poniedziałek, 7 października 2013

"Pływająca wyspa"-recenzja

  "Pływająca wyspa" to pierwsza część serii fantasy "Zaginione dzienniki Vena Polyphema". Znalazłam tą książkę przeszukując szkolną bibliotekę. Zaintrygowała mnie, więc postanowiłam ją przeczytać. Zaczyna się słowami:

Zostać wtrąconym do lochu to średnia przyjemność.
Zostać wtrąconym do lochu, gdy jest się zupełnie niewinnym, jest jeszcze gorzej.
Zostać wtrąconym do lochu tylko po to, żeby tam czekać na ścięcie-to jest chyba najgorsze.

Głównym bohaterem jest Charles Magnus Ven Polypheme, zwany po prostu Venem. Jest Nainem, czyli istotą podobną do człowieka, ale żyjącą dłużej. Ven jest najmłodszym członkiem rodziny Polyphemów, która zajmuje się budowaniem statków. Pięćdziesięcioletni chłopiec różni się od swoich krewnych-w przeciwieństwie do nich uwielbia wodę. Dlatego też jest zachwycony, gdy okazuje się, że to on ma przeprowadzić inspekcję najnowszego statku.

Ale Ven umiał pływać. I uwielbiał żeglować. Zawsze marzył o wypłynięciu daleko poza Vaarn(...)

 Lecz statek zostaje zaatakowany przez okrutnych Piratów Ognia. Ven wysadza oba statki-swój i piratów. Budzi się dryfując na desce po morzu. Pomaga mu tajemnicza istota morska- Merkunka. W końcu zostaje znaleziony przez statek ludzi. 
Później zaczynają się jego niesamowite przygody- poznaje niezwykłych ludzi, przeżywa chwile grozy. Według niektórych, Ven potrafi przywołać tajemniczą Pływającą Wyspę, na której można znaleźć życiodajną, magiczną wodę. Niektórzy ludzie niekoniecznie mają dobre zamiary w stosunku do młodego Polyphema...
Moja opinia: Książka mnie zauroczyła. Główny bohater jest bardzo sympatyczny i nie sposób go nie polubić. Inne postacie też są dosyć interesujące, ale myślę, że Ven przebił wszystkich. Może poza królem, który też jest bardzo pozytywnym bohaterem. 
Świat, w którym dzieje się akcja, jest bardzo ciekawy. Aż chce się do niego wejść. Często w książce są też chwile grozy i wtedy czyta się kolejne strony z zapartym tchem. Powieść nie jest zawalona opisami, ale też ich nie brak. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Wszystko jest opisane tak realistycznie, że niemal czuje się zimno podczas upiornej nocy w gospodzie, czy też słyszy się plusk fal... Powieść umilają fragmenty dziennika Vena oraz rysunki. Jedynym, malutkim minusikiem, jest to, że książka bywa momentami trochę dziecinna. Ale to tylko drobiazg, prawie niezauważalny.
Polecam!
Ocena końcowa: 5,5/6

Ostatnio mam fazę na stare kino. Zaczęło się od tego, że moja przyjaciółka pokazała mi pewną piosenkę z przedwojennego, polskiego filmu. Strasznie mi się spodobało. Okazało się, że jest film z tą piosenką w internecie. Spodobał mi się no i mnie wzięło. Na polskie, przedwojenne filmy. Są świetne! Zabawne, oryginalne, ze świetnymi aktorami. Ostatnio oglądałam "Ada! To nie wypada!" i "Piętro wyżej" (z dawnym amantem-Eugeniuszem Bodo. Według mnie w ogóle nie był przystojny i wyglądał jak żaba, ale głos miał ładny i przyjemny). Poniżej filmik z piosenką "Ada! To nie wypada!". Nie wiem dlaczego, ale po prostu uwielbiam tą piosenkę. Prawie codziennie jej słucham. A wam się podoba?

1 komentarz:

  1. Jakoś nie gustuję w takich książkach i ogólnie nie lubię, jak coś ma kilka części :P

    Skom? http://madame-carmelle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń