piątek, 14 października 2016

Mój nauczyciel jest wilkołakiem


Jest i ono.
Piękne i niebezpieczne. Jedno z najbardziej powszechnych zjawisk w blogosferze. Wybawia pozbawionych weny blogerów, a jego znak to liczba jedenaście...
(Tak, trochę mnie nosi)
Przed państwem Liebster Blog Award, czyli jedenaście pytań od osoby nominującej. Za wyróżnienie pięknie dziękuję Biance z Zakręconego Życia Huncwotów. 


1.    Co zrobiłabyś, gdyby twój nauczyciel okazał się wilkołakiem?

 Podejrzewam, że trochę bym się zdziwiła. Tak trochę bardzo nawet.
Z pewnym trudem przychodzi mi wyobrażenie sobie na przykład mojego nauczyciela geografii hasającego po lasach albo historyka szczerzącego zakrwawione kły...
Nie, stop. Wyobrażam to sobie.
I chyba nie chciałam tego widzieć. 
Ale widok byłby ciekawy. Zaiste.
...
W każdym razie, chyba bym to zaakceptowała. Uważam się za bardzo tolerancyjną osobę, więc jeśli nauczyciel w swojej drugiej postaci nie chciałby mnie pożreć albo zmienić w pobratymca, to absolutnie aprobuję, niech będzie sobą i tak dalej. Jestem przeciwko dyskryminacji wilkołaków. Precz z wilkołaksizmem!


2.    Co byś zrobiła, gdyby napadła cię banda różowych bananów?

 Zabiłabym je wszystkie i zrobiła różowe ciasto. 
#polakiler #wsumietonawetnieumiempiecciast


3.    Co byś zrobiła, gdyby okazało się, że twojemu przyjacielowi nie podoba się twoje opowiadanie?

 Miałam już taką sytuację. Pewnie, nic przyjemnego, ale również nic tragicznego.
No dobra, jest to przykre. Nawet bardzo. Na opinii osób mi bliskich zależy mi najbardziej. Regularnie wysyłam opowiadania moim przyjaciółkom i ich zdanie jest dla mnie bardzo, ale to bardzo ważne. Mamy taki, nazwijmy to, układ, że przesyłamy sobie swoje teksty i zawsze możemy liczyć na obiektywną, szczerą opinię. To bezcenne, naprawdę. Wiem, że uzyskam ciepłe, ale zawsze szczere słowa, z ust osób, do których mam ogromne zaufanie. Krytyka przyjaciół jest niesamowicie pomocna, coś o tym wiem. Wspólne tworzenie tekstów z dziewczynami, wzajemne wysyłanie sobie opowiadań i dostawanie recenzji niesamowicie ukształtowało mój warsztat.
Kiedyś krytyka bardzo mnie bolała, teraz na szczęście rozumiem, że to nieodłączny i niezwykle ważny element tworzenia oraz pokazywania swoich utworów światu. Dlatego przyjmuję negatywne opinie, analizuję je i zastanawiam się, z czym się zgadzam i co mogę zmienić.  


4.    Co wybrałabyś, gdyby ktoś kazał ci jeść jedną rzecz przez całe swoje życie?

Co za koszmar... staram się jeść bardzo różnorodnie i perspektywa spożywania jednej rzeczy do końca życia napawa mnie zgrozą.
Chyba wybiorę jakąś sałatkę, bo można tam wsadzić dużo produktów. Na przykład rukolę z czosnkiem, oliwą, serem feta i pomidorami. Albo sałatkę z kurczakiem i brokułami. Nie brzmi tak źle nawet.
Do sałatki można władować dużo dobrego, żeby nie zabrakło składników odżywczych.  I warzywa, i ser, i jakiś sos, może nawet owoce...


5.    Co zrobiłabyś, gdyby nic nie pozostało do zrobienia?
  
Beztrosko padłabym na kanapę z książką, herbatą, paczką czipsów i laptopem pod ręką. I może w końcu nie miałabym z tyłu głowy tego nieznośnego ,,czy na pewno wszystko zrobiłam?".
O tak.


6.    Co zrobiłabyś, gdyby świat się walił?
  
Znalazłabym moich bliskich, a potem wraz z nimi ukryłabym się pod jakimś stołem, żeby ochronić się przed odłamkami. Może trochę głupie, skoro i tak świat się wali i wszyscy zginiemy, wiem, ale z drugiej strony, co mam zrobić? Ruszyć sportowym autem, zręcznie omijając wszystkie szczeliny w pękającej ziemi i uratować wszystkich? Obawiam się, że nie nadaję się na bohaterkę amerykańskiego filmu.


7.    Co zrobiłabyś, gdyby w lodówce nie było niczego do jedzenia, a ty byłabyś przeraźliwie głodna?
 Co powinnam zrobić: pójść do sklepu i kupić sobie jakąś bułkę, owoc, obiad, czy cokolwiek.
Co naprawdę bym zrobiła: dorwałabym się do szafki ze słodyczami. 


8.    Co zrobiłabyś, gdybyś poznała nowego człowieka i okazałoby się, że on regularnie czyta twoje opowiadanie?

 Chyba umarłabym z ekscytacji i radości.
No bo... o rany! To takie niesamowite! Ktoś stale czyta moje wypociny i spotykam go w prawdziwym życiu! To naprawdę świetne.
Oczywiście dałabym wyraz swojemu entuzjazmowi i na żywo zapytałabym, jak mu się podobało. 
A on wtedy powiedziałby, że w sumie to wcale, tylko po prostu mu się nudzi, dlatego czyta.
Aż wyobraziłam sobie własną minę. Heh. 
 No dobra, dobra, żartuję.  Moja odwieczna skłonność do przewidywania wszystkich scenariuszy się włączyła po prostu. 
Wracając: to naprawdę brzmi ekscytująco!

Przy okazji - jeśli ktoś jest zainteresowany, to kolejna część Cyklu Słowiańskiego (vel Sabinkowego Uniwersum - pierwsza część o tutaj), właśnie się pisze. I chyba nawet dłuższa niż zwykle będzie.


9.    Co zrobiłabyś, gdyby ktoś próbował ci ukraść książkę?
  
Trzasnęłabym go tą książką po głowie.
Okej, ta odpowiedź nawet dla mnie brzmiała upiornie. 


10. Co zrobiłabyś, gdybyś utknęła w jakiejś wsi na końcu świata, nie znałabyś języka, nikt nie mówiłby po angielsku i chciałbyś poprosić o jedzenie?

 Użyłabym zamaszystej gestykulacji. Nieskromnie powiem, że jestem w tym dobra. Poświadczą wszyscy, którzy dostali ode mnie w twarz w trakcie ognistych przemów.
No bo hej. Ja nie mogę mówić o ekscytujących rzeczach bez podkreślania słów odpowiednimi gestami! 
Dlatego chyba jakoś bym się dogadała. Odpowiednią gestykulacją, tonem głosu i tak dalej.  A jakby i to zawiodło, to spróbowałabym narysować, czego chcę. Chociaż obawiam się, że to jeszcze bardziej zdezorientowałoby biednych tubylców, bo moje umiejętności rysownicze... 
Khem. Ekem. Ekhemkhemkhem.
 Podejrzewam jednak, że głód wyparłby ze mnie wszelkie zażenowanie i bez oporów oddałabym się próbie niewerbalnej komunikacji.



11. Co zrobiłabyś, gdyby w twoim domu pojawił się bohater twojej ulubionej książki?
  
Tak szczerze?
Prawdopodobnie moja pierwsza reakcją byłaby panika, wrzask, rzucenie w niego kapciem i piskliwe ,,Jak tu wszedłeś?!".
A najpewniej wszystko na raz.
No hej - jak mam zareagować, gdy nagle pojawia się przede mną obcy człowiek i nie mam pojęcia, czy to włamywacz, kosmita, czy jeszcze kto?
Później, po wyjaśnieniach i ujawnieniu tożsamości, pewnie bardzo chętnie wdałabym się z nim w dyskusję i zasypałabym go gradem pytań.
Pytanie tylko, czy on by wciąż chciał.   



14 komentarzy:

  1. A propos punktu pierwszego, taki wilkołak miałby przerąbane, gdybym się o nim dowiedziała. 1000 pytań do, a i na tym nie koniec... tak jestem ciekawa wszelkich istot.

    W przypadku punktu drugiego, z pewnością walka byłaby nierówna. Rzuciłabym się na banany i zrobiła różową miazgę. Lubię banany...

    Czwórka - to proste: CZEKOLADA XD

    W ósemce link nie działa. A tak na marginesie, znałam osobę, która czytała absolutnie wszystko co wydałam w internecie. Zapisywała na dysku, szpiegowała, nawet po usunięciu wszystkich kont, gdy po pół roku (w razie czego) założyłam cały swój wirtualny świat na nowo pod innymi adresami i niecharakterystycznymi dla mnie ksywkami, i tak mnie znajdowała i dalej czytała i... kopiowała wszystko na swój dysk.
    To nie było fajne.

    9. Dlatego już nie piszę w internecie, ponieważ moje teksty znajdywałam już na cudzych stronach i to mało fajne. Teraz piszę do szuflady z zamiarem legalnego i oficjalnego wydania książki do księgarni przez legalne, prawdziwe wydawnictwo, z czego już nikt mnie nie okradnie.

    10. O ironio... tak się składa, że to mi się przydarzyło. Cóż, usiłuję się nauczyć tego języka. ;]

    11. Poczułam właśnie silną emocję na to pytanie XD
    Moja pierwsza reakcja - zapytałabym, czy mam już schizofrenię i próbowałabym sobie udowodnić, że on jest prawdziwy.
    jednak co do tożsamości, nie miałabym żadnych wątpliwości. Chyba bym go uściskała... Mam taką ulubiona postać, w którą jestem wpatrzona jak w obrazek, mam obsesję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o czekoladzie, ale na dłuższą metę chyba bym nie pociągnęła, potrzebuję czegoś wytrawnego;)
      Teraz link już jest:) A wszystkie części cyklu są dostępne w zakładce Opowiadalnia.
      Rzeczywiście - to nie było fajne. Kradzież cudzej pracy to przestępstwo. Przykro mi, że zdarzyła Ci się taka sytuacja, naprawdę współczuję.
      W takim razie czekam na wydaną książkę:)

      Usuń
  2. Gdyby moja nauczycielka okazała się być Wilkołakiem, to bym się cieszył, gdyż miałbym pretekst, by ją zestrzelić... BUAHAHAHAHA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, chyba nie chciałabym być Twoją nauczycielką...

      Usuń
    2. Oj nie chciałabyś, oj nie :P

      Usuń
  3. Jeszcze nie widziałam tak kreatywnych pytań i na dodatek tak zabawnych odpowiedzi! :) To z tym wyjadaniem słodyczy zamiast zrobieniem sobie normalnego jedzenia - soooo true :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacne pytania i odpowiedzi, jak wiadomo, równie zacne. :D
    Polu, cóż za mordercze zapędy w Tobie drzemią: najpierw te banany, trzaskanie ludzi książkami po głowach, rękami po twarzach, kapciami, gdy przybywają z pokojową wizytą... Nono! Ale trochę ratujesz swój honor, broniąc praw wilkołaków. Każdy ma prawo być sobą. *chlip*
    Fajnie, że się tak z ziomami wymieniacie tymi tekstami. To taka fajna wizja Was jako takiego małego literackiego towarzystwa, dyskutującego o swoich pracach.
    O, zawsze lubiłam Pumped Up Kicks za radosną melodyjkę skonfrontowaną z mało radosnym tekstem. Zacny zabieg.
    Nogą szastam, kłaniam się uniżenie, rączki całuję
    - B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, jak na to tak spojrzę, to rzeczywiście te odpowiedzi malują raczej mało pokojowy obraz mojej osoby :D
      Zabieg w Pumped Up Kicks jest przezacny, uwielbiam tę piosenkę (i cover w wykonaniu Madofako również). Podobną rzecz robi Twenty One Pilots, na przykład w ,,Migraine". Raczej pozytywna, wpadająca w ucho melodia, a tekst przeraźliwie smutny. I niesamowity. Polecam bardzo :)
      Kłaniam się w pas!

      Usuń
  5. Wyobraziłam sobie mojego nauczyciela geografii jako wilkołaka... Dosyć zabawne wyobrażenie :D
    Gdyby nic nie zostało do zrobienia, nudziłabym się. Pewnie wymyśliłabym sobie coś do roboty :D
    Moja reakcja dotycząca poznania osoby czytającej moje opowiadania (nawet bloga) byłaby taka sama.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, kiedyś bym się z tego śmiał, ale niedawno na własnej skórze doświadczyłem wybawienia z opresji twórczej przy pomocy LBA xD

    Sprytnie wybrnęłaś z sałatką. No i bardzo obrazotwórczo, ale i prawdziwie podsumowałaś amerykańskie kino katastroficzne! ;) A jakby nauczyciel okazał się wilkołakiem, to mogłabyś naprawdę założyć Instytut! <3

    Pozdrówki, wpadnę na kolejną część Sabinki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie świetne pytania! I odpowiedzi ^^
    Gdybym ja się dowiedziała, że mój nauczyciel jest wilkołakiem to zaczęłabym go prześladować, bo chciałabym wiedzieć wszystko - jak to jest, co się czuje podczas zmiany i w ogóle :D
    A z tą sałatką to całkiem dobry pomysł - lubię obie wersje, które przedstawiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nosi Cię, nosi. Nie ma co ukrywać ;D Ale jednak mnie coraz mniej fascynuje to całe LBA, ile można? To jest wszędzie! A wystarczy chwila, żeby znaleźć coś ciekawszego. Wybrnęłaś jednak tymi pytaniami. Raz, że te są oryginalne, a dwa, że Twoje odpowiedzi też mają urok :) Nie wiem jakie smutne byłoby zycie, gdybym musiała jeść wiecznie to samo :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Wilkołaksizm xD Mnie ta sytuacja by ciekawiła, bym się tym "jarała". Wiem, dziwne, ale... Za dużo książek. XD Najbardziej rozśmieszyła mnie ostatnia odpowiedź. :D Niby by się chciało, żeby jakaś postać się zjawiła w realu, a z drugiej... Sama nie wiem, jakbym się zachowała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajne odpowiedzi :) miłego dnia Kochaniutka! :*

    OdpowiedzUsuń