środa, 11 czerwca 2014

"Zamieniona" Amanda Hocking- recenzja + o śmierci i wycieczce

Hej.

Na początku poprzedniego posta była wiadomość pozytywna, dziś niestety będzie negatywna. Chodzi o to, że niedawno zmarła bardzo mi bliska osoba w rodzinie. Niezbyt chcę się o tym rozpisywać i Wy pewnie też niezbyt chcecie o tym czytać. Wiadomo, że jest mi naprawdę przykro, że było dużo łez, rozpaczy i cierpienia. Ale teraz jest lepiej, bo wiem, że ta osoba jest w innym, lepszym świecie i już nie cierpi. Śmierć jest straszna i bolesna, ale jest nieodłącznym elementem naszego życia, a jak już pisałam- ta osoba naprawdę cierpiała, czuła ból. Nie chodzę cały czas w żałobie, nie rozpaczam, nawet uśmiecham się i śmieję, bo wiem, że moja prababcia (bo to o niej mowa) by tego nie chciała. Nawet to mówiła. Więc... jest lepiej. Nadal jest mi smutno, nadal cierpię i ubolewam nad stratą tak ukochanej osoby, bardzo mnie to boli. Często czuję się zagubiona, ale...
Żyję po prostu dalej. Jest okej. Naprawdę okej.
Reakcje ludzi są co najmniej dziwne. Niektórzy zachowują się tak, jakby zdechła mi rybka. Mówią coś w stylu "szkoda" z głupawym uśmiechem albo, na przekazanie informacji kto zmarł, pytają: "A fajna była?"(to mnie dzisiaj rozwaliło). Czy gdy Wam zmarł członek rodziny, też niektórzy walili takie teksty?...
Przepraszam, miałam się nie rozpisywać... ale dobrze jest się "wypisać". I proszę Was, abyście nie pomijali z wdziękiem tego fragmentu podczas czytania posta (pewnie tego nie zrobicie, ale jednak... proszę).
 
A tu tak nieco od czapy z Demotywatorów. Bardzo mi się ten cytat podoba. I trzeba przyznać, że rzeczywiście chciałabym tak żyć...



Teraz dość mocno z innej beczki- dziś byliśmy też na wycieczce klasowej- nagroda za wygrany konkurs międzyklasowy. Wybraliśmy się do rezerwatu Mewia Łacha. Było świetnie- piękne widoki, lasy, wolno płynąca i łagodnie chlupocząca Wisła, przelatujące ptaki, plaże z aksamitnym, ale gorącym piaskiem, błękitne niebo... niektórzy z naszej klasy zachowywali się wprawdzie strasznie, ale mimo wszystko bawiliśmy się naprawdę dobrze! Wygłupy, robienie sobie "selfie" z połową klasy (prawie wpadliśmy do wody...), zakopywanie kolegów w piasku, bieganie jak małe dzieci...
Świetny dzień, naprawdę. No i straciliśmy lekcje, co też jest niesamowitym plusem.
Tak, wiem, tak jakoś dziwnie z tematu śmierci nagle przechodzić do tak radosnego, ale... chciałam chociaż krótko opisać ten dzionek. Jako ważne dla mnie wspomnienie. Bo naprawdę się udał. Szkoda, że to ostatni taki nasz wypad...


A teraz wstawiam recenzję, którą bodajże tydzień temu napisałam przed angielskim. Jest nieco złośliwa, ale cóż poradzić... Dobra, aż tak źle nie jest, ale moje recenzje są coraz ostrzejsze. Zresztą oceńcie sami... a może Wy macie inne zdanie o prezentowanej poniżej książce? Piszcie koniecznie.




 
Tytuł: "Zamieniona"
Seria: "Trylogia TRYLLE"
Autor: Amanda Hocking
Wydawnictwo: Amber
"Zamieniona", jak głosi okładka, jest na 4 miejscu bestsellerów New York Timesa i wywołała sensację wydawniczą na miarę "Zmierzchu", a nawet "Harry'ego Pottera". Mało tego, czytelnicy kochają tę powieść, a na całym świecie można kupić jej egzemplarze...
To zabawne, że tak wieleosób (łącznie ze mną) o tej książce nigdy nie słyszało.
Opis fabuły mnie nie powalił, okładka też niespecjalnie, ale, że:
a.) to prezent
b.) jest tyle pozytywnych opinii, w tym samego "NYT", no to... musi w tej pozycji coś być, nie?
c.) potrzebowałam akurat porządnego odmóżdżenia po "Maskach" i "Słowniku egzystencji" w środku autorstwa Peipera, który nieźle mnie wymęczył.
Więc przeczytałam.
Wendy to zwyczajna nastolatka.  Błąd. Niezwyczajna. Bo nie potrafi odnaleźć porozumienia ze światem, zupełnie nie pasuje do swojej rodziny, no i... och, no tak- jej matka chciała ją zabić nożem do krojenia tortu, gdy nasza bohaterka miała 6 lat.
Oczywiście w otoczeniu Wendy pojawia się mroczny przystojniak, który nie tylko się na nią ciągle gapi, ale również wyjawia prawdę o jej prawdziwym pochodzeniu. Okazuje się (oczywiście), że dziewczyna należy do rasy o wdzięcznej nazwie TRYLLE. Co to za rasa? A nie zdradzę, bo nie będziecie zachwyceni spoilerami. Wspomnę tylko, że Trylle mają magiczne zdolności, a sama Wendy okaże się bardzo ważną osobą...

Schematy, schematy, schematy! Niemal we wszystkim! Wprawdzie sam pomysł na napisanie książki o fascynującej, wyniosłej rasie Trylli, które mają, trzeba przyznać, dziwaczne zwyczaje, był niezły, ciekawy, z pewnością oryginalny i inny, ale reszta...
Zagubiona dziewczyna, która nie potrafi odnaleźć się w świecie, bo oczywiście jest kimś wyjątkowym. I jest (aaa!!!) zabójczo piękna. Ale o tym nie wie, rzecz jasna. Znajdzie się też mroczne ciacho, który przez całą książkę pokazuje całym sobą, że wie coś, czego ona nie wie. Takich książek jest naprawdę wiele.
Ale nawet, jeśli pominę w mojej ocenie schematy (w końcu dziś większość książek młodzieżowych się na nich opiera), to i tak "Zamieniona" wypada kiepsko. A co mi przeszkadzało?
Na pewno bohaterowie. Wyjątkowo źle wykreowani. Brak im charakteru, charyzmy, nie mogliby istnieć w prawdziwym świecie. I są niesamowicie do siebie podobni. Może poza jedną bohaterką, która po prostu przyciąga do siebie wszystkie najgorsze wyzwiska, ale za to jest ciekawa.
Wendy, która podobno jest porywcza, przypomina rozpuszczoną, głupiutką, pustą, ale tchórzliwą i siedzącą cicho, gdy po niej jadą dziewczynkę. Jej zachowania były dla mnie momentami zupełnie niezrozumiałe. Inne postacie niestety w większości nie wypadają lepiej, niektóre po prostu żałośnie.

 Książka jest napisana po prostu słabo. Chociaż czyta się ją niesamowicie szybko i lekko, to autorka dosyć nieudolnie prowadzi fabułę, wygląda to tak, jakby pisała powieść w dużych odstępach czasu. Wszystko jest niespójne, nie trzyma się kupy. Ponadto przez większość tej pozycji... nic się nie dzieje! Wątku fantasy jest tu chyba najmniej. Przeważają błahe, niemające znaczenia sceny. Panuje nuda. Prawie nic nie wiemy o tych całych Tryllach, bo Amanda Hocking woli opisać, jak Wendy obejrzała film z przyjacielem. Takie sceny dominują. Mnóstwo "lania wody". To po prostu złe wykorzystanie pomysłu.

Poza tym, na początku książki wszystko dzieje się zbyt szybko, nie ma najmniejszego sensu. Bohaterka nic nie wie o jakimś kolesiu, jest jej obojętny? Bach, parę stron później już go lubi i czuje dreszcze podniecenia, gdy na nią patrzy! Emocje, zachowania bohaterów zmieniają się w ogóle w tempie błyskawicy.

Dialogi są sztuczne i kiepskie. Niektóre wypadają całkiem, całkiem, ale inne wydawały mi się sztywne i nienaturalne.

Zakończenie... autorka popędziła sprintem do finiszu, to widać niestety gołym okiem. Niewiele rzeczy jest wyjaśnionych, wszystko zdarzyło się tak nagle i wydaje się nie mieć sensu. Hocking zakończyła wyjątkowo nieudolnie.

Czy "Zamieniona" ma zalety? Ma. Dobry, mocny początek, który zapowiadał jednak całkiem niezłą książkę, ciekawy, oryginalny pomysł i fajne, barwne, dopracowane opisy. Momentami nawet lekko bajkowe. Szkoda tylko, że atutów Amanda Hocking ma w 1 części swej "Trylogii TRYLLE" tak mało.

Podsumowując: jest to powieść na pewno lekka, niewymagająca myślenia, słabo napisana, kiepska. Można przeczytać tylko dla odmóżdżenia i relaksu (chociaż ja się nieźle wkurzałam podczas czytania) albo poczynienia dobijających obserwacji dzisiejszej literatury.
Ocena końcowa: 3.5/10

Pozdrawiam ciepło,
Pola

12 komentarzy:

  1. Ojj. :( Bardzo mi przykro z powodu Twojej prababci. :( Ja swoich nawet nie pamiętam. Jest tak, jak napisałaś: to życie, nie możemy go zmienić. Każdy z nas prędzej czy później będzie musiał odejść z tego świata. Niektórzy zasłyną w kraju, innych będzie znać tylko rodzina, ale każdy zostawia tutaj cząstkę siebie, dzięki której nie tak łatwo wymazać tą osobę z pamięci.
    Ach! te ostatnie klasowe wycieczki! ^^ Nienawidzę w środku nich przypominać sobie, że już więcej nie wybierzemy się na taki wspólny wyjazd. Twoja klasa musi być cudowna. U nas nie da się nawet pozbierać po 1,50 od każdego przez tydzień, bo to ktoś zgubi, albo zapomni, albo nie znajdzie. Mimo wszystko uwielbiam tych idiotów. ♥
    Tak samo jak Ty nigdy w życiu o tej książce nie słyszałam, zresztą o jej autorce również nie. Dlaczego więc jest na liście New York Times? Tego nikt nigdy nie zgadnie... Nienawidzę takich rozpuszczonych bohaterek książek, które niczym się nie przejmują, uważają, że są brzydkie, w uchodzą za piękności, po prostu pustych dziewczynek, które są we wszystkim najlepsze. Teraz mam tyle książek do czytania, że chyba nie zdążę przez całe wakacje. o.o Prawie codziennie na przerwie w szkolne zostaje mi wciśnięta do ręki jakaś książka, a osoba które mi ją daje mówi coś typu: 'Ola, to jest takie bardzo fajne opowiadanie, coś o Ani z Zielonego Wzgórza, na pewno ci się spodoba', a ja nie potrafię odmówić. xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi z powodu Twojej prababci, ciężko jest jak bliska nam osoba odchodzi, ale trzeba zyc dalej :) Dlatego też moim zdaniem powinniśmy spędzać duzo czasu z ludźmi, na których nam zależy i powiedziec im to co chcemy, aby później gdy my lub oni odejdą wiedzieć, że wykorzystaliśmy ten czas w 100%.
    Uwielbiam wycieczki klasowe! Zawsze jest śmiesznie i zabawnie, ciesze sie, że Twoja też się udała. Książki nie czytałam, więc nie mam co się o niej bardzo wypowiadać, ale przeczytałam Twoją recenzje i jakoś mnie do niej nie ciągnie, wole książki innego rodzaju :)

    Pozdrawiam,
    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  3. przykro mi z powodu straty bliskiej osoby, ale tak, jak wspomniałaś: taka jest kolej rzeczy. Uważam jednak, że sama śmierć nie jest do końca taka zła- przynosi ukojenie, odcięcie od niewyobrażalnego bólu, który jest skutkiem ubocznym umierania (umierania- nie śmierci. uważam to za dwa różne zjawiska). Wierzę, że tam, gdzie zmarli się teraz znajdują, na pewno nie cierpią.
    To chyba jakieś fatum, bo BEZ PRZERWY prześladują mnie książki napisane według podobnego schematu. Mam słabość do romansów, ale wszystkie, jakie mi ostatnio wpadają w ręce wyglądają niemal identycznie: piękna dziewczyna (która o tym nie wie, a jakże, w końcu lustro to taki rzadki nabytek) zauważa chłopaka, który nie przestaje na nią patrzeć, zakochują się w sobie, wszyscy im zazdroszczą, bo są tacy wspaniali, w tajemnicy ratują świat, a prawdę mówiąc są to zwykłe wyprane postacie bez osobowości. Takich książek są miliony. Zmierzch jest napisany podobnie, ale nie do końca. Meyer przedstawiła Bellę i Edwarda całkiem nieźle, Bella była po to, aby czytelnika denerwowała (przynajmniej w moim przypadku tak było), a w Edwardzie należało się zakochać za jego charyzmę i elegancję (team Edward !!!!!!!!) :D
    Dziękuję Ci szczerze za tą recenzję, ponieważ słyszałam o tej książce i pewnie by wylądowała w moich rękach, a ja zapewne wyszłabym z siebie xd
    PS. Jednak żyję! Moje zniknięcie wytłumaczę w poście, który pojawi się (mam nadzieję) niebawem.
    pozdrawiam cieplutko,
    Alexis Murphy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie martw sie, nie pominęłam tego fragmentu. I raczej nie należę do osób, które nie chcą o tym czytać, choć musze przyznac,że to trochę delikatny temat.Przykro mi z powodu twojej prababci. Może i ludzie tak mówią, bo po prostu nie wiedzą jak się zachować i jak powiedzieć? Chociaż w życiu nie wyskoczyłabym z tekstem "A fajna była?".
    Wycieczki klasowe są fajne pod warunkiem,że masz fajną klasę. My mieliśmy trzydniową i nie wyszła tak świetnie jak u innych.
    Nawet gdy są schematy wiele zależy od tego jak została napisana. Patrząc tak z drugiej strony to ciężko jest napisać coś co już nie zostało wymyślone, więc większość rzeczy opiera się na schematach. Ale tak jak napisałam, gdy książka jest dobra sama w sobie takie schematy mi nie przeszkadzają. Szkoda,że tak nie jest dobre napisana, bo temat ma całkiem ciekawy. Chyba najbardziej zdenerwowało by mnie to,że postacie są do siebie podobne. Lubię, gdy bohaterowie mają swoją osobowość, a nie te same cechy. Muszę mieć swoją indywidualność, swój charakter.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyrazy współczucia.
    A co do książki. Bestseller? Pierwszy raz słyszę... Nigdy o tej książce nie słyszałam. A dodatkowo jak takie coś może mieć 4 (zdaje się) miejsce. Cóż począć, chyba nikt już nie wpadnie na to, że w książkach można wykreować ciekawe uniwersum, i staniemy się ofiarami powielanych schematów. Nawet jeżeli schematy są podobne, to autor nie powinien na stereotypowych bohaterów bez wyrazu i charakteru. Chyba, że mówimy o autorach pokroju "piszę, bo to modne, piszę, bo to może dać pieniądz".

    OdpowiedzUsuń
  6. Więc daruję sobie wszelkie pocieszające banały. Zresztą, i tak nie umiem reagować w takiej sytuacji, wszelkie zdania są całkiem bez sensu.
    Co do książki: rany, ile ja takich gówien czytałam! A to przez to, ze publikowałam kilka wierszyków/opowiadań w czasopiśmie dla młodzieży, i w ramach rekompensaty przysyłali mi jakieś książki (chyba po co żeby zniechęcić mnie do pisania :D) Że tak powiem, było to to co nie schodziło z półek... Dokładnie tren sam schemat, ta sama romantyczna okładka z piękną dziewczyną w sukni, przystojniak, super pochodzenie... Rzygać się chce... Przyznaję się, sama pisałam fantasy. I też nie było do końca idealnie, ale bardzo, bardzo starałam się uciekać od schematów i uczynić bohaterów ludźmi. Tymczasem niektórzy rezygnują z tego już na wstępie, nastawiając się tylko na to co się sprzedaje. Tylko teraz pytanie, kto pisze te super pochlebne recenzje o marnych książkach? Przecież to praca porównywalna do wykonywania wyroków śmierci! Powinien mieć dopłatę za bycie pozbawionym gustu literackiego, sumienia i dobrego smaku. Oraz za oszukiwanie czytelników. aczkolwiek na napis ,,porównywane z czymś tam" natychmiast odkładam książkę na półkę. Nie czytam wzorowanych. jak nie masz pomysłu to nie pisz, a nie bierzesz cudze, no bez jaj...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem to przykre gdy umiera Ci bliska osoba... Ale i tak powinnaś się cieszyć, że w ogóle swoją prababcię pamiętasz. Gdy ja się urodziłam to siedmioro moich pradziadków już nie żyło, pamiętam tylko odrobinkę jedną prababcię, która i tak zmarła gdy byłam jeszcze dość mała... Ja w ogóle nie przestrzegam żałoby tak szczerze. Dwa lata temu zapisałam się jako harcerz do pomocy przy jakiejś imprezie w domu kultury. Na zasadzie wolontariatu wraz z innymi harcerzami mieliśmy też prowadzić różne zabawy. W tym samym dniu rano zmarł mój dziadek choć i tak poszłam... Teraz została mi tylko jedna babcia i jeden dziadek... No ale żyje się dalej i przynajmniej ja nie żyję tym co było, żyję teraźniejszością, co nie zmienia faktu, że o moich wszystkich dziadkach będę zawsze pamiętać.
    Ja też czytałam parę takich beznadziejnych książek. Często jest tak, że dobra książka zaczyna się niezbyt ciekawie, lecz potem jest świetna i na odwrót. Fabuła faktycznie dość oklepana. Ja wolę jakieś troszkę brutalniejsze książki. Lubię się bać gdy je czytam. Nie wiem czemu... Taki mój charakter... Właśnie zaczęłam czytać Igrzyska Śmierci, chyba nie są aż tak drastyczne jak przypuszczałam, ale myślę, że będą ciekawe. Czytałaś je może? Są warte polecenia?
    Często czytam też podróżnicze książki, najbardziej lubię autorstwa p. Beaty Pawlikowskiej, ma świetny i lekki styl pisania. Polecam je!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że trzeba niby żyć teraźniejszością, ale śmierć naprawdę boli i powoduje cierpienie. Nie można oczywiście ciągle o niej myśleć, ale zgadzam się z Tobą, że nie wolno zapominać.
      Czytałam "Igrzyska śmierci" i gorąco polecam! Nie są aż tak drastyczne, tylko czasem, za to podobała mi się tam głębia, oryginalność, wyobraźnia i to, że seria daje do myślenia, nic nie jest tam czarne czy białe.
      Panią Pawlikowską znam i bardzo lubię, chociaż czasem wydaje mi się, że zbytnio narzuca czytelnikowi swoje zdanie. Najbardziej chyba podobały mi się książki "Blondynka w Londynie", "Blondynka w Chinach" i "Blondynka na tropie tajemnic". Ciekawie, niebanalnie, zabawnie napisane. I mnóstwo się dowiedziałam:D Mimo to dzięki, że mi poleciłaś.
      Pozdrawiam!
      Pola

      Usuń
  8. tak, wiem, wszyscy natychmiast pytają o nazwę :D Już ją kiedyś wyjaśniałam, ale mogę jeszcze raz, pewnie jeszcze wiele, wiele razy będę musiała...Czaszka Ptaszka ma kilka znaczeń: po pierwsze, jest to dla nas fajne wspomnienie. Kiedy przywiozłyśmy Perkusistce czaszkę wróbla w pudełku po zapałkach, właśnie wpadłyśmy do kuchni z okrzykiem że ,,jest czaszka ptaszka!" (Perkusistka jest na biol.-chem. i fascynuje się biologią). Po drugie, nazwa jest oryginalna, trudna do wymówienia i zastanawia ludzi. Postanowiłyśmy tak trochę zrobić na złość przyszłym słuchaczom :P No i podobnie jak piosenki, zostawia duże pole do interpretacji, właściwie każdy może ją rozumieć inaczej.
    Nie staramy się pisać z sensem ani z rymami (tylko rytm musi być, oczywiście), chcemy jak najbardziej odciąć się od tej całej ,,kultury popularnej". szalenie się ciesze, że nasze piosenki nie przypominają ci tych wypocin z radia! Właśnie do tego dążymy!

    Może, może kiedyś nas usłyszysz :) Chyba jak każdy zespół chcemy kiedyś wystąpić na żywo, zostać usłyszanym i zapamiętanym. Tylko jak na razie forsa stanowi główną przeszkodę :C

    OdpowiedzUsuń
  9. Eh przykro mi. Jak mi zmarła bliska osoba to tylko parę osób o tym wiedziało, bo przecież nie ma czym się chwalić, powiedziało ,,szkoda'' i tyle. Moja przyjaciółka pamiętam mnie przytuliła i tak gadałyśmy, aż był już lepiej. No cóż, niestety na każdego przyjdzie kolej, a większość ludzi ma się za nieśmiertelnych. A czas tak szybko płynie...
    Fajnie, że miałaś taką super wycieczkę. U mnie nie ma takich super wycieczek, a jak coś to moim zdaniem są trochę drogie, choć np. miasto do którego jedziemy jest zaledwie 2 godziny od naszego. No, ale jak szaleć to na całego.
    Książka? Słyszałam chyba o niej albo coś w podobie. Widzę, że główny problem na rynku książek nie są już nawet schematy, ale to, że autorzy często psują świetne pomysły! Dam przykład. Przeczytaj sobie ,,Dziewięć Żyć Chloe King''- pomysł nawet fajny, ale dla mnie ta książka była nijaka i dziwna. Tak samo np. ,,Upadli'' czy ,,Zmierzch'', który moim zdaniem gdyby inaczej zrobić bohaterów i więcej akcji byłaby to świetna książka, bo Meyer miała niezły pomysł, ale zrobiła to trochę beznadziejnie i tak mogłabym wymieniać i wymieniać, ale to trzeba przeczytać. A nóż, może ci się spodobają ;)

    Pozdrawiam!
    music-the-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi przykro, z powodu śmierci twojej bliskiej osoby. dobrze, że nie załamujesz się i jednocześnie to dobrze, że się o tym nie rozpisujesz. nie sądzę, aby było to najlepszy temat na post, zwłaszcza, kiedy rana po stracie tej osoby jeszcze się nie zagoiła.
    ja również o tej książce nie słyszałam i aż dziwię się, że niby ma takie dobre recenzje. swoimi komentarzami na pewno nie zachęciłaś, ale to nie znaczy, że źle zrobiłaś. ostrzegłaś nas przed stratą czasu ;)

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam, że tak długo nie wchodziłam, ale po prostu już nie nadążam! W wakacje powinno być lepiej, już są tak blisko!
    Przyznam się Polu, że chętnie wdzięcznie ominęłabym temat śmierci, bo... no bo czuję się zawsze niekomfortowo gdy dowiaduje się, że ktoś umarł... wiesz, zbytnio nie wiem jak to jest gdy umiera ktoś bliski więc trudno mi... tak jakoś... no nie wiem, powiedzieć dobre słowo, ale takie wiesz, sensowne. Jestem pewna, że Twoja prababcia miała szczęśliwe życie, a że jest i prababcią to i długie. Podziwiam cię za postawę, tak trzymać, tak trzymać! To się nazywa optymizm, no, uściskałabym cię normalnie! Szkoda, że jak byłam w Gdańsku to się nie spotkałyśmy! Ja się prawdę mówiąc śmierci nie boję bo jest to coś nieuchronnego, a prababcię miałaś kochaną skoro powiedziała ci żebyś się nie martwiła, trzeba zachowywać te dobre wspomnienia, a Ty to robisz po mistrzowsku!
    Wycieczkę faktycznie mieliście fajną, w każdym razie w pięknej okolicy! :D
    Och, jak ja uwielbiam recenzje nieprzesłodzone. A tym bardziej jeśli są to recenzje takich beznadziejnych książek. oj, jaki tam z Ciebie hejter! napisałaś co myślisz kulturalnie, obrażając jedynie bohaterów ;) Tak schematy to najgorsze co może być. Dobijające jest to, że w czyjejś głowie zrodził się genialny pomysł, ale ta osoba nie wykorzystała szansy i ją tak zmarnowała. Dlaczego takie pomysły nie przychodzą prawdziwym, dobrym pisarzom? Szkoda słów!
    Wiesz co? Nie wiem jak to robisz, ale twoje recenzje są jedyne w swoim rodzaju, od razu widać, że pisała Pola! :D
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń