niedziela, 26 maja 2013

Dzień matki

W szkole irytowały mnie rozmowy na temat Dnia Matki. Moje koleżanki na początku w ogóle myślały że jest w czerwcu. Dwie z nich robią bransoletki z muliny- to jest ekstra. Ale inna koleżanka złożyła "zamówienie" na bransoletkę,aby mogła dać ją mamie. Niby okej? Według mnie nie. W ogóle taka koleżanka się nie wysili- nie zrobi jej sama i za nią nie zapłaci. Nie postara się dla własnej matki.
Jestem bardzo zżyta z moją rodziną. Moi rodzice są naprawdę super- kocham ich nad życie, są dla mnie najważniejsi. Są dla mnie nie tylko rodziną, ale też przyjaciółmi-mogę z nimi o wszystkim pogadać.
W tym roku dla mamy chciałam zrobić coś "ekstra". Pierwszy pomysł, jaki wpadł mi do głowy, to taki, żeby napisać wiersz po angielsku-mama jest anglistką, więc czemu nie? Więc napisałam. Może w niedalekiej przyszłości wstawię go na bloga.
Mama lubi francuską wokalistkę Zaz. Pojawiła się nowa płyta tej wokalistki, więc wiadomo było, co kupić. Z tatą (który był moim osobistym doradcą)  pojechałam wczoraj do Empiku, z moją własną stówą i jeszcze kartą prezentową którą wygrałam w konkursie (była okazja, to sobie też kupiłam książki za tą kartę).
Znaleźliśmy płytę i postanowiliśmy, że jeszcze coś kupimy... Znaleźliśmy szwajcarską czekoladę z napisem na opakowaniu "Kocham cię mamo!". Wzięliśmy. I co by jeszcze mamie kupić? Moja rodzicielka interesuje się sztuką, właściwie to impresją. Ale w sklepie sama literatura o secesji. Książka "Historia stroju" brzmi ciekawie. Ale jest tam za dużo historycznych faktów- mama nie przepada za książkami historycznymi. Nowa powieść Camilli Lackberg? Gdzie tam, wszystkie przeczytała! Angielska wersja "Buszującego w zbożu"? Nie ma. Książka z przepisami z programu "Ugotowani"? Nie, nie spodoba jej się.
W końcu! Książka "Szczypta Wenecji, czyli ulubione dania komisarza Brunettiego". Komisarz Brunetti to bohater książek jednej z ulubionych pisarek mamy-Donny Leon.
Uff, udało się.
Dzisiaj z rana na początku powiedziałam mamie, że jest najlepszą matką, jaką mogłam sobie wymarzyć i że kocham ja nad życie. Zaczęła płakać, ja też. I tak beczałyśmy przytulone do siebie. Dobrze, że tata spał, bo pewnie by się z nas nabijał. Dałam jej prezenty. Znowu się popłakała. Powiedziała, że jest zachwycona.
Przestałyśmy w końcu ryczeć i zjadłam śniadanie.
A jak było u was w domach? Jakie prezenty otrzymały wasze mamy?...
Pozdrawiam,
POLA

2 komentarze:

  1. Widać, że jesteś bardzo zżyta ze swoją mamą. Dałaś je piękne i bardzo wyszukane prezenty, a nie na dowal się. Zgodzę się, że ta laska od zamówień nie postąpiła za fajnie, ja sama nie potrafię "tkać" muliny, ale przynajmniej bym coś od siebie dała. A zresztą nie uważam tego za wyszukany prezent.

    Ja dałam swojej mamie kolaż ze zdjęć z jej i naszej przeszłości w szktalcie serca. Bardzo jej się spodobał.

    be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, czytałam o kolażu. Ja niestety taka utalentowana nie jestem, jeśli chodzi o prace plastyczne...

      Usuń