czwartek, 26 czerwca 2014

Coś się kończy, coś się zaczyna

Ciao!
Znowu muszę Wam podziękować... ostatnio niemal w każdym poście dziękuję za komentarze i może jest tego za dużo, ale nie mogę się powstrzymać... bo mimo tego, że poprzednia notka była naprawdę długa (wielu z Was to szczerze przyznawało i nawet pisaliście, że troszkę Was to przeraziło... cóż, mam niestety skłonności do rozpisywania się, a poza tym ciężko zmieścić barwny życiorys takiej osoby jak Janis Joplin w jednym poście), większość komentujących napisała ciekawe, inteligentne komentarze, w których wyrażaliście swoją opinię i pokazywaliście mi, że naprawdę wszystko przeczytaliście. Kochani czytelnicy, uwielbiam Was!
Wielu z Was zasypało mnie też komplementami, pisaliście, że powinnam zajmować się tworzeniem biografii, że jest "dobrze napisane", że jesteście pod wrażeniem, ile o tym wiem, Sia Siaa nazwała mnie nawet geniuszem... oczywiście bardzo mi się zrobiło miło:) A skąd moja wiedza w tej dziedzinie? Cóż, po prostu interesuje mnie XX wiek, zwłaszcza pod względem muzyki, kultury i sztuki. A epoka hipisów to już w ogóle mnie fascynuje. Więc o takich rzeczach piszę po prostu z przyjemnością:D A o Janis wiem tyle dzięki książce "Leksykon buntowników" Maxa Cegielskiego (polecam!).

Piszę do Was dziś już jako "gimbus". Tak, dzisiejszego dnia ukończyłam szkołę podstawową! Oczywiście od razu w mojej głowie pojawia się obraz pulchnej, wystraszonej dziewczynki z warkoczykami, która rozpoczynała pierwszą klasę... rany, wydaje mi się, że to było zaledwie wczoraj... nigdy bym się nie spodziewała, że sześć lat minie z prędkością błyskawicy. Dziś rozstałam się z kilkoma koleżankami i kolegami, bo idą do innych szkół (większość z nas będzie chodzić do gimnazjum obok podstawówki). Nie piszę, że "rozstałam się na zawsze", bo mam wielką nadzieję (hmm, mówią, że nadzieja jest matką głupich...), że jeszcze się spotkamy. Moja koleżanka Magda zapowiedziała nam radośnie, że będzie nas nawiedzać przez okno, gdy będziemy mieć lekcje na parterze. I po raz pierwszy mnie to niesamowicie ucieszyło.
Oczywiście przez ostatnie kilka dni musiałam załatwiać różne formalności, związane zarówno z podstawówką (chociażby wypełnienie tzw. "karty obiegowej" i zbieranie podpisów w rozmaitych miejscach- od księgowości, przez bibliotekę, aż do sklepiku szkolnego) jak i gimnazjum (np. wybór fakultetów). Naturalnie odbywały się też próby- do pożegnania nauczycieli, poloneza, występu na koniec roku...
No właśnie, właśnie, jak już przy tym jestem, to nie mogę nie opowiedzieć zarówno o dniu wczorajszym, jak i dzisiejszym.

Otóż wczoraj odbyło się pożegnanie nauczycieli i bal szóstoklasisty. Ta pierwsza uroczystość to u nas taka tradycja. Zawsze jest jakiś temat przewodni, w tym roku belfrzy dostali tytuły miss i misterów (mój pomysł swoją drogą). Uroczystość naprawdę się udała, przy niektórych tytułach cała sala wyła ze śmiechu. Moja rola w tym wszystkim polegała na wręczeniu kwiatów jednej z nauczycielek, a poza tym staniem przez godzinę i biciem brawa (ciężko się to robi podczas trzymania dużego bukietu...).
 
Jednakże najważniejszym wydarzeniem wieczoru było naturalnie odtańczenie przez nas poloneza, którego ćwiczyliśmy już od lutego... na szczęście wszystko nam wyszło, a przy okazji całkiem nieźle się bawiliśmy. Wychowawczyni naszej klasy stwierdziła, że było to wzruszające. Cóż, nie dopatrzyłam się w tym niczego wzruszającego, ale co innego ja, a co innego obserwator całego widowiska, które musiało w sumie ciekawie wyglądać. "Tasowanie", tunele, czwórki, tunele w czwórkach, ósemki... pewnie większość z Was wie, o czym mówię, prawda?

A po części oficjalnej nastąpiła ta najbardziej przez nas wyczekiwana- czyli kilkogodzinna dyskoteka. To była chyba najlepsza, na której kiedykolwiek byłam. Leciały same hity (najczęściej takie jak "Dare (La La La)" Shakiry, "My słowianie", "Bałkanica"), prawie wszyscy świetnie się bawili, tańczyli, skakali, wrzeszczeli, śpiewali... pojawiały się także specjalne dedykacje, mnóstwo było wolnych kawałków. Chłopacy zaskakująco często prosili do tańca (chociaż może to nie aż takie zadziwiające, w końcu to ostatni raz, czyż nie?) i mnóstwo było tańców... przytulanych. Mówiąc szczerze, przy niektórych kawałkach czułam się lekko dobita, gdy wokół mnie krążyło wiele par w uścisku, a ja stałam jak sierota i nie miałam pojęcia, co robić... ale muszę napisać, że czterech chłopaków poprosiło mnie do tańca, jeden nawet zatańczył ze mną "przytulanego"!. Dziwnie zabrzmi to, co napiszę, ale... przyjemnie przytulić się do chłopaka. Nawet, jeśli wiesz, że to koleżanka popchnęła was ku sobie. Tej przyjemności nie psuje nawet świadomość, że inne tańczyły w uścisku wiele razy, a ty tylko raz. Dobra, napiszę to! Było... świetnie:)
Cały bal był naprawdę cudowny. Wytańczyłam się, wyskakałam, wyśpiewałam dostałam sporo komplementów, było mnóstwo śmiechu, dzikiej radochy... ach, no i muszę wspomnieć o tym, że catering wyszedł super! Małe hamburgery, kawałki warzyw podane z pysznymi dipami, niewielkie naleśniki ze szpinakiem i serem, kurczaki, miniaturowe szaszłyki, babeczki z kremem i owocami... nic dziwnego, że na początku wszyscy zamiast tańczyć jedli, co zresztą nowością nie jest, bo niemal na każdej dyskotece tak jest... 
To zabawne, że człowiek może czuć się taki podekscytowany i niesamowicie szczęśliwy, mając potwornie obolałe stopy i łydki i głos tak schrypnięty, jakby "pił całą noc" (jak to wdzięcznie określiła moja mama). Cóż, to był jeden z najlepszych wieczorów, jakie spędziłam! 
A poniżej macie zdjęcie mojej fryzury, którą miałam na głowie przez cały ten czas. Robiona u fryzjera, naturalnie. Wytrwała nie tylko sześć godzin spędzonych w szkole, ale także całą noc! Nic dziwnego, skoro fryzjerki co chwila obficie raczyły moją głowę lakierem... ja osobiście byłam bardzo zadowolona z efektu, wyglądało to pięknie, chociaż kosztowało mnie prawie godzinę bólu (uczesać moje włosy to dopiero wyzwanie...).

A dziś oczywiście odbyło się zakończenie roku, wręczenie świadectw i nagród za dobre wyniki w nauce- oczywiście książek, ja dostałam "Kolor magii" Pratchetta- a także czapek absolwentów. Piątoklasiści urządzili nam pożegnanie, ale moim zdaniem niestety wyszło słabo. Konferansjerki czytały wszystko strasznie monotonnie i szybko. Bardzo starałam się skupić na tym, co mówiły, ale niestety było to niemal niewykonalne.
Ach, naturalnie odbyły się też występy artystyczne! Nasza klasa jako jedyna występowała  na żywo (jedna z klas równoległych zrobiła teledysk, druga nie wystąpiła). Mieliśmy własny układ do połączonych kilku kawałków. Wyszliśmy wystrojeni w celowo wieśniackie krawaty do koszul (ja mój kupiłam w lumpeksie obok za jedynie 2 zł!) i muszę przyznać, że bardzo fajnie się bawiłam! Trochę się myliliśmy, ale najważniejsze, że publiczność się śmiała i dostaliśmy na koniec największe oklaski. Dobrze zakończyliśmy ten rok:D
A tutaj pamiątkowe gadżety: czapka i misio. 

Będę tęskniła za podstawówką, bo mimo tego, że było dużo chwil złych, smutnych i okropnych, to mimo wszystko wiele przeżyłam z moją klasą i innymi osobami. Będę świetnie wspominać dyskusje na lekcjach, konkursy, imprezy, nocowania, wycieczki, rozmowy na przerwach, napady głupawki, pomoc kolegów i koleżanek w trudnych chwilach, nasze zabawy i inne... to był piękny czas. I wiem, że pewnie prawie nikt z mojej szkoły (z wyjątkiem kilku osób) nie czyta tych słów, ale mimo wszystko... dziękuję. Dziękuję za te wszystkie lata. Wiem, że większość z Was spotkam w gimnazjum, ale jednak zostaniemy wymieszani i co tu kryć, dużo rzeczy się zmieni. Coś się kończy, a coś się zaczyna.

I teraz nadszedł upragniony czas- wakacje. W sobotę już jadę na obóz integracyjny organizowany przez moje gimnazjum, trwa on trzy dni. Więc szybko zaczynam!
Napiszcie koniecznie, jak udał Wam się koniec roku, w wypadku osób kończących jakąś szkolę, jaki był Wasz bal, czy był podobny do naszego, co myślicie o poście (mam nadzieję, że nie był dla Was nudny, w końcu traktował tylko i wyłącznie o moim życiu) i jakie macie plany na wakacje!
Pozdrawiam ciepło i życzę świetnych wakacji!
Pola

PS: Może ktoś podsunąłby mi jakąś inspirację do opowiadania? Ostatnio się w tym opuściłam... to znaczy, zaczęłam nieco większy "projekt", ale chcę pisać więcej. Brakuje mi po prostu trochę pomysłów... no i niestety jestem taką osobą, która od razu chce machnąć dzieło na miarę "Wojny i pokoju", więc to też jest problem. Poszukam inspiracji i tak, ale byłabym wdzięczna, gdybyście coś napisali. Z góry dziękuję:)

13 komentarzy:

  1. Wiesz przecież dobrze, że większość Twoich czytelników uwielbia czytać długie posty! Sama baaardzo często takie piszę, a przy Twoich notkach po prostu nigdy się nie nudzę! Oby jak najwięcej takich postów!
    'Taniec - przytulaniec'? U nas niestety nie ma czegoś takiego, chociaż do chłopaków przytulałam się już mnóstwo razy, chociażby podczas grania w butelkę na przerwach. My 'Poloneza' tańczyliśmy w piątej klasie i wtedy popłakała się pani dyrektor. Twoją Panią rozumiem doskonale. Po prostu nie mogła myśleć o tym, że takie wspaniałe dzieciaki od niej odchodzą, a 'Polonez' to polski taniec, mogła Was ostatni raz zobaczyć w tak uroczystej chwili.
    Miałaś przepiękną fryzurę. *o* Ja na moją dyskotekę najzwyczajniej w świecie rozpuściłam włosy. xD Podziwiam panie fryzjerki!
    Kurcze... No i nie wiem co jeszcze napisać, bo wszystko co chciałam umieścić w tym komentarzu, będę musiała umieścić w jutrzejszej notce! Bo przede mną jeszcze jedno zakończenie, na którym chyba będę ryczeć przez cały czas..
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego obozu! ^^ No i wakacji, oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pola, lubię, kiedy piszesz długie posty, a po nich widać, że lubisz się rozpisać (aż się zrymowało:)) i oby nie było żadnych pisanych (a niech to - znów rym) na siłę...
    Na zakończeniu chyba najlepszy był tytuł pani Asi, co? Miss 'Wyjdziemy Jutro'!
    Moim zdaniem nasze misie są czadowe (ale na metce pisze, że produkcja chińska, oczywiście), czapki w stylu USA też:)
    Twoja fryzura była po prostu super! Pamiętasz, co powiedziałam? Że jest zrobiona 'na Azjatkę' i nadal tak myślę!
    Co więcej by tu napisać? Spotkamy się na obozie integracyjnym, więc...
    ... do zobaczenia!
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty stajesz się gimbusem, a ja z gimnazjum uciekam. xD powodzenia!
    Fajnie, że Twój bal szóstoklasisty się udał. Pamiętam, że mój również był bardzo udany i nadal go wspominam jako jeden z najfajniejszych wieczorów. Choć aktualnie bal gimnazjalny przebił wszystko... Swoją drogą to ciekawe, że już w szóstej klasie tańczyliście poloneza. My tańczyliśmy go dopiero w gimnazjum. A szkoda...
    A Twoja fryzura była cudowna!

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, zazroszczę ci :/ Ja (w tamtym roku) nie miałam balu szóstoklasisty/komersu/pożegnalnej dyskoteki :'(( Nie dogadaliśmy się z wychowawczynią i między sobą... i jakoś tak nie było. Nie tańczyliśmy też poloneza. Nie przepadam za dyskotekami, ale żałuję że nie miałam komersu :(
    Żeby tak bardziej pozytywnie: bardzo ładna i ciekawa fryzura :) Jestem pod wrażeniem że przetrwała w dobrym stanie dyskotekę ;)

    Zakończenie roku trwało u mnie bardzo krótko - dyrektorka wręczyła przy wszystkich dyplomy za wpis do Złotej Księgi (mi między innymi ;)) a potem każda klasa poszła do swojej sali. Nasza wychowawczyni zawsze BARDZO dużo mówi, więc podsumowała roczną współpracę z naszą klasą i wręczyła wszystkim świadectwa, każdemu mówiąc 2-3 zdania od siebie o danej osobie. Było to bardzo miłe, naprawdę fajna sprawa :) Dodatkowo przyszła nasza koleżanka, która kilka miesięcy temu miała operację i od tamtego czasu jej nie widzieliśmy. Przywitaliśmy ją oklaskami i radosnymi okrzykami (czytaj: łuuuuuuhuuuuu!!!) i myślę że zrobiło jej się bardzo miło :D

    W wakacyjnych planach mam wyjazd do Włoch na Sycylię, na 2 tygodnie, odpoczynek na działce moich dziadków blisko Krakowa, może wyjazd w góry do Szczawnicy (mieszkanie też dziadków) i, oczywiście, będę też w domu ;)

    Co do posta - gdybyś nie pisała o sobie, to byśmy właściwie cię nie znali (no, nie licząc twoich koleżanek z klasy). Dlatego bardzo dobrze że piszesz o swoim życiu i post tylko o tym jest jak najbardziej w porządku :) Poza tym piszesz bardzo ciekawie :D

    Wpadł mi do głowy pomysł na opowiadanie dla ciebie :) Albo raczej taka inspiracja. Może ci się spodoba, może nie, ale zawsze to jakaś propozycja. Pomyślałam że możesz napisać opowiadanie z perspektywy nauczyciela, np. o końcu roku, jak żegna swoją klasę. Sama nie wiem do końca jak by wyglądało takie opowiadanie, pewnie każdy napisałby to inaczej. Ale byłabym bardzo ciekawa efektu końcowego :)

    Pozdrawiam i życzę cudownych wakacji! ^_^ A także nowych znajomości na obozie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, Ty się po prostu nie znasz. Ty jesteś geniuszem i musisz się z tym pogodzić. To bardzo trudne brzemię, ale... wierzę w Ciebie ^^
    Och.. Ja wiedziałam, wiedziałam, że Twoja głowa pełna jest zwariowanych pomysłów! Żeby tak samemu wymyślić konkurs, który przyjął się przez całą szkołę i się spodobał, trzeba urodzić się Polą! Tak w ogóle to i mnie pomysł na nauczycielskiego Mistera i Mis bardzo mi się spodobał, szkoda, że u nas w gimnazjum, zaangażowanie jest bliskie zeru i nikomu bu się nie chciało a)czegoś takiego organizować b)oglądać :C
    My nie tańczyliśmy poloneza, wyobrażasz sobie? Nauczyciele stwierdzili, że to uczniów nudzi (nieprawda, nieprawda!!!). Och na pewno ślicznie wam wyszło! Mam nadzieję, że nikt nie wywinął zająca :D Ja np. na pewno bym się potknęła (ostatnio plączę się o swoje własne nogi i łuuuup, na ziemię). Dyskoteka jak widzę świetna! I nawet o katering się postarali! 0.o Ooo... Oooo ^^ Jak faaajnie, chłopcy prosili do tańca :D Jestem pewna, że cała chmara osób chciała Cię zaprosić do tańca, ale ich zwyczajnie onieśmielałaś (zwłaszcza z taką piękną fryzurą). Nie dziwię się, że Ci się podobało, a wiesz - nie zawsze nadarza się okazja by tańczyć z chłopcem przytulanego ;) Chociaż, mówiąc szczerze, chłopcy zachowują się jak pięciolatki w tym wieku,a takie dżentelmeńskie zachowania odzywają się w nich raz do pięciu lat ^^ Też kiedyś byłam na dyskotece (na koloniach) w której chłopcy kłaniali się, wystawiali ręce z pytaniem "czy mogę prosić panią do tańca?". To było świetne ^^
    Hm... pomysł na opowiadanie? Ale ja nie potrafię wymyślać... hm... Jestem pewna, że przyjdzie Ci do głowy jakiś arcyciekawy pomysł, ale no...eee... no nie wiem! Wiesz, Ty lubisz pisać o innych rzeczach i boję się, że ten, no... nie spodoba Ci się żaden z moich pomysłów (których zresztą nie mam). Ale no postaram się coś wymyślić... I może napiszę w następnym komentarzu :)
    Jak udała się wycieczka? ^^
    Pozdrawiam serdecznie
    PS. Strasznie się cieszę, że Ci się spodobało opowiadanie, no... dziękuję za przesympatyczny komentarz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super blog!! Zapraszam do mnie -----> http://all-in-one-leads-lola.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę musiała gdzieś poszukać "Leksykonu Buntowników", chętnie przeczytam :)
    Czas leeeeci i leci, nawet nie wiadomo kiedy! Miniony rok szkolny minął mi tak szybko, jak nigdy. Mam nadzieję, że całe gimnazjum mi tak przeleci xd
    Pamiętam naszego poloneza. Ćwiczyliśmy od maja, więc trochę krócej niż wy (wow, od lutego? ja po dwóch próbach miałam dość ;d), ale też wyszedł nie najgorzej. A dyskoteka na koniec szóstej klasy to była najlepsza dyskoteka na jakiej byłam. Zatańczyłam wtedy pierwszy raz 'przytulanego' ale nie czułam się chyba aż tak podobnie do Ciebie. Tańczyłam z moim kolegą i zwyczajnie trzymałam mu ręce na ramionach, on swoje na mojej talii i jednocześnie z nim rozmawiałam, więc się nie przytulaliśmy;) Fryzurę miałaś śliczną! (Czy ja widzę Percy'ego Jacksona i Olimpijskich Herosów przed Tobą na półce...? :D)
    Minął rok, od kiedy skończyłam szkołę podstawową i jeszcze nie zdążyłam za nią zatęsknić... ale co ja, taki introwertyk będę tutaj o tym pisać! ;) Ja nie byłam przywiązana do mojej klasy, a Ty jesteś, więc Twoje wspomnienia z podstawówki na pewno są lepsze, niż moje.
    Życzę Ci jak najlepszej zabawy na obozie integracyjnym! Mam nadzieję, że klasa nową klasę polubisz tak samo, jak swoją poprzednią :)
    Moje zakończenie roku szkolnego minęło mi dość... szybko. Mało było nagród, z mojej klasy tylko mi udało się wywalczyć świadectwo z paskiem. Wiesz, jak to jest: nauczyciele wymagający, a większość gimbusów leniwa ;d

    Inspiracji Ci niestety nie podsunę, ponieważ sama chodzę od poniedziałku i jej szukam! Tak bardzo mi się nudzi, a nic mi do głowy nie wpada! :<

    OdpowiedzUsuń
  8. Heh, to ja mówię, że nadzieja matką głupich xd
    Coś się kończy i coś zaczyna. Mam nadzieję, że będziesz dobrze się w swojej nowej szkole czuła i przeżyjesz ,,kocenie'' o ile u was jest. O dziwo dla mnie to było śmieszne, a nie straszne.
    Nasz bal był ekstra, wszyscy zamiast jeść- tańczyli przez co została masa jedzenia dla nauczycieli. Wszyscy się bawili, także tańczyłam przytulańca z kumplem przez co ze mnie żartowali, bo jestem znana z tego,że do chłopców się nie tulę czy coś, bo wszyscy z góry uważają, że to oznacza chodzenie. To się nazywa inteligencja xd A polonez wyszedł komiczne, bo nasza sala była troszkę za mała a przez to, że kilka dni przed nasza wf-istka, która prowadziła grupę wymyślała nowe kroki i mało kto zdołał się ich nauczyć. Przynajmniej była beka xd
    Fryzura...na mnie słabo by wyglądała xd Gdyby nie ta kitka na koniec to wyglądałaby podobnie do fryzury mojej koleżanki. Z tym tylko, że ona miała wpięte jakoś kwiaty, chyba nawinięte na coś nie pamiętam, ale niezła, choć jak napisałaś sporo się nacierpiałaś. Żeby być piękną, trzeba cierpieć.
    Co do inspiracji to zależy od tego, co chcesz napisać: romans, horror, fantasy? Mi pomysłów dostarczają inne książki lub jakiś film, więc polecam, a jak coś to napisz na moim blogu :)
    PS: Co do twojej propozycji u mnie, to w sumie fajny pomysł. Jak wrócę, bo na razie jestem na wyjeździe, pomyślę o takim poście, bo przyda się coś nowego.
    Ja myślałam, że ty jesteś starsza! Przynajmniej druga gimbaza, to mnie zaskoczyłaś :) Ale to dobrze, bo jesteś przykładem na to, że słowo ,,gimbus'' nie znaczy ,,idiota'' czy ,,dzieciak bez mózgu'' jak to niektórzy uważają, aż żałosne to moim zdaniem wrzucanie wszystkich do jednego wora.
    Życzę weny, jak już określisz jaki gatunek chcesz dokładnie napisać to napisz w zakładce SPAM na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że ten dzień był dla Ciebie bardzo ważny i super się bawiłaś.
    Genialny pomysł z tym konkursem, że tak się przyjął w Twojej szkole, musisz być dumna! :)
    Zakończenie 6klasy to naprawdę duże wydarzenie i Twój bal jak to opisałaś na pewno był cudowny! Ten catering, świetna muzyka, aż sama chciałabym tam być.
    Ja nie miałam takiego komersu, czy też balu, pewnie dlatego, że cała klasa poszła do tego samego gimnazjium i jesteśmy w takim samym składzie jak za czasów podstawówki, niby fajnie, niby nie, lecz pod koniec 3gim bedziemy się żegnać po całych 10 latach (jako 6 latki do zerówki także chodziliśmy razem).
    Piękna fryzura i musiała byc naprawdę dobrze zrobiona, że utrzymała Ci się całą zabawę :)

    Udanych wakacji Ci życzę, wyszalej się przed gimnazjum!



    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też skończyłam teraz podstawówkę, ale nawet nie było mnie na zakończeniu roku... Ale i tak pożegnałam się z przyjaciółmi, choć w trochę mniej oficjalny sposób. W naszej szkole było tylko ognisko i nie było żadnego balu, a szkoda, bo z tego co napisałaś musi to być bardzo ciekawe!
    Mi nie było aż tak ciężko się pożegnać, bo wiem, że wszystkie te osoby jeszcze spotkam, ponieważ mieszkając w takiej małej miejscowości jak ja na pewno będziemy się jeszcze widywali. Prawie cała moja klasa idzie do gimnazjum w mojej miejscowości, tylko ja i trzy inne osoby idą gdzie indziej. Chciałam iść tu gdzie mieszkam, ale poziom jest bardzo niski, dlatego idę do szkoły w miasteczku niedaleko nas. Mam nadzieję, że się jakoś odnajdę w nowym otoczeniu, czego oczywiście życzę także Tobie!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam Cię do LBA!
    Szczegóły na blogu. ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wcale mnie nie zanudziłaś!

    OdpowiedzUsuń
  13. Chillout przede wszystkim! To się należy, summer time, ma być leniuchowanie i totalny luz :3 oby tak dalej!
    Zapraszam do siebie !

    OdpowiedzUsuń