poniedziałek, 10 czerwca 2013

"Rzymskie wakacje"-recenzja

Rok produkcji-1953
Reżyseria-William Wyler
Scenariusz- Ian McLellan Hunter, John Dighton
Produkcja-USA (kręcone we Włoszech)
Gatunek- Komedia romantyczna
Fabuła- Młoda księżniczka Anna (Audrey Hepburn) jeździ po stolicach Europy. Stale ma konferencje, wywiady, bale, stale spotyka różnych ludzi, ma dokładnie ustalony plan dnia i co, jak i kiedy ma zrobić. Taki tryb życia zdecydowanie jest męczący i irytujący, w dodatku księżniczka w ogóle nie ma wolności.

Gdy trafia do Rzymu, coś się zmienia... Gdy wieczorem leży w łóżku i poznaje swój jutrzejszy plan dnia, wpada w histerię. Lekarz daje jej środki nasenne. Anna leży w łóżku i czeka na sen. Lecz słyszy z ulicy odgłosy tańców i śpiewów. Postanawia uciec i udawać zwyczajną kobietę. Gdy jest w mieście, plany krzyżują jej środki nasenne-zasypia na murku, na ulicy. Znajduje ją pewien amerykański dziennikarz, Joe Bradley (Gregory Peck) pracujący w Rzymie. Nie rozpoznaje jej. Pomaga jej i zaprowadza do swojego mieszkania, gdzie księżniczka od razu zasypia. Nazajutrz jednak doznaje olśnienia i zauważa, że to księżniczka. Postanawia koniecznie ją zatrzymać i opublikować o niej artykuł w gazecie. Anna nie ma pojęcia, że sympatyczny mężczyzna pracuje w gazecie. Kłamie, mówiąc, że uciekła ze szkoły. Joe wraz z przyjacielem fotografem o imieniu Irving, oferują zbiegłej arystokratce niezapomniane atrakcje- księżniczka jeździ na motorze, zapala pierwszego w życiu papierosa, je w kawiarniach, bawi się na potańcówkach na barce... A dziennikarz powoli się w niej zakochuje...
Moja ocena- Film jest dosyć stary i czarno-biały. Jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało! Zrobił na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi się spodobał!
Jak zwykle, zacznę od aktorów. Gregory Peck to Brad Pitt tamtych czasów. Zagrał naprawdę super, rzucał zabawnymi tekstami, itd. Jednak moim zdaniem, przyćmiła go genialna Audrey Hepburn, która zalicza się do grona moich ulubionych aktorek. Grała komicznie, a przy okazji z wielkim wdziękiem i klasą.
Scenariusz jest napisany wdzięcznie i zabawnie. Fabuła nie nudzi, a historia o ucieczce księżniczki jest ciekawa. Widz ogląda film z uśmiechem na ustach, a czasem wybucha śmiechem.
Swoją rolę w "Rzymskich wakacjach" zagrała też idealnie stolica Włoch- Rzym. Zdjęcia i sceneria są przecudowne!
Gorąco polecam!
Ocena końcowa- 6/6
Słuchajcie, mam pomysł na serię postów, w których będę oceniać blogi innych ludzi. Będę brać pod uwagę głównie fabułę, pomysł, tematy postów, ewentualnie wygląd. To taki trochę konkurs. Zgłaszajcie swoje blogi, jeśli chcecie. Ale ostrzegam- będę bardzo obiektywna. Jeśli ktoś wie, że nienawidzi krytyki i zrobi mu się przykro, gdy napiszę coś niepochlebnego o jego blogu, to lepiej niech się nie zgłasza. Po prostu :-)

5 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że oglądałam ten film, ale nie jestem pewna... Na pewno obejrzałabym go drugi raz... lub pierwszy;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie oglądałam, ale wypadałoby nadrobić te zaległości c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Myśle ze w najbliższym czasie sięgnie po ten film :) dziękuje za miłe komentarze uwielbiam twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka seria postów o blogach może być fajna, nigdy nie oglądałam tego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgalszam sie do oceniania :)

    OdpowiedzUsuń