wtorek, 15 kwietnia 2014

Najdziwniejsze owoce świata

Ciao!
Przyszedł czas na obiecanego posta o tytule, który macie powyżej. Dlatego też czynię właściwe przygotowania (biorę "National Geographic Traveler" i "Blondynkę na Bali", a także włączam nową kartę, aby jakby coś sprawdzić, czy wujek Google ma mi coś ciekawego do powiedzenia) i zaczynam!
Kolejność przypadkowa;)
  • Śmierdząca bomba, czyli durian
Nazywany przez niektórych "królem owoców", bardzo, bardzo znany. Uznawany za jeden z najlepszych owoców świata, chociaż... Zdecydowanie na takiego nie wygląda.
Ma twarde, ostre kolce. To jeszcze mały pikuś, bo wydziela z siebie straszny zapach, przez niektórych uznawany za najgorszy na świecie! Podobno cuchnie wybuchową mieszanką starych skarpet, potu, terpentyny, zgniłej cebuli, zgniłych jaj, zepsutego mięsa, starego, spleśniałego sera. Nie wolno go wnosić na pokłady samolotów, do autobusów czy hoteli, bo gdyby tak zrobiono, chyba wszyscy obecni by padli.
Pociekła Wam ślinka?
Jeśli nie, to błąd, bo jak pisałam, podobno durian jest naprawdę pyszny- słodki, delikatny, rozpływający się w ustach, ma smak śmietanowo-orzechowy.
Piszę "podobno", bo nigdy nie jadłam duriana. W Polsce kupić się ich raczej nie da. Można je za to znaleźć w Azji, według "Travelera" sezon trwa od czerwca do sierpnia.
Zjedlibyście duriana? Ja chyba bym się przemogła, ale nie mogę dać słowa- jestem wrażliwa na brzydkie zapachy i smród odchodów mojego kota przyprawia mnie o mdłości (nie będę Wam zresztą tego opisywać)...
Słyszałam też, że durian jest bardzo kaloryczny i nie należy łączyć go z alkoholem.
 
  • Królowa owoców, czyli mangostan właściwy (vel smaczelina, garcynia, żółtopla, żółciecz)
Jak był król owoców, to królowej zabraknąć nie może.
Mangostan również słynie ze swego cudownego smaku- podobno przypomina połączenie ananasa, pomarańczy, moreli i brzoskwini. Biały, delikatny miąższ. Skórka jest fioletowa i gruba, raczej niespożywana, bo jest cierpka, ale zawiera dużo zdrowotnych składników, więc używa się jej do robienia soku i stosuje się ją w postaci proszku na różne dolegliwości.
Przytoczę tu też legendę tego owocu, która jest naprawdę ciekawa (to raczej streszczenie legendy):
"Kiedy królowa Victoria po raz pierwszy skosztowała tego wspaniałego owocu, zaoferowała tytuł szlachecki każdemu, komu uda się przywieźć świeże sadzonki rośliny do Europy. Dlatego owoc mangostanu nazywany jest królową wszelkich owoców. Nazywany jest również owocem bogów, ponieważ, jak głosi legenda, kiedy Budda skosztował owocu mangostanu i poznał jego cudowne właściwości lecznicze, pobłogosławił go i przekazał ludziom jako dar od bogów."
(źródło)
Na stronie, do której linka podałam powyżej, znajdziecie dokładne informacje na temat właściwości zdrowotnej skórki mangostanu. Aż zadziwiające:)
Roślina smaczeliny jest bardzo wrażliwa na nawet małe zmiany klimatyczne. Uniemożliwia jej to hodowlę w innych rejonach świata, niż te, w których można ją spotkać (Azja Południowo-Wschodnia). Mało tego, nie nadaje się do przechowywania i transportu. Trzeba wybrać się w daleką podróż, aby spróbować mangostanu. Szkoda, prawda?
 
  • Owoc z drzewa bochenkowego, czyli dżakfrut
Dżakfrut to kolejny z pewnością nietypowy owoc. Może mieć rozmiary niemowlęcia i ważyć ponad 30 kg (wyobrażacie sobie?!). Szczypułka wyrasta z pnia, bo żadna gałąź nie utrzymałaby takiego ciężaru!
Drzewo nazywane drzewem bochenkowym, bo w istocie owoc dżakfruta nieco przypomina bochen chleba.
Po obraniu owocu do jedzenia wbrew pozorom nie ma jakoś bardzo wiele. Je się tylko mięsiste otoczki nasion. Są podobno bardzo, bardzo słodkie i wyraziste w smaku. Dżakfrut nie ma aż tylu wielbicieli co mangostan i durian, ponieważ smakuje specyficznie i niektórym przypomina lakier samochodowy.Nie jada się go tylko na surowo, jest też gotowany i wtedy smak przywodzi na myśl niektórym fasolę, czy chleb.
W Indiach podobno spożywano go już 6 tysięcy lat temu. 
Występuje w tropikach niemal przez cały rok.
 
  • Owoc jak lody, czyli czerymoja (vel cherymoja,flaszowiec peruwiański,jabłko budyniowe, ice-cream fruit)
Jak sama nazwa wskazuje, czerymoję można znaleźć w Ameryce Południowej, w górach Andach (w Hiszpanii, Maroko i Włoszech zresztą też).
Owoc ten, gdy jest niedojrzały, wygląda jak... No, taka niepozorna, zielona szyszka. Potem nabiera krągłości, ale nadal te krągłości zbyt apetyczne nie są. Jednak owoc podobno jest pyszny i jak jego angielska nazwa wskazuje ("ice cream fruit") przypomina nieco lody. Można po obraniu flaszowca wziąć łyżeczkę i wyjeść zawartość, która jest budyniowo-jogurtowa, o słodko-kwaśnym smaku (w internecie ktoś napisał, że przypomina połączenie ananasa, mango i truskawki). Tylko jeśli kiedyś taki owoc-lód wpadnie Wam w ręce, uważajcie na skórkę- jest niejadalna i na nasiona, bo są trujące.
Owoce źle znoszą transport, trzeba bardzo na nie uważać i przechowywać w chłodzie, ale w Polsce kupić je podobno można. Ciekawe, czy ice-cream fruit naprawdę smakuje jak lody?...
 
  
  • Owoc znany-nieznany, czyli marakuja (vel passiflora, męczennica, granadilla purpurowa)
Myślę, że ten owoc jest Wam znany, z opakowań po słodkich sokach czy gumach do żucia. Też znałam tą nazwę: "marakuja", ale szczerze mówiąc wiedziałam naprawdę mało o tym owocu. Nie miałam nawet pojęcia, że wygląda, jak wygląda, czyli dosyć nietypowo- fioletowy, z żółto-zielonym galaretowatym miąższem wyglądającym jak żabi skrzek.
Dojrzałe owoce podobno smakują naprawdę dobrze, są słodko-kwaśne, bardzo soczyste, bogate w witaminę C, wapń i żelazo... Czyli "smacznie i zdrowo" (nigdy nie lubiłam tego sloganu z tych plakatów o zdrowym odżywianiu- kojarzy mi się z taką sztucznością). 
Passiflora, zanim dojrzeje, rodzi przepiękne kwiaty. Ponieważ niektórym kojarzyły się z narzędziem męki Jezusa, nazwali to drzewo "męczennicą". Patrząc na te kwiaty, piękne, to trzeba przyznać, chyba rozumiem skojarzenie... Zresztą oceńcie sami:
  
 
  • Owoc smoka, czyli pitaja (vel huo, truskawkowa gruszka)
Pitaja to właściwie nie jeden owoc, ale owoce wielu gatunków kaktusów rosnących na kontynentach takich jak Ameryka Łacińska i Azja (precyzyjnie mówiąc, południowo- wschodnia, min. w Chinach, Wietnamie, na Filipinach, w Malezji). Smocze owoce mają skórkę w kolorze żółtym,różowym fioletowym lub czerwonym. Miąższ jest biały/czerwony, nakrapiany czarnymi pestkami. Podobno smakuje nieco jak kiwi, tylko ma bardziej aromatyczny smak, jest mniej kwaśny.
Bardzo łatwo się go uprawia.
Kwiaty pitaji są duże, piękne i kwitną tylko nocą, przez co nazywane są Królowymi Nocy albo  Księżycowymi Kwiatami (cóż za romantyczne nazwy, nieprawdaż?). Też nadają się do spożywania, zazwyczaj robi się je w formie naparu. Zdjęć kwiatów niestety nie udało mi się znaleźć:(
 
  
  • Kędziorzasty owoc, czyli jagodzian rambutan 
Rambutan to bardzo bliski krewny liczi- tak jak ten owoc ma białawy, prawie przezroczysty miąższ i dużą pestkę. Za to niepowtarzalne ma kędziory, czyli miękkie, rozczochrane wyrostki. 
Jagodzian występuje w tropikach, wywodzi się z Malezji, Filipin i Tajlandii. Z rambutanów robi się soki, kompoty, wina musujące.
  

Mam nadzieję, że post się podobał:D Jeśli niektóre informacje są nieprawdziwe, to zawiadomcie mnie o tym. Korzystałam z różnych źródeł, zmiksowałam fakty do krótkiego opisu. Mam nadzieję, że mimo to dobrze się bawiliście, poznając te dziwaczne owoce.
I jak? Spróbowalibyście któregoś?
Pozdrawiam!
Pola


7 komentarzy:

  1. O jeju! O większości tych owoców nigdy nie słyszałam. Muszę pokazać tą notkę mojemu bratu - on jest miłośnikiem dziwnych owoców.
    Z tych wszystkich owoców najbardziej przyciąga mnie czerymoja i mangostan. Jakie oryginalne nazwy! o.O Za to odciąga mnie durian, a szczególnie jego zapach.
    Ciekawa jestem, skąd osoba której smak dżakfruta przypomina lakier samochodowy, wie że to akurat lakier samochodowy... Co do tego owocu jestem zadziwiona wagą. Nawet moja ośmioletnia siostra tyle nie waży, a ledwo mogę ją podnieść!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę taka zła i poprawne odpowiedzi na obrazkowe zagadki podam dopiero w następnym poście, utrzymując wszystkich w niepewności!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy temat wybrałaś. Ja osobiście widziałam kędziorzasty owoc, jak byłam w Tajlandii. Byłam mała i stanęłam pod drzewem, z którego jakiś pan ściągał te owoce. I dostałam jagodzianem prosto w łeb! Od tamtego czasu mam z nim złe wspomnienia... Ale chyba go nie próbowałam, nie pamiętam.
    I mam do ciebie prośbę. Czy mogłabyś zrobić post, w którym dałabyś zdjęcia swojej biblioteczki? Nie nalegam, ale bardzo proszę.
    Pozdrawiam ciepło <3
    Kelly

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie dowiedziałam się, jaki owoc jest na etykiecie FRUGA CZARNEGO! Dzięki :D Ciekawy post, moja droga. Z chęcią skusiłabym się na tego duriana. Jakaś zatyczka na nos i można kosztować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post. Nie słyszałam o żadnym z tych owoców, oprócz pitai. Wyglądają naprawdę zachęcająco i chętnie spróbowałabym je wszystkie. ;)

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś też się tym interesowałam, a i tak nie znam żadnego z tych owoców. Wyglądają zachęcająco - mniam :)

    http://maaaalinowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O większości z tych owoców istnieniu nawet nie wiedziałam xd Jednakże słyszałam coś o durianie. Mój kuzyn miał okazję go skosztować i mówił mi, że pycha. Jednakże ja bym się chyba nie skusiła, też jestem wyjątkowo czuła na zapachy.
    Jagodzian rambutan mnie całkiem zaszokował! Gdy zobaczyłam na początku to zdjęcie, trudno mi było uwierzyć, że to w ogóle owoc. Ale jeżeli w smaku jest podobny do liczi- nie opierałabym się mu długo. Uwielbiam ten owoc :)
    Kilka dni temu kupiłam sobie herbatę o smaku marakui z maliną. Tak mi zasmakowała, że już nie ma połowy pudełka.:d Ale nigdy nie miałam okazji spróbować tego owocu, gdy był jeszcze świeży. Masz rację- jego kwiaty zachwycają :)

    Pozdrawiam,
    Alexis Murphy ;))
    aleeexismurphy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń