niedziela, 21 sierpnia 2016

Aha, miał być jeden, czyli nieśmiertelne LBA

Nieśmiertelne, niepokonane, niezniszczalne i wszechobecne...
Nie, nie jest to zapowiedź mrocznego filmu, a chyba najbardziej znanej zabawy blogowej - Liebster Blog Award. Dla niewtajemniczonych: polega to na odpowiadaniu na jedenaście pytań, które zadała Ci osoba nominująca. Tym razem nominacje od dwóch osób, mianowicie Gabsone nene i Positive Smile.
A więc zacznijmy!

 


Pytania od Gabsone nene 


1. Do jakich czasów chciałabyś/chciałbyś cofnąć się w czasie? 

Bardzo chciałabym przenieść się Anglii XIX wieku. Zarówno pierwszej (bo siostry Brontë i Jane Austen!), jak i drugiej połowy (bo epoka wiktoriańska i Oscar Wilde!). Bale, herbatki, pociągi parowe, posiadłości otoczone wrzosowiskami... chciałabym zobaczyć, jak wyglądał ten niesamowity świat.
Ciekawa byłaby również wizyta w Stanach Zjednoczonych lat czterdziestych i pięćdziesiątych, może częściowo dlatego, że bardzo podoba mi się moda z tamtego okresu. No i lata dwudzieste, jazz... też nie pogardzę!
Ale zdecydowanie byłyby to wycieczki na parę dni, w żadnym wypadku nie mogłabym tam zostać na zawsze.

 2. Gdybyś mógł/a wybrać sobie magiczne moce- jakie by one były?

Latanie! Zawsze marzyłam, żeby szybować w obłokach (chociaż z moim szczęściem zaraz wpadłabym na jakiś samolot).
Telekineza też nie byłaby taka zła (w końcu w trakcie czytania nie musiałabym wstawać po, dajmy na to, szklankę wody albo aby zamknąć drzwi po kocie, który wędruje po całym domu).   Monika podsunęła mi też ostatnio pomysł na moc uzdrawiania. To byłoby coś!

3. Jakie trzy przedmioty zabrałabyś na bezludną wyspę?

1.) Wielki, ogromny, monstrualny baniak z wodą (picie to podstawa!)
2.) Regał z książkami, na którym będą leżały jeszcze laptop, zeszyt, zapas długopisów i słuchawki. To jedna rzecz, tak? Regał jest jeden, tak? No. 
3.) Telefon, żeby zadzwonić po kogoś, kto dowiezie mi resztę rzeczy

4. Jak widzisz się, co będziesz robiła za dwa dni, dwa tygodnie, dwa lata, dwadzieścia lat? 

Dwa dni - desperacko próbowała korzystać z ostatnich dni wakacji (patrz: spędzała całe dnie przy książce/komputerze).
Dwa tygodnie - wciąż nie dowierzała w to, że to już koniec wolności.
Dwa lata - nie dowierzała w to, że to już koniec wakacji, ale tym razem w liceum.
Dwadzieścia lat - mam nadzieję, że realizowała się w wymarzonym zawodzie i spełniała marzenia w otoczeniu bliskich.  

5. Skąd wziął się pomysł na twój nick?
Nick to moje prawdziwe imię.
No czyż ja nie jestem kreatywna? 

6. Jaką kreskówkę z dzieciństwa najlepiej wspominasz?
Uwielbiałam Clifforda, wiecie, tego wielkiego, czerwonego psa. I Franklina. Ach, jak ja kochałam Franklina! To od książeczek o tym małym żółwiu rozpoczęła się moja przygoda z czytaniem. 
Ale jedną z moich absolutnie ukochanych kreskówek był film ,,Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie". Mogłam to oglądać non stop!
Aha, jedna miała być? 

7. Ulubiony smak lodów?

Uwielbiam wszelkiego rodzaju sorbety, zwłaszcza cytrynowy, mango i malinowy. We Włoszech jadłam też pyszne lody czekoladowe - ale nie takie, jakie mamy tutaj, czyli bardziej kakaowe. Tamte były w smaku prawdziwej, głębokiej, gorzkiej czekolady. Jeszcze z dodatkiem pomarańczy. Arcydzieło. 

8. Najbardziej zawstydzająca chwila w twoim życiu?

Ach, było ich tak wiele... pozwólcie, że oszczędzę sobie takich najbardziej krępujących, które wywołują u mnie cringe attack (polecam filmik Dana). Stosunkowo świeża: jechałam na rowerze i jadący obok mnie tata powiedział ,,uważaj, będą cię wymijać".
Co zrobiła Pola?
Skręciła prosto w stronę, z której, jak się okazało, jechali rowerzyści.
Na szczęście nic się nie stało, ale było blisko.
Nie ogarniam życia, okej?

9. Kierujesz się w życiu jakimś mottem? Jakim? 

Raczej nie posiadam jednego motta.

10. Ulubiony cytat? 

Ostatnio chyba ,,Bo gdy się trzyma fason, to się nawet pada z klasą"- to wers piosenki ,,Niestety trzeba mieć ambicję". Niby nic, a cytat trafił do mnie niesamowicie. Staram to sobie powtarzać w chwilach porażek.
Uwielbiam również słowa Oscara Wilde'a- ,,Bądź sobą, wszyscy inni są już zajęci". To teoretycznie mogłoby być moje motto. Tego samego autora urzekło mnie ,,Mając wolność, kwiaty, książki i księżyc, któż nie byłby w pełni szczęśliwy?". 
Ostatnio bardzo spodobało mi się również ,,Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków" (Jonathan Carroll). 
Z biblijnych urzekają mnie ,,Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj", ,,Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń" i ,,Miłuj bliźniego swego jak siebie samego". Takie proste, a takie piękne. 
Z tych mniej motywujących lubię ,,Im dokładniej poznaję świat, tym bardziej jestem nim zdegustowana" (Jane Austen) oraz... no, niech będzie: ,,Nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość do jedzenia" (George Bernard Shaw).
Aha, to miał być jeden? 

11. Co lubisz w blogowaniu?

Chyba już odpowiadałam na to pytanie kiedyś... uwielbiam dzielenie się pasjami, obsesjami, myślami i twórczością, rozwijanie się w pisaniu i spotykanie fantastycznych ludzi o ciekawych zainteresowaniach.

Pytania od Positive Smile


1. Co twoim zdaniem znalazłabyś/znalazłbyś w Krainie Bezsensu?  (wymyślone, przez koleżankę :P)

Sporo elementów rodem z Krainy Czarów - gadające stworzenia, absurdalne konwersacje, sytuacje bez wyjścia i niekończąca się groteska.
Ale w sumie pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to kolorowe słonie.
Nie pytajcie czemu, nie mam pojęcia. 

2. Każdy człowiek kreuje w swojej wyobraźni różne miejsca, do których ucieka kiedy ma gorsze dni, abo po prostu dla przyjemności, ponieważ tak mu się tam podoba. Jak wygląda twoje miejsce i co można w nim spotkać?

Od zawsze tworzę opowieści w głowie. Mnóstwo, mnóstwo opowieści. I to właśnie do nich uciekam. W moim bezpiecznym miejscu z wyobraźni można spotkać zastępy bohaterów, istot, światów, wątków, fabuł, emocji, dramatycznych i zabawnych historii, dialogów...  
Właściwie od małego uciekam w fikcję, w swoje własne historie. Czuję się tam bezpieczna, a jednocześnie sprawia mi to wielką przyjemność, to taka moja ucieczka od prawdziwego świata i jego problemów, ale równocześnie nieodłączny element życia. Czasem jednak tracę kontakt z rzeczywistością, za bardzo zatapiam się w tym świecie wyobraźni.

3. Które trójkąty miłosne z książek są twoimi ulubionymi?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie przepadam za wątkiem trójkącików. Jedynym trójkątem, który całkiem przypadł mi do gustu był ten z ,,Diabelskich maszyn", czyli Tessa- Will/Jem. Pisząc: przypadł mi do gustu, mam na myśli to, że wszyscy jego członkowie byli naprawdę fajnymi postaciami (chociaż Will w kilku momentach doprowadzał mnie do szału- taki typowy Mroczny Przystojniak, ale miał naprawdę fajne poczucie humoru). Na pewnym etapie historii nawet nie bardzo nawet wiedziałam, kto powinien być z protagonistką, oboje mi pasowali do roli jej chłopaka.
Nie podobało mi się jednak to, że znowu wpychane jest to okropne przesłanie: to okej, że jesteś zakochana w dwóch facetach na raz. Ba, oni nawet o tym wiedzą i akceptują, bo przecież wszyscy tak się nawzajem kochają, że chcą dla siebie jak najlepiej. I jeszcze to z cyklu: ,,Podobno nie można kochać wielu chłopaków na raz, ale przecież nasze relacje są taaakie wyjątkowe i piękne, i na całe życie [w wieku nastoletnim, pozdrawiam]! Nie jesteśmy jak zwykli, nudni ludzie, którzy zakochują się tylko w jednej osobie, ja kocham obu tak samo i to jest prawdziwa miłość!".
Sory, ale nie.
Czy tylko mi wydaje się to niezdrowe i toksyczne, a nie romantyczne? Może nie znam się na miłości, nigdy nie byłam w żadnym związku, ale kurde, no. Znaczy, rozumiem: można być zauroczonym dwoma osobami na raz. Trudna sytuacja. Ale na litość boską, trzeba się w końcu zdecydować. 
Wiem, jest coś takiego jak bigamia - niemal zawsze to jednak nie jest ten przypadek, dziewczyna nie chce być z obydwoma, chce być z jednym chłopakiem, ale nie wie z którym, więc się miota między tym a tym, łamiąc serca i raniąc ich uczucia, ale oni to cierpliwie znoszą i czekają, aż łaskawie wybierze. Nie chciałabym, żeby wybranek mojego serca kochał jeszcze inną i mówił mi, że nie wie, kogo wybrać, bo przecież obie jesteśmy takie super. Więc on się trochę pomiota między jedną a drugą a potem wybierze, okej?
Nie, nie okej. Dla mnie to zwyczajnie nieuczciwe. Dlatego tak nie lubię większości wątków z trójkątami. 
Jak to jest, że zawsze najbardziej rozpisuję się na tematy, które mnie irytują?

4. Masz ulubionego piosenkarza, piosenkarkę albo zespół? Jak tak, to opowiedz kto nim jest.

Wielokrotnie pisałam o mojej ulubionej muzyce, tym razem więc poświęcę całą odpowiedź jednemu zespołowi, który mnie ostatnio zauroczył i jest to Twenty One Pilots. Niedawno dostałam ich album ,,Blurryface" i nie mogę przestać go słuchać. Grupę tworzą wokalista, Tyler Joseph oraz perkusista, Josh Dun. Grają muzykę alternatywną, trochę hip hop, trochę rock, trochę indie, trochę pop. Trudno ich określić i to mi się bardzo podoba. Uwielbiam wokal Tylera Josepha, uwielbiam muzykę, uwielbiam teksty, podoba mi się też ich nietypowy wygląd. Coś niesamowitego!

5. Opowiedz o swoim ulubionym filmie. Dlaczego tak bardzo Ci się podoba i czy polecasz go wszystkim, czy masz zastrzeżenia?

Z tymi ulubionymi filmami to tak trochę dziwnie, bo niby mam, a nie mam. 
Tak, to brzmiało sensownie. 
Po prostu nie potrafię wybrać tego jednego, tego ukochanego filmu. Chyba po prostu na takowy jeszcze nie trafiłam. Przykra sprawa. 
Wciąż pamiętam, jak bardzo mi się podobał i jak bardzo płakałam na ,,Za wszelką cenę". Ten film jest okropny. Wspaniały i okropny.
Nie oglądajcie, jeśli nie lubicie płakać na filmach.
Ze świeżych zachwytów, byłam w kinie na ,,Boskiej Florence" i kurde. Ten film jest przezacny. Polecam bardzo, bardzo. Po pierwsze, jest przezabawny. Po drugie, jest bardzo wzruszający. Po trzecie, w duecie grają Meryl Streep i Hugh Grant - klasa sama w sobie. Po czwarte, akcja toczy się w latach czterdziestych, więc mamy świetne stroje i wnętrza. Po piąte, pojawiają się dwie postaci drugoplanowe, które są zachwycająco zabawne i wyraziste. Cudeńko.
Bardzo lubię animacje, więc polecam ,,Zwierzogród", ,,Strażników marzeń", ,,Anastazję", ,,Mulan", ,,Herkulesa"...
Chyba, że nie lubicie animacji. No to wtedy nie polecam.

EDIT: Właśnie obejrzałam ,,Życie jest piękne". Brak mi słów. Ten film to arcydzieło. Dawno nie widziałam czegoś takiego. O kurde. Nie mogę się pozbierać. 

6. Pies czy kot?

 Zdecydowanie kot. Koty to najpiękniejsze, najmądrzejsze, najbardziej charakterne i kochane stworzenia świata, które doskonale o tym wiedzą.

7. Co myślisz o fanfikach na temat celebrytów?

Nie czytam, nie znam się. Jak ktoś lubi, to spoko, fajnie, ale mnie w ogóle to nie kręci. W ogóle od fan-fiction (a kiedyś uczestniczyłam w tworzeniu jednego!) wolę opowiadania osadzone w oryginalnych uniwersach i z oryginalnymi postaciami. Chociaż zdarzają się fajne opowiadania fanowskie, więc nie mówię nie.
 
8. Czy przytrafiło Ci się kiedyś coś strasznego? Jak tak, to opowiedz, co to było.

Ostatnio na mojej ścianie siedział owad. Wielki owad.
Zostać tam oczywiście nie mógł, więc zawołałam tatę, żeby delikwenta zamordował (nie ma to jak zatrudniać kogoś do brudnej roboty). Tata wykazał się większym miłosierdziem niż ja i wziął stworzenie w chusteczkę, a następnie wyrzucił przez otwarte okno.
Gdy wróciliśmy do ściany, owad wciąż siedział w tym samym miejscu.



 A tak serio, raz prawie przytrzasnęły mnie drzwi metra w Warszawie (nie wiedziałam, że nie otwierają się automatycznie!).


9. Nie licząc Stanów Zjednoczonych (ponieważ każdy by to wybrał), do jakiego kraju chciałabyś najbardziej pojechać? Odwiedzić na kilka dni, miesięcy czy zamieszkać na stałe?

 Moim największym marzeniem jest podróż do Anglii i Japonii. Poza tym na liście marzeń są głównie miasta, a nie całe państwa. Na przykład Amsterdam, Budapeszt, Sewilla... Nie mam jednak kraju, w którym chciałabym zamieszkać na stałe, a przynajmniej w takowym jeszcze nie byłam.


10. Masz piętnaście minut na przeprowadzenie wywiadu ze swoją ulubioną postacią fikcyjną. Co chciałabyś/chciałbyś od niej usłyszeć? Jakie zadałabyś/zadałbyś pytania? 

Tylko jedno.
Ożenisz się ze mną?
Zadałabym je Leonowi Valdezowi, Dymitrowi z ,,Anastazji", Weresowi z ,,Wiernych wrogów" i całej rzeszy innych postaci. Przecież któryś w końcu by się zgodził, prawda?
Prawda?
A tak serio, to pewnie pytałabym o przeszłość, o jakieś sekrety, o rzeczy, których nie znalazłam w książkach... nie wiem, którą postać wybrać, może właśnie wyżej wymienionych panów? Może Wolhę Redną? Może Szelenę, również z książek pani Gromyko? A może Lizzy Bennet (,,Duma i uprzedzenie) czy Linh Cinder (,,Saga księżycowa")? 


11. Masz szansę na spełnienie jednego swojego marzenia. Wybierasz...?

Wybieram, żeby ludzie się tak bardzo nie nienawidzili. Żeby zapanował ten słynny z wyborów miss ,,pokój na świecie". Żeby ludzie nie mordowali się i nie krzywdzili nawzajem.  Żeby wyciągali rękę do drugiej osoby, pomagali sobie.
Wiem, brzmi to banalnie, sztucznie i tak dalej. Ale serio, skoro mam szansę spełnienia marzenia ot tak, to wybieram właśnie to.
 Na marzenia typu wydanie własnej książki mam wpływ, są realne i nie potrzebuję dobrej wróżki. Mogę to osiągnąć własną pasją i determinacją.
 A w obliczu tego typu rzeczy jestem bezradna. To jedno z moich najbardziej nierealnych marzeń, więc gdy ktoś daje mi szansę na jego spełnienie, to mój wybór jest taki.


Nie nominuję nikogo, bo nie chce mi się wymyślać pytań. 
Taka jestem zła. 

Mam pytanie: czy Wam też świruje czcionka? Bo u mnie bywa tak, że w edytorze jest taka, jaka powinna być, ale poza nim to jakieś szaleństwo, normalna zmienia się w małą, największa magicznie staje się normalną... ktoś mógłby mnie oświecić, z czego to wynika i jak można temu zapobiec (nie licząc kopiowania do Worda i tam opanowania dzikiej czcionki)? 

Trzymajcie się ciepło!
P. 

No błagam, czy ten cover nie jest po prostu, jak to mawia Bukwa, epicki?

8 komentarzy:

  1. XIX wieczna Anglia... To byłaby nie zapomniana podróż w czasie. Hahahaha, myślę, że ja również będę spędzała końcówkę wakacji, tak jak Ty. A potem pytanie: już koniec wakacji? xD "Franklin" to też bajka mojego dzieciństwa. :D Cieszę się, że nie jestem sama ze światem wyobraźni/opowiadań w głowie. Piąteczka! Moim ulubionym i jedynym (tak jak u ciebie) trójkątem też jest Jem-Tessa-Will, chociaż nie podoba mi się rozwiązanie tego wątku. Twoje życzenie wcale nie takie głupie i banalne. Jedne z tych życzeń, które niestety nigdy się nie spełnią. :-/ A czcionka jest okej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Cię za ten wywód na temat miłości w "Diabelskich Maszynach". Jednak nie tylko ja odnosiłam takie wrażenie. Rzygałam już Jace'm, a tu nagle okazuje się, że Will to jego klon. Zabijcie mnie proszę. O ile dla Will'a przeznaczona była jedna cała strona pochwał, tak Jamesowi przypadały dwa, ale wyjątkowo puste zdania. Fabuła też zaczęła się w trzecim robić taka "na odwal się", bo przecież związek Will+Tessa (kurczę, aż chwili potrzebowałam by przypomnieć sobie, jak miała na imię) jest ważniejszy. Miałam wrażenie, że autorka powiedziała sobie "w końcu uwolniłam się od tego zasranego Jema". :'D

    P.S. Pamiętasz mnie jeszcze? ;z;

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwiedzenie epoki wiktoriańskiej na pewno by było ciekawym doświadczeniem, ale tak samo jak ty, nie chciałabym tam zostać na zawsze. W sprawie trójkącików mam takie samo zdani jak ty. Można się w dwóch osobach zauroczyć, ale przecież trzeba sie w końcu na coś zdecydować i wybrać kogo się kocha. Argumenty typu "no przecież mogę być z dwoma w związku" do mnie w ogóle nie przemawiają. Również chciałabym pojechać do Japonii i ja zobaczyć. Myślę, że to na prawde ciekawy kraj.
    Z czcionką czasem też się zdarza, że mam problemy, ale najczęściej jest to tym spowodowane, że zmieniam czcionkę w edytorze. Jeśli jej nie zmienię, tylko piszę jak leci, jest ok. Raz mi sie zdarzyło, że cały tekst po wyświetleniu miał za małe litery i musiałam przerabiać kod html. Nie polecam, bardzo żmudna robota.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewiętnastowieczna Anglia to magia. Pojedźmy tam razem!
    Franklin był spoko. Zawsze mi się podobało, że zbierał kulki. I Sapcio był taki śliczny!
    Mądry facet z tego Oscara Wilde'a, ale mimo wszystko imperatorem mojego serca mianuję Shawa. :D Mistrz aforyzmów! Powiedział też to: "Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej lubię zwierzęta" (no, mniej więcej, nie wiem jak to dokładnie było). (Podejrzanie to podobne do słów Jane Austen, ale oj tam). (Zdanie w nawiasie obok zdania w nawiasie, nie jest dobrze).
    O ja, obejrzałam filmik o cringe attack i jestem w zachwycie :D To było tak prawdziwe! Czasem przyłapuję się na tym, że idę ulicą i mam twarz skrzywioną w grymasie grozy, bo przypominam sobie przypałowe zdarzenia z życia... Uch.
    Też się ostatnio zastanawiałam, czy taka miłość do dwóch osób naraz to rzeczywiście... no, miłość. Czy można być zakochaną/zakochanym równie mocno w dwóch różnych osobach? No bo przecież... ten jedyny, i te sprawy... :c *zniszczone dzieciństwo*
    Ej, Twoja wypowiedź o kotach była taka... aforystyczna :D Wyszło doprawdy zacnie!
    (Kurde, co ja mam z tymi wielokropkami ostatnio. Ja przecież nienawidzę wielokropków!).
    Zbijmy wirtualnego pjonsa w sprawie marzenia o pokoju na świecie! (Chyba nawet też tak kiedyś odpowiedziałam na pytanie z LBA :D Znaczy przekaz był ten sam).
    Cover epicki w istocie. Albowiem ukulele przydaje epickości wszystkiemu, a i sam wokal więcej nawet niż zacny.
    Nie mam pojęcia z czego wynikają kłopoty z czcionką (też miewałam, ale jakoś samo przechodziło #bukwamistrzradzeniasobiezproblemami), jestem technologicznym frajerem :c
    Dzikie pozdrowienia przesyła
    B.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja uwielbiam lody czekoladowe, i o! Muzyka TØP też mi się podoba.

    Czcionka też mi kiedyś ta świrowała, ale jakoś samo jej przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A już myślałam, że jestem sama z moją jazdą na rowerze według (nie)logiki... "Uwaga, rowerzyści, wyminę cię", a co robię ja? Cóż, hamuję. Niech żyje logiczne myślenie!
    Owady są straszne. Wszyscy się ze mnie śmieją, ale ja się po prostu boję os, pszczół, ogromnych komarów (te małe, które gryzą to nieodłączna część mojego życia, więc już je zaakceptowałam)... Albo mam wrażenie, że się na mnie rzucą i mnie zjedzą, albo po prostu mnie obrzydzają...
    A z tą czcionką to nie wiem. Mi tylko kiedyś świrowały zdjęcia, bo rozciągały się na całą stronę, ale jakoś im przeszło, albo po prostu jestem mądra i sama temu zapobiegłam (nie).
    Pozdrawiam ciepło^^
    A ten cover jest naprawdę dobry <3 Zwłaszcza, że jest tam ukulele!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach Franklin <3 Jak ja uwielbiałam tę bajkę, swego czasu znałam odcinki na pamięć ;D
    Bardzo podoba mi się to co mówisz w 11, czysta prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy myślę o magicznych mocach, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to być takim słuchaczem, jak Momo z książki Momo. Bo przecież gdybyśmy się nawzajem dobrze słuchali, świat byłby lepszy!
    Clifford! <3lovelove<3
    Ale Franklina nie lubiłam. Wkurzała mnie jego, eee, no. Wkurzał mnie.
    Cringe attack! Dzięki ci za ten filmik! Połowa mojego życia to moje żenujące zachowanie, a druga połowa to właśnie cringe attack. Może nie reaguję tak przesadnie jak Dan, ale faceplamów sobie nie szczędzę. Ach, napływa mi wówczas krew do twarzy, a w myślach wytwarzam wiązankę obelg pod własnym adresem.
    Już myślałam, że tylko ja tak mam!
    W Krainie Bezsensu nie byłoby praw fizyki. Część ludzi uleciałoby w kosmos zaraz po urodzeniu przez brak grawitacji, a że nie byłoby siły tarcia, nie moglibyśmy stać, tylko ślizgalibyśmy się po ziemi, niezdolni do wzięcia czegokolwiek do ręki, prawo Archimedesa już by nie obowiązywało, więc podobnie jak te Newtona. Jaki to byłby bezsens, nie potrafię sobie wyobrazić, bo odczuwam pewien dyskomfort w okolicach skroni. To chyba mój umysł buntuje się przed czymś tak nienormalnym.
    "Fizyka".
    Ja nie mam takiego miejsca w głowie. Stoją u mnie na półkach ;)
    Ale tak jak ty, zanim jeszcze się nauczyłam pisać (no dobra, później też) wymyślałam mnóstwo historii w myślach. Powstawały z tego prawdziwe sagi, co prawda bezsensowne, ale jakże mnie to bawiło! Lubiłam też patrzeć na jakąś zabawkę, np. na pluszowego królika i wymyślać mu przygody. Króliczek sobie spokojnie stał, ale ja widziałam go, jak walczy z wilkami, prowadzi leśne biuro rzeczy znalezionych i wspina się na drzewa. To było coś!
    Oj, też nie potrafię wybrać ulubionego filmu. W czołówce na pewno znajdują się "Predestination", "Król Lew", "W głowie się nie mieści", "Chicago", "Top Secret", "Piraci z Karaibów" i tak dalej. A że są to najróżniejsze gatunki, to nie mogę, po prostu nie da się wybrać tego jednego.
    Uwielbiam zarówno koty, jak i psy, ale wiadomo, co wygrywa :D
    Drzwi metra? :O Niebezpieczna to bestyja! Uważaj, Polu, duże niebezpieczeństwo na cię czyha!
    Ej, wcale nie wybrałabym Stanów. Ładnie tam z pewnością i fokle, noale Italia sama się nie zwiedzi <3
    Ładne to marzenie :) Oczywiście od razu pomyślałam o swojej powieści na liście bestsellerów NYT, ale masz rację - nie potrzebuję wróżki zębuszki czy złotej rybki, żeby się udało :))
    Oj tak, czcionka zdecydowanie mnie nie lubi. :(
    Pozdrawiam i życzę wysypiania się przez najbliższe dziesięć miesięcy! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń