piątek, 11 lipca 2014

Bez tytułu

Dzieńdoberek!

Wczoraj wróciłam z domu letniskowego rodziny mojej przyjaciółki. Byłam tam cztery dni i poczyniłam interesujące spostrzeżenia. Na przykład odkryłam, że owady są strasznie wredne. Tak wredne, że zjadają mnie żywcem wieczorem, nie tykając nikogo poza mną, a także lubią radośnie latać po pokoju w środku nocy i niespodziewania siadać mi na twarzy. Rany, jak ja się przeraziłam, gdy coś zabzyczało i przycupnęło na policzku. Nawet nie jestem do końca pewna, czy to był komar. Zarejestrowałam tylko, że to coś lata, bzyczy i może mnie boleśnie ugryźć. Poderwałam się z krzykiem, niemal przyprawiając moją przyjaciółkę o przedwczesny zawał. Tak jak wtedy, gdy cień padł tak na moją twarz w nocy, że rzekomo wyglądałam jak upiór- z podświetlonym jednym okiem i świecącymi zębami... tak opisała mi to K., która leżała na materacu obok mnie i naprawdę się przeraziła.
Kolejne spostrzeżenie: okazało się, że człowiek dostaje głupawki akurat wtedy, gdy nie ma gruntu pod nogami i dryfuje na makaronie, na jeziornej głębinie. Ciekawe, jak to musiało wyglądać: dwie dziewczyny na głębokiej wodzie, chichrające się jak wariatki i gadające dziwne rzeczy...
I jeszcze jedno spostrzeżenie, które nie jest żadną nowością: jeżeli w moim pobliżu jest szklanka z jakimś napojem, najczęściej z takim jak kakao, to na 90 procent się wyleje. Tak, jestem takim "szczęśliwcem", przy którym rzeczy mają dziwną skłonność do wypadania z rąk albo rozlewania się. Niektóre osoby nadal się ode mnie odsuwają, gdy otwieram butelkę z jakimkolwiek piciem, a zwłaszcza z Ice Tea.
Wyjazd naprawdę się udał, bawiłyśmy się świetnie. I pogoda dopisała, ciągle było upalnie. Chodziłyśmy po dwa razy dziennie nad jezioro, skakałyśmy na trampolinie, gadałyśmy, czytałyśmy, po prostu dobrze się bawiłyśmy:)
Ciągle nie mogę się przyzwyczaić do myśli, że są wakacje. Stale wydaje mi się, że to jakiś wyjątkowo długi weekend i już niedługo wracam do szkoły... na szczęście tak nie jest i przede mną półtora miesiąca wolnego! Życie jest takie piękne...
 
 Och, to takie prawdziwe...

Wczoraj wróciłam, dzisiaj znowu wyjeżdżam, tym razem na obóz literacki. Wyjazd zapowiada się naprawdę świetnie, pisanie to moja wielka pasja, więc myślę, że się odnajdę.
Jadę tam zupełnie sama i prawdopodobnie będę jedną z najmłodszych osób. Więc (kocham łamać zasadę niewstawiania "więc" na początku zdania) trochę się boję, nie ukrywam... ale nie chcę się się nastawiać. Po prostu zobaczę, jak będzie.
Pewnie większość z Was już się tego domyśliła, ale i tak to napiszę: przez ten czas nie będę ani pisać, ani odwiedzać Waszych blogów. Więc tak naprawdę żegnam się z Wami na 12 dni.

A poniżej kilka piosenek wartych polecenia, przynajmniej moim zdaniem. Ostatnio bez przerwy ich słucham i teraz prezentuję je Wam:

 Po prostu ubóstwiam AC/DC, nie tylko za tą piosenkę. Moim zdaniem Angus Young, gitarzysta, to mistrz. A "Whole lotta rosie" to naprawdę genialny kawałek. Świetnie, a może nawet lepiej  brzmi też na żywo, sprawdźcie sobie w internecie. Nucę go stojąc w kolejkach sklepowych, w trakcie czytania, spacerów na ulicy, już nawet odruchowo. Możliwe, że się uzależniłam...

Znowu Janis, o której już pisałam i ten kawałek również prezentowałam. I robię to jeszcze raz, bo w tej piosence wokalistka śpiewa po prostu pięknie, z mnóstwem emocji, bardzo charakterystycznie. A tekst niebanalny i z przesłaniem. Coś cudownego.

The Rolling Stones to klasyka po prostu. Dzisiaj ich kawałki nie mają takiego wymiaru, znaczenia, nie są aż tak podziwiane. Dziś, gdy muzyka rockowa jest naprawdę rozwinięta, już tak nie brzmią. Ale to oni przetarli szlaki i byli jednym z pierwszych zespołów rock'and'rollowych. "Satisfaction" to dla mnie taka piosenka, której można słuchać w nieskończoność. Nie wiem, co mnie tak na nią wzięło. Ale naprawdę bardzo ją lubię, a początek jak dla mnie jest jej najlepszą częścią. Zresztą sami zobaczcie.

Znowu AC/DC, tym razem w piosence "Big gun",którą również bardzo, bardzo lubię. Zrobiona do filmu "Big gun" z Arnoldem Schwarzeneggerem. Tekst niezbyt inteligentny, za to wspaniała muzyka i solówki. A wideo jest po prostu boskie! 

No tak, powyżej rockowi giganci, a tu mamy piosenkę z filmu Disneya "Herkules". Nie mogłam się powstrzymać po prostu... numer "Zero to hero" w wersji oryginalnej jest moim zdaniem naprawdę dobry, ze świetnym wokalem. I znakomicie zrobiony.

Nie słucham często Lany del Rey, nie jestem jej wielką fanką. Za to ten kawałek bardzo lubię. Jest taki mroczny, nieco niepokojący, z ciekawym wokalem. I tekst naprawdę dający do myślenia, oryginalny. Boska piosenka.

 O tej piosence też już kiedyś na tym blogu było. Imagine Dragons nie należy do czołówki moich zespołów, ale naprawdę bardzo lubię ich kawałki. A "Demons" ubóstwiam, bo jest ciekawy, chwytliwy, o niebanalnym, dającym do myślenia tekście. Zawsze gdy leci w radiu, a zdarza się tak często, na mojej twarzy pojawia się uśmiech i śpiewam razem z wokalistą, który naprawdę odwala kawał dobrej roboty.

Na tym kończę tego posta i żegnam się z Wami na czas obozu;)
Pozdrawiam ciepło!
Pola

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie wyjazdy do domków nad jezioro, jeszcze z przyjaciółką to musiało być naprawdę super! Wprost nienawidzę komarów, są one po prostu wszędzie, w dzień jeszcze jakoś mogę przeżyć, ale nocą, gdy latają wokół Ciebie, a ty machasz rękami do opamiętania i jeszcze nie wiesz gdzie one są, jedna wielka tragedia...
    Faktycznie dwie dziewczyny śmiejące się na środku jeziora wyglądają dosyć komicznie, ale jak ja wybieram się z przyjaciółką na łódki, wyglądamy podobnie jak Wy :D
    Obóz literacki to świetna sprawa, lecz nie zniechęcaj się myślą, że będziesz tam jedną z najmłodszych osób. Ja w tamtym roku byłam na obozie teatralnym, fakt byłam z dwoma przyjaciółkami, a nie sama, ale też byłyśmy jedne z najmłodszych, lecz pomimo tego świetnie się dogadywałyśmy z innymi i do tej pory miło wspominamy ten czas.
    "Whole lotta rosie", to świetny kawałek, a Angus Young to mistrz, nie bez powodu był w 2011 roku, na 24 miejscu listy 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów!
    Inne piosenki są równie świetne, a głos Lany jest niesamowity.
    Życzę Ci udanego wyjazdu!


    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie piszesz i nie nudzisz. Podoba mi się, czytałam z zainteresowaniem. Zazdroszczę Ci tego wyjazdu. Ja, jak na razie trzymam się w domu. A obóz literacki to jedno z moich marzeń, więc kolejny powód do zazdrości.
    Baw się dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak! Owady, a szczególnie komary to okropne stworzenia. Ja przebywam aktualnie u mojej babci nad rzeką, na wsi i jest tu tego naprawdę mnóstwo. ;__; Słyszałaś o takich chamskich stworzeniach jak ślepcie lub ślipcie? Te wielkie muchy bardzo lubią wodę, swędzi po nich gorzej niż po komarach, a o śladach już nie wspomnę! W każdym razie bardzo fajnie, że wyjazd się udał. :)
    Według mnie te wakacje mijają za szybko! Dopiero w poniedziałek naprawdę wyjeżdżam, a te dwa pierwsze tygodnie wydały mi się kompletnym marnowaniem czasu... Co do tej grafiki - zgadzam się całkowicie! :D
    Ile Ty obozów w to lato jeszcze zaliczysz? Na wyjazdach, gdzie nikogo się nie zna jest przeważnie genialnie. ^^ Ja na takim czymś poznałam moją przyjaciółkę. :D Na pewno będzie dobrze i poznasz jakichś ciekawych ludzi. ^^
    AC/DC raczej nie słucham. To po prostu nie jest muzyka dla mnie. Wolę właśnie coś w stylu Imagine Dragons, jest to jeden z moich ulubionych zespołów. ^^
    Dzięki Voice of Poland pokochałam jedną piosenkę Lany - 'Summer Wine'. Znaczy Ona nie wykonuje tego w oryginale, ale w jej wykonaniu jest piękne.
    Rolling Stones raczej nie słucham, ale dzięki mojemu tacie mam w głowie prawie wszystkie teksty ich piosenek. :D 'Satisfaction' też uda mi się od czasu do czasu usłyszeć. :)
    Do 23 czerwca! :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci polu za ten Twój ogromniasty i świetny komentarz na blogu! Nawet nie wiesz jak się uśmiechnęłam jak zobaczyłam tyyyyle tekstu od Poli "no tak w odpowiedzi na mój 'długi' komentarz Pola pisze 2 razy dłuższy" Jesteś genialna! ;D
    No nie. jak ja Ci zazdroszczę! Teraz pewnie trwają u Ciebie przygotowania, pakowanie walizek itp? Prawda? Och, nie będzie tak źle, ja to wiem. Na koloniach dużo osób się nie zna i jest się tam przecież między innymi po to, żeby się poznać, prawda? Będzie dobrze! A z wiekiem to się nie przejmuj. Ja jak rozmawiam nawet z 4klasistami, 3klasistami z podstawówki to czuję, że są starsi ode mnie ;D I na pewno mnóstwo osób tak pomyśli o Tobie, liczy się co masz w głowie, a osóbką jesteś świetną! ^^ Tak mi się przynajmniej wydaje... :D
    Tak - robaki to jest zło wcielone. Ale trzeba być tolerancyjnym - biedne komarzyce, one tylko zbierają pokarm dla swych dzieci... :c A muchy to jest takie małe, wredne, istnieje tylko po to by bzyczeć i dokuczać!
    też mam tendencję do wylewania, powiem więcej - jestem zawodowym wylewaczem 2000. Kiedyś niosłam szklankę do pokoju i "buuum" wylałam. Okej napełniam i jeszcze raz idę i "bum" wylałam. Wszyscy są już podirytowani "Stasia, masz dziurawe ręce". okej "tym razem już na pewno doniosę" myślę sobie i idę... i zgadnij co się stało? Wylałam! :D
    Piosenki są fajne! ;D Puściłam na głośny i sobie głową kiwałam - jest moc ^^ Ale Herkules to mój ulubieniec, tam są takie świetne, żywe piosenki!

    Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej podróży ^^ będzie dobrze, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciesze się,że wyjazd się udał. Zazdroszczę Ci tych wszystkich wyjazdów.
    Komary to na prawdę wredne stworzenia. Ostatnio grałam sobie w siatkę. Najgorsze było to,że w słońcu było za gorąco, za to w cieniu gryzły komary. Nie wiedziałam co gorsze. I tak samo jak ty zauważyłam,że one szczególnie mnie lubią. Koleżankę kiedyś raz jakis ugryzł, a mnie z co najmniej sześć.
    Obozy są świetne. Bycie jedną z najmłodszych osób nie jest złe. Często na obozach trafiałam na kogoś w swoim wieku, ale tez świetnie się dogadywałam ze starszymi. Niestety teraz juz mam odwrotna sytuacje, to ja jestem jako jednak z najstarszych. Wolałabym,żeby było odwrotnie, ale no cóż... Chociaż mam koleżankę poznaną na zimowisku, z którą się bardzo dobrze dogaduje, a jestem od niej starsza o 3 lata.
    Lubie tą piosenkę The rolling stones. Mam ja nawet na płycie. Znaczy, mój tata ma, ale pożyczam sobie od niego

    OdpowiedzUsuń
  6. Domek letniskowy?! Musiało byc naprawdę fajnie. Ja mam taki... hm.. prowizoryczny domek letniskowy. Prowizoryczny, bo mieszkam tam od wiosny do zimy poprzez lato i jesień. Ale wygląda, jak letniskowy domek, no może trochę większy, zalezy od domku. Chodzi o to, że można tam przyjemnie spędzic wakacje na świeżym powietrzu, w lesie (...) i są komary! A jak! Przecież nie mogłoby ich zabraknąc.
    Jeśli chodzi o nieoczekiwane wypadanie szklanek z piciem z rąk... czytasz właśnie wypowiedź speca w tym temacie. Jestem w rodzinie zwana 'ciamajdą' i gdy tylko coś podniosę ze stołu, cała rodzina błądzi za mną rękami, wołając 'pozwól, że Ci pomogę' z uśmiechem odpowiadam 'bene!' i oddaję.
    Och, tak bardzo zazdroszczę Ci obozu literackiego, a tak naprawdę... ludzi. Przypuszczam, że ludzie nieinteligentni na takie obozy nie jeżdżą. Chociaż... wszędzie się taki znajdzie. Aczkolwiek, jak po mojej wypowiedzi widac, talentu nie mam. Ale na złośc światu założyłam bloga, coby ten talent we mnie wzbudzic. Na razie rezultatów nie widac. Może kiedy indziej.
    Pozdrawiam, życzę miłego obozu! c:

    OdpowiedzUsuń
  7. Heh trafiłam tak, że akurat na moim blogu napisałyśmy (a raczej nowa osoba w naszej załodze) napisała xD To się nazywa wyczucie czasu.
    Głupawka odbija każdemu najczęściej w najmniej spodziewanych momentach. Ale tu chodzi o ubaw, a co ludzie pomyślą to już ich sprawa! A domek letniskowy brzmi nieźle, pewnie fajnie wyglądałaś z tym owadem xd Niestety też tak mam, głupie muchy przez to siadanie na mojej twarzy mnie budzą, złooo!
    Kurde, szkoda że u mnie takiego obozu nie zorganizowali. Jeny to byłoby naprawdę coś, zwłaszcza że kocham pisać i by się pewnie poznało sporo fajnych ludzi i doszlifowałoby się swoje zdolności. Poza tym pewnie byłaby świetna zabawa...ah, rozmarzyłam się xd Zgłaszam reklamację, ja też coś takiego chcę!
    Tak więc życzę miłego pobytu na obozie i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post!! Jak zawsze ;)) zapraszam do mnie--->>http://all-in-one-leads-lola.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajny blog ,będę wpadać częściej
    http://my-book-of-feelings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. I coraz więcej wiem o SM (MS) wadalbertb.pl@wadalberetb@pl. Polecam też wadalbertb.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. W moim przypadku wystarczy, że wyjdę wieczorem na chwilę z mieszkania, aby wyrzucić śmieci, a już siedzi na mnie cała chmara komarów i innych obrzydliwych robali. W nocy, abym nie słyszała ich irytującego bzyczenia zakładam sobie słuchawki i próbuję jak najszybciej zasnąć. Więc całkowicie rozumiem przez co przechodzisz :/
    W moim przypadku pierwszy miesiąc wakacji minął zdecydowanie za szybko, a ja nie zdążyłam zrobić niczego konkretnego. Nawet nie zauważyłam kiedyś ten czas zleciał.
    Zazdroszczę obozu literackiego! Na pewno musi być tam wspaniale :)
    Z powyżej wymienionych piosenek słucham jedynie Lany oraz Imagine Dragons, to bardziej moje klimaty :)

    http://w-zwierciadle-refleksji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Obóz literacki? No, z czymś takim pierwszy raz się spotykam. Chociaż słyszałam nawet o obozach gitarowych. Ale sama nie jeżdżę na żadne, bo jestem aspołeczna i na dłuższą metę nie wytrzymuję towarzystwa ludzi.
    Taak, trampki w górach... Na jeden szlak musiałam w nich pójść, i było to dziwne, ale akurat nie padało, i dało sie przejść ;) Tylko że teraz moje trampy są w opłąkanym stanie i odrywają się od podeszwy...
    Cmentarz nieistniejących cmantarzy? Kurczę, jak to brzmi... Do Gdańska mam dwie godziny autostradą :D Wiec jak kiedyś tam będę, zapewne po sezonie, jesienią, to z chęcią go poszukam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń