie na literaturę dziecięcą. To rzekomo powieść dla młodszych czytelników, ale wiecie co? Bawiłam się znacznie lepiej teraz, niż czytając ją w wieku dziesięciu lat.
Książka jest cudownie absurdalna i przezabawna, a do tego  świetnie napisana. Styl autora absolutnie mnie urzekł, idealnie trafia w mój gust - jest dowcipny, barwny i ironiczny. Żart goni żart, niektóre sceny są wręcz groteskowe i komiczne. Roi się tu od barwnych, niedających się nie polubić postaci, z których pies-samobójca, nauczycielka w chwilach nerwów grająca na kobzie i kierowca, do którego z zamrażarki przemawia Jezus nie są najdziwniejsi. Momentami to wszystko wpada wręcz w groteskę. Jednak mimo tej ekscentryczności humor Marcina Pałasza nieustannie pozostaje w dobrym guście: wdzięczny, ciepły, lekki, ironiczny, trochę prześmiewczy, absurdalny. To powieść dla dzieci i to widać, ale wciąż uważam, że to książka również dla starszych czytelników - oni bardziej docenią wiele dowcipów, osobliwy klimat i prześmiewczość. ,,Zwłokopolscy" mają w sobie bowiem fajną przekorę, dystans. Świetni i sympatyczni bohaterowie, sarkastyczne dialogi, a to wszystko skąpane w tym cudownym absurdzie. Książka zdecydowanie wpasowała się w moje poczucie humoru i chyba mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest jedną z najzabawniejszych, które czytałam w tym roku.


Wichrowe Wzgórza Emily Bronte


Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę wybaczyć ci to, że zabijasz siebie?

,,Wichrowe Wzgórza" to arcydzieło. Nie bójmy się tego słowa, to naprawdę arcydzieło.
Pan Earnshaw przygarnia do siebie ,,cygańskie", porzucone dziecko. Nadaje mu imię Heathcliff i wprowadza do rodziny. ,,Podrzutek" jest prześladowany przez syna Earnshawa, Hindleya, a po śmierci opiekuna traktowany z nienawiścią i pogardą, odrzucony nawet przez ukochaną Kathy. Gdy opuszcza dom, nikt nie spodziewa się, że niebawem wróci, a jego zemsta będzie straszna. W ten sposób rozpoczyna się opowieść o szaleństwie, nienawiści, frustracji, zniewoleniu, goryczy i toksycznej, niszczącej miłości. A to wszystko rozgrywa się na mrocznych wrzosowiskach Yorkshire.
To było moje drugie podejście do ,,Wichrowych Wzgórz" i dopiero za drugim razem w pełni doceniłam to dzieło. Tym razem naprawdę mnie oczarowało i wciągnęło w ten upiorny świat ludzkiej podłości.
Zakochałam się w tej książce. Na zabój. Uwielbiam ją z całego serca, serio.
Są takie powieści, które nie wytrzymują próby czasu. Zwyczajnie się starzeją. ,,Wichrowe Wzgórza", powstałe w pierwszej połowie XIX wieku, nie zestarzały się w ogóle - wciąż przerażają i zachwycają. To mroczna i brutalna historia. Nie, nie leje się tu krew. Tutaj ludzie mszczą się w wyrafinowany, okrutny sposób, celując w najbardziej czułe punkty psychiki, niszcząc zarówno znienawidzonych, jak i ich bliskich. Większość bohaterów jest nieszczęśliwa, wielu bohaterów to także ludzie płytcy, źli, wyrachowani, porywczy, okrutni, zepsuci - a przy tym tak fascynujący. Do tego dostajemy obraz płomiennej, pożerającej od środka namiętności i niszczącej miłości. Miłości morderczej, tak silnej jak nienawiść. Napięcie stale rośnie, a atmosfera staje się coraz bardziej ponura.
Niesamowita książka. Chyba tyle mogę powiedzieć.


Ciąg dalszy nastąpi!  


Zdjęcie: unsplash

13 komentarzy:

  1. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem sięgnięcia po Doriana Gray'a. Być może tak długo mi schodzi bo ostatnio staram się czytać książki tylko po angielsku, a ten klasyk może być nie lada wyzwaniem w oryginale. No nic, w tym roku na pewno przeczytam - jeżeli nie po angielsku to na pewno po polsku.

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę sięgnąć po Pojedynek :) A Portret Doriana Greya w najbliższym czasie do mnie przyjdzie <3 już nie mogę się doczekać. Ciekawa jestem co pojawi się w drugiej części tego posta. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie dziękuję i najserdeczniej pozdrawiam! :)
    Marcin Pałasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za możliwość przeczytania tak sympatycznej i zabawnej książki :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Za Wichrowe Wzgórza zabieram się już od dawna. Mam nadzieję, że w tym roku nadrobię :) Tak samo interesuje mnie ta pozycja Portret Doriana Greya :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki uwielbiam, więc ten posta bardzo mi się podoba. Chyba już kiedyś pisałam, że mamy bardzo podobny gust, bo ,,Wichrowe wzgórza" i części Sagi księżycowej także czytałam :)
    Trylogia ,,Niezwyciężona" - twój opis bardzo mnie zainteresował. Dawno nie czytałam żadnej młodzieżówki. Ech, dawne czasy, kiedy czytało się tylko ten gatunek XD
    Och, uwielbiam Sagę księżycową! Każdą z części wręcz pochłonęłam. Na szczęście na chomikuj znalazłam chomika, który zajmuje się tłumaczeniem i udało mi się już przeczytać ,,Cress", a ,,Winter" jest w trakcie tłumaczenia. ,,Cress" to zdecydowanie moja ulubiona część. Jest tam dużo Kapitana Thorne... i tytułowej Cress, która mnie podbiła. Naprawdę polecam!
    Już od dłuższego czasu pragnę przeczytać ,,Portret Doriana Graya". Jednak chcę to zrobić bez pośpiechu, by delektować się tą książką. Teraz muszę się zajmować lekturami, ale po maturce... hehe :D
    Zgadam się. ,,Wichrowe Wzgórza" - one mnie podbiły. Naprawdę. Zakochała się w tej książce. Bohaterowie zostali wykreowani w niesamowity sposób. Są okropni, ale dzięki temu bardzo ludzcy i szczerzy. Uwielbiam! <3
    Pozdrawiam!
    academie-mirandel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet widziałam tego chomika. Na razie grzecznie czekam na oficjalną polską premierę ,,Cress" (rzekomo wszystkie tomy mają zostać wydane w tym roku, ale na razie cicho), ale kto wie, może gdy już będę tak niecierpliwa, że nie wytrzymam, to sięgnę? :D Myślałam też o czytaniu w oryginale. No ale zobaczymy :) Najbardziej chciałabym jednak przeczytać po polsku i w papierowym wydaniu, ale jeśli w tym roku ,,Cress" nie zostanie wydana u nas, no to trudno, szukam innych ścieżek, bo nie mogę się doczekać!
      Kapitan Thorne ♥
      No prawda? W ,,Wichrowych Wzgórzach" jest mnóstwo paskudnych osób, a niektórych to wręcz nienawidzę (Linton, ten rozpuszczony, głupi, okrutny dzieciak, arrrghhh), ale oni przy tym są tak dobrze wykreowani i fascynujący!
      Rzeczywiście mamy podobny gust :D Fajna sprawa!
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  6. Wstyd powiedzieć, ale nie czytałam żadnej z wymienionych pozycji... ani jeden. Ani kawałka stroniczki. Shame on me! Z "Portretem Doriana Graya" zamierzam zapoznać się koniecznie i to najszybciej jak się da (może nawet w oryginale, bo mamy bardzo ładny egzemplarz w szkolnej bibliotece; trochę się jednak obawiam, że nie podołam językowi pana Wilde'a). O "Wichrowych wzgórzach" oczywiście słyszałam i pewnie w końcu je przeczytam. Saga księżycowa także wielokrotnie obijała mi się o uszy, a ja uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! nawiązania do baśni, przetworzone baśnie i takie tam, więc może też warto.
    Pozdrawiam dziko i z niecierpliwością oczekuję ciągu dalszego! Chwała książkom! Chwała Tobie! Chwała Takiemu zwyczajnemu blogowi! Chwała wszystkim!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki tam wstyd :D
      Pewnie, że warto, bardzo polecam. I Doriana, i Sagę księżycową.
      Nawiązania do baśni i zmodyfikowane baśnie są super, uwielbiam to! W ogóle zabawa klasycznymi motywami jest mega.
      Chwała!

      Usuń
  7. "Portret Doriana..." mam w planach przeczytać (to bardzo ładnie brzmi, ale nie wiem, kiedy przekuję to w czyny, bo na razie mam w bibliotece do odebrania "Przeklęte dziecko" i p prawdopodobny mój pierwszy egzemplarz recenzencki).
    Widziałam kiedyś "Zwłokopolskich" w bibliotece/księgarni, ale po nich nie sięgnęłam. Dopiero Twoja mini-recenzja mnie urzekła i zapragnęłam mieć tą książkę w moich łapkach.
    Lubię to, jak zostali przedstawieni bohaterowie "Wichrowych wzgórz" - nikt nie jest do końca zły, nikt nie jest całkowicie dobry. no i ten mroczny klimat Yorkshire mnie oczarował.
    Pozdrawiam i czekam na część drugą
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  8. Serdecznie gratuluję, w końcu 50 książek w jeden rok to iście genialny wynik ;D.
    Kurde, teraz dopiero widzę jakie mam braki w czytaniu, normalnie biorę się od zaraz i nadrabiam zaległości ;p.
    Czuję, że "Saga Księżycowa" to coś idealnie dla mnie. Biblioteko, czekaj cierpliwie, jutro się zobaczymy.
    Zaintrygował mnie "Portret Doriana Graya", ale coś mi się wydaje, że nie jestem jeszcze gotowa na taką lekturę. Na razie się wstrzymam.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. *zapisuje książki Marie Rutkowski do półki "Chcę przeczytać" na LubimyCzytać.pl* Może fabuła (wielka miłość na całe życie, och, skąd ja to znam) nie zachęca, ale ej - świat z wymyślonymi rasami, okej? To może być dobre.
    Tak coś właśnie Cinder skojarzyła mi się z Kopciuszkiem! I dobrze wpadłam!
    Portret Doriana Graya... obiło mi się o uszy, i to nie raz. Może kiedyś...
    *so many books, so little time*
    Przeczytałam naprawdę zbyt mało klasyków! Zachęciłaś mnie do tego. Na razie na biurku u mnie leży "Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu" (wolę ten tytuł, niż "Dzwonnik z Notre-Dame"), z pewnością sięgnę po Wichrowe Wzgórza i Portret Doriana Graya!
    Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej cudownych książek! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, to nie rasy, tylko nazwy narodów :D Ale polecam, polecam bardzo, bardzo, bardzo. Ja wiem, że brzmi jak sztampowa miłość, ale ten wątek miłosny jest super, bardzo nieoczywisty (no, w drugiej części nieoczywisty), złożony i cudownie przeprowadzony, uwielbiam go, a te intrygi, gierki, klimat, zaskakujące zwroty akcji... cudo, serio.
      Pewnie od ,,Cinderella" :) W ogóle każdy tytuł nawiązuje do baśni i do bohaterek, których odpowiednikami są te postaci. Cinder (Kopciuszek) od Cinderella, Scarlet (Czerwony Kapturek) znaczy szkarłat, Cress (Roszpunka) to rzeżucha, Winter (Królewna Śnieżka)... no, to wiadomo.
      Sięgaj, sięgaj, ja oczywiście polecam! :D

      Usuń