piątek, 3 maja 2013

Po majówce i historia niezwykłej przyjaźni

Właśnie wróciłam z domu letniskowego, gdzie byłam z koleżanką. Było naprawdę fajnie, super spędzałyśmy czas. Te trzy dni okropnie szybko zleciały- szkoda...Ale powrót też był fajny: przywitał mnie mój Leoś i wysprzątany pokój, na biurku leżał nowy numer mojego ulubionego czasopisma i piąta część "Baśnioboru", a kiedy odpaliłam komputer, zobaczyłam komentarze na moich obu blogach, co mnie bardzo uradowało- zwłaszcza, że śniło mi się, że dwie osoby pozostawiły dziwne komentarze na tym blogu, jakaś bezsensowna pisanina. Pewnie śniło mi się coś jeszcze, bo podobno w nocy krzyczałam coś typu "Ja czytam" czy "Nie otwieraj!" ale nie pamiętam tego (ogólnie bardzo często gadam przez sen i cicho chrapię- podobno).
Dzisiaj w telewizji leciał film przyrodniczy, który był naprawdę wzruszający. Otóż mały słonik o imieniu Themba (nadzieja) stracił matkę i zajęło się nim Centrum Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w RPA.  Słoniątko przez dłuższy czas nie chciało w ogóle pić mleka i był bardzo mało ożywiony. Przyprowadzono do niego... baranka o imieniu Albert. Zwierzaki szybko się zaprzyjaźniły, bawiły się razem, spędzały wspólnie czas. Themba ożywił się i zaczął pić mleko, a baranek poczuł się ważny. Niedaleko przed czasem, gdy słoń miał powrócić do stada, do normalnego trybu życia, zachorował. Był to skręt kiszek. Zdechł.
Historia piękna i smutna. Te zwierzaki tak się polubiły... Niesamowite, że nawet wśród zwierząt może powstać taka przyjaźń, prawda? Oglądaliście ten film?

2 komentarze:

  1. Ja nigdzie nie wyjeżdżałam w majówkę:( Kiedyś oglądałam bardzo podobny film do tego, też się wzruszyłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie widziałam takiego filmu, ale słyszałam już różne historie dotyczące przyjaźni pomiędzy zwierzętami różnego gatunku i uważam, że to jest piękne.

    OdpowiedzUsuń