niedziela, 15 grudnia 2013

"Czerwień rubinu" (film)- recenzja


http://1.fwcdn.pl/po/22/89/662289/7503289.6.jpg?l=1353641266000Film, który chciałabym Wam dziś przedstawić to "Czerwień rubinu" (Rubinrot) na podstawie dosyć popularnej serii książek (to ekranizacja pierwszej części). Wprawdzie filmu oficjalnie w Polsce nie ma, to można go oczywiście obejrzeć w internecie. Na pewno znajdziecie bez problemu.
Rok produkcji- 2013
Reżyseria- Felix Fuchssteiner
Scenariusz- Katharina Shode, Felix Fuchssteiner
Produkcja- Niemcy
Gatunek- fantasy
Fabuła- Gwendolyn Shepard mieszka w Londynie wraz z liczną rodziną. Ma kuzynkę Charlottę, która jest nosicielką genu podróży w czasie. W domu Gwen panują obyczaje jak z XIX wieku, wszyscy uwielbiają Charlottę i trzęsą się nad nią, podczas gdy główna bohaterka raczej nikogo nie obchodzi.
Nagle jednak okazuje się, że to Gwen jest nosicielką tego niesamowitego genu- jest dwunastą z podróżników w czasie, rubinem. Dołącza do tajemniczej Loży, gdzie poznaje aroganckiego i przystojnego Gideona de Villiers. Razem mają do wypełnienia misję. Gwendolyn podróżuje w czasie i przy okazji odkrywa rodzinne tajemnice...
 
Moja opinia- Na wstępie muszę napisać, że jestem fanką książek, więc moje wymagania wobec filmu były wysokie. Jednak czytałam wiele niepochlebnych recenzji. Mimo to postanowiłam obejrzeć ten film i wyrobić sobie własną opinię.
Akcja dzieje się w Londynie i właśnie tam kręcono film. Szczerze mówiąc, dziwnie to wygląda- Londyńczycy mówiący po niemiecku... Ale cóż. 
Jestem pod wrażeniem tego, jak doskonale dobrano aktorów do ról bohaterów. Jeśli osoba w książce jest ruda, to ma włosy tego samego koloru w filmie. Dodatkowo uważam, że każdy aktor doskonale zagrał swoją rolę, zwłaszcza jestem pod wrażeniem tego, jak dobrze przedstawiono Gwendolyn, Leslie i Charlotte. Gwen, tak jak w książce, jest niezdarna i nieco zakompleksiona, co zostało doskonale przedstawione w filmie. Dużą zaletą jest też humor, którego tu całkiem sporo.
 
Jestem też pod ogromnym wrażeniem kostiumów i scenografii. Stroje z XVIII wieku, budynki i wystroje mieszkań są po prostu perfekcyjne. Wyglądają pięknie i autentycznie.
 
  
Fani romansów nie zawiodą się. Będzie tu sporo romantycznych chwil;-)
 
Jednak są też minusy... Czy naprawdę musieli wcisnąć aż tyle efektów specjalnych? Czy podczas wizji cioci Maddy naprawdę muszą grzmieć w tle pioruny i czy jej oczy muszą się tak rozszerzać? Niektóre elementy są zbyt przesadzone i przez to wręcz śmieszne. Dodatkowo zbyt wiele dramatycznej muzyki w tle może człowieka nieźle wkurzyć (przynajmniej mnie). 
Treść filmu była też nie do końca zgodna z fabułą książki. Zrobili niezły bigos. Powciskali różne fragmenty z różnych części serii i przerobili sporo elementów. To mnie irytowało i mi przeszkadzało. Gdyby trzymali się bardziej fabuły powieści, chyba wyszłoby im o wiele lepiej. Moim zdaniem, oczywiście.
No nic. Ogólnie jednak uważam, że film wyszedł naprawdę dobrze. Sporo osób napisało niepochlebne recenzje, ale mi ta pozycja się spodobała. Jest lekka i przyjemna do obejrzenia. Jeśli jednak jeszcze nie czytaliście książki- zróbcie to koniecznie. Jest o wiele lepsza i pozwoli Wam nie zagubić się w akcji filmu, a także lepiej ją zrozumieć.
Podobno będą kolejne części. Cóż, czekam z niecierpliwością;-)
Ocena końcowa- 4,5/6

5 komentarzy:

  1. Nie oglądałam tego filmu, jednak czytałam książki które mi się naprawdę spodobały.
    Słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat więc na pewno ho obejrzę:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam, nie czytałam - nic! Ale z tego co napisałaś, to film może być całkiem ciekawy ^^
    Przesada efektów w filmie to faktycznie nie fajna sprawa :/ A dobór aktorów jest naprawdę ważny. Podczas kręcenia takiego Harry'ego Pottera wzięli do roli głównej aktora, który w pierwszej części pasował do książki. I skąd oni mogli wiedzieć, że kiedy urośnie nie będzie już taki jak książkowy?!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam filmu, ani nie czytałam książki, ale sądzę, że ostatnio w filmach przesadzają z efektami specjalnymi, a jeśli film jest na podstawie książki - dla efektów są gotowi nawet zmienić fabułę. Przykładem jest choćby "Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Morze Potworów". Wszystko było nawet OK, dopóki nie doszło do zakończenia. Beznadziejne! Cóż, ale oczywiście, był NA KONIEC efekt specjalny... Tylko to siedzi reżyserom w głowie, nic więcej!
    Pozdro
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie słyszałam ani o książce, a tym bardziej o filmie. Ale brzmi fajnie i być może niedługo się na niego skuszę ;)

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przeczytałam książkę i oglądnęłam film muszę przyznać , że szału nie ma....
    Może i kolor włosów u postaci się zgadza , ale np.lady arista powinna mieć koka , wyglądać jak nauczycielka baletu i poruszać się "jakby połknęła kija" kolejność podróży w czasie się nie zgadza dzieją się rzeczy o których książce nie ma mowy ,albo jest pomieszane np. Nie ma studniówki tylko bal u koleżanki z klasy której tematem przewodnim jest "zieleń się zieleni"
    Jak zakochałam się w książce to film tylko mnie uraził

    OdpowiedzUsuń