Pokój bez książek jest
jak ciało bez duszy.*
Skoro tak, to tu jest mnóstwo duszy. Aż nadmiar. Aż od tej
duszy duszno.
Otworzył szeroko okno, wciągając łapczywie świeże, wieczorne
powietrze. Znowu zasiedział się przy książce. Od nieustannego siedzenia bolało
go całe ciało, oczy piekły, świat rozmazywał się nieco przed oczami. Dopiero,
gdy oderwał się od czytania poczuł te wszystkie dolegliwości. Świat książek
uwalnia od fizycznego bólu.
Ludzie mówią, że życie
to jest to, ale ja wolę sobie poczytać.
Cyceron, kochany Cyceron. Mądry człowiek. Życie jest zbyt
nudne, szare, monotonne i smutne, aby w nim ciągle siedzieć.
Nierealny świat jest ciekawszy.
Książka jest życiem
naszych czasów.
Dokładnie, dokładnie. Kto to powiedział? Ktoś, jakiś kolejny
anonim.
Podrapał się po nieogolonym podbródku i odwrócił się od
okna. Na czerwonym fotelu leżała otwarta książka, która kusiła, przyzywała. A
wokół było mnóstwo innych powieści, dzieł, sztuk, dramatów, zbiorów poezji. To
było jego królestwo, jego magiczny, zaczarowany świat, w który tak lubił
odpływać. Lubił? Nie! On to kochał. Zazwyczaj nie wychodził ze swojej domowej biblioteki.
Chyba, że (z wielką niechęcią) szedł załatwiać potrzeby fizjologiczne albo coś
zjeść. Samymi książkami człowiek się nie nakarmi. W najgorszych przypadkach
musiał na nawet kilkadziesiąt minut opuszczać swoją samotnię, aby załatwić
sprawy takie jak przyjęcie emerytury,
zrobienie zakupów, zapłacenie podatku i czynszu. Nienawidził takich momentów.
Czuł się taki bezbronny w wielkim świecie.
Sypiał zwykle w bibliotece. Chociaż rzadko zdarzało się, aby
w ogóle spał. Postacie, o których przeczytał, nie pozwalały mu zasnąć, a
koszmary, które miewał, napawały go lękiem.
Właśnie zarywał kolejną noc. Czytał przy zapalonej,
niewielkiej lampce. Poza tym, wokoło panowała gęsta ciemność.
Ciemno wszędzie,
głucho wszędzie… co to będzie, co to będzie?**
Dobrze, że nikt mu nad głową nie siedzi. Od zawsze był
samotnikiem. Ludzie mu po prostu zawadzali. Chyba, że były to osoby z książek. Oni
go potrafili zrozumieć. Nie prowadził z nimi dialogów, ale byli jego
najlepszymi przyjaciółmi.
Podniósł książkę i usiadł na fotelu. Jego chude ciało wręcz
się w nim zapadło. Przejechał pieszczotliwie palcami po starej, pożółkłej
okładce. To było najpiękniejsze uczucie, jakie znał, najwspanialsze,
najcudowniejsze, lepsze od dotyku pięknej kobiety. W takiej starej, żółtej ze
starości okładce mógł znaleźć więcej miłości niż w czymkolwiek innym.
Otworzył książkę.
Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być
kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia.***
Piękne zdanie. Czytane po raz setny. Brawo, panie Tołstoj.
Już miał zabrać się za kolejne zdanie, gdy nagle usłyszał
straszny, wibrujący dźwięk. Jego uszy,
przyzwyczajone do niemal wiecznej ciszy, przerywanej szelestem kartek czy czasami
siorbaniem zrobionej naprędce, za słabej albo za mocnej herbaty (gdy spieszył
się do czytania, torebka nie siedziała w wodzie wystarczająco długo, a kiedy
podczas robienia napoju zaczytał się, przebywała w kubku zdecydowanie zbyt
długo), były tak wrażliwe, że mężczyzna aż się skulił.
Kto to? Kto o tej porze tu przychodzi? Kto ośmiela się
przerwać mu jego najpiękniejsze chwile?! Nikt tu nigdy nie zaglądał!
Kto to jest?
Każdy
powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie
wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.****
Kłamstwo, kłamstwo, panie Hemingway!
On doskonale sobie radzi bez ludzi, bez rozmów. Doskonale! Pana powieść, „Komu
bije dzwon” przeczytał tylko dwa razy, właśnie z powodu tego stwierdzenia. W książce
każde zdanie jest ważne, a to, panie Hemingway, pan zepsuł!
On nigdy nie czuł się samotny.
Nigdy. Miał przecież książki.
Postanowił zignorować dzwonek do
drzwi.
Jednak ten stawał się zbyt
natarczywy, zbyt głośny.
Próbował skupić się na kolejnym
zdaniu, smakować je jak zwykle. Nie wychodziło. Ten dzwonek, ten przeklęty
dzwonek! A raczej ta osoba, ta straszna osoba, która przerywa mu czytanie.
Nie wyjdzie. Nie wyjdzie. W końcu
człowiek się znudzi. Pewnie to jakiś bezdomny z prośbą o jakiś kawałek chleba.
O, głupi bezdomny, który jest niewykształcony, niemądry. On nawet nie wyobraża
sobie, że człowiek może być zajęty czytaniem.
Każdy,
kto czyta, staje się dziwakiem. Czytanie daje wiedzę, a ponieważ wokół dominuje
raczej ignorancja, wiedza oznacza dziwactwo.*****
Znowu cytat adekwatny do sytuacji. Z
dosyć nowej książki, ale i tak niezły. Tak, ten bezdomny (a raczej bezmózgowy)
osobnik u drzwi jest ignorantem, przeklętym ignorantem.
Dzwonek zadzwonił jeszcze raz, ale
mniej pewnie, już raczej z rezygnacją.
Bardzo dobrze, bardzo! Niech idzie,
niech stąd idzie,idiota jeden, bezdomny, ankieter, zbieracz pieniędzy, sąsiad z
prośbą, ktoś kto uważa się za jego krewnego, niech idzie, idzie sobie precz,
jak najdalej stąd.
To jest jego dom, jego samotnia.
I postanowił, że już nigdy stąd nie
wyjdzie.
CYTATY:
*Cyceron
**Adam Mickiewicz, „Dziady cz.II”
***Lew Tołstoj, „Wojna i pokój”
****Ernest Hemingway, „Komu bije dzwon”
***** Jose Carlos Somoza, „Klucz do
otchłani”
O opowiadaniu
Wiem, że krótkie- ale takie miało być, pisałam na kółko pisarskie i trzeba było ograniczyć się do dwóch stron. Ale może i dobrze? Na kółku każdy losował jeden z tekstów i go czytał. Wszyscy zgadywali, czyje opowiadanie jest. Oczywiście każdy siebie rozpoznał, bo mamy już wyrobione style.
Z powieści, z których pochodzą cytaty, czytałam tylko "Dziady". Na półce czeka "Komu bije dzwon", a "Wojnę i pokój"... też bardzo chciałabym przeczytać. Bo interesuje mnie klasyka, co tu kryć. Uwielbiam tzw. "młodzieżówki", ale ciągnie mnie do poważniejszych książek.
Z powieści, z których pochodzą cytaty, czytałam tylko "Dziady". Na półce czeka "Komu bije dzwon", a "Wojnę i pokój"... też bardzo chciałabym przeczytać. Bo interesuje mnie klasyka, co tu kryć. Uwielbiam tzw. "młodzieżówki", ale ciągnie mnie do poważniejszych książek.
Ale dobra. Nie o książkach miało być, tylko o opowiadaniu. Ludziom, którym do tej pory czytałam podobało się, ale to nie znaczy, że spodoba się Wam. Oczywiście mam wielką nadzieję, że tak się stanie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że opowiadanie jest nieco... specyficzne.
Jeeej! *-* Jakie genialne opowiadanie! Ile ja bym dała, żeby napisać taką świetną historię na polski! Ten pan musiał być BARDZO samotny. Książka to fantastyczna rzecz, która pochłania wieeelu ludzi, ale ci ludzie przeważnie mają jakiś kontakt z tym 'drugim' światem, prowadzą jakieś życie towarzyskie. Poza tym główny bohater musiał mieć jakieś niedotlenienie mózgu czy coś takiego! No, bo jak nie wychodził na żadne spacery, nie jeździł na rowerze itd. Nie wiem co mogą robić na dworze starsi panowie (wywnioskowałam, że miał może trochę po sześćdziesiątce), ale na pewno mogą robić bardzo dużo rzeczy.
OdpowiedzUsuńChyba każdy blogger woli szczere i długie komentarze, z których można 'coś' wywnioskować i chociaż troszkę się uśmiechnąć. Sprawia nam to satysfakcje i dodaje motywacji do pisania. Wtedy wiemy, że nie piszemy dla samych siebie, że jest ktoś kto przeczyta notkę w całości, a nie wyduka w komentarzu 'Fajny blog, obserwacja za obserwację?'.
Ja osobiści za książkami poważnymi i historycznymi nie przepadam. Wolę takie wesołe, młodzieżowe powieści fantastyczne. Wprawdzie czasem uda mi się znaleźć jakiś dobry kryminał. :D
Gratuluję wygranej w konkursie angielskiego i szóstego miejsca w wojewódzkim! ^^ Ostatnio zajęłam I miejsce w konkursie niemieckiego (nic nie umiałam ;__;), a w środę piszę/śpiewam/mówię powiatowy konkurs kształcenia słuchu w szkole muzycznej... Jestem w kategorii ze starszymi ode mnie o 7 lat uczniami! ;__;
Pozdrawiam serdecznie!
Cześć Polu! Teraz to mam już zupełne wyrzuty sumienia, przepraszam! Ja uwielbiam Twój blog, naprawdę, naprawdę, naprawdę! I, i... jestem zdrajcą! Nie przeczytałam ostatniego posta, ale postaram się to w najbliższym czasie nadrobić. przy okazji dziękuję Ci za komentarz! Jesteś świetna! Hihi... śmiałam się, że komentarz dłuższy od posta! :D
OdpowiedzUsuńOoo... Fajnie masz z tym kółkiem literackim. tez od razu bym się zorientowała, że to Pola pisała. W ogóle to mnie zadziwiasz. To było bardzo mądre i te cytaty... Czytasz chyba poważniejsze książki ode mnie!
A teraz o opowiadaniu...
Ten człowiek to jakiś wariat! To jest jeden z tych nielicznych przykładów, że od książek można zwariować. On się uzależnił! bardzo mnie zaintrygowałaś ową postacią. Hihi... i opowiadanie pasuje do dzisiejszego dnia "Bibliotekarza i Biblioteki" - masz wyczucie, nie ma co. Bardzo spodobał mi się klimat, cudowny. Nagle siedziałam pomiędzy zakurzonymi regałami i gapiłam się na ześwirowanego staruszka. Zupełnie Jakbym tam było - to Ci się w zupełności udało. Polu masz talent i z każdym opowiadaniem piszesz lepiej... Trzymaj tak dalej! A tak w ogóle to pomysł świetny! Pisz, pisz jak najwięcej!!! Bo to jest coś idealnie dla Ciebie!
Gratuluję dwóch zwycięstw! wiesz, przez Ciebie popadam w kompleksy! ^^
Pozdrawiam serdecznie
PS. jak można rozpaczać z nieobecności na sprawdzianie? :) Ojejku... świat staje na głowie! :D
PS2. PS-y rządzą!
Proszę mi to nie wpadać w kompleksy, bo sama piszesz świetnie i swoje sukcesy (min. teatralne) też masz! Powtarzam to po raz kolejny- mamy różne style pisania, różne zainteresowania, a to nie znaczy, że któraś jest gorsza od drugiej.
UsuńDzięki za tak wspaniałe słowa, rany, chyba zaraz się rozpłaczę:)
Pozdrawiam,
Pola
Polu, nie wiem, czy dogrzebiesz się do tego komentarza, ale...
UsuńStwierdzam ze śmiechem, że kiedyś byłyśmy zdrowo walnięte. Czasem lubię czytać stare komentarze i ilość przeprosin za to, że jedna nie wchodziła do drugiej, śmieszków i uśmieszków jest powalająca. Zwłaszcza w moim wykonaniu.
Bawiłam się przednio podczas lektury naszych starych paplanin, naprawdę xD
Pozdrawiam cieplutko!
Dogrzebałam się! Nawet nie wiesz, jak się zdziwiłam, widząc, że ktoś skomentował tak starego posta. A to Stasia!
UsuńO matko, rzeczywiście, ha, ha. Ale to przeurocze! Dawno w ogóle nie zaglądałam do starych komentarzy i postów, muszę przejrzeć, pośmieję się trochę. Gdy przeczytałam te komentarze to trochę śmiechłam, byłyśmy niezłe xD Ale z drugiej strony to takie słodkie i kochane, jejku. Te nasze stare paplaniny to cudo. I pomyśl, że to było cztery lata temu. Obłęd.
Aż się rozczuliłam teraz :'D
Dziękuję za ten komentarz ♥
Pozdrawiam również!
Opowiadanie jest bardzo ciekawe, to co że krótkie! Ja wolę przeczytać krótsze, a naprawdę z pomysłem i godne pochwalenia, niż mega długie, a nie mające sensu. Poza tym lubię czytać opowiadania z jakimś przekazem. A więc piszę, że mi się bardzo, bardzo podoba! Fajnym pomysłem są te cytaty, a potem interpretowanie ich przez bohatera książki. Niektóre z nich już słyszałam, ale większości nie i bardzo mi się podobają. Jedyne co mnie zdziwiło to to, że bohaterem był człowiek starszy, emeryt. Zazwyczaj nastolatki w naszym wieku piszą o swoich rówieśnikach, o ludziach młodych. A Ty mnie zaskoczyłaś! I to bardzo pozytywnie, bo opowiadanie jest oryginalne, a nie takie jak w większości opowiadania. Lubię czytać książki i opowiadania, w których jest dużo rozwinięć. Nie przechodzi się ze sprawy do sprawy w jednym zdaniu, tylko opisuje się wszystko dokładnie, stara się wtajemniczyć czytelnika do końca, tak aby stał się częścią książki. Ty właśnie tak zrobiłaś. Jestem pod dużym wrażeniem, ty pisarką zostań, Pola! Na prawdę! I nie piszę Ci tego, aby napisać i Ci schlebić. Czytałam wiele opowiadań i tych, które mi się nie podobają po prostu nie komentuję. Jeśli w przyszłości nie zechcesz napisać książki, to pisz takie opowiadania! Wychodzą Ci na prawdę świetnie, czytając każde z nich jestem pod coraz większym wrażeniem! Jeśli uda Ci się w przyszłości coś wydać (czego Ci życzę z całego serca, bo pisanie to Twój żywioł) to będę Twoją największą i najwierniejszą fanką!
OdpowiedzUsuńKończę. Bo muszę zrobić zadanie z matematyki. Niestety... A jeszcze bym coś tu napisała. No cóż obowiązki, to obowiązki!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJak ja uwielbiam Twój styl pisania! A opowiadanie mnie po prostu POWALIŁO. Cudownie dobrane cytaty. W zasadzie to 2 z nich należą do moich ulubionych. Ach, jak ja lubię aforyzmy, cytaty, złote myśli. No ale ja ru się miałam rozwodzić nad Twoim opwiadaniem.
OdpowiedzUsuńKiedyś napisałam podobne, taka sama postać, taja sama sytuacja, ale nie urzywałam przy nim cytatów i nie spodobało mi się.
Twoje wręcz przeciwnie. Jest takie świetne, tajemnicze... po prostu boskie. I zachęcam Cię do częstszych wpisów z opowiadaniami niż o sławnych postaciach, gdyż Takie bardziej mi się podobają. Czemu? Nie wiem, nigdy za historią raczej nie przepadałam, choć muszę przyznać, że niektóre Twoje wpisy o wyjątkowych postaciach mnie zafascynowały. Masz super talent- sprawiasz, że nawet coś tak nudnego jak hisoria staje się ciekawe, jak Ty o tym piszesz.
Także mam częste problemy z nadaniem tytułu opowiadaniu. Jeżeli nie wymyślę go na początku, to później tym bardziej nie wpada mi do głowy.
Gratuluję kolejnego sukcesu w konkursach! Wojewódzki etap w gramatyce angielskiej? Szacun. Jeżeli jest coś, czego nie lubię równie mocno, co sportu, to właśnie gramatyka xd Dlatego jeszcze mocniej Cię podziwiam.
Uważam, że są książki, które każdy powinien przeczytać. I do nich zalicza się właśnie taka klasyka. Są książki, które powstały strasznie dawno, a do dziś czerpie się z nich inspiracje. I takie ksiąźki to zazwyczaj dzieła, które powinno się znać.
Jeszcze raz gratuluję sukcesu jak i również wyjątkowego opwiadania.
Pozdrawiam gorąco,
Alexis ;)
Świetne opowiadanie! Utrzymuje w takiej tajemniczości i nadaje fajną atmosferę... Może i krótkie, ale najważniejszy jest pomysłu. A ten u ciebie był naprawdę super, zwłaszcza z tym wplataniem cytatów.
OdpowiedzUsuńEwidentnie masz talent do pisania i liczę, że na twoim blogu jeszcze nie raz będziemy mogli dostać jakieś próbki :D
A no i oczywiście gratulacje za te konkursy!!
http://waysaboutme.blogspot.com/
Nie wyobrażam sobie, żeby osoby z kółka literackiego (bo to na nie to pisałaś, tak?) nie czytały książek. Mi zawsze powtarzano, że żeby dobrze pisać, trzeba dużo czytać. To się łączy nierozerwalnie, jak wąż wgryziony we własny ogon. Mam wrażenie, że z tego całego kółka ty piszesz najlepiej i najbardziej się tym przejmujesz.
OdpowiedzUsuńBo opowiadanie jest bardzo dobre, nic mu nie mogę zarzucić oprócz przecinków (które są zmorą każdego). No i jeszcze formalnych słów, które nie są żadna wadą ale po prostu ja sama ich nie lubię. No cóż, nie każdy ,musi pisać takim swobodnym językiem jak Bukowina, więc sama siebie ganię za takie bałwochwalczy stwierdzenie. Widać, ze czytasz klasykę. Właśnie po słownictwie (,,załatwić potrzeby fizjologiczne" właśnie tak wstydliwie pisało się dawniej, zanim ludzkość doszła do etapu kibelka, szczania, odsączania kartofelków i tak dalej ) i oczywiście po cytatach. Podziwiam cię za czytanie Hemingway'a ponieważ osobiście go nie znoszę za sztywniactwo i chłód.
Temat- bliski mi ostatnio, ponieważ dni wolne którymi uraczyła mnie szkoła spędzam głównie na czytaniu (kryminałów, ale co książka to książka) i mam podobne odczucia jak twój bohater kiedy ktoś mnie od tego wyrywa...Nie uważam go w żadnym wypadku za wariata, no bo co ma robić starszy człowiek na emeryturze jak oddawać się swojej pasji?
Baardzo dziękuję za taki miły komentarz: dawno nie usłyszałam takich celnych przymiotników na moją twórczość.
Oczywiście, że osoby z kółka czytają- tylko nie klasykę, ale głównie fantasy. To miałam na myśli:)
UsuńDzięki za miłe słowa. Napisałam "załatwić potrzeby fizjologiczne", bo bardziej mi pasowało do wizerunku emeryta i w ogóle całego opowiadania. Tak, jak nie pasował mi swobodny, młodzieżowy język. Takim wolę pisać opowiadania o młodzieży, luźniejsze i o innej tematyce;)
A Hemingwaya jeszcze nie czytałam tak naprawdę, dopiero się zabieram. Widziałam tylko fragment "Komu bije dzwon" i mi się spodobał. To min. dlatego jest cytat z niego.
Co do mojego "miłego komentarza"- nie ma sprawy:D
Pozdrawiam,
Pola
Hej, Boże to opowiadanie jest takie piękne i wzruszające (wiem miałam nie pisać czegoś w tym stylu, ale już się tłumaczę)!!! Wczoraj wracając od okulisty z moją mamą i siostrą (to ona chodzi do okulisty), po drodze ujrzeliśmy tak bardzo przykry widok, że myślałam, że się popłaczę! Otóż, przed bramą prowadzącą do bloku, leżał kilkudziesięcioletni pan na ziemi, a w okół niego kilka plecaków i tobołków. Moja mama zatrzymała się i zaczęła mówić, a raczej tłumaczyć mojej siostrze: "Patrz jaki biedny pan, nie ma domu i jest bezdomny". Ja szłam dalej, trochę jakby zamyślona, zła, smutna - trudno mi to określić. Naprawdę zależy mi na odpowiedzi, na moje pytanie "Skąd pomysł na zastosowanie takiej tematyki w twoim opowiadaniu?"
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Alokin <3
Alleluja!
OdpowiedzUsuńAlleluja!
OdpowiedzUsuńAllelluja!
OdpowiedzUsuńWOW! (Pni) Polu, opowiadanie jest super! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wszystko miało swoje miejsce, swój porządek, swój czas (pomimo, że krótki). Napisałaś powyżej, że książki mają duszę. Dla mnie Twoje opowiadanie miało duszę. Niezwykle silną duszę. :) Czekam na kolejne poczytne fragmenciki.
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie! Jak ty to robisz że opowiadania ci tak dobrze wychodzą?! Ja wogóle nie umiem pisać . I posty piszę strasznie krótkie , bo nie mam pomysłów. NIGDY. Opowiadanie naprawdę świetne . Pisz dalej
OdpowiedzUsuń