Jest i ono.
Piękne i niebezpieczne. Jedno z
najbardziej powszechnych zjawisk w blogosferze. Wybawia pozbawionych weny
blogerów, a jego znak to liczba jedenaście...
(Tak, trochę mnie nosi)
Przed państwem Liebster Blog Award,
czyli jedenaście pytań od osoby nominującej. Za wyróżnienie pięknie dziękuję
Biance z Zakręconego Życia Huncwotów.

1. Co zrobiłabyś, gdyby twój nauczyciel okazał się
wilkołakiem?
Podejrzewam, że trochę bym się zdziwiła. Tak trochę bardzo nawet.
Z pewnym trudem
przychodzi mi wyobrażenie sobie na przykład mojego nauczyciela geografii
hasającego po lasach albo historyka szczerzącego zakrwawione kły...
Nie, stop.
Wyobrażam to sobie.
I chyba nie
chciałam tego widzieć.
Ale widok byłby
ciekawy. Zaiste.
...
W każdym razie,
chyba bym to zaakceptowała. Uważam się za bardzo tolerancyjną osobę, więc jeśli
nauczyciel w swojej drugiej postaci nie chciałby mnie pożreć albo zmienić w
pobratymca, to absolutnie aprobuję, niech będzie sobą i tak dalej. Jestem
przeciwko dyskryminacji wilkołaków. Precz z wilkołaksizmem!
2. Co byś zrobiła, gdyby napadła cię banda różowych
bananów?
Zabiłabym je wszystkie i zrobiła różowe ciasto.
#polakiler
#wsumietonawetnieumiempiecciast
3. Co byś zrobiła, gdyby okazało się, że twojemu
przyjacielowi nie podoba się twoje opowiadanie?
Miałam już taką sytuację. Pewnie, nic przyjemnego, ale również nic
tragicznego.
No dobra, jest
to przykre. Nawet bardzo. Na opinii osób mi bliskich zależy mi najbardziej.
Regularnie wysyłam opowiadania moim przyjaciółkom i ich zdanie jest dla mnie
bardzo, ale to bardzo ważne. Mamy taki, nazwijmy to, układ, że przesyłamy sobie
swoje teksty i zawsze możemy liczyć na obiektywną, szczerą opinię. To bezcenne,
naprawdę. Wiem, że uzyskam ciepłe, ale zawsze szczere słowa, z ust osób, do
których mam ogromne zaufanie. Krytyka przyjaciół jest niesamowicie pomocna, coś
o tym wiem. Wspólne tworzenie tekstów z dziewczynami, wzajemne wysyłanie sobie
opowiadań i dostawanie recenzji niesamowicie ukształtowało mój warsztat.
Kiedyś krytyka
bardzo mnie bolała, teraz na szczęście rozumiem, że to nieodłączny i niezwykle
ważny element tworzenia oraz pokazywania swoich utworów światu. Dlatego
przyjmuję negatywne opinie, analizuję je i zastanawiam się, z czym się zgadzam
i co mogę zmienić.
4. Co wybrałabyś, gdyby ktoś kazał ci jeść jedną
rzecz przez całe swoje życie?
Co za
koszmar... staram się jeść bardzo różnorodnie i perspektywa spożywania jednej
rzeczy do końca życia napawa mnie zgrozą.
Chyba wybiorę
jakąś sałatkę, bo można tam wsadzić dużo produktów. Na przykład rukolę z
czosnkiem, oliwą, serem feta i pomidorami. Albo sałatkę z kurczakiem i
brokułami. Nie brzmi tak źle nawet.
Do sałatki
można władować dużo dobrego, żeby nie zabrakło składników odżywczych. I
warzywa, i ser, i jakiś sos, może nawet owoce...
5. Co zrobiłabyś, gdyby nic nie pozostało do zrobienia?
Beztrosko padłabym na kanapę z książką, herbatą, paczką czipsów i laptopem
pod ręką. I może w końcu nie miałabym z tyłu głowy tego nieznośnego ,,czy na
pewno wszystko zrobiłam?".
O tak.
6. Co zrobiłabyś, gdyby świat się walił?
Znalazłabym moich bliskich, a potem wraz z nimi ukryłabym się pod jakimś
stołem, żeby ochronić się przed odłamkami. Może trochę głupie, skoro i tak
świat się wali i wszyscy zginiemy, wiem, ale z drugiej strony, co mam zrobić?
Ruszyć sportowym autem, zręcznie omijając wszystkie szczeliny w pękającej ziemi
i uratować wszystkich? Obawiam się, że nie nadaję się na bohaterkę
amerykańskiego filmu.
7. Co zrobiłabyś, gdyby w lodówce nie było niczego
do jedzenia, a ty byłabyś przeraźliwie głodna?
Co powinnam zrobić: pójść do sklepu i kupić sobie jakąś bułkę, owoc, obiad,
czy cokolwiek.
Co naprawdę bym
zrobiła: dorwałabym się do szafki ze słodyczami.
8. Co zrobiłabyś, gdybyś poznała nowego człowieka i
okazałoby się, że on regularnie czyta twoje opowiadanie?
Chyba umarłabym z ekscytacji i radości.
No bo... o
rany! To takie niesamowite! Ktoś stale czyta moje wypociny i spotykam go w
prawdziwym życiu! To naprawdę świetne.
Oczywiście
dałabym wyraz swojemu entuzjazmowi i na żywo zapytałabym, jak mu się podobało.
A on wtedy
powiedziałby, że w sumie to wcale, tylko po prostu mu się nudzi, dlatego czyta.
Aż wyobraziłam
sobie własną minę. Heh.
No dobra,
dobra, żartuję. Moja odwieczna skłonność do przewidywania wszystkich
scenariuszy się włączyła po prostu.
Wracając: to
naprawdę brzmi ekscytująco!
Przy okazji -
jeśli ktoś jest zainteresowany, to kolejna część Cyklu Słowiańskiego
(vel Sabinkowego Uniwersum - pierwsza część o tutaj), właśnie się pisze. I chyba nawet dłuższa
niż zwykle będzie.
9. Co zrobiłabyś, gdyby ktoś próbował ci ukraść
książkę?
Trzasnęłabym go tą książką po głowie.
Okej, ta
odpowiedź nawet dla mnie brzmiała upiornie.
10. Co zrobiłabyś, gdybyś utknęła w jakiejś wsi na końcu świata, nie
znałabyś języka, nikt nie mówiłby po angielsku i chciałbyś poprosić o jedzenie?
Użyłabym zamaszystej gestykulacji. Nieskromnie powiem, że jestem w tym
dobra. Poświadczą wszyscy, którzy dostali ode mnie w twarz w trakcie ognistych
przemów.
No bo hej. Ja
nie mogę mówić o ekscytujących rzeczach bez podkreślania słów odpowiednimi
gestami!
Dlatego chyba
jakoś bym się dogadała. Odpowiednią gestykulacją, tonem głosu i tak
dalej. A jakby i to zawiodło, to spróbowałabym narysować, czego chcę.
Chociaż obawiam się, że to jeszcze bardziej zdezorientowałoby biednych
tubylców, bo moje umiejętności rysownicze...
Khem. Ekem.
Ekhemkhemkhem.
Podejrzewam
jednak, że głód wyparłby ze mnie wszelkie zażenowanie i bez oporów oddałabym
się próbie niewerbalnej komunikacji.
11. Co zrobiłabyś, gdyby w twoim domu pojawił się bohater twojej
ulubionej książki?
Tak szczerze?
Prawdopodobnie
moja pierwsza reakcją byłaby panika, wrzask, rzucenie w niego kapciem i piskliwe
,,Jak tu wszedłeś?!".
A najpewniej
wszystko na raz.
No hej - jak
mam zareagować, gdy nagle pojawia się przede mną obcy człowiek i nie mam
pojęcia, czy to włamywacz, kosmita, czy jeszcze kto?
Później, po
wyjaśnieniach i ujawnieniu tożsamości, pewnie bardzo chętnie wdałabym się z nim
w dyskusję i zasypałabym go gradem pytań.
Pytanie tylko,
czy on by wciąż chciał.
A propos punktu pierwszego, taki wilkołak miałby przerąbane, gdybym się o nim dowiedziała. 1000 pytań do, a i na tym nie koniec... tak jestem ciekawa wszelkich istot.
OdpowiedzUsuńW przypadku punktu drugiego, z pewnością walka byłaby nierówna. Rzuciłabym się na banany i zrobiła różową miazgę. Lubię banany...
Czwórka - to proste: CZEKOLADA XD
W ósemce link nie działa. A tak na marginesie, znałam osobę, która czytała absolutnie wszystko co wydałam w internecie. Zapisywała na dysku, szpiegowała, nawet po usunięciu wszystkich kont, gdy po pół roku (w razie czego) założyłam cały swój wirtualny świat na nowo pod innymi adresami i niecharakterystycznymi dla mnie ksywkami, i tak mnie znajdowała i dalej czytała i... kopiowała wszystko na swój dysk.
To nie było fajne.
9. Dlatego już nie piszę w internecie, ponieważ moje teksty znajdywałam już na cudzych stronach i to mało fajne. Teraz piszę do szuflady z zamiarem legalnego i oficjalnego wydania książki do księgarni przez legalne, prawdziwe wydawnictwo, z czego już nikt mnie nie okradnie.
10. O ironio... tak się składa, że to mi się przydarzyło. Cóż, usiłuję się nauczyć tego języka. ;]
11. Poczułam właśnie silną emocję na to pytanie XD
Moja pierwsza reakcja - zapytałabym, czy mam już schizofrenię i próbowałabym sobie udowodnić, że on jest prawdziwy.
jednak co do tożsamości, nie miałabym żadnych wątpliwości. Chyba bym go uściskała... Mam taką ulubiona postać, w którą jestem wpatrzona jak w obrazek, mam obsesję.
Też myślałam o czekoladzie, ale na dłuższą metę chyba bym nie pociągnęła, potrzebuję czegoś wytrawnego;)
UsuńTeraz link już jest:) A wszystkie części cyklu są dostępne w zakładce Opowiadalnia.
Rzeczywiście - to nie było fajne. Kradzież cudzej pracy to przestępstwo. Przykro mi, że zdarzyła Ci się taka sytuacja, naprawdę współczuję.
W takim razie czekam na wydaną książkę:)
Gdyby moja nauczycielka okazała się być Wilkołakiem, to bym się cieszył, gdyż miałbym pretekst, by ją zestrzelić... BUAHAHAHAHA!
OdpowiedzUsuńHm, chyba nie chciałabym być Twoją nauczycielką...
UsuńOj nie chciałabyś, oj nie :P
UsuńJeszcze nie widziałam tak kreatywnych pytań i na dodatek tak zabawnych odpowiedzi! :) To z tym wyjadaniem słodyczy zamiast zrobieniem sobie normalnego jedzenia - soooo true :)
OdpowiedzUsuńZacne pytania i odpowiedzi, jak wiadomo, równie zacne. :D
OdpowiedzUsuńPolu, cóż za mordercze zapędy w Tobie drzemią: najpierw te banany, trzaskanie ludzi książkami po głowach, rękami po twarzach, kapciami, gdy przybywają z pokojową wizytą... Nono! Ale trochę ratujesz swój honor, broniąc praw wilkołaków. Każdy ma prawo być sobą. *chlip*
Fajnie, że się tak z ziomami wymieniacie tymi tekstami. To taka fajna wizja Was jako takiego małego literackiego towarzystwa, dyskutującego o swoich pracach.
O, zawsze lubiłam Pumped Up Kicks za radosną melodyjkę skonfrontowaną z mało radosnym tekstem. Zacny zabieg.
Nogą szastam, kłaniam się uniżenie, rączki całuję
- B.
Heh, jak na to tak spojrzę, to rzeczywiście te odpowiedzi malują raczej mało pokojowy obraz mojej osoby :D
UsuńZabieg w Pumped Up Kicks jest przezacny, uwielbiam tę piosenkę (i cover w wykonaniu Madofako również). Podobną rzecz robi Twenty One Pilots, na przykład w ,,Migraine". Raczej pozytywna, wpadająca w ucho melodia, a tekst przeraźliwie smutny. I niesamowity. Polecam bardzo :)
Kłaniam się w pas!
Wyobraziłam sobie mojego nauczyciela geografii jako wilkołaka... Dosyć zabawne wyobrażenie :D
OdpowiedzUsuńGdyby nic nie zostało do zrobienia, nudziłabym się. Pewnie wymyśliłabym sobie coś do roboty :D
Moja reakcja dotycząca poznania osoby czytającej moje opowiadania (nawet bloga) byłaby taka sama.
Pozdrawiam
Tutti
O tak, kiedyś bym się z tego śmiał, ale niedawno na własnej skórze doświadczyłem wybawienia z opresji twórczej przy pomocy LBA xD
OdpowiedzUsuńSprytnie wybrnęłaś z sałatką. No i bardzo obrazotwórczo, ale i prawdziwie podsumowałaś amerykańskie kino katastroficzne! ;) A jakby nauczyciel okazał się wilkołakiem, to mogłabyś naprawdę założyć Instytut! <3
Pozdrówki, wpadnę na kolejną część Sabinki! ;)
Jakie świetne pytania! I odpowiedzi ^^
OdpowiedzUsuńGdybym ja się dowiedziała, że mój nauczyciel jest wilkołakiem to zaczęłabym go prześladować, bo chciałabym wiedzieć wszystko - jak to jest, co się czuje podczas zmiany i w ogóle :D
A z tą sałatką to całkiem dobry pomysł - lubię obie wersje, które przedstawiłaś :D
Nosi Cię, nosi. Nie ma co ukrywać ;D Ale jednak mnie coraz mniej fascynuje to całe LBA, ile można? To jest wszędzie! A wystarczy chwila, żeby znaleźć coś ciekawszego. Wybrnęłaś jednak tymi pytaniami. Raz, że te są oryginalne, a dwa, że Twoje odpowiedzi też mają urok :) Nie wiem jakie smutne byłoby zycie, gdybym musiała jeść wiecznie to samo :(
OdpowiedzUsuńWilkołaksizm xD Mnie ta sytuacja by ciekawiła, bym się tym "jarała". Wiem, dziwne, ale... Za dużo książek. XD Najbardziej rozśmieszyła mnie ostatnia odpowiedź. :D Niby by się chciało, żeby jakaś postać się zjawiła w realu, a z drugiej... Sama nie wiem, jakbym się zachowała. ;)
OdpowiedzUsuńfajne odpowiedzi :) miłego dnia Kochaniutka! :*
OdpowiedzUsuń