niedziela, 11 maja 2014

Pani Pola

Cześć, dzień dobry, witam, siema, joł, czołem!
(wybierzcie ulubione powitanie)

Chciałam podziękować za Wasze komentarze pod opowiadaniem- wszystkie pozytywne!. Oj, przez Was w końcu woda sodowa uderzy mi do głowy! To cud, że jeszcze nie uderzyła (chyba).
Dobra, teraz na serio. Dziękuję bardzo. Aż łezka mi się w oku zakręciła ze szczęścia. Zwłaszcza, że wypowiedzieli się ci blogerzy, na których zdaniu zwłaszcza mi zależy.
Zaczęłam odpisywać na Wasze komentarze, ale uznałam, że chyba prędzej przeczytacie posta.
Każdy coś fajnego i mądrego napisał, w inny sposób- ale wszyscy byliście zgodni co do tego, że opowiadanie Wam się podoba. Bukowina zwróciła mi tylko uwagę na błędy interpunkcyjne- z góry przepraszam, ale wiecie, jak jest. Przecinki to takie małe, chamskie stworzonka, które pchają się tam, gdzie nie są potrzebne, a gdzie są, tam... magicznie znikają.
Dostałam też pytanie od blogerki Alokin W . A brzmi ono:
"Skąd pomysł na zastosowanie takiej tematyki w twoim opowiadaniu?"
Jak większość pomysłów... jakoś tak znikąd. Jak już pisałam, podobają mi się opowiadania o nietypowej formie, z wplecionymi różnymi elementami, czasem z jakimiś przerywnikami. A że uwielbiam książki, czuję się w tym temacie świetnie, to postanowiłam napisać opowiadanko, w którym przeplatać będą się cytaty ze znanych książek i treść.
Początkowo fabuła miała być zupełnie inna- chciałam zrobić kryminał, coś związanego ze zbrodnią, ale w końcu przeważyła moja skłonność do tekstów opowiadających o szaleństwie, większym czy mniejszym, takich lekko psychodelicznych. Więc... tematyka jest taka, a nie inna:)
Napisaliście też, że chcecie więcej opowiadań... postaram się wstawiać jak najczęściej, w miarę moich możliwości, naturalnie. Ci, co piszą, wiedzą pewnie, że jednak pisanie trochę czasu zajmuje. A potem poprawianie, żeby tekst nadawał się do publikacji;)

Ostatnio zauważyłam pewne zastanawiające zjawisko- otóż niektóre osoby zaczęły do mnie mówić per "pani".
Kiedy czasem zwracały się tak do mnie panie w sklepach (ale niezbyt często), to uznałam, że to z grzeczności. Dobra, przyznaję- to było miłe i czułam się nieco połechtana. Gdy kobieta w "Pizzy Hut" powiedziała do mnie: "Czy mogłaby się pani przesunąć?", doszłam do wniosku, że nie zauważyła, jak wyglądam (w końcu nie patrzyła na mnie). Kiedy pewien pierwszak na mój widok niemal stanął  na baczność i drżącym głosem wydukał: "Dz... dzień dobry!", rozbawiło mnie to i odpowiedziałam po prostu "Cześć". Nieco się wtedy rozluźnił i zaczął mówić do mnie na ty.
Takich przypadków zdarzyło się już całkiem sporo, ale ten wczoraj już dał mi do myślenia.
Otóż pewna kobieta, a może dziewczyna, nie wiem- wyglądała młodo- poprosiła mnie, żebym popilnowała jej ładującego się telefonu (wcale nie przeszło mi przez myśl, żeby z nim uciec, nieee, wcale... o rany, no żartuję przecież. Ja nie kradnę. NA RAZIE! Buahahahahaha!) i zwróciła się do mnie, używając zwrotu "pani" i patrząc na mnie.
Nie ukrywam, lekko mnie zatkało.
Telefonu popilnowałam grzecznie, chociaż trochę to trwało, a potem zaczęłam myśleć nad tą sytuacją. Czy ja wyglądam aż tak staro? Nie, chyba nie... bo raz do kina na film od piętnastu lat nie chciano mnie wpuścić (to było raz, zazwyczaj nie mają problemu). Znaczy czasem ludzie mówią mi, że wyglądam  na więcej lat, niż mam, ale chyba nie na AŻ TAK więcej.
A może chcą po prostu być uprzejmi? A może moją okolicę nawiedziła jakaś plaga wady wzroku? Nie wiem.

A co "pani" Pola teraz robi? Oczywiście siedzi na internecie i psuje sobie wzrok!
Teoretycznie powinnam teraz ćwiczyć do sprawdzianu z matmy, ale tylko teoretycznie. W praktyce sprawdzian jest dopiero w piątek i powinnam sobie rozłożyć naukę, żeby nie zapomnieć (dobra wymówka, co?) . No i trzeba odpoczynku. No i trzeba wyżyć się twórczo, nawet w takim poście o... co tu kryć, niczym.
Już zauważyliście, że dziś żadnych wielkich atrakcji nie przewiduję. Za to jutro omijam większość lekcji, bo jadę na rozdanie nagród tego konkursu z angielskiego (patrz: ostatni post).
No, to jak okazja się trafiła, to szczegółowo opowiem Wam, jak zwykle wyglądają takie rozdania. Wiem, bo często na takie chodzę (znowu zabrzmiało nieskromnie, ale... no taka prawda!) i trochę doświadczenia mam.
No więc...
  • zawsze osoby prowadzące "bardzo się cieszą", "są zaszczycone", itd. A ta radość wypełnia zazwyczaj co najmniej 1/3 całego wydarzenia.
  • opowiada się o tym konkursie, o tym, jak to wiele osób przyszło, jaki to on był trudny, kto organizował, itd. Jakbyśmy tego nie wiedzieli.
  • serdecznie się nam gratuluje, wychwala się nas pod niebiosa... miłe to może i jest, ale... dlaczego trwa tak długo?
  • nierzadko są występu artystyczne, które... no, zazwyczaj zbyt wysokiej klasy nie są. Fajnie, że ktoś ma pasje i chce je zaprezentować (ale raczej nie młodzież, tylko nauczyciele), ale litości- słuchanie z pięciu wierszyków o dokarmianiu ptaszków zimą czy o żabkach? Albo piosenki o tym, jaka to szkoła jest wspaniała? Ratunku! Jakiś jeden układ taneczny, jedno przedstawienie- okej, proszę bardzo! Tylko żeby nie było AŻ TAKIE DŁUGIE!
  • wersja ekstremalna- na jednym rozdaniu nagród konkursu literackiego panie prowadzące opowiadały nam, kto zrobił dekoracje na scenę, okładkę i stronę tytułową do książki z tekstami wyróżnionych czytelników, wymieniły wszystkich sponsorów, dowiedzieliśmy się nawet kto zrobił bufet! W dodatku wypowiadali się niemal wszyscy jurorzy, którzy mówili dokładnie to samo, tylko innymi słowami. Aaa! A w dodatku w zeszłym roku szczególnie roztkliwiano się nad pracą jednej dziewczyny z kilkuset (albo i większej ilości!) nadesłanych tekstów, bo pan prezydent miasta przeczytał tylko tą pracę i mu się spodobała. Przyznaję, tekst był naprawdę świetny, ale tak jak... większość. To na pewno musiało być super dla tej dziewczyny, ale dla reszty... no ludzie, przecież ile opowiadań tam wysłano! To było niefajne i niesprawiedliwe.
  • od siedzenia tyle czasu w jednym miejscu tyłek cierpnie, człowiek zaczyna się niecierpliwić i ma niesamowitą ochotę rzucić czymś w uroczo uśmiechnięte, oczywiście "bardzo szczęśliwe" osoby prowadzące.
  • gdy wreszcie przychodzi pora rozdania nagród (najczęściej, nie wiadomo dlaczego, odkłada się to na sam koniec, po długim, pełnym pustym słów monologu), bywa, że te nagrody z najwyższej półki nie są. Jasne, że wiele jest fajnych, ale są sytuacje, w których dostaję ołówek, notesik i magnes. I batonik.
  • pozytywną stroną są bufety. Bo gdy jest poczęstunek, to jest okazja, by się nażreć. I jest fajnie!
Oczywiście dobrze, że takie rozdania organizują, że doceniają nasz trud, że inwestują w nagrody i jedzenie, ale... można by krócej i ciekawiej, nie uważacie?
Jak zwykle zachęcam do dyskusji:)

