wtorek, 31 stycznia 2017

Sto lat, sto lat, czyli czwarte urodziny bloga!

Moi Drodzy!

Tak! Oto ta chwila. Wzruszenie ściska gardło, odbiera głos. Usta rozciągają się w szczęśliwym uśmiechu. Ekscytacja wypełnia tłumy. Euforia, gloria, chwała, radość, miłość!

Taki zwyczajny blog świętuje czwarte urodziny!



*w tle rozlegają się dźwięki fanfarów*
* ktoś nieudolnie dmie w urodzinową trąbkę*
* z nieba sypią się balony i serpentyny*
* wjeżdża chwiejący się, ciężki od kremu tort*
* Pola tańczy dziki taniec radości*
*zdecydowanie za dużo gwiazdek, co się dzieje*

Cztery, cztery. Piękna liczba cztery! Pierwiastek z szesnastu. Dwa do potęgi drugiej. Dwa razy cztery to osiem. Czterokąty. (#tematematyczneskille, #towszystkocoumiem)
Cztery. Cztery latka!

Czemu pierwsze, o czym pomyślałam, to czterech Jeźdźców Apokalipsy? 

Cztery lata temu jedenastoletnia wówczas Pola po raz kolejny w swoim życiu wcisnęła ,,Utwórz bloga", a jej palce po chwili wahania wystukały na klawiaturze nazwę: ,,Taki zwyczajny blog". Cztery lata temu zaczęła się historia (patos: ON). Cztery lata temu powstał ten magiczny dla mnie zakątek, który do dziś, w wieku lat piętnastu, prowadzę z ogromem miłości i dzielę z tak fantastycznymi ludźmi.

Czas na chwilę wspominek. Nie wiem czy wiecie, ale TZB to mój czwarty (serio coś jest z tą liczbą cztery!) blog. Poprzednie umarły śmiercią naturalną, w kolejności następującej:

1) Pola pisze, założony w maju 2012 roku, gdy miałam dziesięć lat. Przetrwał kilka miesięcy. No i oczywiście nikt go nie czytał, bo nie ogarnęłam, że trzeba go jakoś reklamować, chociażby przez wchodzenie na blogi innych. Tematyka mieszana, ale z tego, co pamiętam, głównie pojawiały się jakieś banialuki o mnie, recenzje i raz nawet jedno opowiadanie. Z zagadką kryminalną, proszę ja Was. Z zaszyfrowanym listem od tajemniczego wujka, proszę ja Was. Nie mam już tego opowiadania (ale zaiste, musiało być wybitne), jednak mgliście pamiętam jeden przykład tego arcytrudnego kodu w wiadomości, którą otrzymali główni bohaterowie (protagonistka zwała się Indiana bodajże, od tej aktorki, co grała Bellę w ,,H2O. Wystarczy kropla!". Ach, ileż się tego oglądało, ileż marzyło się o byciu syrenką!). Uwaga, przygotujcie się: ,,Cara, Sara i Blanca" oznaczało Casablankę. No wiecie. ,,Ca", ,,Sa" i ,,Blanca". Wybitne, zaiste. 
No i widzicie? Już w wieku dziesięciu lat miałam zadatki na kryptografa.
I dla jeszcze lepszego oddania poziomu tego bloga, autentyczny cytat z recenzji filmu: ,,gra tam Kate Hudson i jakiś tam gościu".
Pełen profesjonalizm. O tak.

2) Taki zwyczajny blog (pierwsza wersja), czyli pierwowzór TZB. Więc tak, jesteście obecnie na Takim zwyczajnym blogu 2.0.
 Nie jestem pewna, kiedy dokładnie powstała pierwsza wersja TZB, ale wydaje mi się, że pierwszy post pojawił się w lipcu 2012 roku, a drugi w grudniu tego samego albo styczniu 2013, nie jestem pewna. Na pewno był o Sylwestrze i miał dwa komentarze pod sobą. Ale ten, widać, że frekwencja była zabójcza, o tak. Ale cóż, nic dziwnego, w końcu w mniej więcej tym samym czasie powstał drugi blog, czyli...

