środa, 4 marca 2015

Uśmiech twojego psa



Hubert Kapuściński naprawdę nie podejrzewał, że to będzie takie trudne.
W końcu był reżyserem reklam nie od wczoraj. Współpracował przy tworzeniu tych do ciastek Pychotka, pasty do zębów Połysk czy szamponu Eve, które okazały się wielkimi hitami. Wydawało mu się, że także i w tym wypadku będzie łatwo i przyjemnie, a jego dzieło odniesie spektakularny, telewizyjny sukces.
Niestety, jak wiadomo, los lubi czasem paskudnie sobie z ludzi zadrwić.
Kapuściński otarł pot z czoła chusteczką higieniczną, którą ktoś mu litościwie podsunął.
-Jeszcze raz- powiedział, starając się przybrać radosny, pełen pokrzepienia ton głosu. Wyszedł mu po prawdzie jakiś sztuczny pisk, ale chyba strudzeni aktorzy- Michał i Ewelina- docenili gest, bo uśmiechnęli się z przymusem.
Hubert wykrzyknął swoje ukochane „Akcja!” (ach, jakże to profesjonalnie brzmiało!) i zaczęto kręcenie nieszczęsnej reklamy od nowa.
Niestety, główny aktor postanowił  nagle obwąchać starannie jedną z kamer i przymierzyć się do zaznaczenia na niej swojej obecności. Rozległ się paniczny wrzask operatora i skamlenie skopanego intruza. Wszystko to odbywało się przy akompaniamencie rozpaczliwego kichania Michała i jęków reżysera, który powtarzał w kółko: „Już nie mogę, nie, ja naprawdę nie mogę…”.
Tego typu zamieszanie trwało cały dzień kręcenia . Główny bohater reklamy, piękny, duży pies Roki o biało-brązowo-czarnej sierści, zamiast pokazywać całym sobą, że jest grzecznym i szczęśliwym psem dzięki karmie „Happy Dog”, wykazywał zatrważającą chęć do niszczenia i oddawania moczu. Tak widział to przynajmniej biedny Kapuściński, który nigdy nie rozumiał, czemu ludzie odczuwają pragnienie posiadania tych wiecznie gryziących, śliniących się i sikających stworzeń. A gdy poznał Rokiego, który do aktorstwa nie był zbyt skory, bardziej zaś do eksplorowania i dewastowania planu zdjęciowego, jego niezrozumienie dla właścicieli psów jeszcze się pogłębiło.
Żeby tego było mało, nagle okazało się, że Michał, który zrobił już reklamową karierę dzięki prezentowaniu batonika „A kuku”, miał  alergię na psią sierść. Ewelina zaś za zwierzętami niezbyt przepadała  i raczej ciężko było jej szczerze przytulić się do „zapchlonego kundla”, jak to pieszczotliwie określiła Rokiego. Zaznaczyć tu trzeba, że cała trójka aktorów miała radośnie biegać i tulić się w ślicznym, intensywnie zielonym, poprawionym dzięki najnowszym technologiom, parku. Pies musiał wysłuchać długiego kazania na temat swojego karygodnego zachowania (oczywiście wygłosił je Kapuściński), Michał zaś zużył kolejne opakowanie chusteczek i poddał się skomplikowanej operacji pudrowania zaczerwienionego nosa. Ewelina siedziała z naburmuszoną miną, bo po pierwsze, chciała ogłosić światu swoje niezadowolenie, a po drugie, nie miała nic innego do roboty.
-Dobrze- Hubert próbował udawać zorganizowanego, opanowanego reżysera. –Zaczniemy od początku. Ewelina, mówisz „Dzięki karmie Happy Dog, nasz milusiński jest zawsze zdrowy i szczęśliwy!”. A ty, Michał, odwracasz się do kamery i mówisz: „Bo najważniejszy jest uśmiech twojego psa!”.
Pies rzeczywiście wyglądał, jakby miał niesamowity ubaw, więc Ewelina powstrzymała się ze złośliwą uwagą, że zwierzęta przecież się nie uśmiechają.
Ponieważ na pytanie „Czy wszystko jasne?”, padły twierdzące odpowiedzi w postaci ponurych pomruków i kichnięć, rozpoczęto kolejną próbę kręcenia.
Aktorzy, ubrani w dżinsy i nieskazitelnie białe bluzki, przykucnęli na sztucznej trawie, mając za plecami zielone tło, na które nałożony miał być później obraz parku. Między nimi stał Roki, który wywiesił jęzor i merdał ogonem, bijąc nim Ewelinę po nogach. Kobieta powstrzymała grymas twarzy i przywdziała sztuczny uśmiech,udając, że głaszcze bernardyna, w rzeczywistości trzymając go z całej siły, aby nie zwiał. Michał przytulił go zaś niezręcznie, starając się trzymać twarz z daleka i nie kichnąć.
-Dzięki karmie „Happy Dog”, nasz…- tu główna bohaterka reklamy przełknęła ślinę, starając się ukryć wstręt. -... milusiński jest zawsze zdrowy i szczęśliwy.
W kwestii tej brakowało entuzjazmu, ale chociaż Ewelina nie wyglądała tak, jakby chciała zamordować psa, co już stanowiło jakiś postęp.
Jej partner wziął głęboki oddech.
-Bo najważniejszy jest… -zrobił przerwę na gwałtowne zasmarkanie nosem.
-To się wytnie- szepnął pokrzepiająco operator kamery do zdruzgotanego  reżysera.
-…uśmiech twojego psa!- zawołał triumfalnie Michał, powstrzymując kichnięcie.
Co ciekawe, owy pies stał zupełnie spokojnie, wpatrując się intensywnie w Kapuścińskiego. Reżyser starał się z całej siły ignorować to spojrzenie, w którym wyraźnie czaił się jakiś wyrzut, a także… wahanie?
-Udało się- powiedział Michał z niedowierzaniem, wycierając nos wierzchem ręki.
-Udało się- powtórzył z ulgą operator.
-Udało się?- zapytał reżyser bez przekonania. –Bo ja wiem, ja bym powtórzył to jeszcze…
Jego usta już przygotowywały się do powiedzenia „raz”, jednak cała ekipa spojrzała na niego morderczym wzrokiem. Roki również nie  spuszczał z niego oczu, złowieszczo wywieszając różowy język.
Kapuściński zamrugał.
-Hm. Może… zróbmy przerwę.
Pies wydał z siebie głuche, jakby aprobujące szczeknięcie. Nie przestał jednak patrzeć się na Kapuścińskiego.
-Czemu ten pies tak się na mnie gapi?- zapytał z pretensją reżyser.
-Może chce jeść?- zasugerowała znudzonym głosem Ewelina.
Michał donośnie kichnął.
Nagle zwierzę ruszyło w stronę Huberta.
Napadło go niespodziewane  uczucie trwogi. Roki nie był małym psem, a ponadto miałby powód do zemsty. Kapuściński wszak dzisiejszego dnia wielokrotnie na niego krzyczał, prawił mu kazania, nawet się na niego zamachnął w akcie desperacji. Dlatego też zalękniony reżyser cofnął się o krok. W głowie przelatywały mu obrazy skaczącego zwierzęcia i przygniatającego go swoim ciałem, a następnie szczerzącego zęby... Roki zmierzał zaś ku niemu niczym apokalipsa- tak samo nieuchronny i przerażający. Sparaliżowany mężczyzna stał bezradnie, nie mogąc liczyć na wsparcie nieświadomych rozpaczliwej sytuacji pracowników, czekając na nieunikniony kontakt z psem.
Ten ostatni w końcu dotarł do celu i przyjacielsko trącił głową nogę zesztywniałego człowieka.
-Polubił pana- zauważył operator.
-Mnie?- spytał nieśmiało Kapuściński, zerkając niepewnie na to stworzenie, z którym przeżył tak nerwowy dzień.
Roki polizał bezwładnie zwisającą dłoń Huberta.  Wszyscy patrzyli na ten akt pojednania z niejakim rozczuleniem. Nawet Ewelina uśmiechnęła się nieświadomie , ale po chwili zorientowała się, że popełniła błąd i od razu przybrała naburmuszoną minę.
-No zrób pan coś- szepnął Michał z zapchanym nosem.
-Ale co?
-Pogłaszcz pan, czy co tam…
Kapuściński poklepał niezręcznie miękką, czarno-białą głowę, a uszczęśliwiony pies wtulił w niego łeb.
Michał siąknął nosem, kilka osób uśmiechnęło się.  Hubert nieco pewniej pogłaskał zwierzaka.
Roki spojrzał na niego ufnie, a następnie obsikał jego nowe buty.  


Opowiadanie, które prezentuję Wam wyżej, to moja praca na konkurs ,,Opowiadanie ze zdjęciem" organizowany przez czasopismo ,,Victor Gimnazjalista". Tekst został zaliczony do jednych z najlepszych przez szanowną komisję, więc jestem naprawdę szczęśliwa:) Jak widzicie wyżej, to taki lekkie, trochę żartobliwe opowiadanko, nic wybitnego. Wiem, że krótkie, ale cóż, miałam ograniczenie stron... 
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Koniecznie napiszcie, co myślicie, krytyka także mile widziana, byle konstruktywna:) 
Pozdrawiam ciepło!
Pola

PS: Ostatnio niemal nic mi się nie chce. Najchętniej bym tylko leżała na kanapie, czytała i pisała (ewentualnie oglądała jakieś filmy), a najlepiej to nie robiła nic. Też tak macie?... może to przez raczej marną pogodę albo niskie ciśnienie (moja nauczycielka geografii zawsze zwala wszystko na ciśnienie- ,,Dzieci, tak źle się dzisiaj zachowujecie... to na pewno przez to niskie ciśnienie!". Wygodne, nie ukrywam)? Do tego jeszcze jestem przeziębiona. A zapowiada się naprawdę aktywny czas... jutro w ramach wolontariatu wychodzę do Domu Seniora, na weekend wyjeżdżam do Hannoveru, w przyszłym tygodniu mam dwa sprawdziany, wielkimi krokami zbliża się kuratoryjny... ale cóż zrobić? Pocieszam się myślą, że to szybko zleci.
PS2: Ostatnio wyszukałam w otchłaniach internetu kilka ciekawostek z ,,Wielkiej szóstki". W rolę ojca Freda wcielił się znany aktor Stan Lee. Po napisach jest jeszcze jedna scena, w której właśnie ma swoje pięć minut. Zaś we fragmencie na komisariacie, na tablicy wiszą dwa listy gończe. Na jednym są twórcy ,,Zaplątanych", a na drugim Hans z ,,Krainy lodu". Wstawiam dowody:

  


PS3: Niedługo pojawi się coś w rodzaju kontynuacji ,,Krainy lodu"- krótki film wyświetlany przed wchodzącym do kin ,,Kopciuszkiem", pod tytułem ,,Gorączka lodu". Opowiada o organizacji urodzin Anny. Może być naprawdę ciekawie! 
PS4: Aha, jakby ktoś zapytał, czy nie jestem przypadkiem za stara na filmy Disneya... 

Mjm 
Nie, nie jestem. 
Obrazek pochodzi z We Heart It. Prawda, że świetny? No musiałam go wstawić!:) 
PS5: To już ostatni PS. Naprawdę.
PS6: Skłamałam.
Chciałam Wam, już naprawdę na sam koniec, pokazać pewną piosenkę, która moim zdaniem jest naprawdę świetna. Połączenie starych stylów z tymi nowszymi. Utwór nieco zadziorny, wpadający w ucho. A teledysk także bardzo dobrze zrobiony. Taki trochę z jajem.


PS7: Do widzenia:)

13 komentarzy:

  1. Jaki to był numer "Victora"? Ja im jeszcze nic nie wysyłałam w gimnazjum. Wystarczyło już to, ze opublikowali mi tekst w "Victorze Juniorze"... Chociaż może się skuszę, aby im podesłać którąś z moich lepszych rozprawek :)
    "Kapuściński" - serio? Jest tyle nazwisk, a takie wybrałaś... *śmieje się*
    Takie lekkie, fajne, trochę się pouśmiechałam... Gratuluję :)
    Na Disney'a nigdy się nie jest za starym.. Przynajmniej tylko ja tak twierdzę :) Dzisiaj proponowałam wyjście do kina na "Wielką szóstkę" mojej klasie i wszyscy jednomyślnie krzyknęli "NIIIIIIIIEEEEEEEEE!!!!" i zamiast tego zaproponowali jakiegoś snajpera czy coś w ten deseń... To takie smutne :'(
    O! "Uptown funk!" - średnio mi się podoba (mam jakiś dziwny gust muzyczny), ale chyba tylko dlatego, że ostatnio mam fazę na muzykę Indie.
    Moja pani od geografii też czasami tak mówi - "To przez niskie ciśnienie.." :P
    Taki długi komentarz *.*
    I tak mało konstruktywny.
    I taki chaotyczny.
    Kocham pisać takie komentarze
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawiasem mówiąc, tez tak mam z tym lenistwem. Nic tylko bym siedziała czytała i pisała (pani Wena przyszła w najgorszym możliwym momencie) i szlifowała swój włoski. A tu III etap za 6 dni :P A ja nadal nie nauczyłam się niczego o zabytkach w moim województwie.
      Niech moc będzie z Tobą na kuratoryjnym!!!!!!!
      *wznosi ręce do góry w teatralnym geście*

      Usuń
  2. Tyle PS-ów... :D
    To opowiadanie mnie rozwaliło! (W pozytywnym sensie ;)). I do tego idealnie dobrałaś obrazek! Ta kobieta wygląda, jakby była tą Eweliną, taka... sztuczna ;p Co prawda króciutki i trochę wygląda jakby to była jedna scenka z powieści/naprawdę długiego opowiadania a'la "O psie, który jeździł koleją", ale naprawdę mi się podoba i gdybym była w komisji, to powiedziałabym to samo, co oni :)
    Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
  3. To opowiadanie jest świetne!!! Bardzo miło się je czyta, z uśmiechem na twarzy. Jestem tylko ciekawa jak zakończy się przyjaźń Kapuścińskiego z tym psem. Czy Roki miał rodzine, czy może Kapuściński go przygarną? Czy po nakręceniu reklamy zabaczylii się jeszcze? A najlepiej to napisz 2 część :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. "Gimnazjalista" też robi tego typu konkursy? Nie wiedziałam. ;) Fajnie, że docenili Twoje opowiadanie, chociaż wg. mnie nadaje się bardziej do VJ niż do VG. Wszystko jest super, lekko się czyta, tylko brzmi to troszkę... Naciąganie? Dziecinnie? Przepraszam, może to kwestia ograniczonej ilości stron. Głównie przez to autor musi pod pewnym kątem psuć swoją twórczość. Nie piszesz źle, bo czytałam inne Twoje opowiadania i on były lepsze od tego. Ale to też nie jest złe. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że opowiadanie nie jest wybitne, to w końcu taki lekki, króciutki tekścik, napisany trochę w formie żartu:) Na dwóch stronach A4 ciężko się rozwinąć, niestety;) Ach, te ograniczenia...
      Dziękuję za miłe słowa:D
      Pozdrawiam ciepło!
      Pola

      Usuń
  5. Naprawdę? Hubert Kapuściński? Koniecznie Hubert? I koniecznie Kapuściński? Przypadkiem zdarzyło się, że chodzę z taką właśnie osobą do klasy. :D Haha, już sobie go wyobrażam w roli reżysera, któremu pies obsikał buty...
    Bardzo podoba mi się to opowiadanie. ^^ Jest takie humorystyczne, wprawdzie trochę banalne, ale i tak genialne. :D
    Też ostatnio nic mi się nie chce robić. A najgorsze jest to, że właśnie mam tej roboty całkiem dużo po feriach. Do tego tak super się składa, że nie mam aktualnie w komputerze internetu (komentuję z komórki). To jest dużo gorsze niż całkowity brak internetu, bo cały czas ktoś przypomina mi, że muszę to zrobić, a nie mogę, bo potrzebuję do tych rzeczy komputera z internetem. ;-;
    Nikt nigdy nie będzie za stary na filmy animowane! Właśnie słyszałam o tej krótkiej nowości z 'Krainy Lodu'. :D Ciekawa jestem jak to zrobią. ^^
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku gratuluję! To wielki sukces :) W gimnazjum byłam stałą czytelniczką tego pisma i przyznam, że też kilka razy miałam chęć brać udział w tych konkursach, ale skończyło się na chęciach właśnie. Nie zdobyłam się na odwagę, nigdy żaden podany temat nie zainteresował mnie dostatecznie i tak przeszłam przez gimnazjum... Ale Tobie z całego serca gratuluję! Tekst naprawdę świetny! Wciągał coraz bardziej z każdym kolejnym zdaniem. Kiedy go czytałam, miałam wrażenie, że stoję tam przy tym reżyserze i obserwuję sytuację na żywo! :D Naprawdę realistycznie to opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Victora Gimnazjalistę" zaczęłam czytać od pierwszek klasy gimnazjum, uwielbiam tą gazetę i uważam,że jest ciekawa. Powiem więcej...dalej ją czytam pomimo tego, iż jestem już w liceum,ale to dltaego,że do mojego taty nie może dotrzeć,że ja już jestem w liceum,a mój brat (gimnazjalista) nie lubi czytać.Więc czytam sobie i "Cogito" i "Gimnazjalistę".Choć szczerze mówiąc to trugie czasopismo jest ciekawsze.Są konkursy,opowiadania ze zdjęciem i rozwijane ciekawe tematy,za to w "Cogito" ciągle gadają o maturze...Może się zdarzyć,że ten numer,w którym są wyniki tego konkursu mam gdzieś na półce.Ja nie brałam udziału w tych konkursach,a szkoda.Chętnie bym wzięła,ale teraz to już głupio mi by było pisać coś do Gimnazjalisty.Gratuluję takiego wyróżnienia :)
    Opowiadanie mi się podoba,jest lekko zabawne i bardzo dobrze.Lubię krótkie opowiadania,nie uważam,żeby były w jakikolwiek sposób gorsze od tych dłuższych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne. Skąd wzięlaś pomysł ?

    OdpowiedzUsuń
  9. O nie. Czy tylko ja nie czytam i nigdy nawet w ręku nie miałam "Victora", i to nie tylko Gimnazjalisty, ale i jakiegokolwiek innego? Czuję się upośledzona.
    Ach, Polu, Polu, cóż Ci mogę rzec. Opowiadanie jest (jak zwykle) zgrabne, w obejściu przyjemne i generalnie niczego sobie. Nic tylko gratulować! Łączę się z Tobą w triumfie i epickości. O, właśnie, dodatkowo otrzymujesz Oficjalnego Kopa Energii Wydawanego Przez Bukwę Li I Jedynie Przyszłym Laureatom Konkursów Kuratoryjnych (OKEWPBLIJPLKK)! *ofiarowuje Kopa* Wygrasz to, dziewczę drogie! Jesteś super! Świat jest super! Życie jest super! I w ogóle!
    Pozdrawiam cieplutko, jeszcze raz gratuluję (i jeszcze raz... no i ostatni raz) i jeszcze raz życzę powodzenia,
    Twa Bukwa

    PS Co do Pentatonixu - wielbię ich już od jakiegoś czasu. Beat box pozostaje dla mnie w sferze sekretów życia, a śpiewanie a capella może wyjść naprawdę świetnie... tak jak im :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielkie gratulacje! :D
    (czemu ja zawsze piszę opowiadanie do tych najpopularniejszych zdjęć? xD)
    Opowiadanie PRZEgenialne! <3
    O, dużo się dzieje. :D
    Ciekawe ciekawostki. :) (to mi wyszło xD)
    Pozdrawiam serdecznie! ^.^

    OdpowiedzUsuń
  11. Pola, ach, Pola. Ja Cię uwielbiam. Na bank będę jeszcze kupować Twoje książki! :D

    OdpowiedzUsuń