A teraz muszę podzielić się moją wielką radochą! Otóż przed chwilą rodzice wrócili ze sklepu i kazali mi wyobrazić sobie, że jest Dzień Dziecka. I wręczyli mi...
Wymarzony aparat!
Na początku mnie zatkało, a później dostałam ataku dzikiej radości!
Tylko to jest taki profesjonalny, drogi i boję się, że nie będę potrafiła go używać. Poza tym, jestem amatorką, a nie zawodowcem w fotografii. Robię zdjęcia dla przyjemności, zdecydowanie wiele mi brakuje. Na większości rzeczy nawet się nie znam. Więc trochę obaw jest. Ale i tak bardzo, bardzo się cieszę:D
 
Piosenka na dzisiaj;)

Pozdrawiam,
Pola

13 komentarzy:

  1. Nie cierpię rozdań nagród, bo nim się nagadają, to godzina lub więcej minie, a ja staję się kłębkiem nerwów.
    A jaki masz model aparatu? Cyfrówka czy lustrzanka? Jeśli cyfrówka to możesz być spokojna, bo raczej obsługa nie jest zbyt trudna. Jeśli chodzi o lustrzankę to nie wiem, bo mój tata będzie dopiero zmieniać kliszę na lustrzankę niedługo.
    "Pani Pola" no, to nawet fajnie brzmi :P Pani Pola, pani Pola, pani Pola ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie! Dziękuję! Jak ja się cieszę, że ktoś w końcu poruszył temat 'pani'! Kiedy o tym komuś opowiadam, to mówi że to tylko przejściowe, żebym się nie przejmowała, itd. Wprawdzie nie przejmuję się tym jakoś strasznie, już się nawet przyzwyczaiłam, w końcu 'przejściowy' czas trwa u mnie już jakieś 3 lata! Już w trzeciej klasie pewna pani w jakimś sklepie zwróciła się do mnie na 'pani', a w drugiej, jadąc na rowerze pewna mama zwróciła się do synka: 'uważaj, jedzie pani na rowerze'. Wyrażenie 'Pani Pola' bardzo ładnie brzmi. ^^ Kojarzy mi się z przemiłą sekretarką z mojej szkoły muzycznej. ^^
    Faktycznie nie za fajnie zrobili z tą pracą jednej dziewczyny na konkursie literackim. Co do tych sponsorów, to według mnie w zupełności wystarcza, jeśli na dyplomach ją ich loga, czy podpisy. Wymienianie ich na gali rozdania NIE MA SENSU!! Kiedyś na jakimś rozdaniu nagród w jakimś konkursie wokalnym jako przerywnik występował zespół taneczny. Dziewczyny były uczesane w najnormalniejsze na świecie kucyki, ale prowadzący oczywiście musieli powiedzieć, że 'przepiękne fryzury zespołu tanecznego z naszego miasta wykonywały same jego uczestniczki'. No co ty? Przecież musiały iść do fryzjera, żeby najzwyczajniej związać włosy! Niemożliwe, żeby zrobiły to same! *sarkazm* Gadali o tych 'przepięknych fryzurach' chyba pięć minut. Już lepiej byłoby gdyby o jakichś strojach powiedzieli, czy coś. Mimo wszystko też uważam, że rozdania nagród są zdecydowanie za długie!
    Jeej! ^^ Ale Ci fajnie! ^^ Mi babcia obiecała aparat na Dzień Dziecka, ale pewnie wręczy go dopiero w święto (jeżeli można to nazwać świętem). Na razie ten przyrząd od brata, który w ogóle go nie używa, a żeby pożyczyć na 2 dni muszę mu kupić paczkę misiów bezowych... Mam nadzieję, że pokarzesz nam niedługo swoje zdjęcia! ^^
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chcę sobie wyobrazić, że jest dzień dziecka! Zamykam o czy i... nic, poczekaj (za chwilę coś się pojawi jestem tego pewna!). Zamykam oczy, nic. czekaj! Jeszcze raz!... Okej... Poczekam sobie do pierwszego czerwca :( A tak w ogóle to cieszę się razem z Tobą! też bym pękła z radości! ;) tylko są minusy nowego aparatu, Polu (konspiracyjny ukłonik) i dobrze o tym wiesz... Będziesz MUSIAŁA robić MNÓSTWO zdjęć I je PUBLIKOWAĆ na blogu. Jak nie to się obrażę! :D
    Tylko nie mów, że się zdziwiłaś kiedy przeczytałaś same pozytywne komentarze! Opowiadanie było świetne, oryginalne i psychiczne, a takie wszyscy kochamy i uwielbiamy! Trzymam za słowo - więcej opowiadań. Tak wiem, jak to jest z tym pisaniem (leń, brak weny bądź czasu i nic nie da się napisać) więc wspomagam Cię mentalnie, czujesz?
    Taaaak... to faktycznie nie zabrzmiało za skromnie, ale niech Ci będzie, geniusz musi się gdzieś pochwalić! :D No gratulację!!! Taaak... obawiam się, że rozdanie nagród w każdej szkole wygląda tak samo... ^^ Po przeczytaniu opisu stwierdzam, że stanowczo TAK. Nagle znalazłam się w mojej szkole i słyszałam moją panią dyrektor ;)
    Założę się, że mówią na Ciebie per "Pani Polu" bo wyglądasz tak baaaaaardzo staaaaro, że aż w włos się na skórze jeży! Żartuję :) To pewnie tylko z grzeczności, coś jak "panienko". Och napisałabym Ci coś jeszcze, ale lecę do szkoły!

    Trzymaj się! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post, pani Polu ;)
    mi też często zdarza się usłyszeć "pani" w moją stronę. jeszcze parę lat temu wydawało mi się to miłe, że ktoś darzy mnie szacunkiem i respektem, a nie uważa, ze jestem niczego nie wartą smarkulą. teraz jednak patrzę na to z trochę innej strony. czasem wręcz mi to przeszkadza. nie lubię, jak się mnie postarza i traktuje zbyt oficjalnie.
    swoją drogą, ja sama nie wiem, kiedy do kogoś mówić na ty, a kiedy per pan/pani. najczęściej mam taki problem ze znajomymi moich rodziców. mówić "dzień dobry" czy "cześć"? albo gdy po meczu żużlowym podchodzę do jakiegoś zawodnika. kiedy zaczynam rozmowę od "proszę pana...", od większości słyszę wtedy"to ja aż tak staro wyglądam?".

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ogólnie podziwiam artystów, którzy na blogu publikują swoje małe skromne opowiadania :) Ludzie mają taką nieograniczoną wyobraźnię! Tyle pomysłów, a tak wiele z nich trafia do szuflady i tam już zostaje... Szkoda, bo można by było tak jak w Twoim przypadku genialnie to wykorzystać! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. prowadzisz wartościowego bloga... Nasze perspektywy oglądania świata trochę się różnią, mimo wszystko zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi najbardziej podoba się przywitanie Czołem! A więc się witam: Czołem Pola! haha :). Fajnie, że zdradzasz tok powstawania opowiadania, to my powinniśmy Ci dziękować, że na blogu publikujesz takie świetne opowiadania, które możemy potem przeczytać! Pani... Do mnie też (nie)stety (?) się tak zwracają, jest to... jak dla mnie trochę krępujące. Na początku wprowadzało mnie to w osłupienie i też tak jak Ty to tłumaczyłam, nie widziała mnie dokładnie. Ostatnio na przykład czekałam na swoją zapiekankę, która "robiła się" niezmiernie dłuuuugo zobaczyłam jakąś kobietę z małym dzieckiem na rękach. Ta mała dziewczynka (chodzi mi o to dziecko rzecz jasna :) tak ładnie się na mnie popatrzyła, więc najpierw uśmiechnęłam się do niej a potem jej pomachałam. Potem odeszły na chwilkę, lecz zaraz znowu je zobaczyłam i ta dziewczynka wręcz ciągnęła za rękę swoją mamę w moją stronę. Na to jej mama (która mnie przecież dobrze widziała) "Polubiłaś tą PANIĄ, bo do ciebie pomachała" czy coś takiego. Szok po prostu, no ale cóż powoli się przyzwyczajam, chociaż nie chcę jeszcze stawać się panią.
    Parę dni temu też byłam na rozdaniu nagród w jakimś konkursie, a na wyniki też czekaliśmy niezmiernie dłuuuuuugo. Oczywiście- tak jak u Ciebie - nie odbyło się bez przemowy. Nie będę pisała co tam opowiadali, bo zajęło by mi to trochę dużo miejsca. Potem jeszcze dwa przedstawienia przygotowane przez uczniów, następna przemowa, oczekiwanie na wyniki i w końcu po wszelkich (nie)zbędnych punktach rozdania, nastąpiło ogłoszenie wyników. Nic nie dostałam, haha. Ale były tylko 3 miejsca na całą gminę, zero wyróżnień, no a ja jakimś nie wiadomo jakim geniuszem nie jestem. Jejku to super, że masz nowy aparat! Mi babcia też obiecała lepszy niż mam teraz, ale nie wiem kiedy dostanę. Kiedyś, gdy już będę dorosła mam zamiar kupić sobie taki profesjonalny, ale na razie muszę trochę doszkolić się w fotografii :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz z tą "panią" to czasem jest miłe, a czasem wkurzające >.< Ostatnio mój tata zapomniał telefonu i kto rozmawiał z klientami? Ja. Czego się później dowiedziałam? Że mam strasznie poważny głos i dali by mi z siedemnaście lat. Nie powiem strasznie fajne to było, ale już niedługo po tym... Taka babcia kolegi, mojej siostry podeszła do mnie i do mamy i w końcu wypaliła: "Ja to na początku myślałam, że wy to jesteście siostrami" Siostrami?! No BŁAGAM!!! Litości! Czy ja AŻ tak staro wyglądam?! Ja mam dopiero trzynaście lat, a nie trzydzieści jeden -_-
    Dobra, a teraz o czym innym... Jak Ci poszedł ten sprawdzian?
    Gratuluję Ci tego konkursu i wiesz... U mnie też tak często jest, jak jeżdżę na rozdania, że czasem wolałabym się rozchorować i żeby ktoś mi tylko przekazał tą nagrodę. Tak to, muszę tracić swój cenny czas -_- Chociaż z drugiej strony omijają mnie lekcje. Hmmm... czyli wszędzie są jakieś plusy oraz minusy. To czasem mnie denerwuje >.<
    Zauważyłam, że nadużywam emotikonów - muszę iść na jakiś odwyk czy coś, ale oby tam było książki^^
    Gratuluję nowej daty dnia dziecka, bujnej wyobraźni i nowego aparatu.
    Najserdeczniejsze pozdrowienia od Alokina, który nadużywa emotikonów i wyobraźni <3
    P.S. Śliczna ta piosenka - zakochałam się w niej <3
    P.S.2 Ten komentarz nie miał żadnego sensu, więc oficjalnie pozwalam Ci go usunąć!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog, a post bardzo ciekawy! :)
    http://gusiaablog.blogspot.com/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wcześniejsza notka mnie najwyraźniej ominęła. Nie przypominam sobie opowiadania. Kiedyś sama próbowałam jakieś pisać, ale eh.. nie wyszło mi. Stwierdzam,że wiersze mi lepiej wychodzą.
    Nic nie mam do tego jak ktoś do mnie mówi per "pani". Wiem,że niektóe osoby tego nie lubia, ale mi to nie przeszkadza. Rozumiem,że to tak z grzeczności. Z resztą już parę razy słyszałam opowieści moich koleżanek jak jednej z nich się pytali na jaki kierunek studiów idzie, a ona wtedy była przed trzecią gimnazjum. Do czego zmierzam, zawsze słyszę,że nie wyglądam na tyle lat ile mam. Mam koleżanke młodszą o trzy lata, a i tak wszyscy myślą,że ona jest starsza. Może po prostu mi nie przeszkadza mówienie do mnie na "pani", bo przynajmniej w takich chwilach czuję się starsza, a przynajmniej na tyle lat ile wyglądam.
    Gratuluję konkursu i bardzo dziękuję za odpowiedzi do LBA. Starałam sie wymyślić w miarę kreatywne pytania. Miło,że to wymyślanie nie poszło na marne. Jeszcze raz dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do tej "pani" - identyczna sytuacja. Raz poszłam do biblioteki. (Jeżu, ta historia mnie prześladuje.) Podaję bibliotekarce książkę, ona coś tam wybija na klawiaturze, nagle łypie na mnie podejrzliwie i odzywa się "Ale to jest zapisane na nazwisko dziecka, tak?". Nie chciała uwierzyć, gdy potwierdziłam jej swoją datę urodzenia. Hm. Także... znam ten ból. Mnie tam to nigdy nie łechtało, niestety. Raczej kojarzy mi się z lekkim zażenowaniem.
    Gratuluję konkursu, podzielam zamiłowanie do bufetów i kwiczę na widok "magnesu. I batonika." Nie wiem czemu, ale fragment ten nieźle mnie rozbawił :D Może to dzięki tej sugestywnej kropce.
    No to powodzenia w robieniu zdjęć ^^ Ja wszystkie popełniam telefonem... może ty spiszesz się lepiej :D
    Do widzenia, proszę pani!
    Pani Bukwa

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć!
    Co najmniej od kilku miesięcy czytam Twojego bloga, poleciła mi go autorka bloga Ever to stars :) Bardzo lubię czytać Twoje posty, piszesz naprawdę ciekawie i masz duży talent pisarski. Poza tym mamy podobne zainteresowania - to jeden z powodów, dla których polubiłam tego bloga :) No i dodajesz często posty!

    A tak w temacie posta...
    Też kilka razy nazwano mnie "panią". Swoją drogą to trochę śmieszne ;) Tego samego dnia, kiedy przeczytałam twojego posta, poszłam do parku na rolki. Pewna mama zaczęła tłumaczyć synkowi, że ta "pani" jeździ na rolkach itp. itd. Od razu przypomniało mi się o czym pisałaś :)
    Często też ekspedientki, sprzedawcy, kasjerzy i inni mają problem jak mnie nazwać ;) Ale trochę ich rozumiem - mam taki sam dylemat gdy witam się z dorosłymi znajomymi :)

    Komentarz skończyć czas - powodzenia w dalszym blogowaniu i przeróżnych konkursach, a także w rozpracowywaniu nowego aparatu! Pokaż nam koniecznie zdjęcia, które nim zrobisz! :D

    Pozdrawiam,
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń