wtorek, 28 lipca 2015

Wiedźmy, książki i ofiary dla Czarnego Pana, czyli LBA (razy trzy)

Witam!

Bardzo się cieszę, że opowiadanie (notabene jedno z najmroczniejszych, jakie kiedykolwiek napisałam...) umieszczone w poprzednim poście Wam się podobało.Tutti napisała naprawdę długą i ciekawą interpretację w dwóch komentarzach (jeden taki był i tak najdłuższym, jakiego kiedykolwiek ktokolwiek mi napisał na tym blogu!). Bardzo dziękuję, to było niesamowite:D

Oczywiście każdy może rozumieć tekst na swój sposób, więc absolutnie nie kierujcie się tym, co napiszę niżej, nie ma przecież jedynego słusznego rozumienia opowiadania! Chciałabym po prostu napisać, co myślałam w trakcie pisania i jak ja je rozumiem:)

Opowiadanie zawiera dużo motywów z ,,Alicji w Krainie Czarów", to taka moja wariacja na temat tej książki, którą w sumie trochę rozumiem w taki sposób.
Tekst opowiada o dziewczynie, która od dziecka zamykała się w wykreowanym przez siebie świecie, świecie fantazji. Kraina Czarów to jej umysł, a Biały Królik to postać z niego pochodząca, która zachęca ją, aby zamknęła się w Krainie. Bohaterka nie radzi sobie z realnym życiem, jest dzieckiem bardzo zamkniętym w sobie, dlatego ucieka do swojego pięknego świata. Jednak w jej umyśle, jak w umyśle każdej osoby, znajdują się również rzeczy mroczne, przerażające. Tekst opowiada o dojrzewaniu, o tym, jak dziewczyna wchodzi w dorosłość i traci dziecięcą niewinność, zaczyna mieć problemy z samą sobą, nie potrafi zdusić w sobie tych wszystkich emocji i w końcu zatraca się we własnym umyśle- Kraina zaczyna być niebezpieczna. Bohaterka dorasta, staje się kobietą, chodzi do szkoły- nie radzi sobie z tym, co ją otacza w świecie rzeczywistym, boi się tego. Woli uciekać do wykreowanego przez siebie miejsca. Jednak konfrontacji z realem nie da się uniknąć. Za otwartymi drzwiami (które symbolizują nowy etap w życiu, jakąś nową możliwość, związaną z dojrzewaniem) czeka napój- tu chodziło mi o alkohol, który w jakiś sposób umożliwia narratorce utracenie kontaktu z rzeczywistością. Bohaterka stacza się i jeszcze bardziej tonie w Krainie, która zdecydowanie nie jest taka jak kiedyś. Wtedy nasza Bohaterka Bez Imienia odkrywa narkotyki, które pozwalają jej zupełnie zatonąć swoim świecie. Traci zupełnie kontrolę nad samą sobą, dwa światy mieszają się, nie wiadomo, co jest czym.
Tutti miała teorię, że obcy mężczyzna, obok którego budzi się bohaterka, to występująca wcześniej Gąsienica. Mówiąc szczerze, taki pomysł nie przyszedł mi wcześniej do głowy, ale przyznam, że jest on ciekawy i dosyć trafny. Mi chodziło o to, że narratorka traci już zupełnie orientację, co dzieje się w świecie zewnętrznym, balansuje na krawędzi szaleństwa. Budzi się obok mężczyzny, którego nie pamięta, nie wie, kim jest. Traci  resztki niewinności.
No właśnie, róże. Symbolizują tą utratę dziecięcej niewinności i beztroski. Im bohaterka staje się starsza i im mocniej się pogrąża, tym bardziej róże stają się czerwone. Dziewczyna przestaje być dzieckiem, straciła też kontrolę nad sobą i swoim umysłem...
Uff, rozpisałam się...

Ostatnio dostałam aż trzy nominacje do znanej wszystkim zabawy Liebster Blog Award, dlatego też dzisiaj, jak pewnie już zgadliście, odpowiem na pytania, które zadały mi trzy blogerki: Aniaxxp, Tutti i Fobos.
Endżoj. Czy coś.

PYTANIA OD ANI

1. Ulubiona książka z dzieciństwa, do której często wracałaś?
Zdecydowanie książki Astrid Lindgren- ,,Dzieci z Bullerbyn", ,,Pippi Pończoszanka", ,,Bracia Lwie Serce"... piękne, pełne ciepła, wzruszeń i humoru powieści. To dzięki pani Lindgren zaczęłam marzyć o pisaniu.

2. Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do czytania książek?
Od zawsze w moim domu były książki, rodzice czytali mi przed snem, a tata opowiadał niesamowite bajki. Jako mała dziewczynka, nieumiejąca jeszcze czytać, lubiłam brać do ręki książki i wymyślać własne historie, na podstawie obrazków, a najczęściej nawet nie. A gdy nauczyłam się odszyfrowywać literki (chociaż nadal zdarzało mi się trzymać książkę i fantazjować, wymyślać własną fabułę, zamiast czytać- stąd wzięła się moja późniejsza pasja pisania), pokochałam czytanie. I ta miłość trwa do dziś! Książki to wdzięczny obiekt uczuć. Nigdy cię nie zostawią!

 3. Najgłupsza książka, jaką przeczytałaś?
Nigdy nie spotkałam się z książką, która była po prostu głupia. Ale jedną z najbardziej głupiutkich i naiwnych powieści, jakie czytałam, był ,,Szklany tron" (wspominałam o nim w tym poście). 

4. Znajdujesz rękopis swojej ukochanej książki w oryginalnym języku, którego nie znasz. Co robisz?
Nie rozpaczałabym jakoś bardzo, że nie potrafię tego przeczytać, chociaż z pewnością byłabym ciekawa, czy ten rękopis różni się czymś od oryginału. Moja ukochana książka, która została napisana w nieznanym mi zupełnie języku, to ,,Zawód:wiedźma" Olgi Gromyko, która pochodzi z Białorusi. Horsefan coś ogarnia z cyrylicy i rozróżnia np. białoruski i rosyjski, może zgłosiłabym się do niej i zapytała, czy byłaby w stanie przetłumaczyć chociaż jeden fragment? A później rozejrzałabym się za kimś, kto zna ten język na tyle dobrze, aby przełożyć mi większą część tekstu. Jeśli nikogo bym nie znalazła, to... trudno, odpuszczę. Ale rękopis zachowam:)

5. Idealne zajęcie na wakacje to...
...podróże po ciekawych miejscach, czytanie, pisanie, realizowanie swoich pasji, wyjścia ze znajomymi, spanie i jedzenie.

6. Odwieczny dylemat, czyli: morze czy góry?
Morze! Góry są piękne, ale morze ma w sobie coś niesamowitego i pociągającego. Do tego uwielbiam w nim pływać, spacerować nad nim... nawet nasz brudny Bałtyk wydaje mi się cudowny.
Poza tym, cóż...jako mieszkanka Gdańska chyba nie potrafiłabym odpowiedzieć inaczej.

7. Jeżeli tajemniczy człowiek podający się za wędrowca z magicznymi zdolnościami, zaproponowałby Ci możliwość spotkania jakiegoś bohatera książkowego, to kto by to był?
Bardzo chciałabym spotkać Leona Valdeza z ,,Olimpijskich herosów" (ach, kto by się spodziewał!). Na pewno pragnęłabym spędzić czs również z Elizabeth Bennet z ,,Dumy i uprzedzenia" oraz Wolhą Redną z cyklu o wiedźmie pani Gromyko, czyli moimi ulubionymi postaciami literackimi. Naprawdę marzę o spotkaniu się z tą trójką... 
Ej, tajemniczy wędrowcze, gdzie się szlajasz?! Ja tu czekam na Leona, Lizzy i Wolhę!
 
Fanarty Virii są świetne!

8. Czekasz na jakieś premiery książkowe tego roku? 
Jesienią w USA ma wyjść nowa książka Ricka Riordana- pierwszy tom cyklu ,,Magnus Chase i bogowie Asgardu", o tytule ,,Miecz lata". Nie wiem, kiedy będzie polska premiera, mam nadzieję, że jeszcze w 2015. Bo zapowiada się na to, że wujek Rick wraca w wielkim stylu i nawet rozczarowanie ,,Krwią Olimpu" nie zniechęca mnie do jego nowej powieści. Czytałam pierwszy rozdział w internecie i... wpadłam. Teraz nie mogę się już doczekać. 

9. Zdarzyło Ci się czytać coś tak nudnego, że pierwotny ,,relaks" skończył się drzemką?
Nie, nigdy jeszcze nie zasnęłam przy książce.

10. Podaj ciekawy cytat z ostatnio czytanej przez Ciebie książki.
-(...)Czerpiesz przyjemność z dręczenia mnie. Nie masz za grosz litości dla moich zszarganych nerwów.
-Mylisz się, kochana. Mam dla nich najwyższy szacunek. Twoje nerwy są moimi starymi przyjaciółmi. Rozprawiasz o nich już od co najmniej dwudziestu lat.
~Jane Austen ,,Duma i uprzedzenie"  

11. Bohater, któremu współczułaś tego, w jakiej sytuacji się znajdował, to...?
 Chyba Howard Campbell Junior z ,,Matki noc" Kurta Vonneguta (ta książka jest genialna!). Wszyscy uważali go za kogoś, kim tak naprawdę nie był, a on sam stracił sens życia.

PYTANIA OD TUTTI

1. Wyobraź sobie, że dostajesz pocztówkę z Kilmore Cove z prośbą o pomoc. Co robisz? Uznajesz to za zwykły żart, sprawę niewartą Twojej uwagi, czy wyruszasz do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu miasteczka, którego nie ma na żadnej mapie? 
Być może to smutne, ale najpewniej uznałabym to za żart albo niespodziewany prezent od fana serii ,,Ulysses Moore". I nie pojechałabym na poszukiwania Kilmore Cove...

2. Kim byłabyś, gdybyś nie była sobą?
Kimś innym:D
Najprawdopodobniej byłabym jakąś nastolatką o zupełnie innych zainteresowaniach niż moje obecne. Może pasjonowałabym się matematyką? Może spędzałabym życie na robieniu sobie selfie (dziś w centrum handlowym widziałam jakąś dziewczynę, która szła i w tym samym czasie robiła sobie zdjęcie... aha...)? A może byłabym podobna do siebie? Nie wiem, naprawdę nie wiem...

3. Wybierz trzech blogerów, z którymi wyruszyłabyś w podróż, którą śmiało można by było nazwać przygodą Twojego życia. Dlaczego wybrałaś właśnie tych?
Ej, trzech? Jak to... tylko trzech?! Najchętniej pojechałabym ze wszystkimi, których blogi czytam! No ale dobrze, jak trójka, to trójka...
Na przygodę życia chętnie wyruszyłabym wraz ze Stasią , z pewnością wniosłaby mnóstwo pozytywnej energii i nie dałoby się z nią nudzić. Jako drugą osobę wybieram Bukwę- myślę, że z nią przeżyłybyśmy sporo zwariowanych przygód oraz świetnie się bawiły (ćwikła!). Do tego obie dziewczyny mają niesamowite poczucie humoru. Trzecią blogerką jest Kolorowe Stworzonko- wydaje się bardzo miłą, bardzo ciepłą i radosną osobą, z którą na pewno wspaniale byłoby podróżować. A do tego to harcerka, więc dzięki niej poradziłybyśmy sobie nawet w survivalowych warunkach.
Wszystkie wymienione przeze mnie blogerki są również muzycznie uzdolnione, a to również daje mnóstwo świetnych możliwości- granie przy ognisku, zarabianie na dalszą podróż z pomocą muzyki... same plusy!:D 

4. Wypisz z książek/opowiadań trzy fragmenty, które są Twoim zdaniem najśmieszniejsze.
Znowu trudne pytanie... ale dobrze, spróbujmy...

-Panno Wolho, wiem, że to niestosowne pytanie... Ale ile pani ma lat?- zapytał niebieskooki Starszy.
-Eee... Dwadzieścia. -Nie skłamałam. Zaokrągliłam.
Ktoś gwałtownie zakasłał, zakrztusiwszy się moją szczerością.
-A dlaczego pan pyta?- rzuciłam obojętnie, zagryzając sałatkę kromką chleba.
-Jest pani jeszcze bardzo młoda- ostrożnie powiedział Starszy.
-Rzecz ulotna, zestarzeć się zawsze zdążę.
Był to żart, ale chyba nie najlepszy, bo epidemia kaszlu wybuchła już w trzech miejscach.
Olga Gromyko, ,,Zawód: wiedźma cz.1"

Nie trzeba było przysyłać chłopaczka z tak wyrazistą mimiką. Kolejno zademonstrował zdziwienie, strach i zmieszanie, a potem nieśmiało powiedział, że powinnam pojechać sobie dobrowolnie albo będzie musiał mnie do tego... skłonić.
Byłam najedzona i w dobrodusznym nastroju, więc nie zamieniłam Bogu ducha winnego dziecięcia w ropuchę. Po prostu strzeliłam z oczu parą bardzo efektownych błyskawic, a następnie złośliwym tonem zaproponowałam, żeby spróbował.
Chłopak wykazał się zdrowym rozsądkiem i zwiał. (..)
Niedługo przed obliczem mojej skromnej osoby pojawiła się Rada Starszych w pełnym składzie, w liczbie sztuk trzech i na trzy głosy zaczęła czynić aluzje, że tak w ogóle to miło było i tak dalej, ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Ja stawiałam opór jak cnotliwa mniszka, do której próbuje dobrać się trójka rozpustników. Nie, nie wyjadę z Dogewy. A jeśli spróbują wyrzucić mnie siłą, to najpierw będą musieli wykopać osikę (...), ponieważ uczepię się jej rękoma i nogami i będę się drzeć. By nie wątpliwi w powagę moich zamiarów, mocniej objęłam drzewko, odkaszlnęłam i niezbyt głośno (na próbę) śpiewnie krzyknęłam długie ,,A!". 
Dogewa nie miała jeszcze okazji gościć szurniętych adeptek i wcześni przechodnie postanowili obejrzeć sobie ów niesamowity fenomen z bliska."
Olga Gromyko, ,,Zawód: wiedźma cz.1"

Noc była czarna jak wnętrze kota. Można by uwierzyć, że właśnie w taką noc bogowie przesuwają ludzi niczym pionki na szachownicy losu. Pośród tej burzy żywiołów ogień migotał pod ociekającymi krzewami kolcolistu jak obłęd w oczach łasicy. Oświetlał trzy przygarbione postacie. Kiedy zabulgotał kociołek, ktoś zajęczał przeraźliwie:
-Rychłoż się zejdziem znów? 
Zapadło milczenie.
Aż w końcu ktoś inny odpowiedział tonem o wiele bardziej zwyczajnym:
-Myślę, że dam radę w przyszły wtorek.
Terry Pratchett, ,,Trzy wiedźmy"

Tak wiedźmowato:D 
 
Magrat, Babcia Weatherwax i Niania Ogg z ,,Trzech Wiedźm".

5. Twoja ulubiona herbata to...
...taka z pomarańczą i goździkami.

 6. Przypuśćmy, że wytwórnia filmowa chce nakręcić film o Twoim życiu. Kogo widzisz w obsadzie aktorskiej?
Ło matko, nie wiem, naprawdę... to trudne! W mojej roli widziałabym aktorkę, która potrafiłaby oddać na ekranie mój charakter i wyglądałaby jak ja, tylko jaka to mogłaby być aktorka? Nie mam pojęcia... 

7. Którego bohatera literackiego najbardziej pragnęłabyś udusić/utopić/poddusić/zastrzelić/ugotować w kociołku/zepchnąć do Tartaru/rzucić lwom na pożarcie/wyrzucić z samolotu/zamknąć w szafie z kolcami/podstawić pod różdżkę Lorda Voldemorta i krzyknąć "Czarny Panie, to Potter!" - jednym słowem zabić?
Lydię Bennet z ,,Dumy i uprzedzenia"! I jej matkę przy okazji może też. Strasznie denerwuje mnie ich głupota. Zostały tak wykreowane celowo, ale ich tępota, prostactwo i frywolność doprowadzają mnie do szału.
Powtarzam się, wiem, ale chętnie zepchnęłabym do Tartaru również Celaenę Sardothien ze ,,Szklanego tronu". Irytowała mnie, no nie ukrywam.
,,Czarny Panie, ta trójka tutaj to Potter!"

8. Potrafisz wyobrazić sobie życie w stanie bezkształtnej masy?
Z trudem, ale chyba sobie wyobrażam... nie byłoby to raczej jakieś świetne życie...

9. Jaka jest Twoja ulubiona... para literacka?
Napisałabym, że Lizzy i pan Darcy z ,,Dumy i uprzedzenia", ale widzę, że non stop się powtarzam, więc... nie! Znajdę inną parę!
*chwila namysłu*
Eleonora i Park z ,,Eleonory i Parka" Rainbow Rowell (tu była recenzja)! 
O! To była fajna para! 
  

10. Siedzisz na sali egzaminacyjnej, dostajesz arkusz do rąk. Patrzysz - wszystkie kartki puste. Prosisz egzaminatorów o nowy arkusz, jednak oni mówią, że Twój arkusz jest przecież zadrukowany. Co robisz?
Jestem strasznie zestresowana i zdenerwowana. Jeszcze raz przeglądam arkusz, a następnie próbuję znowu poprosić o nowy. Jeśli nie chcą mi go dać, to zaczynam się z nimi kłócić. Tylko czemu ten arkusz jest dla mnie pusty, a oni widzą na nim litery? Jakowaś magia? A może to oszustwo? Chcą, żebym nie zdała egzaminu! A to łotry! Już oni zobaczą, co oznacza mój gniew!

11. Jaką postać przybrałby Twój patronus?
Pierwszą moją myślą był tygrys, a późniejszą taki łagodny, piękny wilk. I bardziej skłaniam się ku temu drugiemu. 

PYTANIA OD FOBOS

1. Co sądzisz o akcji na Facebooku "tęczowe profilówki"? 
Dla niewtajemniczonych: chodzi o nakładanie na zdjęcia na Facebooku tęczowych filtrów, jako oznakę poparcia dla małżeństw homoseksualistów.
Uważam to za ciekawy pomysł- ludzie mogą pokazać, że są za tym, jeśli chcą. To pozytywna akcja. Zresztą myślę, że małżeństwa dwóch osób tej samej płci powinny być legalne.
  
Są ludzie, którzy krytykują osoby zmieniające zdjęcia profilowe na tęczowe. Uważam, że nie powinni, każdy robi co chce. Powyżej cięta riposta Arnolda. Hasta la vista!
ŹRÓDŁO zdjęcia

2. Czy chciałabyś nauczyć się łaciny?
Tak, bardzo bym chciała. Na razie znam tylko kilka słynnych sentencji. Kto wie, być może kiedyś? 

3. Uważasz, że lepiej iść za głosem serca i studiować to, co cię interesuje, czy lepiej iść na kierunek, który cię w ogóle nie interesuje, ale zapewnia przyszłość?
Uważam, że lepiej iść za głosem serca. Tak ja bym przynajmniej chciała zrobić w przyszłości i wybrać kierunek, który będzie zgodny z moim zainteresowaniami. 


4. Jakie minusy posiada książka, którą uważasz za najlepszą?
Weźmy na warsztat wspominaną już w tym poście milion razy powieść: ,,Zawód: wiedźma". Minusem jest z pewnością to, że niewiele się tam dzieje, nie ma tam zapierających dech w piersiach zwrotów akcji. Fabuła nie powala. Wątki fantastyczne nie są jakoś bardzo rozwinięte, ośmielę się wręcz stwierdzić, że niektóre zostały potraktowane wręcz po macoszemu. Świat przedstawiony został opisany dosyć pobieżnie, chociaż ma w sobie wielki potencjał i wiele wątków nie zostało rozwiniętych.
Dlaczego więc tak uwielbiam tę książkę?
Bo wszystko wynagradzają niesamowity styl, humor i wspaniali bohaterowie. I dzięki temu na te mankamenty przymyka się oko.

5. Jaki film poleciłabyś swoim czytelnikom i dlaczego?
Poleciłabym ,,Buntownika z wyboru", bo to naprawdę fajny film, z nietuzinkowym bohaterem. Opowiada o rzeczach trudnych, ale równocześnie nie jest za ciężki, a więc taki dla wszystkich. A miłośnikom animacji z ręką na sercu polecam ,,Strażników marzeń" i ,,Wielką szóstkę". Genialne pozycje. 

6. Masz ulubionego aktora lub aktorkę?
Nie za bardzo, chociaż są tacy, którzy robią na mnie wielkie wrażenie, którzy świetnie grają/grali. Przykładowo: Meryl Streep, Audrey Hepburn, Zbyszek Cybulski. Kiedyś bardzo lubiłam Johnny'ego Deppa, teraz już mniej, ale przyznam szczerze, że do tej pory strasznie podoba mi się jako Jack Sparrow. 

7. Co sądzisz o aktorach (tych starszych, lepszych), którzy grają w reklamach?
Sądzę, że jeśli chcą grać w reklamach, to proszę bardzo- w końcu też sposób na zarobek. Czasem jednak bywa, że wielcy aktorzy znani są już jedynie z reklam. To jest dosyć przykre. Ale jeśli taka reklama w żaden sposób nie szkodzi karierze aktora, wręcz przeciwnie, to uważam, że jest to jak najbardziej w porządku. 


8. Zamieszkałabyś z jakimś blogerem przez tydzień, wiedząc, że znacie siebie tylko ze swoich postów i krótkich komentarzy? To spotkanie może być jedyną okazją do poznania siebie w realnym świecie.
Najpierw muszę upewnić się, kim jest ten bloger. Jeśli okaże się, że to naprawdę jest osoba, którą znam z jej bloga, a  z którą mogę bezpiecznie zamieszkać, to... czemu nie? To byłoby naprawdę ciekawe przeżycie i okazja do poznania się w realu. 

9. Oglądasz horrory? Jeśli tak, to czy w najgorszych sytuacjach (np. jesteś sama z koleżanką w lesie) przypominają ci się sceny z tych filmów? 
Nie oglądam horrorów. Po prostu się boję. A do tego sporo z tego typu filmów nie grzeszy inteligencją.
 
10. Który rodzaj wampirów jest ci bliższy? Edward czy Dracula? 
Chyba Dracula. Chociaż Edward może być bliższy, bo jest bardziej ludzki. Ale chyba Dracula. Bardziej przypomina wampira z prawdziwego zdarzenia. I się nie świeci.

 

11. Wchodzisz czasem na czat 6obcy? Miałaś tam kiedyś śmieszną rozmowę, sytuację?
Nigdy nie słyszałam o tym czacie...

Uff, w końcu! Skończyłam! Mam nadzieję, że wytrwaliście jakoś te 33 pytania. 
Wybaczcie, ale mówiąc szczerze, nie chce mi się wymyślać pytań i nikogo tym razem nie nominuję... 
Następny post pojawi się dopiero po moim powrocie z Włoch, więc na jakiś czas się z Wami żegnam.
Hasta la vista, kochani czytelnicy! Pozdrawiam ciepło,
Pola 

Piosenka na dziś: świetny cover ,,Zero to hero" z disneyowskiego ,,Herkulesa".

12 komentarzy:

  1. Ależ ci się tych nominacji nazbierało :D
    Ogólnie ciekawy pomysł miałaś na to opowiadanie z motywami z Alicji, nawet nie patrzyłam na to całkowicie od tej strony.
    Też mieszkam w Gdańsku ale chyba mimo wszystko wolę góry, byłam w nich tylko raz w życiu ale na prawdę zapamiętałam ten wyjazd jako jeden z najlepszych :D Pewnie wybieram góry, bo morze mam tuż pod ręką więc nie jest ono takie fascynujące... xD Chociaż zachody nad morzem, koncerty na plaży, spacery po plaży... Aaa, to faktycznie trudny wybór, jednak zostanę przy górach :D
    Koniecznie muszę przeczytać wymienione przez ciebie książki ale... Zawsze to piszę a czasu jak zwykle za mało na to wszystko...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Morze czy góry ?
    Naprawdę trudne pytanie.
    Ja w góry jeżdżę kilka razy w roku, więc może morze ?
    Ale z drugiej strony góry są takie...takie...trudno to określić. : )
    Po prostu cudowne .
    Jedziesz do Włoszech ?
    Ja też, jak co roku.
    Moi rodzice ( i ja też) zakochali się w tym kraju.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Też czekam na nową serię Ricka Roirdana! :D Magnus... Skąd ja to imię znam? xD Z tego co wiem to polska premiera książki będzie w październiku, około 20. października, jeśli się nie mylę.
    Hahahahaha, taaaaak, dobrze odpowiedział Schwarzeneger na komentarz pod profilówką! xD Ciekawe odpowiedzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wiedziałam, że ten grzyb oznacza narkotyki, a butelka alkohol i jestem z siebie dumna! Ach. Ma się ten mózg! To opowiadanie było bardzo zacne, jakbyś to powiedziała i będę je sobie jeszcze długo wspominać :)
    33 pytania! Podziwiam, że miałaś silę, by na wszystkie odpowiedzieć! O matuleńku! Wzięłabyś mnie na wyprawę życia! Czuję się zaszczycona! I to jeszcze z tak szalonym gronem, to by było! Wzięłabym wszystkie swoje utwory i męczyła je z Olą! Napisalibyśmy opowiadania. Byłyby wyprawy, nocowanie na szczytach i w ogóle! :D ale, Polu, to byłby największy błąd Twojego życia! Stasie są bardzo denerwujące! :) jakby co zgłaszam się na ochotnika! :D
    Chyba przeczytam tą książkę o wiedźmie! Strasznie mnie zachęciłaś, a ten cytat był bezbłędny po prostu.
    Pan Darcy i Elżbieta - para numer jeden. Ja ich uwielbiam, choć z drogą Elżbietą nie chciałabym się spotkać, nie wiedziałabym co powiedzieć. Ona przecież taka błyskotliwa! :(
    Ten post był świetny! Naprawdę. Szkoda tylko, że tak długo Cię nie będzie! Ale Włochy to Włochy! :)
    I jeszcze jedno - wszyscy wiemy, że napiszesz książkę!

    Pozdrawiam serdecznie - Stasia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak możesz nie wyruszyć w poszukiwaniu Kilmore Cove?! Dziewczyno, zamiast pomyśleć, że to żart, prześlij do mnie tą pocztówkę. Ja chętnie się wybiorę :D Oburzyłam się w tym momencie :D Dużo Ci się tego nazbierało, ale dzięki temu dostarczyłaś nam kolejną dawkę informacji o Tobie i Twoim pokręconym życiu i fantazji :) Wracając jeszcze do opowiadania z poprzedniego posta... Dokładnie tak je zrozumiałam! Wszystko się zgadza z interpretacją :) Tylko nie zaczaiłam, że napój to alkohol i z tymi narkotykami... Ale domyślałam się, że to coś złego :3

    OdpowiedzUsuń
  6. No, no, no, zaiste sążna nominacja i bardzo zacne (!) odpowiedzi na pytania. Jest ich tak mnóstwo, że do wszystkich nie nawiążę, ale na pewno chciałabym rzec, iż jestem w zachwycie nad wizją podróży życia z Tobą, Stasią i Kolorowym Stworzonkiem! :D Bardzo dziękuję, żeś mnie tak doceniła, i już się rozmarzyłam :D A a propos zarabiania na ulicy, to ostatnio miało miejsce wielkie, wielkie zdarzenie, kiedy to zarabiałam z moją drużyną harcerską na obiad, grając na ukulele i śpiewając (!), w Gdańsku (!!), i widziałam nieświadomego niczego, przechodzącego sobie Lunatyka (!!!). Ta-daaaam! Więc mam doświadczenie w tych sprawach :P
    Góry są okej, ale... Team Morze! #teammorze
    Borze, kocham Leona... No kocham po prostu. Ale nie jestem przekonana co do tej nowej serii... Jedzie wujaszek Rick po starych szablonach, choć z drugiej strony może mnie przekona Skandynawia. Zdaje się, że Magnus to w ogóle kuzyn Annabeth, wydaje mi się że był nawet wspomniany w Olimpijskich Herosach.
    No ale jest jeszcze coś. Cofnęłam się do poprzedniego posta i przeczytałam Twoje opowiadanie.
    Krótko: oh. God. Yes.
    Niesamowite.
    Dłużej: załapałam metafory alkoholowe i narkotykowe (zdaje mi się zresztą, że to nie przypadek, że w powieści występują właśnie grzyby - w końcu podobno Carroll pisał pod wpływem narkotyków... ale za to jak pisał! :D Uwielbiam Alicję ♥), a moim ulubionym fragmentem jest ten, w którym Bezimienna Bohaterka staje się kobietą. To było... odważne. I mocne. Podoba mi się.
    To chyba jedno z Twoich najlepszych opowiadań. Jeśli nie najlepsze.
    Chciałabym opisać je jakoś barwniej, ale nie jestem w stanie, więc powiem tylko, że jesteś super i bardzo, bardzo zacna, piszesz tak płynnie i swobodnie, jak niejeden autor "profesjonalny", i ogólnie: miłość, radość, ćwikła! :D
    Kurczę, też chcę na obóz literacki! (Choć nie piszę tak często ani z tak wielką pasją, ale podoba mi się sama idea).
    Pozdrawiam i podziwiam ♥
    B.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Strasznikowa po ponad tygodniu włazi an Twojego bloga i się orientuje, że nie walnęła Ci obserwacji, bo zapomniała i się dziwi, że jej się twoje posty na blogerze nie pokazują (co to się odwala, bloger mnie oszukał). Ogarnięta ja.
    Trochę się tu uzbierało tych informacji o Tobie. Ja to bym nie potrafiła tyle o sobie gadać. Jakoś nie lubię, gdy ludzie w internecie, chociażby moi czytelnicy wiedzieli o mnie zbyt dużo. Jak chcą, to niech się sami dowiedzą (mogą mnie szpiegować czy co tam...).
    Przypomniało mi się, jak w podstawówce często zasypiałam nad szkolnymi lekturami (konkretnie "Pinokio" i "Akademia Pana Kleksa").
    Motyw Alicji w Krainie Czarów zawsze i wszędzie będzie mi się podobał. I zawsze będę miała obsesję na punkcie latającego, znikającego kota z Cheshire.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje opowiadanie, tak jak pisałam wcześniej, było dość trudne i takie... no, dojrzałe. Więc jestem naprawdę w podziwie, że potrafiłaś to wszystko tak genialnie napisać i jeszcze dodać do tego taką interpretację...
    W pytaniu morze czy góry zdecydowanie wybrałabym góry! ^^ Zacznijmy od tego, że nad morzem byłam ostatnio cztery lata temu (trzeba to nadrobić...). Poza tym góry są moim wieeelkim uzależnieniem. :D Zdarza się, że w jednym miesiącu potrafię zdobyć 6 szczytów! :D Mieszkam w końcu na południu, więc mam nie mam do nich tak daleko.
    Wizja podróży wraz z Tobą, Stasią i Bukwą jest naprawdę ciekawa! :D W zasadzie wydaje mi się, że każda z nas ma zupełnie inny charakter, więc to naprawdę mógłby być baardzo interesujący wyjazd. :D
    Przy pytaniu ze studiami również wybrałabym opcję studiowania tego, co się chce, nawet jeśli niekoniecznie zapewnia to przyszłość. Ostatecznie mogę wylądować przecież w McDonaldzie, bo tam przecież cały czas szukają ludzi (przynajmniej w moich okolicach) albo zadowoliłabym się graniem i śpiewaniem na ulicy. :D
    Miłego wyjazdu do Włoch! Pewnie już tam jesteś, bo komentuję ten post dosyć późno, ale mimo wszystko ma nadzieję, że świetnie się tam bawisz! ^^
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiałam się, czy ktokolwiek dotrwa do końca mojej interpretacji, ale - jak zresztą widać - Tobie się to udało :D W sumie to nie pomyślałam o tym napoju jako o alkoholu, ale teraz to w sumie (powtórzenie?) wydaje się to być bardzo logiczne.
    To może brzmieć tak, jak gdybym nigdy nie miała dzieciństwa, ale "Dzieci z Bullerbyn" nie polubiłam i wynudziłam się przy nich strasznie :)
    U mnie zdecydowanie wygrywają góry. Lubię po nich chodzić bez względu na to jaka jest pogoda. Raz nawet schodziłam z góry w czasie burzy! :D A morze to widzę raz na jakiś czas, ale po kilku dniach już nie wydaje się być takie nadzwyczajne i magiczne...
    Riordan tak już ciągnie tych bogów, o matko... Nie mógłby na chwilę ich odstawić. A w ogóle to patrząc na nazwisko Magnusa już na wstępie można stwierdzić, że jest krewnym Annabeth.
    O "Buntowniku z wyboru" już kilka razy słyszałam - muszę go obejrzeć tak samo jak wiele innych filmów :P
    Pozdrawiam i przepraszam za wszelkie błędy w pisowni, ale komentarz piszę na telefonie.
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno mnie nie było na blogu, przeglądam zaległości, a tu taka miła niespodzianka. W sumie to całkiem fajnie czyta się odpowiedzi innych osób na wymyślone przez siebie pytania, gorzej tylko z wymyślaniem ...
    Też często wracałam do "Dzieci z Bullerbyn", gdyż jest to naprawdę fajowa książka. Też nie lubię oglądać horrorów !!! Nie dość, że tak jak wspomniałaś te filmy są po prostu głupie, to jeszcze nie mam ochoty oglądać ich na siłę, aby udowodnić komuś, że jestem fajna, a potem bać się, że kiedy w nocy będę szła do łazienki, jakiś psychopata wbiegnie mi do domu.
    Tak mądrze zinterpretowałaś swoje opowiadanie, że czułam się prawie jak na lekcji polskiego, kiedy interpretuję jakiś wiersz, a potem polonistka twierdzi, że to nie tak ... A przecież każdy chyba może mieć własne zdanie ? W przypadku Twojego opowiadania nie miałam swojej interpretacji, więc jeśli już, to w tym momencie jesteś miłą polonistką xD
    Zaczynam pisać głupoty, więc lepiej już zakończę ten komentarz... <--- to wszystko przez to, że w chwili obecnej próbuję wymyśleć pytania do kolejnego lba ... Ehh, chyba szybko mi to nie pójdzie...
    Pozdrawiam :)
    ksiazkowepodroze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o opowiadanie, to zauważyłam,że napój to coś na pewno złego, ale jakoś nie przyszedł mi do głowy alkohol, tak samo jak narkotyki. W ogóle o tym nie pomyślałam. W ogóle to nie przyszło mi do głowy.
    Może to dziwnie zabrzmi, ale na prawdę nie wiem co bym wybrała w tym odwiecznym dylemacie. Morze czy góry? To nie jest takie proste. Z jednej strony góry maja cos w sobie niezwykłego, są tam piękne widoki, można sobie po nich pochodzić i się nie nudzą. Choć z drugiej strony morze kojarzy mi się z wakacjami, z kąpielami w wodzie, zachodami słońca i spacerami po plaży. Eh, na prawdę nie wiem co bym wybrała.
    Bardzo trafna uwaga Arnolda i taka no...ciekawa, tym bardziej,że nawiązuje do Terminatora.
    Łacina może brzmi ciekawie i całkiem ładnie. Chciałam się jej uczyc dopóki nie zaczęłam tego robić. W pierwszej liceum chodziłam właśnie na łacinę, a dokładniej medyczną. Fajne w niej jest to,że wiele podobnych słówek można spotkać w innych językach Jednak gramatyka to jest coś najgorszego. Na prawdę nie wiem jak można takie coś wymyślić. Mówiąc w skrócie: jest mnóstwo zasad i mnóstwo wyjątków. Trochę sentencji załapać można, ale nie wyobrażam sobie mówienia w tym języku

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja Droga (czy mogę się tak do Ciebie zwracać?)!
    Pierwszy raz jestem na Twoim blogu, ale wiedz, że nie ostatni. Urzekłaś mnie swoim tekstem z poprzedniego postu i ucieszyłam się z tego powodu, że byłaś na tym samym obozie co ja, tyle, że ja jestem dzieckiem 3 turnusu (wy tam na 2 turnusie też pożeracie kisiel?).
    Co do tego LBA, to pierwszy raz o czymś takim słyszę i trochę mnie to przeraża, tyloma pytaniami Ciebie zarzucili!
    Dokładnie tak samo było z moją czytelniczą przygodą, mój tata również świetne bajki opowiadał, a to jak czytał mi Kubusia Puchata i wczuwał się w postacie było świetne.
    Powinnam napisać jeszcze coś więcej, ale to mój pierwszy komentarz i nie chcę żebyś przeraziła się jego kilometrową długością, więc zostawiam sobie tę przyjemność na następne opowiadanie.
    Ściskam i pozdrawiam!
    A.C.

    OdpowiedzUsuń