sobota, 5 lipca 2014

Wakacje, gimbaza i LBA

Witam, witam!

Mam nadzieję, że tak jak ja rozkoszujecie się latem, na które tak długo wszyscy czekali! Dzisiejszego dnia, po wielu dniach zimna i przeraźliwego wiatru, nadszedł wielki upał. I naturalnie mi to przeszkadza, bo było tak gorąco, że myślałam, iż ("iż" to takie mądrze brzmiące słowo, czyż nie?) padnę na rozgrzaną ziemię i zdechnę (a to już tak mądrze nie brzmiało)
Moje wakacje są dosyć aktywne, bo ostatnio ciągle gdzieś wyjeżdżam. Byłam na obozie integracyjnym, następnego dnia pojechałam już do domku letniskowego dziadków z przyjaciółką, dziś poszłam z nią na festyn (wyjątkowo udany, było mnóstwo atrakcji, mogłam się też wyżyć artystycznie robiąc mydełka i malując torby, a także fizycznie, bo uczestniczyłam w warsztatach hip-hopu, które były po prostu świetne, chociaż ja i moja kumpela jako jedyne wytrwałyśmy do końca, po jakimś czasie tańczyłyśmy tylko my...), a w poniedziałek znowu wybywam z domu, tym razem do domku letniskowego dziadków K. (wspomnianej wcześniej przyjaciółki). Wracam w czwartek, a już w piątek jadę na obóz literacki- dosłownie na drugi koniec Polski, w Tatry.
Takie są moje plany wakacyjne. Przynajmniej na lipiec.
Trzeba przyznać, że aktywnie, ale podoba mi się to. Niezbyt lubię siedzieć cały czas w domu i tylko czytać, czy spędzać godziny przed komputerem (bo to prawdopodobnie bym robiła, mówiąc szczerze, oczywiście z przerwami...). Moje dwa pierwsze wyjazdy wyjątkowo się udały (zaraz się rozpiszę o tym pierwszym;)) i mam nadzieję, że tak będzie z kolejnymi- zwłaszcza z obozem literackim.
Aaaach, jak cudownie, że nareszcie jest lato!
 

Wyjazd integracyjny z moim gimnazjum naprawdę się udał! Rozpoczął się od pisania testu z angielskiego, który dzielił na grupy zaawansowania w przyszłym roku szkolnym. Ja byłam w komfortowej sytuacji, bo znałam większość osób. Na początku było tak dziwnie, bo nowi stali z boku, tacy biedni, zagubieni, a my się witaliśmy ze sobą i w ogóle... później na szczęście zaczęliśmy się integrować naprawdę. Podczas wyjazdu poznałam w sumie sporo fajnych, ciekawych ludzi, chociaż zdarzali się też tacy... co tu kryć, dziwaczni. Chociaż z drugiej strony, trudno poznać dobrze każdego człowieka, znając go tylko trzy dni...
Już mam kilka osób z nowych, z którymi chciałabym być w klasie. Szkoda tylko, że to kompletnie nie zależy ode mnie...
Ale wróćmy do obozu. Ogólnie zabawa była fajna, mieliśmy zajęcia integracyjne (wiecie, takie gry typu "poznajmy się lepiej", ale także takie ciekawsze, wymagające zacięcia aktorskiego, refleksu, współpracy- np. "Piter Paweł", "Pif-paf", "Morderca"...), sportowe, z poradnią pedagogiczną, kurs pierwszej pomocy, ognisko, przy którym jeden z nauczycieli na gitarze klasycznej grał nam takie hity jak "Ona tańczy dla mnie", czy "Bałkanica". Było naprawdę super, tak... na luzie. Mieliśmy ciekawe warsztaty, ale też dużo czasu wolnego, podczas którego naprawdę się integrowaliśmy. Wiecie, rozmowy o wszystkim i o niczym, suchary i dowcipy, które śmieszą swym bezsensem, napady głupawki... oj działo się, działo!

Jednak niektóre osoby już ogarnęła zaraźliwa choroba zwana "typowym gimbusiarstwem". Bluzki z odkrytymi pępkami i przeraźliwie wykrojonymi pachami, wymalowane pazury... dobra, tu muszę przystopować i dodać, że taki styl ubierania się nie jest w żadnym wypadku zły, tylko gdy idzie w parze z charakterystycznym zachowaniem, to aż człowiek się załamuje.
No chociażby przeplatanie swoich wypowiedzi wulgaryzmami. Mówię Wam, aż ciekawie tego posłuchać, to  naprawdę dokształca. Niezły materiał na filozoficzną debatę. Tak się człowiek temu przysłuchuje i zastanawia się, czy oni tak odruchowo, czy wydaje im się, że są dorośli i tacy cool, swag i w ogóle. Jeśli to drugie, to mówię wprost: to nie jest ani dojrzałe, ani fajne, ani inteligentne. Raczej powoduje, że odruchowo przylepiam takiej osobie etykietkę "smarkacz". Nigdy nie lubiłam wulgaryzmów. Rozumiem, jak się człowiek porządnie wnerwi, to może się zdarzyć. Ale jak ktoś mówi cały czas, niemal na każdą sytuację reagując soczystym przekleństwem, w dodatku mając naście lat, to  jest to po prostu... żałosne.
Przynajmniej moim zdaniem.
Inne rzeczy, które mnie denerwowały, to zboczone kawały i tego typu numery, których opisywać nie będę. Po prostu załamka. Ale dobrze, że to tylko niektórzy.
A teraz czekam z niecierpliwością na podział na klasy. Będę je znała 1 sierpnia (rocznica powstania warszawskiego, czy to celowe?..).
 
A tu taki obrazek, który znalazłam, grzebiąc w sieci:D  



A teraz odpowiem na pytania, które zadała mi Kolorowe Stworzonko, nominując mnie do zabawy Liebster Blog Award. Wbrew obawom blogerki chętnie odpowiem na tą nominację, chociaż robiłam to już wiele razy, bo jej pytania są naprawdę fajne:D No to co? Zaczynamy!

1. Co najczęściej jadasz na obiad?
Rozmaite makarony i zapiekanki. Cała nasza rodzina uwielbia kuchnię włoską, więc w naszym domu często jadamy dania, które z niej pochodzą albo też są nią inspirowane. Nie rzadko jadam też jedzenie azjatyckie, zwłaszcza chińskie i indyjskie, coś pysznego... w moim domu na talerzach często lądują także rozmaite ryby. Jest różnorodnie:)

2. Jaka jest Twoja ulubiona herbata?
Pytanko w zasadzie pasuje do nazwy bloga Oli- "Nasz i herbatki świat"-dlatego też nie zdziwiłam się, gdy je przeczytałam:D Jestem wielkim zwolennikiem herbaty, wiec ciężko mi wybrać jedną...  uwielbiam herbatę pomarańczową, jest pyszna. Piłam kiedyś taką przywiezioną z Wielkiej Brytanii, coś wspaniałego... miałam też przyjemność spróbowania lawendowej i zielonej z cytryną, w restauracji japońskiej- pycha... szkoda tylko, że takich raczej nie pijam na co dzień. Za to tak "normalnie", to lubię normalną, czarną, ewentualnie jakąś dobrą smakową. Z sokiem malinowym jest pyszna:)

3. Ile masz kolczyków i ile chciałabyś jeszcze mieć?
 Mam dwa kolczyki, na uszach i większej ich ilości na razie ani nie chcę, ani nie potrzebuję. Przekłucie ucha w innym miejscu jakoś nie jest szczytem mych marzeń (na razie przynajmniej!), w nosie byłoby mi niewygodnie, na języku przeszkadzałoby mi w gadaniu, co byłoby chyba życiową tragedią... w innych miejscach też jakoś mnie nie ciągnie. Więc odpowiedź brzmi zdecydowanie nie.

4.Jak wygląda Twoja myszka od komputera? (opisz)
Jest bezprzewodowa, czarna z niebieskimi elementami, ma tajemniczy znak na sobie, coś w rodzaju połączenia słońca i księżyca, a także napisu (lekko wytartego) "Logitech". Hm, w zasadzie myszka, jak myszka...

