czwartek, 11 sierpnia 2016

20 książkowych faktów o mnie


Witam!
Oto wracam, powracam, przywracam, zawracam, zwra... a nie, to już nie.
W każdym razie, oto wracam i to z tematem, o którym można mówić, tudzież pisać, w nieskończoność.
Przed Wami 20 książkowych faktów o mnie! 
Za nominację do zabawy dziękuję Tutti.

1. Kiedy byłam mała, udawałam, że czytam. Siadałam z książką, otwierałam ją i na głos (bo nie umiałam po cichu) wymyślałam, co mogło być w niej napisane. Na podstawie ilustracji albo i nie, czasem dawałam się zupełnie ponieść wyobraźni. Robiłam tak nawet wtedy, gdy już nauczyłam się czytać. A potem... cóż, potem zaczęłam pisać. 

2. Zaczęłam samodzielnie czytać w wieku pięciu/sześciu lat. W domu zawsze byłam otoczona książkami i opowieściami - tata opowiadał mi bajki, oboje rodziców czytało mi do snu. Tak więc literatura zawsze kojarzyła mi się z przyjemnością i dość szybko zaczęłam sama ją eksplorować.

3. Moją pierwszą ulubioną pisarką była Astrid Lindgren. ,,Dzieci z Bullerbyn", ,,Bracia Lwie Serce", ,,Pippi Pończoszanka" - to książki mojego dzieciństwa. To dzięki Astrid Lindgren zamarzyłam o pisaniu, więc naprawdę, bardzo wiele jej zawdzięczam.

4. Uwielbiam książkowe zakupy. W przeciwieństwie do stereotypowej kobiety, nie przepadam za chodzeniem po sklepach z ubraniami. Za to gdy wejdę do księgarni, to mam co najmniej pół godziny z głowy. Uwielbiam buszowanie po półkach, przeglądanie nowości, szukanie perełek... mogłabym zamieszkać w księgarni. Serio. Rozstawiłabym sobie namiot pod którymś z regałów, zaopatrzyłabym się w roczne zapasy herbaty i mogę żyć.

5. Mam słabość do ładnych książek (no i w ogóle do ładnych rzeczy, ale to tak przy okazji). ,,Nie oceniaj książki po okładce"- jasne, jasne. Prawda jest taka, że często to właśnie wygląd przyciąga ludzi do danej pozycji. Nie mówcie, że nie. I to normalne, w końcu taka jego rola - zachęcenie mnie do zainteresowania się książką. Sięgnęlibyście raczej po powieść z piękną, dopracowaną okładką, czy może raczej taką rodem z Painta?
Oczywiście nie dyskwalifikuję książki tylko dlatego, że ma brzydką okładkę, najważniejsza jest jej treść. Staram się więc nie oceniać powieści po wyglądzie, bo z doświadczenia wiem, jak świetne powieści mają kijowe wydania. Ale nie zmienia to faktu, że uwielbiam pięknie wydane pozycje.

6. Uwielbiam zapach książek. BO KSIĄŻKI PACHNĄ SUPER. 

7. Nie przeczytałam wszystkich książek o Harrym Potterze. Pierwsze trzy tomy w młodszych klasach podstawówki, a czwarty... w tym roku. Tak więc nigdy nie były to książki mojego dzieciństwa, teraz nadrabiam.

8. Zapisuję sobie przeczytane książki. Dawno, dawno temu robiłam na blogu podsumowania miesiąca - wymieniałam czytelniczych, filmowych i muzycznych faworytów. Tak więc zaczęłam zapisywać sobie, co przeczytałam w danym miesiącu,  najpierw na luźnych kartkach, potem w zeszytach i weszło mi to w nawyk. Teraz założyłam sobie nawet specjalny kajecik. Numeruję, zaznaczam ulubione...

9. Czytam średnio pięć książek miesięcznie. Kiedyś było osiem, heh. Ale nie liczy się ilość, a jakość, a teraz jednak sięgam po ambitniejsze tytuły. Staram się przynajmniej.

10. Najdłużej czytana przeze mnie książka to ,,Potop". Zajął mi miesiąc. Dosłownie, zaczęłam szesnastego stycznia, skończyłam szesnastego lutego. Była to moja lektura i następnego dnia miałam sprawdzian, ledwo się wyrobiłam. Ogólnie książka nie była zła, momentami nawet ciekawa, ale... no, Sienkiewicz to nie moja bajka. Wynudziłam się strasznie. Przebrnęłam, nie było tragicznie, ale cieszyłam się, och, jakże cieszyłam się, gdy miałam to już za sobą!

11. Pierwszą książką, którą przeczytałam w całości po angielsku była ,,The Amazing Book is Not On Fire" autorstwa dwóch youtuberów- Dana Howella i Phila Lestera. Notabene bardzo polecam, jest świetna.  Przezabawna pozycja wypełniona humorem, anegdotami oraz pięknymi zdjęciami i ilustracjami. A podczas lektury zaskakująco poszerzyłam słownictwo. 

12. Jednym z moich ukochanych miejsc jest biblioteka szkolna. Po pierwsze - jest naprawdę dobrze wyposażona, można tam znaleźć mnóstwo świetnych pozycji. Po drugie - wiążą się z nią ważne dla mnie wspomnienia. Po trzecie - jest to niesamowicie wręcz klimatyczne miejsce z fantastycznymi bibliotekarzami, i różnymi wydarzeniami typu wernisaże czy warsztaty. Moim ulubionym zakątkiem jest kanapa w otoczeniu regałów po brzegi wypełnionych książkami. Idealne miejsce, żeby się zrelaksować, posiedzieć chwilę, dyskutować ze znajomymi albo na ostatnią chwilę pouczyć się do sprawdzianu. 

13. Oglądam booktuberów. Właściwie jedynie zagranicznych, chociaż polskich (na przykład Więcej Książków) też zdarza mi się obejrzeć. Najczęściej zerkam na polandbananasBOOKS i jessethereader. Oboje są genialni.

14. Konto na LubimyCzytać mam dzięki ,,Władcy piasków". Tak, to dzięki tej książce, jak pewnie niektórzy z Was pamiętają, nie najwyższych lotów (recenzja tutaj), zainteresowałam się tym portalem i założyłam tam sobie profil.

15. Mam problemy z wystawianiem liczbowych ocen książkom. Trochę uczę się tego dzięki wyżej wspomnianemu Lubimy Czytać, ale mimo wszystko... jestem tym nieznośnym typem recenzenta albo po prostu czytelnika, który uwielbia dawać połówki. Bo czasem naprawdę nie mogę się zdecydować, czy książka zasługuje na, dajmy na to, szóstkę, czy może jednak bliżej jej do siódemki. To jest trudne, no!

16. Moje ulubione miejsce do czytania to kanapa w moim pokoju. Pozycja półsiedząca (mam nadzieję, że nie aż tak krzywdząca dla kręgosłupa), podkulone nogi, wielka poduszka pod głową, na parapecie kubek herbaty - oto warunki idealne!

17. Próbuję ustawiać książki gatunkami. ,,Próbuję" jest tu słowem kluczowym. Bowiem pozycje nieprzeczytane ustawiam najczęściej w jednym miejscu, co trochę utrudnia moje ambitne zamiary. Teoretycznie moje półki dzielą się na: science fiction i dystopię, książki fantastyczne inspirowane mitologią, ulubione (bez względu na gatunek), obyczaj i klasykę, fantastykę, dla dzieci oraz ,,te, które się nie zmieściły" (najlepsza kategoria).
W praktyce... hm.
Ale przyznajcie, plan miałam piękny.

18. W sumie rzadko czytam kilka książek na raz. Chociaż ostatnio zdarza się coraz częściej. Na przykład teraz jestem w trakcie trzech. Są to ,,Z mgły zrodzony", ,,Ilustrowane dzieje literatury polskiej" (dostałam od polonistki na wakacje) i teoretycznie ,,Kobieta z wydm" (przeczytałam jeden rozdział i chwilowo porzuciłam, ale... ten, no, czytam. Tak).

19.  Kiedyś prowadziłam dwa blogi z recenzjami książek. Jeden jeszcze przed TZB, w 2012. Wciąż jest w sieci, może ktoś się dogrzebie. Obecnie zerkam na niego z mieszaniną zażenowania i rozczulenia. Przetrwał trzy miesiące, ale pamiętam, że wkładałam w to sporo serca. Raz pod recenzją miałam nawet komentarz autora książki! (był to Marcin Pałasz, a książka to ,,Sposób na Elfa").
Drugi prowadziłam z dwiema blogerkami, w tym Tutti. Też krótko, ale to był fajny okres. Też chyba krąży jeszcze po sieci.
Ach, aż się łezka w oku kręci.

20. Najczęściej sięgam po fantastykę, młodzieżówki i klasykę. Nawet nie czuję, kiedy rymuję.

Do zrobienia tagu zapraszam Bukwę


17 komentarzy:

  1. Co do Lindgren - "Dzieci z Bullerbyn" nie lubiłam, ale książki o Pippi pokochałam :D
    Kiedy mam kupić ubranie, jakoś tak zawsze mam trudność z wyborem, bo wszystko wydaje się być takie nijakie, bo przecież pewnie jakaś część szkoły będzie mieć jakąś bluzkę. No chyba że T-Shirt ma nadruk z "Gwiezdnych wojen" - biorę :D
    Wydanie "Mistrz i Małgorzaty", jakie mam, ma okropną okładkę rodem z Painta. http://encyklopediafantastyki.pl/images/3/33/Mistrz_i_Malgorzata_6.jpeg - No proszę tylko popatrzeć... Nie zmienia to jednak tego, że książka jest świetna :)
    Ja też najdłużej czytałam inne dzieło Sienkiewicza - "Quo vadis". Nie chcę powtórki.
    Ach, te wspomnienia. Pisałyśmy tego bloga z jakąś... Mirelą?
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Dzieci z Bullerbyn" są spoko, ale to Pippi rozwala system:D
      Mam to samo wydanie ,,Mistrza i Małgorzaty":( Koszmar.
      O ile dobrze pamiętam, to z Marielką, później zmieniła nick na ania.p. Ach, to były czasy:)
      Pozdrawiam również!
      P.

      Usuń
  2. Miło było przeczytać tak o książkach, bo ostatnio jakoś takich widuję coraz mniej w internecie. Z książkowymi zakupami przypomniałaś mi moja koleżankę. Ona również nie lubi rozglądać się za ubraniami, za to w księgarni siedziałaby godzinami i nie ma wycieczki, na której nie kupiłaby nowej książki. Jak dla mnie to oczywiste, że ludzie jednak patrzą na okładki. Sama chętnie lubię oglądać książki z ładnymi okładkami. A myślałam, że tylko ja mam problem z wystawianiem ocen książkowych! To na prawdę jest trudne, aby się zdecydować, czy wystawić 6 czy 7. Przecież te dwie oceny są tak blisko siebie. Również prowadziłam kiedyś notes, gdzie zapisywałam przeczytane przeze mnie tytuły i wystawiałam swoje oceny, ale obecnie nie korzystam z zeszytu, a przeczytane książki dodaję na lubimyczytac.
    Pozdrawiam
    http://przekrocz-siebie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojacie, ile mamy podobieństw!
    Jedynką rozwaliłaś system!
    W twoim wieku (brzozu, jak dziwnie czuję się pisząc takie słowa i brzmię tak jakoś nadęcie) też czytałam pięć książek miesięcznie, ale nie miałam tak dobrego stylu :/ To nie fair ;)
    A tak serio, to strasznie tęsknię za częstym czytaniem i widzę, że coraz gorzej idzie mi wypowiadanie się z sensem. Za to ty, świetnie piszesz!
    Najdłużej czytałam moich ukochanych "Nędzników", bo prawie rok, ale w międzyczasie czytałam masę innych książek i miałam przerwy po każdej części ;) Ale przeczytałabym teraz jeszcze raz tylkjo odpuszczając sobie bitwę pod Waterloo i kanały Paryskie :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, bardzo mi miło:)
      Zdarzało mi się czasem udawać, że czytam, w księgarni- ludzie myśleli, że robię to naprawdę i byli zszokowani, że tak małe dziecko umie czytać:D
      Chciałabym sięgnąć po ,,Nędzników", gabaryty mnie trochę przerażają, ale wierzę, że podołam:)
      Pozdrawiam również!
      P.

      Usuń
  4. Ja też udawałam, że czytam! Szczególnie słownik francusko-polski i Chatkę Puchatka. W końcu to drugie dzieło naprawdę przeczytałam, ale to potem ;D
    Czytać to się akurat nauczyłam w szkole, szkoda. Zawsze podziwiałam osoby, które zaczęły, kiedy miały np cztery!
    Pippi znam jako audiobook i bajkę animowaną, niestety nie czytałam. Natomiast gorąco polecam Braci Lwie Serce (przeczytałam ich z 5 razy, tak to uwielbiam! I w sumie przeczytałabym jeszcze raz) oraz Ronję, córkę rozbójnika. Świetne pozycje!
    Oj tak, książkowe zakupy to świetna zabawa! Jednak kupuję głównie w empiku, czasem w matrasie, za co zła jestem na siebie, bo trzeba wspierać mniejsze księgarnie!
    Tak, piękne okładki to muzyka dla moich, eee, w sensie ładne dla oka czy coś. Niestety przez ładną okładkę kupiłam Królową Tearlingu, a to dobra książka nie jest. No i wciąż mnie zachwycają wydania książek Moersa, które prawie dorównują treści!
    Zapach książek to najlepszy zapach! Zastanawiałam się kiedyś, czy są może perfumy o takim zapachu. Nie rozpoczęłam poszukiwań, ale ciekawa rzecz z tego mogłaby być ;)
    Ja wszystkie dodaję na lubimy czytać. I smutek to dla mnie, bo chociaż tak robię, to tych jakby wcale nie przybywa! (No dobra, jest ich coraz więcej, ale wciąż mało. Chlip).
    5 miesięcznie? :O Jak ja bym tak chciała! Czytam zdecydowanie za mało. Ech.
    Ja Sienkiewicza miałam przeczytać W pustyni i w puszczy oraz Quo vadis. Ostatecznie żadnej z nich nie skończyłam, ciekawe dlaczego? :D
    Przeczytałam cztery pierwsze strony Opowieści wigilijnej po angielsku! *duma* Powinnam to dokończyć, bo chociaż klasyka rzadko przypada mi do gustu, to akurat dzieło jest super!
    Ach, biblioteka. Nie mam karty w żadnej, a ta szkolna jest zbyt mała. Muszę sobie w końcu wyrobić, nie można przecież tylko kupować!
    Aktualnie mam remont w domu, więc wszystkie moje dzieci stoją na podłodze (wybaczcie!), ale w już ładnym, nowym-ale-jednak-starym pokoju będę miała więcej miejsca na książki, wiec też sobie ładnie poustawiam. A kombinacji miałam wiele; gatunkowo, alfabetycznie według nazwisk autorów, a nawet wielkościowo (nie ma takiego słowa? Ale jak to D:).
    Ach, klasyka! Miałam ambitny plan uzupełnienia braków w tej dziedzinie (?), ale porzuciłam go. Lecz kto wie? Wakacje się jeszcze nie skończyły, być może sięgnę po Nędzników. Albo Katedrę Najświętszej Marii Panny w Paryżu. Albo Krzyżaków (hehe, żart). Albo Draculę. Albo...
    Podsumowując; książki są zacne!
    Pozdrawiam i życzę dużo świetnych lektur! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ,,Królowa Tearlingu"... a ja w sumie od dawna czaiłam się na tę książkę:D Ale chyba i tak spróbuję, bo jestem jej ciekawa. Moers już od dawna jest na mojej liście życzeń:)
      Jeśli znajdziesz te perfumy, to koniecznie daj znać, od razu zamówię:D
      Też chciałabym przeczytać ,,Nędzników", ale to naprawdę wyzwanie, przyznaję, że gabaryty mnie przerażają. Z klasyki bardzo polecam ,,Wichrowe Wzgórza", ,,Władcę much", ,,Matkę noc" i książki Jane Austen:)
      Pewnie, że zacne! I fajowe:)
      Nawzajem!

      Usuń
  5. 2, 4, 5, 6, 7, 9, 13, 15, 16, 17, 20 - aż zdziwiłam się, że pod tyloma punktami bym się podpisała! O.o
    Mój kuzyn często tak czyta, nie czyta, wymyślając sobie treść książki! XD Ma dziewięć lat, potrafi czytać w miarę płynnie, a ja ciągle próbuje w nim wskrzesić miłość do literatury (na razie z marnym skutkiem). W końcu zostanie molem książkowym, czuję to! Ja nauczyłam się czytać dość wcześnie, w wieku ok. 3, 4 lat, ale moją pierwszą dłuższą książkę skończyłam mniej więcej mając lat sześć, może siedem. Też od początku pałałam miłością do słowa pisanego, przed wszystkim przez tatę. A Stasia, mały odgapiacz, czuła się zobowiązana mnie naśladować, hehehe. ;D
    Który książkomaniak nie kocha wypraw do księgarni!!! Patrzenie na te wszystkie śliczności (okładkowe sroki - łączmy się!), szelest papieru,ten zapach... Ale szczerze mówiąc, po księgarniach lubię tylko chodzić, zazwyczaj nic w nich nie kupuję. Chyba że po przecenie albo gdy czuję wewnętrzną potrzebę rychłego czegoś przeczytania (tak było choćby z "IŚ", dawno temu, albo z Greenem).
    Harry'ego dobrnęłam do piątej części (włącznie). Nigdy nie czułam się z nim szczególnie związana, tym bardziej nie powiedziałabym, że to książka mojego dzieciństwa. I teraz powiem coś, co chyba podpada pod herezję, ale WOLĘ FILMY. Dum, dum, duuum! Powieści są spoko, ale denerwuje mnie 1) styl Rowling, 2) postać samego Pottera, 3) wypaczone wartości, które chyba dla dzieci się nie nadają. Ale nie chcę się w to zagłębiać, bo zaraz ktoś mnie zaatakuje, zabije, poszatkuje, zastrzeli, trafi jakimś zaklęciem...
    Zapisujesz przeczytane książki?? Wow, nieźle! Mnie do tego służy jedynie LC, tiaaaa...
    Ja czytam dość mało (wstyd, wstyd, wstyd... Co ze mnie za bloger książkowy!!), bo bardzo często mam okresy "kryzysowe", kiedy totalnie nie mam ochoty na żadną książkę. Choćby teraz tak mam. XD Wtedy dwie książki na miesiąc to maks. Ale zawsze jakoś do tych 70 pozycji na rok dobijam, więc wychodzi średnio tych pięć książek miesięcznie. Muszę and tym popracować.
    Tylko miesiąc? Ja najdłużej czytałam książkę chyba ponad pół roku! Była to "Ruth" i co chwilę porzucałam lekturę. Albo "Legion". Też dobrych kilka miesięcy z życia...
    Podziwiam za czytanie po angielsku. Ja próbuję. Nie wychodzi. Językowy antytalent ze mnie. Więc zagranicznych booktuberów nie oglądam, ale lubię choćby Anitę, Laurę Lee i Marthę Oakiss.
    Też mam problem z wystawieniem oceny. ^^ U mnie prawie wszystkim książkom dostaje się 7/10 bądź 5/6, mimo, że w większości są bardzi przeciętne. A nawet jak mi się powieść okropnie nie podobała, nie dostaje mniej niż 3/10 czy 2/6... Nie potrafię dawać niskich not!!! Ale jechać w recenzji po książce lubię, oj lubię.
    U mnie ustawienie książek na półce ciągle ulega zmianie, ale też staram się zazwyczaj jakimiś kategoriami to ustawić. Przygodówki, młodzieżówki, obyczajówki, fantastyka, klasyki... Ale zazwyczaj kończy się tak, że dopieram okładkami, żeby ładnie wyglądało. xD
    Kończę, bo mi się komentarz niebezpiecznie rozrósł, a ja bym mogłam tak zanudzać o książkach godzinami. ^.^
    Pozdrawiam cieplutko + super post!
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  6. A witam Panią!
    Wiesz, chyba mogę podpisać się pod wieloma z tych podpunktów. Mole książkowi są jednak do siebie podobni pod wieloma względami ^^
    Jestem mega wdzięczna tacie, że z uporem krzewił w nas (we Mnie i Marzence) miłości do literatury, choć teraz trochę tego żałuje, bo żadna z nas nie poszła na mat-fiza xD
    Czytam od przedszkola, ale tak jak i Ty zmyślałam jak się dało fabułę książek i komiksów. Tak oto rozwija się wyobraźnia! ;D
    Dużo czytasz! Ja kiedyś też czytałam tak pięć książek miesięcznie, ale potem zaczęło brakować mi czasu, a teraz jestem na etapie, w którym szkoda mi czasu na czytanie książek fabularnych. Trochę wstyd, ale kiedy mam wybrać książkę albo rozmowę z kimś bliskim, odkładam książkę. To samo z pisaniem opowiadań. Czuję, że marnuję czas, bo moje twory nie mają żadnej wartości i jakoś tak rzadko piszę :(
    Ale poprawię się ku zgrozie czytelników i mojego sistersa :D
    Mega podziwiam Cię za umiejętność czytania po angielsku! Jak ja bym chciała tak umieć! Kurcze, tymczasem jestem na poziomie ujemnym 0.0
    Co do bibliotek szkolnych - też mam kochaną bibliotekę w gimnazjum, a zwłaszcza kochanego bibliotekarza! Będę tam wpadać i w liceum, bo spędziłam tam dziewięć lat swojego życia ^^

    Pozdrawiam cieplutko mola książkowego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiu, proszę tutaj herezji nie pisać, Twoje twory czyta się z przyjemnością! I ośmielę się stwierdzić, że pisanie, jako tworzenie sztuki, jest o wiele lepszym spożytkowaniem czasu, niż czytanie, tak jak i kontakt z bliskimi:)
      Mole książkowi, łączmy się!:D
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  7. Astrid Lindgren! Czytałam mnóstwo jej książek, a Dzieci z Bullerbyn (i jedną część Pippi, ale nie pamiętam już którą) miałam też w formie audiobooka. Do dziś pamiętam początek. "Nazywam się Lisa. Jestem dziewczynką. To chyba od razu widać *i tu pani Irena Kwiatkowska robiła taką dziwną pauzę* z imienia. Mam siedem lat i wkrótce skończę osiem". I tak dalej... Ale u nas w domu w ogóle zawsze była jazda na Astrid i Szwecję w ogóle, więc byliśmy w Astrid Lindgrens Värld (wielki park ze zrekonstruowanymi miejscami akcji książek i z przedstawieniami niektórych scen), w Junibacken w Sztokholmie (też muzeum książek) i wreszcie w Näs (dom rodzinny & kolejne muzeum) :D Szalone wojaży Bukwy i familii, kurczę kurczę.
    Kocham księgarnie! Zazwyczaj wpadam do różnych Empików, choć zwykle pełno tam słabych młodzieżówek i nowości tylko poprzetykanych perełkami. Ale zawsze coś. A ostatnio odkryłam nawet w jednym półkę z poezją, której dotąd nie zauważyłam (ale też nic nie znalazłam). Ale mieszkać sobie w takiej księgarni... buszować bezkarnie... ojej ^^
    Harry Potter to było moje dzieciństwo. Co więcej!, to wciąż jest moje dzieciństwo! :D W ogóle lubię Rowling. Ma dryg do tworzenia ciekawych, zapadających w pamięć postaci (akurat Harry jest dość słaby, ale jednak nie nijaki) i misternego splatania wątków (może lepiej udowadnia to w swoich kryminałach, ale jak dla mnie w trzeciej, czwartej, czy choćby pierwszej części też to widać). Dobra rzecz.
    Kurczę, fajny pomysł z takim zapisywaniem. Ja robię to tylko podczas wakacji, ale chyba zacznę i w trakcie roku szkolnego, bo coś czuję, że się nieźle opuściłam. Nie wiem, czy dobiłabym do pięciu książek miesięcznie w takim normalnym szkolnym trybie :<
    Nie czytałam Potopu (prawdopodobnie jeszcze). Ale brzmi groźnie.
    Niech żyje zapach książek! Niech żyją ładne okładki! Niech żyjesz (?) Ty, Polu najlitościwsza! Za nominację stokrotne dzięki, piękne ukłony i służba do dziesiątego pokolenia. Co prawda nie wiem, czy wycisnę tych faktów dwadzieścia, ale uczynię co w mojej mocy :D
    Z dzikimi pozdrowieniami,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam audiobook ,,Dzieci z Bullerbyn"! Ale tej pauzy nie wyłapałam:D Pani Irena Kwiatkowska jest absolutnie genialna.
      Ale zazdroszczę wizyty w tym parku, kiedy byłam mała, marzyłam, aby tam pojechać! I wciąż chętnie odwiedziłabym to miejsce, może kiedyś...
      Powodzenia więc:)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  8. Chyba nie tylko ty tak miałaś, z tym nie czytaniem w dzieciństwie :D Ja zmyślałam historie na podstawie obrazków nawet, kiedy już umiałam czytać :D
    "Dzieci z Bullerbyn" to i moja ulubiona książka z dzieciństwa. Przyznam się, że dopiero po jej przeczytaniu narodziła się moja miłość do literatury. Oj wybrałabym się z Tobą na książkowe zakupy! Takie są najlepsze :) W moim mieście jest wiele punktów 'Taniej Książki', gdzie można znaleźć naprawdę cudowne perełki i to po taniości :) Raj na ziemi! Książki faktycznie pachną super! Ogólnie uwielbiam wszystko co związane z papierem :) Harry Potter, cóż... Wszyscy polecają mi te książki, a ja dopiero w tym roku na wakacjach skusiłam się na filmy :D Dopiero po ich obejrzeniu, stwierdziłam że książki przeczytam także :D Oh biblioteka szkolna to i moje ulubione miejsce w szkole :) Razem z koleżanką potrafimy tam przesiedzieć niejedną przerwę :)
    Booktuberów nie oglądam, ale mam za to konto na LC i często zamieszczam tam swoje opinie na temat przeczytanych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i już wiemy dlaczego Pola taka zdolna, to wszystko przez dobrą socjalizację i czytanie, a właściwie oglądanie, książek od dziecka! ;D

    Piona, też lubię czytać na półsiedząco, ale nie podwijam nóżek... ;]

    Mam tak samo ze sklepami LEGO jak Ty z księgarniami! Ale po antykwariatach też lubię pobuszować.

    Pozdraaawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z 4 i 8 mam identycznie, z kilkoma innymi punktami w jakiś sposób się identyfikuję, niekoniecznie do końca. :D
    Świetny tag, swoją drogą.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba (prawie) każdy człowiek jak był mały udawał, że czyta; na początku, kiedy się widzi, takie dziecko wygląda to śmiesznie, ale po chwili przychodzi ta myśl: "ja też tak robiłem". Jaką wyobraźnie wszyscy, wtedy mieliśmy! :) Zaczęłam czytać w podobnym wieku, co Ty. Hahaha, też nie przepadasz za Sienkiewiczem? Piąteczka! Fajna musi być Twoja biblioteka szkolna... W moich szkołach biblioteki szkolne nie były zbyt ciekawym miejscem. Aaaaa, nie oceniaj książki po okładce... Chyba to powiedzenie wymyślił grafik, który nie miał pomysłu na okładkę. xD Ładne okładki przyciągają wzrok, szkoda, że często książki z twardymi okładkami są ładniejsze, a przy tym droższe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mały Książę uważał, że cyfry są dla dorosłych, według mnie coś w tym jest, dla tego nie przejmuję się matmą ; D Ale tak szczerze to nie dziwię się, że nie potrafisz dać książkom oceny w liczbach i wcale nie musisz się tym przejmować :)
    X wszechświatkontraja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń