niedziela, 22 marca 2015

Pola vs. konkurs kuratoryjny- ostateczne starcie

Nadszedł ten dzień. 19 marca roku 2015.
Etap wojewódzki.
Dzień był wyjątkowo słoneczny. Niebo uderzająco niebieskie. Nic dziwnego, w końcu za tak niedługo zaczynała się kalendarzowa wiosna (która jest teraz! Radujmy się, obywatele!).
Na konkurs jechałam po trzeciej lekcji razem z polonistką i drugą dziewczyną (z trzeciej klasy), która przeszła do ostatniego etapu. Wszystko miało odbyć się w Wejherowie, do którego chciałyśmy pojechać SKM-ką. Pojawił się jednak problem. Otóż nie potrafiłyśmy rozczytać się w rozkładzie jazdy, a gdy już nam się udało, okazało się, że pociąg do Wejherowa odjechał... cztery minuty temu, a następny przyjedzie za jakąś godzinę. Oznaczało to, że na czternastą, o której zaczynał się konkurs, nie zdążyłybyśmy w żadnym wypadku, chyba, że pojazd dostałby skrzydeł.
Na szczęście zorientowałyśmy się, że o wcześniejszej porze odjeżdża pociąg jadący w kierunku Lęborka, a po drodze jest nasz przystanek. Mogłyśmy odetchnąć z ulgą.
Odwiedziłyśmy jeszcze McDonalda, gdzie, dochodząc do wniosku, że uzupełnienie cukrów się przyda, zamówiłam sobie dużego shake'a. Widząc jego rozmiary nieco się przeraziłam, a po tym, jak wypiłam go szybko i bez problemu, przeraziłam się jeszcze bardziej. Ale cóż... tego dnia byłam usprawiedliwiona.
Czy się denerwowałam? Może trochę. Owszem, wiedziałam, że przecież jak nie dostanę tych magicznych osiemdziesięciu procent, to nic się nie stanie, ale wiadomo... zawsze jest jakaś trema.
Gdy SKM-ka z głośnym turkotem oddalała się od Gdańska, próbowałam dodawać sobie w myślach otuchy. Hej, przeczytałam niemal wszystkie książki z listy lektur na konkurs, może poza ,,Kamieniami na szaniec", ale nawet moja nauczycielka mówiła, że zwykle te książki się nie liczą i nie ma pytań o nie. Przygotowywałam się. No dobra, może nie jakoś bardzo. Ale... w sumie sporo się dowiedziałam podczas powtórek i czułam się całkiem pewnie, mimo problemów z gramatyką (gramatyka to zło...).
Pociąg jechał około godziny, chyba nawet więcej. Oczywiście nie wiedziałyśmy, gdzie wysiąść, bo wiele przystanków miało w sobie nazwę ,,Wejherowo". No i o które Wejherowo chodzi?... przy pomocy życzliwych pasażerów SKM-ki udało nam się wysiąść w odpowiednim miejscu.
Nie znałyśmy w ogóle miejscowości, wszystkie byłyśmy tu po raz pierwszy. Przy pomocy kolejnych  osób, w tym straży miejskiej, trafiłyśmy na drogę prowadzącą do szkoły, w której odbywał się konkurs. Napotkałyśmy grupkę nauczycieli z uczniami, więc postanowiłyśmy iść za tłumem, licząc na to, że zmierzamy do tego samego celu.
Nareszcie! Dotarłyśmy do budynku, w którym mieścił się zespół szkół. W środku panował chaos. Wszyscy stali w holu ściśnięci jak sardynki w puszce. Jedni próbowali się dostać do tablicy, na której powieszone były nazwiska szczęśliwców, którzy dostali się do trzeciego etapu, by upewnić się, że na pewno się tam znajdują, inni stali w długiej kolejce prowadzącej do wejścia na salę gimnastyczną. Przez przybyszy z całego województwa przedzierały się dziewczyny z kartonami batoników.
Po znalezieniu sali dla czekających na piszących podopiecznych nauczycieli i zostawieniu tam kurtek, ustawiłyśmy się w kolejce po wylosowanie numeru. Mi trafiła się liczba 123. Uznałam to za dobrą wróżbę. Fajna liczba- 123. Tylko czy przyniesie mi szczęście?...
Konkurs odbywał się na wielkiej sali gimnastycznej. Trochę denerwuję się w takich miejscach. Ogromna przestrzeń, mnóstwo ludzi,martwa cisza, atmosfera skupienia. A tu nagle spada mój długopis i głośno toczy się po podłodze...
Kazałam mojej bujnej wyobraźni iść w cholerę i zaczęłam szukać swojego miejsca. Ludzi  było naprawdę dużo- stolik z numerem 123 nie znajdował się nawet w połowie sali. Usiadłam, wyłożyłam moje rzeczy, zerknęłam na tablicę, na której wyświetlała się godzina. Do rozpoczęcia pozostało jeszcze sporo czasu. Wyjęłam okulary, chociaż do pisania testu potrzebne mi nie były, bo jestem krótkowidzem, a nie dalekowidzem. Zaczęłam je czyścić, próbując nieco się zrelaksować. Zżerały mnie nerwy. Co znajduje się w tajemniczym arkuszu? Jakie pytania na mnie czekają?...
Członkini komisji o bujnych, czarnych lokach, podeszła do mikrofonu. Przywitała nas i przypomniała, że na salę nie wolno wnosić telefonów komórkowych i tym, którzy jednak nie zastosowali się do tej zasady, kazała oddać sprzęt nauczycielom.
Jedna trzecia (hm, w sumie to nie wiem, czy jedna trzecia, ale coś w ten deseń- matma i ja to dwa różne światy...) uczestników wyszła.
-No proszę. A za miesiąc piszecie egzamin gimnazjalny- rzuciła za nimi złośliwie członkini komisji.
Pucowałam moje okulary z taką pasją, że dziewczyna w ławce obok zaczęła mi się przyglądać z zaciekawieniem.
Na niektórych stolikach leżały rozdawane soczki w kartonikach i batoniki. Zauważyłam idącą w kierunku mojego rzędu dziewczynę z kartonem, na którym widniało logo firmy ,,Góralki". Kilka osób przede mną dostało słodkości, ale gdy doszło do mnie, to ku mojemu zdziwieniu, ja batonika nie dostałam. Dziewczyna nawet na mnie nie spojrzała i sobie poszła. Szybko zerknęłam do kartonu. Pusty.
Aha.
Nie dostałam nawet soczku. Podła niesprawiedliwość... Jedyną pociechą było to, że osoby po mojej lewej również niczego nie otrzymały.
Spojrzałam krytycznie na okulary. Moja koleżanka Sonia (pozdrawiam, jeśli to czyta!) zawsze twierdzi, że ona nie rozumie, jak ja mogę żyć, mając tak brudne szkła... a mi się wydają zwykle całkiem czyste...
Uznałam, że skoro pozostało mi tak wiele czasu, to mogę w sumie jeszcze trochę poczyścić okulary. Pucowałam je więc starannie, zezując zazdrośnie w kierunku ławki, na której pysznił się soczek pomarańczowy ze słomką.
Nadszedł już czas.
Na salę przybył dyrektor szkoły, oczywiście, aby wesprzeć nas mentalnie odpowiednim przemówieniem. Odnosiło się wrażenie, że myśli nad każdym słowem, ponieważ robił długie pauzy między wyrazami. Coś w tym stylu:
-Witam was (pauza) serdecznie. Gratuluję wam (pauza) przejścia do etapu (pauza) wojewódzkiego (pauza) organizowanego przez nasze (pauza) kuratorium.
Mimo najszczerszych chęci, nie potrafię oddać dokładnie sposobu jego mówienia. Przemawiał z niezwykłym wręcz namaszczeniem i dokładnością, co brzmiało w sumie trochę śmiesznie.
-Widzę wasze twarze, takie ponure i spięte- powiedział nagle (oczywiście z pauzami). -Które pewnie, po tym, jak skończycie test i wyjdziecie stąd, rozświetlą się w uśmiechach.
Wzniósł ręce ku górze.