5. Wolisz siedzieć na krześle, czy w fotelu?
Zdecydowanie częściej siedzę na krześle, ale wolę w fotelu. Jest po prostu wygodniej i temu chyba nikt nie zaprzeczy;)

6. Jeżeli miałabyś się wyprowadzić ze swojego mieszkania i wziąć ze sobą tylko jedną rzecz, to co to by było?
Cooo??? Tylko jedną rzecz? To... to... to niemożliwe! Ja mam tyle rzeczy niezbędnych do przetrwania...
Ale gdyby rzeczywiście pojawiła się taka sytuacja, chyba wybrałabym komórkę. Żeby skontaktować się z kimś, kto mógłby zabrać mi resztę rzeczy, he, he. I w ogóle mieć kontakt ze światem. Może przemyciłabym jeszcze kasę w kieszeni, a także długopis, który w większości przypadków jest mi prawie niezbędny.

7. Do jakiego głosu sławnej osoby dałoby się porównać Twój głos?
 Obawiam się, że mój głos nie jest podobny do żadnego głosu sławnej osoby. Po prostu. Więc na to pytanie nie odpowiem. Może kiedyś znajdę taką gwiazdę, której głos da się porównać do mojego, wtedy dam znać.

8. Wolisz czerwoną, czy zwykłą cebulę?
Chyba zwykłą, bo z reguły czerwonej nie jadam, tylko zwykłą. W ogóle, co tu kryć, cebulę bardzo lubię. Oddech po zjedzeniu tego warzywa jest zabójczy, ale nie przeszkadza mi to w zajadaniu krążków czy czipsów cebulowych albo po prostu podsmażanej, czy grillowanej cebuli...

9. Jakie jest Twoje ulubione ciasto?
Och, tak ciężko wybrać jedno... uwielbiam szarlotkę, taką kwaskowatą, z dużą ilością cynamonu. Bardzo lubię też sernik, jadłam wiele jego odmian- czy to z gorącymi malinami albo sosem czekoladowym, ze zwykłym lukrem czy kruszonką, z mascarpone i cynamonem, bądź taki o smaku Oreo... ach, aż mi ślinka pociekła...

10. Miałaś kiedyś jakąś kolekcję? Jeśli tak, to czego?
Miałam i mam kolekcję kul śnieżnych i brokatowych. Z rozmaitych miejsc na świecie, nie tylko tych, które ja odwiedziłam. Mam także od rodziny i znajomych, wiedzą, że jak gdzieś są, to najlepszy dla mnie prezent, to właśnie kula. Ostatnio moja kolekcja się w ogóle nie powiększa, ale i tak ledwie mieści się na półce. Wynosi około 30 kul, więc nieźle, nieźle. Są tam takie z min. Karpacza, Paryża, Nowego Jorku, Pizy, Florencji, Sieny, Avignon, Krynicy Morskiej, Gdańska, Pragi, Krakowa, Londynu, Chicago, Barcelony... więc całkiem nieźle:)

11. Jaka jest najciekawsza książka, którą dostałaś od szkoły?
Zdecydowanie "Kolor magii" Terry'ego Pratchetta. Dostałam to na zakończenie podstawówki. To boska książka! Zachwyciła mnie humorem, kpiną, nawet elementami parodii, zwariowaną i bogatą wyobraźnią, świetnymi bohaterami i opisami, intrygującym i oryginalnym pomysłem... coś świetnego. Zresztą, zażyczyłam sobie tą książkę specjalnie, tknięta przeczuciem. I proszę, przeczucie okazało się dobre!


Nominuję każdego, kto czyta mojego bloga i będzie chciał odpowiedzieć na pytania, jak zwykle. Więc każdy może czuć się nominowany!
A oto moje pytania:

  1. Jakie jest według Ciebie najbardziej inspirujące miejsce? Dlaczego? (może być to miasto, miejsce w mieście/na wsi, a nawet państwo).
  2. Jakie jest Twoje ulubione warzywo?
  3. Jaka książka według Ciebie zasługuje na miano najgorszej na świecie? Oczywiście musisz uzasadnić:)
  4. W jakie egzotyczne (oczywiście dla nas, Europejczyków) miejsce najbardziej chciałbyś/chciałabyś pojechać? Dlaczego?
  5. Jesteś pisarzem i dostajesz zlecenie od wydawnictwa, aby napisać paranormal romance dla nastolatków. Nawet jeśli to totalnie nie Twój gatunek, możesz drwić z takich książek godzinami, przyjmujesz zlecenie (bo dobrze płatne!). O czym napiszesz? Jak się zabierzesz do pracy? Napiszesz coś według schematów, czy pójdziesz dalej?
  6. Co Cię najbardziej irytuje w szkole?
  7. Jakie było najciekawsze muzeum, do którego pojechałeś?
  8. Jaka pamiątka jest dla Ciebie najcenniejsza?
  9. Jaką piosenkę z wczesnego dzieciństwa wspominasz najlepiej?
  10. Czy kupujesz i czytasz regularnie jakieś czasopismo? Jeśli tak, to jakie?
  11. Jak najchętniej spędzasz czas w sieci?
I to tyle na dzisiaj:)
Pozdrawiam ciepło!
Pola




 


9 komentarzy:

  1. Masz całkiem fajne plany na wakacje, bo ja - poza tym wyjazdem do Anglii, o którym Ci mówiłam - mam kompletną pustkę. Z rodzicami chcemy gdzieś pojechać na wakacje, ale tato ciągle jeździ do Londynu, Luksemburga, Wa-wy itp., bo praca, oczywiście.
    Wyjazd z gimnazjum podobał mi się, mimo tego, iż zobaczyłam to samo, co ty. Inny styl ubierania się, mówienia, po prostu "bycia" wśród kilku(nastu) ludzi. Najbardziej rażą mnie przekleństwa. Sama rzadko staram się przeklinać, ale tylko wtedy, kiedy się wkurzę. Pamiętam, jak w 2012 roku pojechałam (notabene z Bogną) na obóz na Kaszuby. Kobieta, która to organizowała, twierdziła, że wszystkie dzieciaki, które tam będą są super i na pewno się z nimi zaprzyjaźnię. Prawda była odwrotna. Na miejscu zetknęłam się z całą gamą paskudnych ludzi. Jeden chłopak. szesnastoletni wówczas, w ogóle mnie nie szanował i znęcał się nade mną, nawet, jak powiedziałam o tym naszym (na szczęście) całkiem miłym instruktorom. Jedna dziewczyna, taka Martyna, co drugie słowo mówiła kura przez w. Okropnie się tam czułam, prawie nie miałam znajomych. Od tamtego czasu mam "traumę na przekleństwa".

    Życzę fajnych wakacji i pozdrawiam

    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę ci tak zaplanowanych wakacji. No i tych warsztatów tanecznych! U mnie wszystkie wyjazdy są organizowane na gorąco i choć teraz jestem cały czas w domu, to nagromadzenie wszelkich wyjazdów nastąpi na przełomie lipca i sierpnia.
    Jeśli chodzi o bycie "gimbusem" to jeden z najtrudniejszych okresów. Z perspektywy czasu, patrzę, jak wszyscy się zmieniają. To niewiarygodne! Jednak mimo wszystko, cieszę się, że przechodzę już do liceum. Kolejne roczniki stają się coraz to gorsze. Tak jak mówisz, są wulgarni, zboczeni i uważają się za dorosłych.
    Ale trzymaj się tam w tym gimnazjum! Nie daj się zdemoralizować! Powodzenia!
    Ja również zmieniam szkołę i już nie mogę doczekać się integracji. Mimo że ta organizowana przez szkołę jest pod koniec sierpnia, to ludzie z mojego rocznika okazali się naprawdę przyjaźnie nastawieni i już na Facebooku zmawiamy się na spotkanie, które wciągu paru dni powinno dojść do skutku. Ja także czekam na informację, w jakiej będę klasie i z kim. Z tym, że w moim liceum będę miała z nią lekcje tylko przez pierwszy trymestr, następnie wszyscy rozejdą się na swoje kursy. Ale myślę, że to fajnie. Dobrze poznam się z każdą osobą z mojego rocznika.

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chciałabym tak aktywnie spędzać wakacje. Tymczasem czekam sobie na obóz, przesiadując całymi dniami w bibliotece, którą mam na przeciwko domu. Bardzo cieszę się, że zaczęły się upały - dopiero teraz czuję prawdziwe lato. ^^
    U nas nie ma takich obozów integracyjnych. Dyrekcji nie chce się nic robić. Za to wiem już do jakiej klasy się dostałam i z kim! ^^ Tak się cieszę! ^^ Ogólnie wydaje mi się, że nasz rocznik jest bardzo obfity. Spotykam ostatnio strasznie dużo ludzi w moim wieku.
    „Pif Paf"! Jeju, jak ja uwielbiam tą grę! ^^ Gramy w nią bardzo często na zbiórkach i chociaż może trochę się już niektórym znudziła, ja ją bardzo lubię i (nie chwaląc się) jestem całkiem dobra. :D
    Zboczone teksty rówieśników! Skąd ja to znam! Obóz harcerski w tamtym roku właśnie taki był. :( To naprawdę nie jest fajne, kiedy chłopaki cały czas mają z czymś skojarzenia, urządzają w namiotach tańce na rurze itd.. Mam nadzieję, że w tym roku tak nie będzie.
    Też jestem ogromną fanką serników. ^^ Moja babcia robi takie przepyszne! Ale takiego z mascarpone i cynamonem nigdy nie jadłam. :D Dziękuję za rozpisanie nominacji. ^^ Według mnie pytania nie wyszły mi tym razem tak, jak przy poprzednich, ale skoro uważasz, że są fajne! :D
    Pozdrawiam serdecznie i miłych wakacji w ciągu dalszym! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Heeej!
    Nastrój w którym piszę tego komentarza jest zabójczy - grzmi i leje... No, ale to jeden z powodów by do Poli na chwilę wstąpić! ^^
    Ojej... No tak Gimbusy - zmora społeczeństwa. Ale wycieczka jak widzę udana. Ale gimbusy... No wiesz, też zawsze tak mówiłam o tego typu ludziach (no i mówię), bo się z tym zgadzam! Ale ostatnio pomyślałam sobie, że nie można tak szufladkować ludzi, może oni są całkiem fajni? Trzeba zajrzeć głębiej, no, ale do tego trzeba mieć chęci, a oni efektownie ludzi odstraszają. A przekleństw nic nie usprawiedliwia (nie licząc tych w nerwach - jak mówisz :D) . Ech... Ale co zrobić? Przybij piątkę "Stop gimbusiarstwu!" Hihi :D
    Też bym chciała mieć takie zapchane wakacje (patrzę na Ciebie zabójczym wzrokiem spod grzywki - okej, żartuję! ^^ To ten ponury nastrój) Ale malujesz torby? Na czym to polega? Fajoooowoooo! Jak taką masz, albo coś to wklejajta zdjęcie! ;)
    Na pewno - ja to wiem - trafisz do świetnej klasy, znajdziesz tuzin przyjaciół, albo kilku takich dobrych. Będziesz szczęśliwa, a po szkole Twoim zwyczajem będzie skakanie po łąkach z koszyczkiem w ręku (to taka oznaka radości i beztroski^^).
    Powstania warszawskiego? Hm... ten, no... Będzie bunt po szkołą i rozkażecie pani z recepcji zmienić skład klas... w końcu się zgodzi... abo i nie? Ale nie będzie ku temu powodów, nie będzie :D
    Ale masz dziwnie z obiadami. Ale tak oryginalnie! - jest moc! No i mam ochotę na makaron i zapiekankę ^^
    Aż 30 kul?! To jest już mania - ja to wiem...A gdzie Ty je wszystkie chowasz? I nie strzaskałaś żadnej? Czy 30 jest z tymi strzaskanymi, czy może 30 bez tych strzaskanych, czy żadnej nie strzaskałaś? No... to się nazywa mieć kolekcję! xD Może pobijesz rekord? No, takiej odpowiedzi w każdym razie się nie spodziewałam! 30 kul... nie wierzę!
    To, to mogłaś zażyczyć sobie książki? Co Ty masz za cudooowną szkołę? Znaczy się miałaś (ale i tak!). Ja tam chcę, ja tam chcę! Ooo... To sobie zobaczę, może w bibliotece będzie ta powieść, to kto wie, sięgnę, przeczytam z wypiekami na twarzy, a Ty powiesz "a nie mówiłam?".
    Uwieeeelbiam Twoje posty!!! (A już niedługo powinna pojawić się ocena Twojego bloga w Krytycznych Pompejach!). I nie masz mi naprawdę za co dziękować! To tylko obiektywna wypowiedź ^^ Geniusz to geniusz i już ;)

    Pozdrawiam seredcznie
    PS. Ja w "Pif-Paf" nigdy nie byłam dobra. Mój refleks jest wątpliwej jakości... :C Ale fajnie w grupie się pobawić, nawet będąc zrefleksionym dzieckiem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wakacje masz zamiar spędzić bardzo aktywnie. to dobrze, bo przynajmniej się nie nudzisz. Moje plany właściwie się skończyły. Wróciłam z wyjazdu i to by bylo na tyle. Ale mamy z koleżanką zamiar sprawdzić jakie sa wycieczki z akcji "lato w mieście" oraz autobus, aby pojechać na jeden dzień do jednej miejscowości. Chodzi nam o to, aby się chociaż wyrwać na dzień, a nie gnić w jednej miejscowości przez całe wakacje. Chociaż najgorzej będzie jeśli będziemy gnić przed komputerami.
    Wyjazd integracyjny jak widać się udał. Szkoda,że u mnie czegoś takiego nie było. Tak samo jak w liceum, bo uważam,że to fajne, można poznać wiele osób. z tych gier kojarzę tylko "Piter Paweł", jedna dziewczyna nauczyła mnie w to grać parę lat temu. A potem wszystkie w dwunastoosobowym pokoju w to ciągle grałyśmy.
    Ludzie są różni, niektórzy fajni inni nie za bardzo. U ciebie niektóre osoby ubierały się w bluzki z odkrytymi pępkami, u mnie natomiast chodzili w krótkich spodenkach do kościoła, co było dla mnie lekką przesadą. W ostatnią noc kolega do nas przyszedł do domku, bo stwierdził,że w jego pokoju się macają, więc nie chce tam wracać. Nie wiem ile z tego to prawda. Zboczone teksty nie są mi obce. Na jednym zimowisku graliśmy w skojarzenia. Wystarczyło powiedzieć jakiekolwiek słowo wyjściowe i chłopakom się wszystko kojarzyło tylko z jedna rzeczą. W każdym razie tacy ludzie bywają, ale na szczeście są też ci fajni i normalni, z którymi mozna się dogadać.
    Tyle odmian serników jeszcze nigdy nie jadłam. Chętnie bym spróbowała z mascarpone. Trzydzieści kul to bardzo duzo. Zrobiły na mnie wrażenie jeszcze te nazwy miast,w których zostały kupione.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że aktywne plany na wakacje masz i chyba nie zamierzasz się nudzić! Obóz integracyjny, lubię takie możesz poznać nowe osoby i przy tym świetnie się bawić, takie wyjazdy to naprawdę super sprawa! Co do tych bluzek z odkrytym pępkiem lub wyciętymi pachami, muszę przyznać, że każdy ma inny styl i mi osobiście się one podobają, ale to zależy. U mnie w szkole, bądź klasie też znajdują się osoby klnące cały czas, nie pojmuje tego, jeśli myślą, że są fajne chwaląc się wulgaryzmami oraz swoją pustką w głowie to grubo się mylą....
    Także jestem fanką włoskiej kuchni, wprost uwielbiam makarony i również jak ty kocham herbatę, ale u mnie to jest rodzinne, mój wujek cały czas przywozi z różnych państw, które odwiedził coraz to inne rodzaje herbat, w niektórych się zakochuje, w niektórych nie, ale to nie przeszkadza mi w ich próbowaniu.
    Pokaźna kolekcja tych kul. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy potrafią cos kolekcjonować, ja nigdy nie miałam do tego jakiegoś zapału, może i dlatego, że nie jestem typem osoby, która lubi drobiazgi i raczej nie przywiązuje się do takich rzeczy.
    Co do wakacji to mi również zaczeły się bardzo miło, spędzam czas z przyjaciółkami wyjeżdżam na wycieczki za miasto, a w sierpniu lecę do Norwegii oraz jadę do Gdyni odwiedzić nasz Bałtyk, ponieważ dawno go nie widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszamy na naszą stronę, gdzie prowadzimy gazetę internetową! Znajdziesz tam wiele info o gwiazdach, recenzje płyt oraz teledysków oraz wiele więcej. Pozdrawiamy – ekipa Na Czasie
    http://pour-the-music.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że spędzasz bardzo aktywnie wakacje. Ja spędzam je jak na razie przed komputerem, albo czytając książki. Czasami przejadę się gdzieś rowerem. A te '''gimbusiarskie'' zachowania są bardzo popularne wśród moich znajomych. :| Niestety nic nie mogę z tym robić.
    A tak poza tym, to bardzo podoba mi się twój blog. Obserwuję.
    + Mam nadzieję, że mój blog spodoba się Tobie.:)
    http://ania-ann.blogspot.com/
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozazdrościć! Ja na te wakacje nie mam tak aktywnych planów- poniekąd celowo. Za to właśnie przyjechała do mnie przyjaciółka (niedosłownie, bo do swojej babci, która mieszka w tym samym mieście, co ja) i będzie u mniej do końca wakacji. Rzadko się z nią widuję, bo do Wrocławia, w którym ona mieszka, trochę mam i nie zawsze mamy okazję się spotkać. Przyjeżdża też parę innych osób, więc raczej nie będę się nudzić ;d
    Obóz literacki, jak to wspaniale brzmi! Organizowany jest przez Twoją szkołę? Dlaczego u mnie nie ma takich cudeniek?!
    Aaaaale fajne pytania! Od razu zabieram się do odpowiadania!
    1. Będąc na Majorce, kilka razy poszliśmy na klify, które strasznie mi się spodobały. Mogłabym tam siedzieć cały dzień! A jak pięknie widać było zachód słońca stamtąd... na prawdę bardzo inspirujące miejsce :) Zawsze dobrze czuję się na klifach- będąc we Włoszech (chociaż mało jest tam takich miejsc) też często na nie chodziłam. Z takim widokiem przed sobą i zeszytem można na prawdę wymyślić nie lada historię.
    2. Bardzo lubię brokuły i brukselki. Nie wiem, dlaczego tyle osób ma żal do tych warzyw! Są przepyszne!
    3. Chyba jeszcze nie natrafiłam na taką książkę. W każdej da się znaleźć coś dobrego. Zazwyczaj nie podobają mi się tylko zakończenia- np. "Od pierwszego wejrzenia" Sparksa albo finał sagi Zmierzch. Ale obie książki bardzo lubię, zmieniłabym w nich tylko 2/3 ostatnie rozdziały ;)
    4. NOWY JORK! to jest najwspanialsze miasto na ziemi i kiedyś tam pojadę i wynajmę mieszkanie na Manhattanie. To jest moje największe marzenie (zaraz po dostaniu się i skończeniu studiów xd)
    5. Wow... trudne pytanie, nie powiem ;) Nie lubię schematów, napisałabym coś własnego, coś na co wpadłam sama. Ale inspiracji i jakiegoś podłoża w mojej pracy szukałabym w legendach, mitach, starych opowiadaniach albo starych bajkach, jakie mamy opowiadały swoim dzieciom. Zawsze mnie fascynowały, niektóre były trochę przerażające, na pewno coś bym w nich znalazła.
    6. Lubię szkołę. Piszę to na przekór wszystkim niewdzięcznikom, którzy do niej nie lubią uczęszczać. Czy to nie wspaniałe, że mamy okazje uczyć się, zdobywać wiedzę i to jeszcze za darmo, kiedy to jeszcze nie tak dawno ludzie musieli ukrywać się, aby nauczyć się pisać? I mimo wszystko to robili, bo chcieli mieć jakieś pojęcie o świecie?
    Jedyną rzeczą, która mnie irytuje w szkole, to ludzie chodzący do niej i rozpowiadający na prawo i lewo, jak bardzo jej nienawidzą.
    7. Nie odwiedzam muzeów. Nie lubię. Wolę pojechać do jakiegoś starego zamku, katedry i zobaczyć historię od środka, niż do muzeum :)
    8. Kula śnieżna z Bazyliką św. Piotra oraz innymi zabytkami mieszczącymi się w Rzymie. Kupiłam ją rok temu, gdy byłam na kolonii we Włoszech.
    9. Maryla Rodowicz- koń na biegunach
    Uwielbiałam tą piosenkę. Pamiętam, jak siedziałam z moim kuzynostwem i rodzeństwem na tarasie u babci i śpiewaliśmy tą piosenkę. Do niej dochodzi jeszcze "Kundel bury", która była moją ulubioną, gdy byłam 5-latką :D
    10. Nie czyta czasopism. Nie uważam tego za konieczne, skoro teraz można o wszystkim przeczytać w internecie, z różnych źródeł.
    11. Oglądając filmy i seriale online, a co! :D
    hahah, uściski!
    Alex :)

    OdpowiedzUsuń