wtorek, 1 października 2013

Muzeum Powstania Warszawskiego i znowu o szkole

Dzisiaj rozwinę trochę temat Muzeum Powstania Warszawskiego, ponieważ prosiła mnie o to Muszelka, a dodatkowo rzeczywiście nic nie napisałam o tym miejscu (a jest ono ciekawe).
Muzeum świetnie przedstawia historię Powstania Warszawskiego i ogólnie II Wojny Światowej. Oprócz eksponatów, są tam inne atrakcje. Można oglądać filmy, posłuchać (przez stare aparaty telefoniczne) opowieści osób, które brały udział w powstaniu, oglądać zdjęcia (na niektóre, np. te wyświetlane na ekranie w studni, nie mogłam patrzeć, bo były zbyt drastyczne) ,można było sobie brać (za darmo) kartki z kalendarza-z każdego dnia powstania. To było super. Wszystkich kartek nie zebrałam, ale trochę ich mam.
 
W tle cały czas było słychać bicie serca i strzały-to było niesamowite! A gdy przyłożyłam się ucho do jednej ściany, to usłyszałam strzały, głosy... Niesamowite wrażenie robił też ogromny samolot zawieszony w powietrzu.

 Weszliśmy też do repliki kanałów- nie mogłam sobie wyobrazić, jak czuli się ci ludzie, chodząc w ciasnocie i ciemności, brodząc w ohydnej zawartości kanałów (nie będę pisać, co tam było, bo chyba się domyślacie), w idealnej ciszy, aby Niemcy ich nie usłyszeli, ciągle bojąc się dodatkowo o swoje życie. Straszne.  
 
 Nie mogę sobie wyobrazić życia podczas II Wojny Światowej. Ciągłego lęku, takiej masy śmierci i terroru. Nie potrafię powiedzieć, jakbym się zachowała. A wy?
Naprawdę polecam wam odwiedzić to muzeum. Nawet dla osoby nienawidzącej historii, dzień w tym miejscu będzie super. Można się wiele dowiedzieć w atrakcyjny sposób- nie tylko to zobaczyć, ale też usłyszeć, a nawet poczuć.

Wczoraj był Dzień Chłopaka. Miałyśmy zorganizować dzisiaj, ale nic z tego nie wyszło-nie miałyśmy kiedy o tym pogadać, zaplątałyśmy się. Tylko dwie dziewczyny coś przyniosły. Więc ustaliłyśmy, że dzisiaj poczęstujemy chłopaków przyniesionymi ciastkami i czekoladkami, a w piątek, na lekcji wychowawczej, zrobimy im poczęstunek, powiesimy ich zdjęcia i coś im damy. 
Już w tym tygodniu zaczęły się zajęcia dodatkowe:-)
Dzisiaj przed lekcjami miałam koło polonistyczne. Za tydzień (prawdopodobnie) po lekcjach będą odbywać się warsztaty pisarskie. Jutro przed lekcjami mam piłkę nożną dla dziewczyn, w czwartek po południu koło mitologiczne, a w piątek kółko, na którym tworzymy gazetkę po angielsku ( w zeszłym roku też robiliśmy i sprzedawaliśmy). Trochę dużo, wiem. Ale dam sobie radę. Mam dużo zainteresowań i mam nadzieję, że na wszystkich zajęciach będzie fajnie.
A jak tam u was? Robiliście dzień chłopaka? Zapisaliście się na jakieś kółka?
Pozdrawiam,
POLA

4 komentarze:

  1. Będę pierwsza - HA!
    Nigdy nie darzyłam muzeów jakąś przesadna sympatią. Może dlatego że nigdy nie byłam w takim, jakim jest to w Warszawie? Może... Wydaje mi się naprawdę fajne po tym, jak przeczytałam Twój post. Bicie serca, strzały i głosy - to musiało być niesamowite! Mam nadzieję, że kiedyś pojadę do Warszawy, chociaż jakoś specjalnie się na to nie zapowiada na to w najbliższym czasie; a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, jeszcze zapomniałam coś dodać.
      Ty masz tak duzo kółek, a ja tymczasem zapisałam się tylko na jedno - z niemca. Nie umiem myśleć, że mogłabym chodzić na tyle kółek; nie umiałabym sobie upchać czasu, a w ogóle i tak by mi się nie chciało.
      Jak szkoda, że u mnie nie ma warsztatów pisarskich :(

      Usuń
  2. Pamiętam, jak byliśmy w tym muzeum. Ja akurat się nie bałam popatrzeć do studni, potem nawet nie miałam koszmarów. W kanałach była istna porażka. Pamiętasz, jak pani Ania skarciła nas, mówiąc, że Niemcy już dawno by nas znaleźli (w końcu wydzieraliśmy się jak stare małpy). Płakałam w sali poświęconej małym powstańcom. Był tam taki mały pluszowy misiu, którego Akowcy znaleźli w ruinach sklepu z zabawkami i wzięli go sobie, mieli go aż do ostatniej chwili... była tam też taka ręcznie uszyta lalka, którą pewna kobieta Maria Komorowska (jak nasza prezydentowa) dała swojej 2-3 letniej córeczce, by ta nie myślała o wojnie, gdyż obie chowały się w piwnicy przed Gestapowcami.
    Jeeejj, płakać mi się chce...!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ci dziękuję <3
    Twój post utwierdził mnie w przekonaniu, że gdzie jak gdzie, ale do tego muzeum muszę pojechać! Mam kuzynkę w Warszawie i nawet raz już pod nim byliśmy, ale kolejka była zbyt dluga i zrezygnowaliśmy :c
    Kółka dodatkowe... No, powiem szczerze - to własnie przez nie mam ostatnio tak mało czasu ma cokolwiek - czytanie (a muszę przeczytać Balladynę na polski, Córkę Czarownic i Baśnobór na konurs kuratoryjny i jeszcze >bardzo optymistycznie< mam nadzieję, że uda mi się pomiędzy tymi lekturami przemycić Harry'ego Pottera) pisanie (a też mam całkiem sporo do pisania) czy nawet odbranianie lekcji - a i tych nie brakuje.
    No i jeszcze mam na głowie projekt gimnazjalny...
    Właśnie teraz, pisząc to zorientowałam się ile mam do zrobienia, także...
    Jeszcze raz dzięki <3 i spadam :*

    OdpowiedzUsuń