wtorek, 20 maja 2014

Z loży szydercy, czyli trochę o serialach

Witojcie!
Teoretycznie powinnam uczyć się angielskiego, ale że mnie trochę nie było, to postanowiłam coś napisać.
Co się u mnie działo? Dostałam piątkę z matmy. Po raz pierwszy w życiu byłam w restauracji sushi i jadłam tam kolację (była pyszna!). Przestałam bluźnić o tym, że tylko herbata z cukrem ma smak (po skosztowaniu zielonej we wspomnianej restauracji). Porobiłam trochę zdjęć aparatem. Przeczytałam pierwszy tom dzieł Moliera. Zachowywałam się jak totalna świruska na zajęciach teatralnych, na które zaczęłam sporadycznie chodzić dopiero niedawno, gdacząc jak kura na boisku szkolnym (aktorstwo wymaga poświęceń) i drąc się na całe gardło, podczas wczuwania się w rolę ojca Julii ze słynnego dramatu(to dzisiaj) . Zobaczyłam mnóstwo cudownych książek, których nie mogę kupić/wypożyczyć, bo moja półka ugina się pod ciężarem nieprzeczytanych do tej pory.
I to w zasadzie tyle z najważniejszych wydarzeń...
Ach i jeszcze- napisałam kolejne opowiadanie. Jednakże na razie nie będę publikować, bo wysłałam je na konkurs do gazety. Opublikuję, jak nadejdzie pora nagradzania tekstów. Szczerze? Wątpię, aby opublikowali w tym czasopiśmie. W nocy po wysłaniu opowiadania śniło mi się, że tekstu nie opublikowali, ale oficjalnie zjechali w jednym z artykułów. Tak, tak wiem- mam zbyt bujną wyobraźnię! Ale... rozumiecie. Stresik jest.

Wczoraj posiedziałam trochę z mamą przy telewizji i pooglądałam pewien wybitny serial, o dźwięcznym tytule "M jak miłość". Znacie na pewno, bo to niesamowicie popularny tasiemiec (z kilkaset odcinków ma na pewno!) made in Poland.
Więc wczoraj, oglądając to wybitne dzieło, w którym aktorzy mówią głosem pacjentów szpitala psychiatrycznego i zachowują się jak drewniane kukły wyzute z emocji, rzucając czasem jakiś wyjątkowo "inteligentny" tekst, zauważyłam sporo rzeczy, które odnoszą się często do takich seriali w ogóle. Pewnie też je dostrzegliście...
 
  1. Dzieci. Ponieważ serialowa rodzinka bez dzieciaka jest jak kiełbaska bez keczupu, pociechy muszą być. Tylko gdy się je ogląda, to pierwsza myśl brzmi: "Wstrętne, podłe bachory!". A czemu? Bo wredne, z ustami tonącymi w błyszczyku, śmiejące się psychicznie, wyszczerzające szczerbate zęby, włażące na głowę dorosłym, nieumiejące nic same zrobić, mające iście dziwaczne pomysły, niezrozumiałe chyba nawet dla nich (ich zdziwienie po dokonanym czynie jest jako jedyne nawet naturalne). W dodatku rodzice, zamiast porządnie okrzyczeć dziecko, mówią bez przekonania: "Oj ty, ty... no, porozmawiamy my sobie". Ta, jasne. Porozmawiają. Pogadają pięć sekund, a potem na stwierdzenie, a raczej rozkaz bachora: "Pić mi się chcę!", lecą jak na skrzydłach do kuchni po mleko dla dziecka, a później jeszcze w nagrodę chyba dają lizaka. To jest po prostu straszne. Nigdy w życiu nie widziałam takich serialowych dzieci w realnym świecie. Może dlatego, że tacy dziwni, wstrętni, głupi, złośliwi i psychiczni smarkacze nie istnieją?... a jeśli istnieją, to... ogłaszam, że idę skakać z krawężnika!
  2. Bogacze. Nie pracują prawie wcale, podobno mają problemy z kasą, a chaty jak u amerykańskich celebrytów. Kuchenki oczywiście elektryczne, najnowsze piekarniki, tablety, wanny, laptopy, I-phony, rowery. No i wszystko w tych domach/apartamentach, wypucowane, wymyte, wyszorowane. Mnóstwo przestrzeni, wszystko w jasnych kolorach. Czy tak żyje większość mieszkańców Polski? No chyba nie.
  3. Ale to życie jest ciężkie... Wszyscy melancholijnie wzdychają, płaczą, chodzą po swoich nowoczesnych chatach z minami zbitych psów no i... ciągle są zmęczeni! Kobieta wstanie z kanapy i usiądzie na fotelu, a potem powie do męża, wzdychając przeciągle i w geście załamania opierając głowę na dłoniach: "Jestem taaaka zmęczona...". A to wszystko zagrane tak sztucznie, że człowiek turla się po podłodze ze śmiechu.
  4. Wprowadzanie wątków rodem z kryminałów/łzawych tragedii. Ktoś kogoś postrzelił! Ktoś wpadł do rzeki! Ktoś ma guza mózgu! Ktoś spadł ze schodów! Kogoś potrącił samochód! W tle leci muzyka jak z filmów o Bondzie, wszystko dzieje się w zwolnionym tempie, bo trupiobladej twarzy bohatera spływa jedna strużka krwi... nie wiem, jak Wam, ale mi się chce śmiać. Bo to, w typowym tasiemcu, wygląda niestety... komicznie.
Chciałam jeszcze napisać o pewnym monologu bohatera z wczorajszego odcinka. Rozmawiał z kimś przez telefon. I brzmiało to mniej więcej tak:
"Jedno (pauza) o co cię proszę (pauza) to (pauza) przywiezienie go (pauza). To dla mnie (pauza) bardzo (pauza) ważne. Zresztą (pauza) wiem, że (pauza)..."
Podczas pauz rozmówca owego bohatera nie odezwał się ani razu, co świadczy o tym, że powinni go żywcem wziąć do nieba. Ja chyba zaczęłabym wrzeszczeć i kopać, gdyby mi gadał co chwila robiąc przerwy.

Pisząc to, nie chciałam nikogo ani niczego obrazić. To po prostu moja opinia. Złośliwa, bo złośliwa, ale... po prostu tak myślę. Uważam, że tego typu seriale nadają się tylko do tego, aby ciągnąć bekę z bohaterów, gry aktorskiej, scenariusza i w ogóle wszystkiego. Można obejrzeć tylko dla śmiechu;)
A jaka jest Wasza opinia?

I tak na koniec chciałam podać linka dla wszystkich fanów Percy'ego Jacksona. Na Polskiej Persopedii organizujemy pewną akcję... zapraszam, może Was zainteresuje:D
Pozdrawiam i kończę, bo angielski sam się nie nauczy,
Pola

8 komentarzy:

  1. Jeeej! No Pola - jestem z Ciebie taaakaaa duuumnaaa! Dobra nie będę mówić jak jakaś ciocia, albo co, no po prostu - cieszę się, że mamy podobne zdanie! Ach, jak dla mnie możesz krytykować polskie seriale ile wlezie, akurat M jak miłość jest zdecydowanie jednym z najgorszych. Popieram twą niezwykle barwną wypowiedź (za Chiny nie udałoby mi się tego tak fajnie opisać!) w calutkich, okrąglutkich stu procentach. Co prawda często oglądam jakieś seriale, aczkolwiek m jak miłość coraz rzadziej, gdyż z wiekiem coraz mniej mogę usiedzieć przed telewizorem, gdy widzę te "romantyczne" mdławe scenki, mam ochotę rzucić się na ekran. Zamiast tego śmieję się z siostrą i chichocząc głośno komentuję. Najgorsze jest to, że nie ma tam ŻĄDNEJ, powtarzam żadnej rodziny w której by się kto nie pozdradzał. Przecież tak życie nie wygląda! "Ponieważ serialowa rodzinka bez dzieciaka jest jak kiełbaska bez keczupu, pociechy muszą być" rozwaliłaś mnie tym, naprawdę! Wydaje mi się, że mówiąc o niegrzecznych bachorach miałaś na myśli tych dwóch chłopców i ich "surowego" ojca Marka. Hihi... jego pogadanki wychowawcze są bezcenne :D
    Uchuuu! Chodzisz na kółko teatralne - dobry wybór! Chciałabym cię zobaczyć gdaczącą jak kura!

    Pozdrawiam serdecznie i... trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "Uchu" miało brzmieć jak "juuuuhuuuuu" i wesoły poskok do góry, ale nie wyszło... Więc ee... "Juuuuhuuuu! Chodzisz na kółko teatralne!"

      ^^

      Usuń
  2. Zatem powodzenia w tym konkursie! Będzie dobrze! Mówi się, że jak pamiętasz sen, to się on nie spełni ;)
    A jeśli chodzi o seriale, krytykuj je ile wlezie, bo ja również za nimi nie przepadam. Szczególnie za polskimi, bo oglądam jakieś dwa czy trze amerykańskie. Ale schemat, który opisałaś to podstawy seriali. Czy ich reżyserzy nie zdają sobie z tego sprawy? Każdy ten film opisuje życie takich samych bohaterów, w takim samym miejscu i takich samych okolicznościach. No dosłownie cały jest taki sam. Ale cóż, takie seriale nadal mają sporą oglądalność i za pewne to szybko się nie zmieni.

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kółko teatralne to genialny wynalazek! Tak samo, zresztą, jak i kurze gdakanie.
    Cieszę się Twoim szczęściem z powodu odwiedzin w tak zwanej suszarni - sama mam okazję jeść sushi dosyć często, i z czystym sercem stwierdzam, że tak, jest pyszne ♥ Niestety, nie wypowiem się co do zielonej herbaty, albowiem nie pijam ani takiej, ani żadnej.

    Nie mogę przyznać się do obejrzenia jakiegokolwiek - no, może jakiegoś jednego, kiedyś - odcinka "M jak miłość". Jednakowoż, nie mogę już zaprzeczać w sprawie innych seriali, gdyż czasem wieczorem zdarza mi się zalec na kanapie i pogapić się bezmyślnie na telewizyjne twory. Taki "Ojciec Mateusz" na przykład także trzyma się schematu powielanego w każdym odcinku - zazwyczaj morderca dokonał zabójstwa niechcący, przypadkowo i zawsze ksiądz zdąży rozwiązać wszystko, przyjechać i przeprowadzić umoralniającą rozmowę z winnym PRZED policją. Ale co tam, lepszy chyba taki ojciec Mateusz niż jakieś romanse :D Nuda. Fajnym serialem jest nowy (no, stosunkowo nowy) brytyjski "Sherlock". Epicki.

    Powodzenia w roli ojca Julii (:D) i na konkursie! ^^
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście nienawidzę większości polskich seriali, a jeśli już któryś mi się spodoba, to muszę go oglądnąć zawsze w dzień premiery. 'M jak miłość' jest akurat jednym z tych najgłupszych. Na beznadziejny wątek, który ciągnie się już nie wiadomo ile! Co do tych dzieci pewnie chodziło Ci o tych dwóch chłopców, których mamie oświadczył się nie dawno ten taki w czarnym płaszczu (a może to nie jest ich mama?). W ogóle nie ogarniam tego serialu. Oglądałam tylko 'Na dobre i na złe' oraz czasem 'Ranczo'. To to dopiero jest aktorstwo! Śmieję się przy każdym jego odcinku, który zaszczycę swoim wzrokiem. Popieram w 100% to, co napisałaś!
    Jeej! ^^ Ale fajnie! ^^ W tamtym roku było coś takiego ze wstążeczkami, tylko że każdy fandom miał inny kolor. Ja nosiłam ciemnopomarańczową - Potterhads. Pierwszą wstążkę założę dopiero w czerwcu - na Dzień Grovera. Wcześniejsze postacie również uwielbiam, ale nasz satyr jest jedną z moich ulubionych. :) Tak w ogóle to świetny pomysł! ^^
    Ja Ci mówię, że opublikują to Twoje opowiadanie! Ludzie z redakcji pewnie będą chcieli je wkleić na pierwszą stronę!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. "M jak miłość" oglądam okazjonalnie, ale jak już to robię, to nie mogę się nadziwić, jak wiele sytuacji jest naciąganych, takich nierealnych. I te dzieci! Wszędzie muszą się wepchać (jak ta mała blondynka - Basia?), bo inaczej nie byłyby takie "słodkie" i "rezolutne". Serial był o wiele lepszy przed kilkoma laty niż teraz. Wtedy to przynajmniej mieli jakieś pomysły. A teraz to stacza się na dno -.-
    Ale też nie wszystkie seriale są głupie bezsensowne. Mi osobiście bardzo podobała się "Głęboka woda"... Nie byli bogaci, nie mieli luksusowych mieszkań, mieli większe problemy... I chyba w "Klanie" też tak było...
    I wkurza mnie też to, że teraz wiele jest seriali, w których większość par albo się porozchodziła, albo pozdradzała, albo coś tam jeszcze... Jakby ci wszyscy scenarzyści zapomnieli, że istnieją jeszcze normalne rodziny bez takich zawirowań życiowych!
    Ciekawa akcja, muszę ci powiedzieć. Chętnie wzięłabym w niej udział, ale... nie mam żadnych wstążek!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądam seriali, w ogóle mnie nie kręcą, no i tracić tyle czasu? Nawet telewizji nie lubię, ogólnie cała ta gra aktorska w filmach i serialach wydaje mi się płytka, pozbawiona emocji i po prostu słaba. Aktorzy filmowi nie muszą się tak bardzo starać, bo ujęcie można powtórzyć, można kręcić pod innym kątem, można dać kaskadera. Co innego jest w teatrze. Tam jest trudnej, i właśnie za to go podziwiam i kocham. Tam nic nie powtórzysz, ze swojego błędu musisz sam wybrnąć. Tam musisz grac bez przerwy przez godziny. Ostatnio pół spektaklu obserwowałam gościa, który grał świra i chodził non stop przy ścianie i patrzył w sufit z rozpacza na twarzy. I ani na chwilę, obojętnie co się działo obok niego, nie zmienił wyrazu twarzy, nie zagapił się, nie stracił cierpliwości. Po prostu mistrzostwo. Nawet kiedy odchodził w kąt, tak że mało kto go widział, wciąż zachowywał się jak ten wariat którego grał. To się nazywa profesjonalizm, a nie te tępe gadki które prezentuje się w serialach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z powyższymi komentarzami. Dla mnie przeważająca większość polskich seriali jest do kitu, nie licząc może "Rancza", które obejrzałam pewnego wieczoru z babcią i resztą rodziny, śmiejąc się do rozpuku.
    Weeee! Wstążki! Zetknęłam się kiedyś z czymś takim na Howrse.pl i wtedy myślałam, że to nie taki głupi pomysł... ale i tak nie założyłam tej zielonej muliny... teraz mam nadzieję, że uda mi się do tego zastosować, bo pomysł ogółem wydaje się być fajny.

    Pozdrawiam i do zobaczenia w szkole

    Zosia

    OdpowiedzUsuń