niedziela, 8 grudnia 2013

Sporo spraw, bo długo mnie nie było...

Siemka/Elo/Joł/Hi/!Hola!/Ciao/Dzień dobry/Witajcie!
Wiem, wiem, wiem- dosyć długo nie pisałam. Powód? Dużo spraw na głowie i... Napad lenistwa. Ale teraz już jestem:-)
Na początek- jak zwykle- podziękowania za komentarze. To one sprawiają, że nadal chce mi się pisać:-)
Andrzejki świetnie się udały, było bardzo wesoło. Jedna z koleżanek ukryła się w szafie i gdy przychodziły pozostałe, wyskakiwała z niej wrzeszcząc: "Za Narnięęę!" Biedne dziewczyny i sąsiedzi!
Jak pewnie wiecie z telewizji, nad polskim wybrzeżem przeleciał straszny huragan Ksawery. Znaczy, moje miasto raczej ominął, ale w Szczecinie podobno nie ma prądu. Za to nieźle sypnęło śniegiem. Dookoła biało i zimno. Ale za to pięknie, kiedy byłam u mojej prababci, która mieszka raczej na uboczu, czułam się jak w zimowej bajce. Te ośnieżone drzewa są takie ładne... Przepraszam, znowu się rozmarzyłam. Ja ogólnie lubię śnieg, wiadomo, że nie straszne zawieje, czy też taką temperaturę jak na Syberii, ale i tak uważam, że święta bez śniegu są jakieś takie... Mniej klimatyczne.
  
  
Jak chyba każdy czuję świąteczny klimat i ze zniecierpliwieniem wyczekuję gwiazdki. Ach, kiedy ona będzie?! Jak na razie w grudniu obejrzałam już dwa świąteczne filmy ("Oskar i pani Róża" oraz "To właśnie miłość"), słucham często świątecznych piosenek i jeszcze bardziej się nakręcam na te święta. Na szczęście są Mikołajki. U mnie Mikołaj w tym roku był bogaty, dostałam wiele miłych prezentów, w tym (oczywiście) książki i (oczywiście) słodycze. No właśnie, u mnie w pokoju leży góra słodyczy, a ja myślę z przerażeniem: "Kto to zje?!" 
Pytanie jest retoryczne, bo wiadomo, że ja. Ale przecież nie sama. Musiałabym poświęcić na to baaardzo dużo czasu. Trzeba pozanosić do szkoły, koleżanki i koledzy na pewno mi pomogą, z wielką radością zapewne... 
Wiecie, jak to jest- mam czipsy w plecaku, nagle wszyscy mnie lubią. Gdy jakiś biedak otwiera np. czekoladę, już otacza go jedna osoba, która mówi: "Mogę?" No co ma zrobić właściciel czekolady? Daje, to dobry kolega. Przychodzi następny. "O, masz czekoladę!". Ma taką smutną i łakomą minę, że też dostaje kostkę. Później następni odkrywają, że pojawiła się okazja. "Dasz?", "Cześć, Pola!", "O, mogę?"- padają teksty dookoła. Nie zawsze. Czasem po prostu jakaś osoba wyciągnie rękę, zrobi przymilny uśmiech albo nawet i nie. Albo luzackim gestem sięgnie po smakołyk, czy też rzuci się na właściciela przekąsek (uwierzcie, zdarzały się takie sytuacje). Hm, czyli uzależnienie od śmieciowego jedzenia ogarnęło całą Polskę. Albo tylko moje miasto. Znam baaardzo niewiele ludzi, którzy odmawiają, gdy ktoś ich częstuje.
Najgorsze jest wymuszanie- przypominanie, że "ja zawsze ci daję!", wyrywanie opakowania, robienie obrażonej miny. Naprawdę dzieci są aż tak wygłodzone? Jeść im w domu nie dają, czy co? Wprawdzie niektórzy mówią: "Ale ja jestem taki głodny..." To idź do sklepiku i kup sobie np. kanapkę, zamiast żebrać! A jeśli nie masz kasy, to poproś o pożyczenie! Wprawdzie zdarzają się osoby, które nie mają ani śniadania, ani możliwości pożyczenia pieniędzy, ale w mojej szkole raczej nie ma takich osób. Przyznaję się- też proszę o np. czipsa, ale nie porywam całej paczki i nie wymuszam. Nie chce, to nie daje. Nie rzucam się na właściciela czipsów  jak kiedyś jaskiniowiec na jaskiniowca.
 
  
No, nieważne. 6 grudnia odbyło się również nocowanie mitologiczne, dla koła mitologicznego. Chodzę na nie, więc spędziłam tę noc bardzo przyjemnie. Były ciekawe zadania w grupach (związane oczywiście z mitologią), żarcie pizzy i śmieciowego jedzenia, opowiadanie kiepskich kawałów, bitwy na poduszki i oglądanie filmów ("Herkules" i "Spartakus"). Oj, było wesoło! Spałam wprawdzie z 2, 3 godziny, ale cóż... Raz sobie można pozwolić!
 
Przeszłam do etapu rejonowego konkursu kuratoryjnego z polaka! Cieszy mnie to. Ale to również oznacza, że muszę się przygotowywać, bo bardzo zależy mi chociażby na etapie wojewódzkim. Kibicujcie mi, proszę... 
Na mojej półce stoi piękny stosik książek do przeczytania. Czasem aż kręci mi się w głowie, bo uświadamiam sobie, ile ja jeszcze powieści muszę przeczytać. "Muszę", bo chcę, ale czy starczy mi życia na wszystkie lektury, po które chciałabym sięgnąć? Teraz czytam "Pamiętniki półbogów". Później albo wezmę się za "Pamiętnik nastolatki 4", albo po "Więźnia" (książka przygodowo-historyczna). Jeszcze nie wiem.
Ech, coś przeczuwam, że "hitów grudnia 2013" będzie baaardzo dużo...
Oto 1 odcinek serialu po hiszpańsku, który zaczęłam oglądać. Nieco głupi, ale nawet śmieszny i przede wszystkim jest prościutkie słownictwo, więc można zrozumieć. Jeżeli uczycie się hiszpańskiego- obejrzyjcie koniecznie.
No nic, kończę. Cześć, Kochani Czytelnicy!

3 komentarze:

  1. To u mnie w klasie jest taki Dominik, co jak sobie zawsze kupuje paluszki w sklepiku to dziesięć osób się do niego dowala :D W tym ja. Ale mi zawsze daje paluszki :P
    Również wolę, jak zima jest śnieżna. Bo wtedy jest klimat!

    Skom? http://madame-carmelle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Och faktycznie czuć te święta... U mnie jest dosyć mało śniegu, ale Ksawery też dał się we znaki. To znaczy całe popołudnie wraz z rodzinką siedzieliśmy przy świeczkach, było bardzo klimatycznie : ) . Och już od samego patrzenia na słodycze mnie mdli, tak to jest po mikołajkach : ). Za to mój brat młodszy opycha się bez umiaru : P . Ma dopiero dwa lata i nie potrafi zrozumieć, że w kalendarzu adwentowym ( tym z czekoladkami) jednej czekoladce przypada jeden dzień. Ja swojego kalendarz jeszcze nie otworzyłam i pewnie nie otworzę do następnego roku, co tam data ważności jest długa! Och rozpisałam się trochę! A jutro mnie czeka sprawdzian z matematyki, we wtorek z historii,a w środę próbny : ( .
    Pozdrawiam!
    Zuzza : - )

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas w szkole jest przeważnie tak samo. Dajmy taką sytuację: jest sobie Asia albo Natasza, które zawsze w mają kasę do wydania. Przychodzą ze sklepiku z ciastkami i nagle okrąża ich cała klasa. Padają teksty: 'Asia, a wiesz jak ja cię lubię!', 'No Nati! Mi nie dasz?! lub 'Ale dla mnie zostawisz, prawda?'. Ja robię tak tylko kiedy zapomnę o jakiejś dodatkowej lekcji (ewentualnie dwóch) i wezmę za mało kanapek. Wtedy mogę zjeść wszystko! No, a jeśli ktoś częstuje to już inna sprawa :D Chociaż nie zawsze się kuszę...
    A my się hiszpańskiego nie uczymy więc chyba nic z tego filmu nie zrozumiem ;c Fajny byłby hiszpański zamiast np. niemeckiego!
    U nas też strasznie wieje, chociaż to druga część Polski! Raz nawet przewróciło mi parasol na zawnątrz drutami (normalnie jak w bajkach!) i musiałam mocno trzymać żeby nie odleciał gdzieś tam!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń