W końcu wpuścili nas do klasy, stając w progu i śpiewając "Sto lat!". Na środku sali stał stół z przekąskami i napojami. Dostałyśmy też po czekoladzie z orzechami i tulipanie. Tylko my siedziałyśmy przy stole- chłopcy stwierdzili, że będą stali i naleją nam soków, podadzą jakieś ciasteczka. Czyli, jeśli można to tak nazwać, usługiwali nam:-) Jeden chłopak z naszej klasy jeszcze później nosił trzem moim koleżankom plecaki (bo one tak sobie zażyczyły). Ja wolałam trzymać plecak na własnym kręgosłupie. Owszem, był ciężki, ale dziwnie bym się czuła, gdyby ktoś targał moje rzeczy.
Aktualnie szukam jakiś letnich obozów. Niby tam jakieś oferty znalazłam, ale nie jestem pewna. Może ktoś mógłby mi polecić coś fajnego? Najlepiej, żeby to były obozy taneczne, literackie, bądź sportowe.
Moje opowiadanie jest w trakcie pisania. Jestem z niego dosyć zadowolona. Napiszę, wyślę, może potem wstawię. No dobra, kończę. Muszę jeszcze popisać w Wordzie.
Następny post będzie o pewnym rodzaju muzyki.
POLA
U mnie chłopaki nic takiego nie przygotowali i szkoła też:(
OdpowiedzUsuńu mnie nie ma mowy o prezentach od chłopaków ale dostałyśmy od wychowawcy:)Fajny blog naprawdę:)
OdpowiedzUsuń...i ostatecznie stanęło na KPP, z czego się niezmiernie cieszę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, kotołaczka02