środa, 9 kwietnia 2014

Te stare, dobre czasy!

Hej!
Dziś post o takim, a nie innym tytule, ponieważ Kolorowe stworzonko nominowała mnie do zabawy, którą sama wymyśliła. Oto i zasady (posłużę się cytatem z jej bloga):

"Nominujemy przynajmniej 3 blogi, które muszą napisać notkę o swoim dzieciństwie. Może to być post ze zdjęciami, opisami, zabawnymi historyjkami, czy z czym tylko chcecie!"

No to co? Zaczynamy!
Dawno, dawno temu, na świat przyszła dziewczynka. Jedyne dziecko w najbliższej rodzinie. Dzieciak na początku raczkujący do tyłu, nie lubiące spać w dzień, ale niezbyt kapryśne. Bało się oglądać Kubusia Puchatka, płakało gdy odkurzacz z "Teletubisiów" się zepsuł... Normalne dziecko, prawda?
Dziewczynka okazała się bardzo wrażliwym dzieckiem- początkowo bardzo ciężko radziła sobie z wrednymi dziewczynami. Tata opowiadał jej bajki, mama czytała. Nic dziwnego, że dziecko uwielbiało wszelkie opowieści. Miało taki zwyczaj, że zanim nauczyło się czytać, brało do ręki książkę i (na głos, bo po cichu nie umiało) udawało, że czyta. Dziewczynka wymyślała sobie po prostu historie, po obrazkach, korzystając z własnej wyobraźni.
Siadała na kanapie w Empiku, brała sobie książkę- np. jedną z serii o sympatycznym żółwiku Franklinie- zakładała nogę na nogę i jechała z koksem. Zaczynało się oczywiście od zdania, które znała na pamięć- "Franklin był już dużym chłopcem...". A potem wymyślała i głośno recytowała nieistniejące słowa. Ludzie wytrzeszczali oczy i dziwili się, że taka mała dziewczynka umie czytać.
 
Franklin to jedna z najlepszych bajek dla dzieci, jaką znam- niech te wszystkie Monster High się chowają!

Wychowała się w ciepłym, pełnym miłości domu. Spędzała mnóstwo czasu z rodzicami. Lubiła (ach, co za oryginalność!) bawić się- najpierw, jako zagorzała fanka Boba Budowniczego, plastikowymi ciężarówkami, betoniarkami, koparkami (och, te wyprawy do Praktikera i radosne okrzyki, gdy zobaczyło się wściekle pomarańczową betoniarkę!), potem lalkami Barbie i Polly Pocket, klockami i PLUSZAKAMI, które uwielbiała. Wierzyła nawet, że mają emocje, uczucia i życie jak ludzie. Dlatego też dawała każdej zabawce całuska na dobranoc i z większością spała (żeby pluszaczkom nie było smutno!). 
Później jej pasją stało się CZYTANIE.
Jako, że dziewczynka, o której tu mowa, mała Pola, typowa na pewno nie była, pierwszym napisem, jakim przeczytała, był ten na szyldzie sklepu "EURO AGD" (zresztą pierwszy wyraz został przeczytany "Ełuro", ale ćśśś, ważne, że w ogóle go przeczytała). Potem oddawała się lekturze bardzo, bardzo często.W jej główce pojawiały się marzenia o pisaniu własnych powieści- nie spisywała pomysłów, bo z pisaniem było ciężko. Dopiero później usiadła przy komputerze i zabrała się za pierwszą swoją książkę, o swoim kocie (która zapewne była tragiczna, ale ile radości z tego miała!).
Dzięki książkom (a może przez nie) stała się jeszcze bardziej wrażliwa. Wydawało jej się, że świat jest jak w powieściach- zawsze znajdziesz najlepszego przyjaciela i wszystko kończy się happy endem. Nie było tak, niestety. Dlatego dziewczynka często płakała w przedszkolu, później w szkole. Uchodziła za beksę. A ona po prostu chciała żyć życiem z książek- z rozczarowaniami, ale też takim, gdzie ma się wspaniałych przyjaciół i potem zawsze wszystko jest dobrze.
Niestety- życie raczej nie jest jak w powieściach. 
  
Chociaż zakończyłam nieco smutnym akcentem, to jednak moje dzieciństwo było wesołe, pełne miłości, ciepła, fascynujących zabaw... Nie miałam rodzeństwa (i nie mam), na podwórku raczej nie spotykałam fajnych ludzi, więc albo bawiłam się sama, albo z innymi dziećmi, które nie mieszkały zbyt blisko, albo z rodzinką. Dlatego też, mimo wrażliwości i nieśmiałości, nie byłam typem samotnika.
Z mojego dzieciństwa można wyciągnąć wiele ciekawych wspomnień, przeżyć, itd., ale nie chcę jakoś bardzo, bardzo się rozpisywać. To, co napisałam, chyba najlepiej obrazuje moje "stare, dobre czasy";)
Teraz jestem zupełnie inna. Z pewnością bardziej pewna siebie. Towarzyska. Odważniejsza. Mniej nieśmiała. Dojrzalsza. I tak dalej, i tak dalej...
A oto blogi, które nominuję:

11 komentarzy:

  1. Łał! Dzięki za tak obszerne rozpisanie! :D Nie spodziewałam się szczerze mówiąc takiej długiej notki o dzieciństwie! :D
    Ja miała odwrotnie. Jako czterolatka brałam książeczki z półki w przedszkolu i czytałam po cichu, a kiedy ktoś poprosił żebym przeczytała mu na głos twierdziłam, że tak nie umiem...
    Franklin! ^^ Każdy chyba do tej pory pamięta swoje ulubione bajki i książeczki. Ty bałaś się Kubusia Puchatka, a dla mnie była to najlepsza lektura, jaką mogłam sobie wymarzyć! Natomiast moje ulubione bajki to "Smerfy" i "Miś Fantazy". Miś Fantazy jest niebieski (tak jak smerfy). Bo tak w ogóle to ja wtedy miałam obsesję na punkcie koloru niebieskiego.
    I kolejny przykład na to, że książki zmieniają ludzi. ^^ Muszę wysłać link do Twojego bloga koleżance, która nienawidzi czytać (!), a ja od dwóch lat próbuję ją do tej czynności przekonać.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja natomiast pamiętam, że jak byłam mała, to babcia nauczyła mnie trochę czytać. Pierwszym słowem, które przeczytałam "publicznie" na ulicy był szyld z napisem 'Optyk'. Ludzie patrzyli na mnie jakbym była kosmitką...
    Też byłam wrażliwa w przedszkolu, miałam tylko jedną koleżankę, która potem, pewnego dnia oznajmiła mi, że nie chce się ze mną kolegować (czy jakoś tak) i było mi okropnie przykro.
    To na tyle, nie chce mi się już opowiadać;)
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna notka! Musiałaś być naprawdę oryginalną dziewczynką!!! Wyobraziłam sobie Ciebie z książeczką w dłoniach zasiadającą na empikowskich fotelach. Tak, zdecydowanie Franklin to świetna bajka ^^ teraz produkują same ogłupiacze, których celem jest nauczyć dzieci, że zemsta jest najsłodsza i dobra, że z wszystkich można się ponabijać i że książki są dla kujonów! Grrr...
    Euro AGD? Naprawdę? Pewnie Twoi rodzice byli zachwyceni! Patrzyli na Ciebie z dumą jakby chcieli krzyczeć "to nasza Pola!". Ja też w dzieciństwie byłam nieśmiała, ale to jak widać przychodzi :D
    Ach, ale dzieciństwo jeszcze trwa, u Ciebie i u mnie. Ja odnoszę takie wrażenie. Nie śpieszę się do dojrzałości, tak jak jest jak najbardziej w porządku. ^^
    Dziękuję za chęć nominacji! Obawiam się, że moja notka nie będzie taka dobra jak Twoja czy Kolorowego Stworzonka, ale... hm, postaram się :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jako dziecko nie wiedziałam co to jest Empik :D A może ich jeszcze nie było? Nie, aż tak stara nie jestem! Po prostu jestem wsiunem, taka prawda :P W każdym razie miałaś naprawdę niezłą wyobraźnię, nic dziwnego że wzięło cię na pisanie powieści. A teraz już nie piszesz? Nie korzystasz z tych niesamowitych zasobów swojego własnego mózgu?
    Czytałam ,,Franklina", ale byłam już za stara i wyśmiałam te książeczki. Zawsze za stara :C Tyle stracić. Ale tą cześć której okładkę pokazałaś czytałam i teraz zdaję sobie sprawę jak strasznie, cholernie była prawdziwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieści nie piszę, ale różne opowiadania owszem, w esejach też próbuję swoich sił:) Trochę opowiadanek znajdziesz w zakładce "Opowiadania":)
      Pozdrawiam!
      Pola

      Usuń
  5. Tak samo, jak Tobie, książki towarzyszyły mi od małego. Chociaż na początku nie lubiłam czytać- wolałam, żeby to inni czytali mi xd ach, to moje lenistwo!
    Franklin! Uwielbiałam tą książkę. A tak dokładniej, to dalej uwielbiam. Wciąż mam jej wyniszczony egzemplarz na półce. I co prawda rzadko, ale zdarza się, że po prostu siadam i czytam tę książkę, jak i inne przeznaczone dla dzieci, które wchodzą w skład mojej małej biblioteczki. Robię tak wtedy, gdy chce mi się uciec do tamtych beztroskich czasów. Bo przecież było tam tak miło, prawda? Bez stresu, spokojnie, bez żadnych zbędnych problemów. Zazdroszczę czasami dzieciaczkom tego, że żyją sobie we własnym świecie i niczym nie muszą się przejmować.
    Pozdraaawiam gorąco,
    Alexis ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Aha, i dziękuję serdecznie za nominację! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polu, nie wiem czy cię to zainteresuje, ale od dwóch tygodni jest nowy rozdział. Jak coś to przepraszam za spam :<
    http://thalukeforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Na początku mojej nauki czytania zdziwiłam się czemu to jest takie trudne. Raczej nie byłam typem dziecka, które od razu nauczyło się czytać. Ale kiedy już całkiem nieźle mi szło wzięłam się za książki. "Franklina" nigdy nie czytałam, nawet nie wiedziałam,ze jest taka książka. Oglądałam za to bajkę o takim samym tytule.
    Ja dalej jestem nieśmiała. Niestety nie udało mi się wybyć tej cechy

    OdpowiedzUsuń