3) Zakochana w książkach, czyli blog z recenzjami i w ogóle o tematyce książkowej. Przetrwał trzy miesiące, od października, do grudnia 2012 roku. Za to w ciągu tych trzech miesięcy powstało 36 postów, to niewiele mniej, niż na obecnym blogu w ciągu całego roku. W samym listopadzie napisałam 18 wpisów. Niewiarygodne, serio. Bywało, że pojawiały się codziennie! I ile ja wtedy czytałam! Większość z tego to recenzje. O czasy, gdy pochłaniałam powieść za powieścią, gdzieżeście zniknęły?
Oczywiście (prawie) nikt tych moich wypocin nie czytał, ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że komentarze zaczęły się pojawiać, gdy bloga porzuciłam już permanentnie. Pod ostatnim postem, z 20 grudnia, a.d 2012, są dwadzieścia trzy komentarze. Dwadzieścia trzy! Pisane przez zabłąkanych blogerów w ciągu trzech lat. Fascynujące zjawisko, naprawdę.
To jedyny z moich starych, prywatnych blogów, który jeszcze egzystuje w sieci, więc jeśli komuś chce się grzebać w Internecie i zobaczyć, jak kwadatowe i toporne zdania kiedyś tworzyłam, to ma taką możliwość. Nie wiem, po by chciał, ale ten.

No i później powstał on. Blog, na którym jesteście teraz. Taki zwyczajny blog. 31 stycznia, anno domini 2013.

(Później pojawiły się jeszcze blogi prowadzone wespół z innymi osobami, jeden o książkach, drugi z fan-fiction (tak, pisałam kiedyś fan-fiction! Z trzema koleżankami. Ach, to były czasy...), ale tu mówię li i jedynie o prywacie, więc o tym nie teraz)

Pierwsze posty są dość żałosne, właściwie pierwsze lata bloga wydają mi się zwyczajnie żenujące (właściwie jestem zadowolona tak naprawdę tylko z postów pisanych w przeciągu ostatniego roku). Na samo wspomnienie mam ciarki. Wielokrotnie myślałam o usunięciu tych starych wpisów, ale w końcu uznałam, że je zostawię - to był mój start, a im dalej, tym bardziej widać, jak się rozwinęłam i jak długą drogę przeszłam.

Bo poprzez trudne początki, w końcu stworzyłam swoje miejsce. Swoje własne miejsce gdzieś w odmętach Internetu. Kameralne, ale przytulne. A co najważniejsze, tworzę je razem z Wami, bo bez Was nie byłoby tego wszystkiego.


Jakby nie starczyło tortu, to macie jeszcze drugi!



Dziękuję wszystkim, którzy wchodzą na tego bloga. Czy od czterech lat, czy od czterech miesięcy, czy od czterech minut. Jesteście niesamowici. Wszyscy razem i każdy z osobna. Dzięki prowadzeniu bloga poznałam cudownych, ciepłych, zabawnych, fascynujących ludzi z niezwykłymi pasjami i cieszę się, że są częścią tego miejsca.
Dziękuję za komentarze i obserwacje.
Dziękuję za wsparcie, ogrom miłości, pozytywnej energii, kibicowania, dzielenie się fantastycznymi rzeczami.
Dziękuję za słowa krytyki, słowa zachwytu, ciepłe słowa.
Dziękuję za to, że jesteście. Po prostu.

Jak pisałam, dziękuję absolutnie wszystkim i nikt nie powinien czuć się w tych wyrazach wdzięczności pominięty, ale myślę, że czterem (no wiecie, czwarte urodziny, cztery osoby, magiczna liczba cztery) osobom należą się szczególne podziękowania:

Tutti, bo jej pierwszy blog był jednym z pierwszych, które w ogóle zaczęłam czytać, jest ze mną bardzo długo, a jej obecny blog jest pięknym, refleksyjnym, profesjonalnym zakątkiem pełnym świetnych tekstów, który uwielbiam czytać. A do tego tworzy najlepsze niewiersze, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność czytać.

Bukwie, bo jej komentarzowe godzille są przecudowne, każdy jej tekst wywołuje na mojej twarzy gigantycznego banana. Bo zawsze będzie stała murem za Witusiem, a ona sama ma niesamowite poczucie humoru, elokwentny umysł, mnóstwo talentów i absolutnie epickiego bloga, pisanego absolutnie zniewalającym stylem. Wymiatasz, ziom.

Stasi, bo przekazuje światu niewiarygodną ilość pozytywnej energii, produkuje cudowne, ciepłe komentarze, pisze cudowne opowiadania i ma jeden z najbardziej charakterystycznych, zabawnych i barwnych styli pisania, z jakimi kiedykolwiek się spotkałam. Ostatnio rzadziej pojawia się w blogosferze, ale w moim serduszku jest zawsze.

Pionkowi, bo zawsze kibicował w pisaniu Cyklu Słowiańskiego, niezawodnie motywował, pisał niesamowite komentarze pod opowiadaniami, a do tego ma rozbrajające poczucie humoru. No i poza tym nie znam drugiego blogera, który nawet recenzje jedzenia potrafi uczynić ciekawymi i komicznymi. Trzymam kciuki za YouTube'a!



No to cóż... to chyba tyle.
Raz jeszcze: dziękuję. Dziękuję za wspaniałe cztery lata. 
Jesteście cudowni, serio.


Zdjęcia: unsplash i kaboompics

27 komentarzy:

  1. Jeju, gratuluję wytrwałości! Cztery lata to naprawdę długo!
    *nieudolnie próbuje fałszować "Sto lat"*
    Z okazji urodzin pragnę życzyć Tobie i blogowi kolejnych czterech lat (najlepiej czterdziestu czterech, a co!), pomysłów na Cykl Słowiańsk i dużo, dużo radości z blogowania :) Wsztstkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano długo, długo. Nie wiem, jak to zleciało, naprawdę nie wiem.
      *dołącza się do fałszowania*
      Bardzo dziękuję, dziękuję ślicznie!

      Usuń
  2. Gratulacje! 4 lata to niezły staż, szczególnie gdy robi się coś z pasją i to w Internecie :) Oby jeszcze więcej tych lat było na Twoim blogowym koncie :) Pisz, rozwijaj się i ciesz się blogowaniem, ot, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość z blogowania jest chyba najważniejsza :) Dziękuję pięknie!

      Usuń
  3. Kiedy przeczytałam ten matematyczny wywód, pomyślałam o tym, że takie umiejętności to już coś :D
    Tez kiedyś chciałam zostać syrenką. I księżniczką. I wróżką. I piosenkarką. Piękne czasy, choć trochę naiwne.
    Mój pierwszy blog też nie miał jakiejś genialnej frekwencji - dziesięciu obserwatorów po półtorej roku użytkowania na nim to nie jest zawrotna liczba.
    Dziękuję za takie wyróżnienie. Cieszę się, kiedy ludzie mówią, że mój zakątek jest coraz bardziej profesjonalny :) Dziękuję też o wzmiankę o moich niewierszach, być może pierwszych takich na świecie :D
    Przechodząc na koniec do życzeń - mam nadzieję, że nadal będziesz prowadziła tego bloga z takim samym lub większym zapałem, bo go uwielbiam. jest jednym z tych miejsc, do których częściej zaglądam, nawet jeśli nie zawsze komentuję (czasami nie mam czasu, ale obiecuję, że po 12 lutego nadrobię u Ciebie to opowiadanie o Sabince i spółce). Gratuluję tych czterech lat, życzę dalszych sukcesów, uśmiechu, zadowolenia z tego, co robisz, dalszego rozwoju i wielu fantastycznych książek do przeczytania:)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez chciałam być księżniczka, wróżką i piosenkarką, piona! No i syrenką, oczywiście. Najlepiej wszystkimi naraz.
      Dziękuję za życzenia!
      Sabinka już się cieszy :D

      Usuń
  4. Kwiiiiiik!
    Przepraszam, ale musiałam się wyżyć. Że tak zacytuję film, którego nie oglądałam: "przepraszam, ale podnieciła mnie ta sytuacja". Ajajajajajajaj, widząc swe... swój pseudonim literacki (#żałość)!, wymieniony wśród Czwórki Wybrańców (ach!), mogłam tylko pisnąć z zachwytu i zwinąć się w kłębek na podłodze, po czym siedzieć tam przez co najmniej kwadrans i dochodzić do siebie. To dla mnie zaszczyt. Dziena, ziomie. Ty też wymiatasz. <3
    No ale właśnie, właśnie, dość już o moich przygodach, teraz o Twoim wymiataniu trochę więcej. Oczywiście Sto lat śpiewam z wielką werwą, koniecznie upychając jeszcze między wersami góralskie "HEJ!". Zainicjowałabym również "Niech ci gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie", ale to pijackie, a TZB to miejsce wysokiej kultury i w ogóle, toteż sobie daruję. W zamian jednak życzę Ci dalszej wytrwałości i pomysłów i Weny i zapału bez liku i dobrego jedzenia przy okazji i dużo czasu na tworzenie i możliwości rozwoju i żebyś mogła być na tyle podniecona żeby olewać interpunkcję jak ja to czynię w tej chwili. Polu, jesteś kozakiem, i choć nie wątpię w walory literackie poprzednich blogów (zwłaszcza "Pola pisze" i obraz kryptograficznych zdolności podbiły moje serce), to zapewniam, że na tym robisz zdecydowaną furorę. Już mówiłam to masę razy, ale piszesz naprawdę znakomicie. Więc joł. Keep going. Jak ciągniesz już cztery lata, to pociągnij jeszcze z szesnaście (i potem pierwiastek z szesnastu, i tak w nieskończoność!). Światu to wyjdzie na dobre.
    *dmie w trąbkę przez całą noc*
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki to film? :D
      HEJ! Dziękuję za piękne życzenia (dobre jedzenie to bardzo uniwersalne życzenia, dobre zawsze i wszędzie!) i ciepłe słowa, czuję się zaszczycona, och, ach, ojej. Miłość, gloria, chwała!
      *dmie w urodzinową trąbkę*

      Usuń
    2. Chyba "Pitbull", koledzy cytują namiętnie, ale głowy nie dam.
      Chwała! Chwała!
      B.

      Usuń
  5. O matko, cztery lata? Wow. No to nie muszę ci życzyć wytrwałości. Zamiast tego - powodzenia dalej, żeby szło jeszcze lepiej <3 Jestem tu od niedawna i nie zawsze coś komentuję, ale to naprawdę super blog, więc brawo :D naprawdę podziwiam, cztery lata, jejku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej, proszę się rozsiąść, wziąć kubek herbaty i poczuć się jak w domu :)

      Usuń
  6. Ja chcę zobaczyć, jakie pisałaś zdania :D Serio, znalazłam tego bloga i gdybym nie przeliczyła postów to nie uwierzyłabym, ze to ty. Gdzie nadmiar gwiazdek, gdzie lekkość i fantazyjność stylu, gdzie wątek płynący jak na falach jakiegoś szalonego oceanu? Tak, widać jaką drogę przeszłaś i jestem pod wrażeniem, że z takiego ciosania w kamieniu nauczyłaś się pływać. Swoją drogą, niektóre książki o których piszesz czytałam jako bardzo młoda nastolatka :D Takie książki to się rzeczywiście czytało po dwie na dzień...
    W takim razie - rozwijaj dalej sztandary swojego szalonego stylu i pisz tyle co w poprzednich latach (18 postów, no ja nie mogę) tylko lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, no cóż, w końcu miałam wtedy 10 lat :D ,,Ciosanie w kamieniu" to bardzo trafne określenie, to było tak przeraźliwie toporne i kanciaste... ale z drugiej strony, czego się spodziewać po dziewczynce w tym wieku? Rzeczywiście, gdy patrzyłam na te stare posty, to zorientowałam się, jak długą drogę przeszłam człowiek dostrzega to dopiero po jakimś czasie :')
      Oooch, dziękuję za tyle miłych słów! Nikt jeszcze nie nazwał mojego stylu fantazyjnym i nie porównał wątków do szalonego oceanu! :D Miód na moje małe, literackie serduszko. Dziękuję pięknie, czuję się zaszczycona.
      No dokładnie, to były takie książki na jeden dzień tak naprawdę. W końcu byłam wtedy tą, powiedzmy, ,,młodą nastolatką", więc je pochłaniałam. Ale kurczę, ta frekwencja była niesamowita. Nie mogę się pozbierać, rany :D
      Dziękuję, dziękuję ślicznie!

      Usuń
  7. Zleciało szybko :)) Sto lat sto lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szybko, nie wiem, kiedy to minęło :') Dziękuję :)

      Usuń
  8. No to wszystkiego najlepszego! Jejku, cztery lata to naprawdę długo. Podziwiam. Pisz dalej, rozwijaj się i - co najważniejsze - miej z tego przyjemność! :)

    PS. Chyba powinnam częściej komentować, bo do tej pory byłam jedynie cichym obserwatorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! Rzeczywiście, to dość długo i aż trudno uwierzyć, że tyle wytrwałam, heh.
      Zapraszam serdecznie, nie gryzę :D

      Usuń
  9. Ooo! Dziękuję za podziękowanie po ksywce! <3


    11 lat, kurczę, 11 lat i założenie tego bloga. Szkoda, że ja tak długo siedziałem w boksach przed startem... Ty wiesz, że mi niedługo też 4 lata strzelą? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, naprawdę? To też niedługo będę Ci pisać sto lat!

      Usuń
  10. Spóźnione, ale wszystkiego, wszystkiego najlepszego! Jestem pełna podziwu, że po pierwsze zaczęłaś tworzyć w tak młodym wieku (kiedy ja tylko pochłaniałam książki i nie miałam pojęcia, jak działa Internet), a po drugie, że tyle lat dzielisz się ludźmi swoim spojrzeniem na świat, pasją. Naprawdę podziwiam takie osoby. A 4 lata... to naprawdę sporo czasu. Gratuluję :D
    Tak sobie pomyślałam, że to pewnie ja jestem tą osobą, która nieudolnie dmie w urodzinową trąbkę. A potem pewnie wywróciłam się i wpakowałam swoją głowę w torta. Dlatego musiałaś przynieść drugiego. Dobrze, że taktownie o tym przemilczałaś XD
    Naprawdę przyjemnie czytało mi się o twoich pierwszych blogach. Cudownie było prześledzić drogę, którą przebyłaś, by spotkać się z nami w tym miejscu, momencie. To naprawdę inspirujące!
    Może nie jestem tutaj za długo, ale naprawdę cieszę się, że mogłam tutaj trafić i ciebie spotkać. Życzę ci jeszcze wielu szczęśliwych lat prowadzenia bloga. Powodzenia!
    academie-mirandel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Również cieszę się, że mogłam Cię spotkać ♥
      Nic nie widziałam, bo byłam zajęta swoim dzikim tańcem i obawiam się, że to ja mogłam z tej całej radości władować się w tort, ale jakby coś, to luz, nikomu nie powiem ;D

      Usuń
  11. Czterech jeźdźców apokalipsy to bardzo dobre porównanie...trochę mroczne ale dobre.
    Ogólnie (brawo, tak to jest jak się znika nie wiadomo na ile i później trzeba się cały czas korzyć, bo się spóźniło...praktycznie ze wszystkim) wszystkie najlepszego z okazji jakże okrągłych, jak cztery strony świata, cztery żywioły czy nawet Cztery Pokoje!
    Podliże się chamsko, ale uwielbiam ten skrawek internetu, który tak pieczołowicie obiegasz i co chwila zaskakujesz nowymi pomysłami i w ogóle, w ogóle...ojejku... szanuję, podziwiam i pozdrawiam.
    Ż.,która w końcu wyszła z krypty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, cztery żywioły, cztery strony świata! Jeszcze czterech Ewangelistów było. Co cztery lata jest rok przestępny. Ta liczba cztery to naprawdę magiczna jest!
      Ha, ha, nie no, mi takie podlizywanie się nie przeszkadza, luz ;D Dziękuję pięknie, miód na moje serduszko, ojejku ♥

      Usuń
  12. Poleńko,
    wiedz, moja droga, że dla mnie te cztery lata były równie cudowne! Bardzo cieszę się, że ciągle piszesz, bo naprawdę niewiele blogów sprawia mi tyle radości ^^ Ach, ten rozwój, ten wzrost!
    Ostatnio uczę się, jak ważną cechą jest cierpliwość, która, co odkryłam niedawno, potrzebna jest do absolutnie wszystkiego: do rozwoju talentów, ducha, ciała, charakteru. No, wszystkiego, absolutnie. I jak człowiek się nie podda i nie zniechęci go jego poziom "Pola pisze" (wybacz, każdy chyba przechodził ten trudny etap xD), to potem piękne rzeczy się dzieją.
    Np., taki kącik, jak ten :)
    Także ten, działaj, pisz, pisz, pisz, pisz i pisz, a będzie jeszcze cudowniej! Tak! No!
    Polu, bardzo dziękuję Ci za tak ciepłe słowa! Jejku, jejku, bardzo miło mi, że znalazłam się w tej wielkiej czwórcy! No... dziękuję :3 Ach, to naprawdę dziwne jest! I jestem, zaszczycona miejscem w serduszku! O tak.

    Pozdrawiam serdecznie i no, trzymaj się! :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie ♥ O tak, cierpliwość to cnota i nie można się zniechęcać. Trzeba przebrnąć przez trudne początki, zniechęcenie i potworki w rodzaju moich początków w blogosferze, człowiek uczy się całe życie i cały czas rozwija :)
      Jakie dziwne, od początku było wiadome, że wylądujesz w czwórcy :D
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  13. Gratuluję wytrwałości! :D
    *kroi kawałek tortu i zjada ze smakiem*
    *wyrzuca w górę konfetti*
    *wykrzykuje pieśń pochwalną dla Poli i Takiego zwyczajnego bloga*
    *zapycha się ciastem*
    *otwiera Piccolo*
    Niech żyje! Niech żyje Taki zwyczajny blog! Niechaj nie opuści go zacność po wsze czasy! (naprawdę nie ma słowa "wsze"?)
    *kotołaczka w przebraniu wieszczki wyciąga szklaną kulę i mówi:* Ach, wróżę ci świetność, moje słońce. Długa linia życia, zaiste. Zaprawdę, takie widzenie mi się ukazało: chwała dla Takiego zwyczajnego bloga, dużo postów, jeszcze więcej opowiadań i masa sukcesów dla Poli. Ale nie mów nikomu, bo widzenie się nie sprawdzi! *wieszcza znika w obłokach dymu, wszyscy się zastanawiają, co się dzieje*
    No, no, no, długą drogę przejść musiałaś, aby dotrzeć do tego punktu! Gratuluję. I życzę wytrwałości, oczywiście.
    Ach, nie ma za co. Czytanie twoich wpisów to czysta przyjemność!
    *jeszcze raz wyrzuca konfetti*
    Pozdrawiam i życzę spełnienia powyższego widzenia! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *wpycha do ust kawałek tortu*
      Smacznego!
      Dziękuję za piękne życzenia i tyle miłych słów!
      Och, przyszłość maluje się w zaiste pięknych barwach! Dziękuję, wieszczko, za pomyślną wróżbę. Nie pisnę nikomu ani słówka!
      Pozdrawiam również i dzięki raz jeszcze!

      Usuń