środa, 5 czerwca 2013

Hello!
Dzisiaj tak w sumie dzień, jak co dzień. Na polskim rozmawialiśmy o archaizmach-czyli o wyrazach przestarzałych, które wyszły z użycia, albo używa się ich bardzo rzadko. Nie rozumiecie? To takie przykłady:
"A zaliż waćpannę coś frasuje. Czy to, że z piwnicy zniknęły wszelakie łagiewki z piwem? Dyć to pewnie świekra siostry waćpanny zakradła się tam jeszcze gdy miesiąc świecił".
"Cóż waćpan prawi!"
"Same gołowąsy w okolicy, co dowierają dopiero".
Większość ludzi pewnie zrobi teraz wielkie oczy: "Że co?!"-spytają.
W tym zdaniu użyłam właśnie archaizmów.  Znaczy to:
"Coś pannę martwi. Czy to, że z piwnicy (piwnicą nazywano kiedyś ziemiankę, czy inne chłodne, zacienione miejsce, gdzie trzymano piwo) zniknęły wszelkie butelki z piwem (nie wiem, czy kiedyś używano butelek do piwa, ale nieważne)? Przecież to pewnie teściowa (świekra to matka męża) siostry panienki zakradła się tam jeszcze gdy księżyc świecił".
"Co pan mówi!"
"Sami mężczyźni bez zarostu (czyli nastolatki) w okolicy, co dopiero dojrzewają".
Potem na przerwach robiliśmy sobie z tego żarty i mówiliśmy trochę w ten sposób. Jednym z naszych ulubionych stał się wyraz "bydlić" który oznacza "żyć, przebywać, postępować". Mi się podobały jeszcze "binokle" (okulary) czy "misiurka" (dawne nakrycie głowy dla wojska).
Jeśli chcecie poznać jeszcze jakieś słowa ze staropolszczyzny, wejdźcie na Słownik Staropolski (klik)

Język polski jest jednym z najtrudniejszym na świecie: wszystko się odmienia, czasowniki, przymiotniki, nie mówiąc już o wymowie "sz", "cz", itp.
Dla nas Ameryka jest symbolem czegoś wspaniałego, cudownego. Myślimy, że np. USA, to państwo, które powinno wszystkich zachwycać. Jest masę niepochlebnych kawałów o Polsce,w POLSCE!. Brzydzi mnie to. Powinniśmy szanować i kochać nasz kraj. A tu co?...
Uważacie, że jednak Polska nie może się podobać?
Opowiem wam historię. Mama pracuje w liceum. Wraz z kilkoma uczniami pojechała do USA, mieszkali w domach amerykańskich rodzin. Mama była zszokowana ich trybem życia, tym, że majonez jest słodki, że zakupy załatwia się w samochodzie, że gdy wysiadła z auta i zaczęła się przechadzać, ludzie dziwnie się na nią gapili, itd. Jednak wyjazd był udany, zwiedzili dużo, uczniowie poprawili swój angielski, poznali fajnych ludzi. Parę miesięcy później, Amerykanie przyjechali z rewizytą.
I wiecie co?
ZACHWYCILI SIĘ POLSKĄ!!!
Ludźmi, ich trybem życia, widokami, moim miastem... Jeden z uczniów nauczycielki, u której mieszkała mama podczas pobytu w USA, zakochał się w naszym kraju. Do domu przywiózł polskie potrawy, studiuje języki słowiańskie.
Widzicie? Nawet Amerykanom podoba się w Polsce, a my nie szanujemy własnego kraju.
A co wy o tym sądzicie?
Pozdrowionka,
POLA

2 komentarze:

  1. Dla mnie polska jest piękna, a Ameryka rośnie w tłuszcz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z komentarzem Julii Cz.
    archaizmy znam , znam :)

    OdpowiedzUsuń