-Młodzieży polska! Uśmiechnijcie się!
Młodzież polska nie uśmiechnęła się.
Dyrektor nie stracił jednak rezonu. Mówił tak samo uroczyście i powoli jeszcze przez jakiś czas. W końcu skończył i życzył nam powodzenia.
Wybiła czternasta.
Zaczęto rozdawać arkusze, jednak nie można było ich przeglądać, dopóki wszyscy nie dostali. Gdy pozwolono nam wreszcie zobaczyć zadania, wszyscy niemal rzucili się na testy.
Dobra... fragment powieści. Zadania do tego. Okej. Zaraz...
Wypuściłam ze świstem powietrze.  
No nie, to chyba jakiś żart.
Fragment powieści to ,,Kamienie na szaniec". A trzy zadania odnoszą się do całej treści książki.
Przypomnijmy- jedynej książki z listy, której nie przeczytałam.
Ironia losu.
Moje zdenerwowanie wzrosło. Przerzuciłam kolejne strony testu. Wiersz Szymborskiej, zadanie, w którym do wymienionych motywów trzeba było dopisać utwory z listy lektur, w których dane motywy występują, rozprawka... 
Ale wiecie co? Nie było tak źle. Zrobiłam niemal wszystkie zadania- w tych trzech dotyczących powieści Kamińskiego strzelałam. Często po prostu polegałam na logice czy fragmentach, z którymi w przeszłości miałam okazję się zapoznać. Na szczęście nie były to zadania otwarte. Temat rozprawki  dosyć łatwy. Strasznie dużo kreśliłam i poprawiałam w mojej pracy, ale chyba komisja się rozczyta... Nie udało mi się zrobić tylko jednego polecenia- z gramatyką.
Cóż, nie mam pojęcia, czy uda mi się zdobyć odpowiednią liczbę punktów. Teraz około dwóch tygodni czekania na wyniki...
 


Fall Out Boy to naprawdę fajny zespół. Odkryłam dzięki filmowi ,,Wielka szóstka", gdzie pojawiło się ,,Immortals". Dziś akurat wstawiam  piosenkę ,,Uma Thurman", która ciągle leci mi w głowie...

Pozdrawiam ciepło!
Pola

10 komentarzy:

  1. Życzę ci, aby poszło ci o wiele lepiej niż mnie i żeby ci nie zabrakło tych choler**ch 4,3,2 czy też 1 punktu do tytułu laureata. Ale w sumie jak ci się nie uda to masz jeszcze szansę w przyszłym roku :) No i możesz się odwoływać, jeśli się bardzo, bardzo uprzesz (tak jak ja:P)
    Fajny numer stanowiska... Ale aż tylu uczniów było? :o To było całe województwo czy tylko delegatura jedna? Gdyby u mnie na etapie wszedł taki gościu i zaczął tak nawijać, to ja chybabym psychicznie nie wytrzymała... Na szczęście u mnie przybrało formę tu - witajcie - to jest olimpiada - zero telefonów - kalkulator - tu są arkusze - do widzenia. Jaka szkoda, że nie dostałaś jedzenia... To trochę dziwnie, ze nie przygotowali takiej ilości jedzenia, która byłaby adekwatna do ilości uczniów (przepraszam za ten matematyczny bełkot:P).
    Mam nadzieje, że udało ci się wycelować w tych zadaniach z "Kamieniami". W sumie to łatwo się domyślić, o co w nich chodzi. Wojna. Poświecenie. Przyjaźń. Ojczyzna.
    Ja w przyszłym roku muszę iść na olimpiadę z polskiego. Inaczej się nie da. Obiecałam polonistce.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Łaaaa, ale super, 123! Taka magia! :D
    Cóż, Polu, w zaistniałej sytuacji (pauza) mogę jedynie (pauza) życzyć Ci (pauza) tytułu laureata (dramatyczna pauza). Ale nie, serio, jak zostaniesz laureatem w pierwszej klasie, to przekroczysz z gwałtownym rozmachem granicę ogólnej epickości, zostaniesz mym mistrzem, mentorem i guru, oraz zyskasz dozgonne poważanie me, amen. Ekhem. Wracając. Cóż. No, wiesz.
    JESTEŚ GENIUSZEM!
    Dziękuję.
    Ale serio, mam nadzieję, że uda Ci się te punkty wykoksić (fajne słowo), a nawet jeśli nie, to zrobisz to na sto procent w przyszłym roku :P I nie martw się deficytem soczków - soczki się nie liczą w obliczu dziesięciu tysięcy dwóch i pół Oficjalnych Bukwiastych Szacunów (waluta epickości w Otchłani).
    Huehue, też kojarzę Fall Out Boy z Wielkiej Szóstki (Hiro mą miłością), i też ich całkiem lubię w sumie :D Nie mam pojęcia, co to za gatunek muzyczny, ale nie szkodzi, ważne że brzmi całkiem zadowalająco ^^
    Jeszcze jeden Oficjalny Szacun.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  3. Heeejooo Polu!
    Wiesz, Ty jesteś geniuszem! Kto potrafiłby w tak ciekawy sposób opisać konkurs wojewódzki?? Tylko Pola z Gdańska xD Wiesz, poczułam się jakbym czytała książkę, jeżeli piszesz pamiętnik to jest to z pewnością dzieło zasługujące na wydanie! :) Mam niejasne przeczucie, że Ci się uda, naprawdę! I przeraża mnie to, że POTRAFISZ napisać test interdyscyplinarny, bo ja nie potrafię. Kompletnie. Już lepiej mi idą te z matmy niż z polskiego. Nie wiem dlaczego. Trzeba mieć łeb jak sklep i być inteligentnym, czym Stanisławy się nie szczycą, a Pole ależ owszem ależ tak! :D Trzymam mocno kciuki, aż puchną! Jak się denerwuję też muszę coś robić, tylko ja zazwyczaj albo skubię bluzkę, albo rozciągam do niemożliwości rękawy swetra. Okularów nie mam! Polu, naprawdę Ci gratuluję! A jeślibyś nie przeszła (w co wątpię) to za rok na pewno Ci się uda! :)
    Szkoda, że nie przeczytałaś "Kamieni na Szaniec", bo t jest coś cudownego! Hm... Zła Pani Twórczyni Testu ma wewnętrzne oko i wie jak zepsuć humor osobom piszącym xD Trzyam się, geniuszu! :)
    Pozdrawiam ciepło (to wredoty dopiero za 2 tygodnie Wam powiedzą!!!) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle przeczytałam Twoją genialną recenzję i... To było świetne i dziękuję Ci że ją napisałaś. Wiesz, mimo że dawno nie tworzyłaś żadnych recenzji to wyszła Ci wprost genialnie i brzmiało jakbyś ja pisała ot tak! Masz talent. Szczerze się uśmiałam, czytając ją, a raczej słuchając. Siostra, gdy ja malowałam plakat zgodziła się żeby odczytać mi ją na głos, bo nie miałam czasu zbytnio, żeby zrobić to samej. Dwa tygodnie wcześniej sama zakupiłam sobie egzemplarz "Władcy..." i prawdę mówiąc mam to samo zdanie, przez co jeszcze milej mi się tej recenzji słuchało. :D A głównej bohaterki tak samo jak Ty nie lubię, ych. Choć za Oliverem nie przepadałam, bo robił rzeczy irracjonalne, które na dobrą sprawę nie miały sensu, ale co tam! :) Doprowadził mnie do łez umieszczony prze Ciebie cytat, hihi... w końcu jak do niego doszłam nie mogłam przestać się wewnętrznie chichrać!

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Mozna powiedzieć,że miałyście szczęście, bo akurat był pociąg w tm czasie, którym mogłyście pojechać. Nigdy niczego nie pisałam na sali gimnastycznej,ale sie z tego cieszę, bo jak jest wielka sala, mnóstwo ludzi to i pewnie stres był większy.
    To było niedopatrzenie,że nie dostaliście tych soczków co inni. Wiem,że to jest taka drobnostka,ale jednak powinniście otrzymać. Raz zdarzyła sie u mnie podobna sytuacja, z tym,że to ja dostałam coś,a ktoś nie. Grałam sobie z orkiestrą w pewnej pobliskiej miejscowości i dorośli otrzymali wódę, dziewczyny reklamówkę z karteczkami, krówkami i czymś jeszcze,ale było dwóch chłopaków,którzy nic nie dostali.
    Na samym początku się dziwiłam,że Twoja polonistka powiedziała,że "Kamieni na szaniec" nie będzie. Czytałam ta lekturę i wiem,że do niej często się wraca na egzaminie i nie tylko. Jak pisaliśmy rozprawki,czy omawialiśmy tematy to do większości pasowała ta lektura. Mi się jej znajomość przydała i na próbnym egzaminie i na normalnym,dlatego się zdziwiłam,że jej miało rzekomo nie być.
    Kojarzę tylko dwie piosenki Fall out boy. Jedna to "Dance,dance" , a druga "I don't care". Jak byłam mała natrafiałam na teledysk tej drugiej w telewizji i chociaż sam teledysk uważałam za obleśny to bardzo mi sie podobała melodia. Na prawe tak wpadła mi w ucho.
    Powodzenia na konkursie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pola, ja Cię serio podziwiam. Jestem przekonana, że zostaniesz laureatem! Musisz nim zostać, no kurcze, musisz po prostu!
    Faktycznia niezła ironia losu z tymi 'Kamieniami'... W każdym razie książkę baardzo Ci polecam, przeczytaj koniecznie. ^^ To dobrze, że strzelałaś. Ja na jakimś teście kiedyś jak czegoś nie wiedziałam, zostawiłam puste miejsca, ale to nie był dobry pomysł...
    Musiałaś być stresowana przed tym wszystkim. Do tego jeszcze ta sytuacja z autobusem, potem pociągiem, trafieniem do odpowiedniej szkoły i w ogóle.
    Czekaj z nadzieję na wyniki i czym prędzej ogłoś nam czy udało Ci się! ^^
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję że Ci się uda. : )
    A sam konkurs opisałaś bardzo ciekawie.
    Zastanów się nad pisaniem pamiętnika, w przyszłosci wiele osób na pewno będzie chciało go przeczytać. A co do "Kamieni..." to miałam podobną sytuację. Trzeba było napisać notatkę na podstawie wiadomości ze strony internetowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty to masz talent dziewczyno! Ja takie zdarzenie opisałabym pewnie w dwóch, może trzech zdaniach, a Ty - to się nazywa twórczość :). Ani się obejrzymy i Pola wyda książkę ;) .
    W takim razie mocno trzymam kciuki, jestem niemal pewna, ze Ci się uda! A jeśli nawet nie, to przejście do wojewódzkiego i to w pierwszej klasie to na prawdę ogromny wyczyn, za który należą Ci się ogromne gratulacje.
    Jeszcze mocniej trzymam kciuki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pniesz się coraz wyżej! Powodzenia koleżanko, musisz ludziom pokazywać swój talent! :) Cóż, sytuacja niemało zakręcona i jak dla mnie - na wesoło :) Jesteś już daleko i to na pewno wielki sukces! Ponadto życzę powodzenia! :) Wszyscy tutaj obecni trzymamy mocno kciuki, żeby Ci nie zabrakło tych cholernych złośliwych punktów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście trzymam kciuki żeby punktów było jak najwięcej! :) Ale pomimo drobnych złośliwości losu dzień był raczej całkiem udany, prawda? :) Fajna liczba ci się trafiła ^^ Ja zawsze myślałam, że moją liczbą jest 13, bo od 1 klasy podstawówki zawsze miałam taki numer w dzienniku, ale teraz wszystko szlag trafił i jestem 14 xD Ehh no faktycznie nie za fajnie się złożyło z tą "Kamienie na Szaniec", pech jest jednak towarzyski, w dodatku wierny, nigdy nas nie zostawi (nie, to nie miało brzmieć pesymistycznie ;3). Tak w ogóle to jesteś z Gdańska?

    OdpowiedzUsuń