poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Rozmaitości #3: Ze zwierzeń pensjonarki

Jedną z ulubionych rodzinnych opowieści, z upodobaniem przytaczaną przy okazji Wielkanocy, jest ta, jak kilkuletnia Pola przestała wierzyć w Zająca.



– Tata – miałam powiedzieć stanowczo, siedząc z wiaderkiem na głowie. – To ten Zając istnieje, czy, nie, ustalmy to wreszcie.
Tata westchnął, próbując zmierzyć się z tym jakże trudnym dla rodzica wyzwaniem. Wcześniej rozmawiałam już z mamą, dzieląc się z nią najnowszym odkryciem i moi rodziciele stanęli przed tym strasznym momentem wyjawienia prawdy.
– No bo – perorowałam, bardzo zadowolona z siebie – to niemożliwe, żeby taki mały zając niósł taki duży worek z prezentami, to zwierzę przecież. 
Logiczne, prawda?
– No dobrze – powiedział tata ze smutkiem. – Szkoda, że już nie wierzysz w Zająca i świętego Mikołaja...
– Zaraz, zaraz – przerwałam z oburzeniem. – Święty Mikołaj istnieje!
– Tak, tak! – zreflektował się tata, nagle jakby radośniejszy. – Znaczy, w Zająca, tak. Mikołaj istnieje, oczywiście! 
Kiwnęłam głową z zadowoleniem. 
Refleksja, że nie tylko mały zajączek, ale także gruby pan w czerwonym wdzianku miałby problem z rozwiezieniem wszystkich prezentów po świecie jednego dnia, tudzież nocy, miała przyjść dopiero za jakiś czas.


Ot, taka, mam nadzieję, w miarę sympatyczna, anegdotka z okazji wczorajszej Wielkanocy (eee... spóźnionych wesołych świąt wszystkim!), na miły początek kolejnego ,,odcinka" najbardziej wielowątkowej, bełkotliwej i chaotycznej serii na TZB - zapraszam na trzecie Rozmaitości!

Święta mijają bardzo rodzinnie i sielsko. Ale żeby nie było za sielsko, nad głowami gimnazjalistów, niczym czarna chmura, wisi groźba rozpoczynających się w środę egzaminów gimnazjalnych. Ich wizja sprawia, że przed oczami przelatują poplątane ze sobą wzory, które na pewno powinieneś znać, owinięty w sreberko czekoladowy króliczek wydaje się jakby zerkać wymownie w stronę podręczników, wielkanocna pascha staje w gardle...
Żartuję, żartuję. Wiecie, jak lubię budować dramatyzm. 
Święta jak dla mnie powinny być czasem na odpoczynek, niż naukę, ale to jak kto lubi. Sama w sumie jakoś szczególnie nie panikuję (największy stresik przeszłam już w marcu kiedy spojrzałam w kalendarz i uświadomiłam sobie, że, o cholera, to za miesiąc), chociaż wiadomo, że  zawsze jest  trema (w moim przypadku zwłaszcza przed przedmiotami przyrodniczymi, bo to ZŁO). Ale nie ma co się nakręcać i zbędnie denerwować, tylko, po prostu napisać najlepiej, jak się umie, wykorzystując zdobyte wiedzę i umiejętności. Trzymam kciuki za trzecioklasistów, którzy tak jak ja w środę zasiądą do arkuszy egzaminacyjnych. Powodzenia wszystkim!

Z jednej części egzaminu zostałam zwolniona, a mianowicie z języka polskiego, bo ekhem, tak, teraz mogę zaszpanować tytułem laureata. Do trzech razy sztuka, jak to mawiają. 
Okres po ogłoszeniu wyników konkursu (które to nastąpiło w sumie dość szybko, biorąc pod uwagę mało zachęcające ogłoszenie organizatorów: ,,wyniki będą, kiedy pani kurator je podpisze, proszę nie dzwonić") okazał się swoją drogą szalenie sympatyczny, bo dużo osób czekało na listy laureatów z praktycznie wszystkich przedmiotów razem z konkursowiczami. To było naprawdę bardzo pozytywne - wszyscy wspierali siebie nawzajem, liczyli razem punkty, sprawdzali listy z przedmiotów, w których nie uczestniczyli, żeby zobaczyć, czy znajomym się udało, wręcz denerwowali się razem z nimi. Żebyście widzieli, jak otwieraliśmy wyniki z chemii, praktycznie same osoby, które nie brały udziału, ale podekscytowane właściwie tak samo jak ich koledzy-konkursowicze. W takich chwilach myślę, że będzie mi bardzo brakowało wielu z tych osób. 
Zauważyłam też, a raczej moje przyjaciółki zauważyły to za mnie, nie omieszkawszy się ze mnie pośmiać, jak reaguję na gratulacje. Otóż okazało się, że zachowuję się jak jakaś dziewiętnastowieczna pensjonarka - śmieję się z zakłopotaniem, głosik robi mi się wysoki i czasem  dygam.
D y g a m. Autentycznie. 
Jeszcze rumieniec i pensjonarka jak się patrzy. 

W poprzednich Rozmaitościach wspominałam o tomiku poezji Emily Dickinson. Skończyłam i... och ♥ Cóż więcej mogę powiedzieć. Czysta perfekcja. Przepiękne w każdym calu. Dawno poezja tak mnie nie poruszyła, tak ścisnęła za serce, tak zachwyciła. Jeżeli ktoś chciałby jeszcze poczytać trochę moich zachwytów i mnóstwa pozytywnych epitetów, to zapraszam tu (jedna z nielicznych książek na Lubimy czytać, o których napisałam opinię, łał). Arcydzieło.
Tak więc kwiecień płynie mi pod znakiem Emily Dickinson i głównie Emily Dickinson, ale częściowo także ,,Szóstki Wron" Leigh Bardugo. Och, jaka ta książka była dobra. Ma swoje wady, to na pewno, nie jest to arcydzieło, ale nie zmienia to faktu, że bawiłam się tak dobrze, że od razu hojnie machnęłam jej dziesięć gwiazdek, pomimo wszystkich mankamentów. Nie mogę przestać myśleć o tych bohaterach (barwnych, niestandardowych, żywych, nieoczywistych) oraz całej historii (niewiarygodnie wręcz wciągającej). Serio, od kilku dni nie mogłam się oderwać, a kartki przewracałam w zabójczym tempie. Dawno nic mnie tak nie porwało, bardzo dobra rozrywka. Tyle emocji... i to zakończenie... chyba mam kaca książkowego. Podejrzewam, że niedługo złamię swoje postanowienie niekupowania książek i pognam do księgarni po kolejny tom, bo jak tu żyć?
Do ostatnich zachwytów dochodzą również ,,Ptaki" Hitchcocka, electroswing (tak, taki gatunek istnieje i przy jakimś muzycznym poście chętnie o nim wspomnę), Robyn Adele Anderson (uwielbiam jej głos, jest obłędny; aż zrobiłam sobie playlistę z jej coverami w stylu vintage, zachęcam do słuchania i zachwycania się razem ze mną), Tori Amos i sukienka Grace Kelly z ,,Okna na podwórze". Serio. Tutaj scena z filmu. Scena i sam film oczywiście są super, żeby nie wyszło, że jestem płytka i patrzę jedynie na stroje, ale no proszę, ta sukienka jest obłędna. 



Na koniec jeszcze - pamięta ktoś może opowiadanie ,,Świeża krew"? Otóż jakiś czas temu zdobyłam się na odwagę i opublikowałam je na portalu Nowej Fantastyki. Wszystkie pisane przez użytkowników teksty literackie  na stronie trafiają do Poczekalni. Jest jeszcze Biblioteka, czyli, cytując: ,,lista opowiadań, które zostały uznane za wartościowe" (zasady funkcjonowania całego systemu odnajdziecie tutaj).
Opowiadanie, jak się okazało, spotkało się z dość ciepłym przyjęciem i po jednym dniu trafiło do Biblioteki.
Kiedy to zobaczyłam, miałam taki atak radości, że aż trudno to opisać i chyba nie da się zliczyć, ile razy w ciągu dnia odświeżałam stronę. Oczywiście nie obyło się bez małej wpadki i jak zwykle czegoś nie ogarnęłam, bo nie napisałam tzw. ,,fragmentu reprezentacyjnego" i informacja o przenosinach tekstu do Biblioteki nie trafiła na stronę główną, ale trudno. W żaden sposób nie zmienia to faktu, że szalenie się cieszę.
Najważniejsze jest jednak to, ile się nauczyłam, bo dzięki wielu wskazówkom mogłam poprawić dużo błędów, krzywych zdań i dowiedzieć się, jakie są moje słabe i mocne strony. Bardzo cenne doświadczenie, naprawdę.

Dla zainteresowanych: zapraszam do przeczytania opowiadania na Nowej Fantastyce tutaj.





Zdjęcie: kaboompics

8 komentarzy:

  1. Tzrymam kciuki za wszystkivh trzeciogimnazjalistów ;) Sama jestem z tymi sprawami na bierząco, bo mój brat też w środę zaczyna pisac ten test. Cieszę sie, że twoje opowiadanie zostało opublikowane na portalu Nowej Fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAA, POLU! GRATULUJĘ, GRATULUJĘ, GRATULUJĘ! *przepraszam, ten capslock to czasem taki narowisty bywa, już go przywołuję do porządku* Już nie wiem, czy bardziej gratulować laureata (w sumie byłam pewna, że uda Ci się zdobyć ów zaszczytny tytuł tak czy siak, więc tak naprawdę to nie niespodzianka :'D) czy publikacji na Nowej Fantastyce (tak naprawdę fakt, że do takiej publikacji doszło, również nie dziwi mnie absolutnie - po prostu Ci się należy, Polu, no należy się :D)! Gratuluję w takim razie obu osiągnięć bardzo mocno. A odczytywanie wyników konkursów to straszliwie fajna sprawa, jeśli robisz to z fajnymi ludźmi (to znaczy z założeniem, że wyniki są szczęśliwe, oczywiście - w przeciwnym wypadku nie jest już tak różowo i radośnie, niestety...). U nas zawsze się to sprawdza na listach publikowanych na stronie internetowej kuratorium (ZAWSZE się spóźniają. ZAWSZE) albo na tak zwanej Tablicy Chwały - nasza szkoła generalnie ma jakiś kompleks chyba i nazwiska laureatów bezpardonowo wywiesza publicznie na uciechę tłumu :') Uczucie, kiedy wszyscy tłoczą się pod Tablicą Chwały, tak że nic nie widzisz, ale już dochodzą Cię jakieś radosne okrzyki, to fajne uczucie jest - o tak.
    Ej, ja też dygam! Choć chyba bardziej jak kogoś poznaję i wymieniamy się kulturalnym uściskiem dłoni. W każdym razie: zbijmy dyganiowego pjonsa!
    Przepraszam, ten komentarz jest jakoś pełen dzikich wykrzyknień, ale oj.
    Odkąd badam polski booktube (czyli od niedawna), cały czas właściwie natykam się na "Szóstkę wron" - a opinie są naprawdę bardzo różne. W sumie chętnie się skuszę na tę książkę, gdy tylko skończę swe obecne lektury i wyhaczę ją (mam nadzieję, że jest takie słowo. Pomocny system podkreślił mi je na czerwono, ale ja swoje wiem) w bibliotece. O "Ptakach" również słyszałam, głównie dzięki świetnej swoją drogą książce "Dwanaście srok za ogon" Stanisława Łubieńskiego (polecam bardzo, ładny język i fajne ciekawostki do szpanowania u cioci na imieninach), ale nie widziałam jeszcze. Robyn podczas koncertu podbiła moje serduszko wykonaniem "Thrift Shopu", które poprzedziła genialnym monologiem po polsku, choć tak ogólnie nie jestem w sumie jej największą fanką. A sukienka kojarzy mi się trochę z "Czarnym łabędziem" i ma boską spódnicę (ogólnie tak rozkloszowane sukienki to magia). I o ile Tori Amos obiła mi się kiedyś o uszy, o tyle electroswing jest pojęciem zupełnie mi obcym, toteż na wspomnianego muzycznego posta będę czekać niecierpliwie i wiernie.
    Cóż, powodzenia zatem na egzaminach - łączę się w lekkiej tremie przed częścią przyrodniczą (jak dobrze będzie zrzec się kiedyś jakiegokolwiek kontaktu z fizyką... to będą piękne czasy) i ślę najgłębsze ukłony! I jeszcze trochę gratisowych gratulacji! Co się będę ograniczać! :'D
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ BARDZO ♥ Aż też włączyłam CapsLocka :') Dziękuję pięknie, jejku.
      Tak, najpiękniej jest właśnie cieszyć się sukcesem w bliskim gronie i wspólnie czekać. Rzeczywiście,gdy wyniki nie są pozytywne, to nie jest już tak radośnie, ale i tak to takie fajne, wiedzieć, że masz kogoś, kto Cię wspiera :)
      O kurczę, Tablica Chwały brzmi godnie! I szalenie sympatycznie zarazem :D
      *zbija dyganiowego pionsa*
      Dzikie wykrzyknienia zawsze spoko! :D
      Polecam ,,Szóstkę Wron", opinie są różne, ale mnie wciągnęło bardzo, nawet mimo wad. Swego czasu był ogromny szał na tę książkę i czytając pierwsze strony byłam bardzo sceptyczna, tym bardziej, że na początku nie mogłam się jakoś wczuć, ale im dalej, tym było lepiej, aż w końcu tak się wciągnęłam, że autentycznie nie mogłam się oderwać i bawiłam się naprawdę dobrze. ,,Dwanaście srok za ogon"? Nie słyszałam, ale brzmi fajnie, zaraz sobie sprawdzę :) Robyn to z kolei właściwie jedna z moich faworytek w PMJ, mam słabość do jej głosu. Rozkloszowane sukienki to magia, zdecydowanie. Uwielbiam je po prostu.
      Odpisuję z opóźnieniem, więc już nie mogę życzyć powodzenia, ale trzymam kciuki za świetne wyniki :)
      Och tak, nie mogę się doczekać, kiedy fizyka wreszcie raz na zawsze zniknie z mojego planu lekcji :D
      Ślę ukłony i uściski!

      Usuń
  3. Winszuję jeszcze raz tytułu laureata ;)
    Ja do egzaminów w zeszłym roku podchodziłam na luzie. Prawdopodobnie byłoby inaczej, gdybym nie miała tego tytułu i musiała pisać część przyrodniczą (do dzisiaj żartuje z tego, że najbardziej to się napracowałam na tej części przyrodniczej). Przeglądając test z zeszłego roku, zauważyłam, że geografia była prościutka, ale reszta była dla mnie czarną magią. No więc będę trzymać za Ciebie kciuki, żeby nie była to dla Ciebie właśnie ta najczarniejsza magia.
    W moim gimnazjum nie było już takiej jedności. No po ogłoszeniu wyników ludzie się cieszyli, ale przedtem ich to w sumie nie obchodziło :P Może po prostu nie byłam w tej najzdolniejszej klasie. Ale zawsze jakoś tak później były te gratulacje, ba, czasami nawet od ludzi, których nie znałam. Raz po ogłoszeniu mojego przejścia do drugiego etapu kuratoryjnego z gegry wbiłam na spotkanie samorządu uczniowskiego szkoły (byłam wówczas skarbnikiem klasy), a tu przewodnicząca szkoły wyskakuje z gratulacjami. Było dziwnie i zarazem przyjemnie :)
    Tori Amos znam głównie z piosenki "Crucify" (jeszcze żebym to dobrze zapisała!).
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Laureat z jednego z przedmiotów przyrodniczych to w ogóle jest wygryw, bo nie musisz pisać również z tych pozostałych, w których czasem niekoniecznie przodujesz :D Podziwiam i gratuluję laureata z geografii raz jeszcze.
      Dzięki za trzymanie kciuków, ta część była jak dla mnie zdecydowanie najtrudniejsza.
      Tak, gratulacje to jeden z najmilszych elementów. Aż się cieplutko na sercu robi, to naprawdę przyjemne :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Oj, Pola, Pola... Gratuluję sukcesów, ale znowu mnie dobiłaś i swoimi dokonaniami, i swoim przegenialnym stylem pisania. Za każdym razem mnie oczarowujesz tak samo.
    Mnie nadal jest przykro, że choć napisałam (moim zdaniem) świetne opowiadanie, które nawet nie dostało wyróżnienia w konkursie. Wygrały jakieś podróby Percy'ego Jacksona... A tak się napracowałam. Tyle korekt poszło na marne. Jak tu żyć.
    Przeszło mi przez myśl, by też spróbować opublikować coś na Nowej Fantastyce, ale nie. Jeszcze nie teraz. Zjedliby mnie. Moje teksty nie są dość dobre, by cokolwiek publikować na poważnie.
    Sądzę, że czytasz i słuchać naprawdę dobrych rzeczy. Zazdroszczę. Ja na czytanie nie znajduję za bardzo czasu (ktoś można zna sposób na odzwyczajenie się od komputera...? Szczególnie, kiedy ma się tę świadomość, że ma się blogi, przy których jest cała masa roboty i musi się niemalże cały czas siedzieć i pisać). Na pocieszenie powiem, że wiem czym jest electroswing, bo słucham go już od przeszło roku. Bardzo przyjemna muzyka.

    Ach, i mam radę! Do tworzenia cudzysłowie używaj znaku... cudzysłowie. A nie przecinków i apostrofów. Tylko cudzysłowie. Nawet, jeśli owe dwie kreseczki lądują u góry. To, co robisz teraz jest zwyczajnie niepoprawne. :)

    ~Pestka, czy jako to tam było. Tak czy inaczej byłyśmy razem na obozie literackim w 2015, a ja zmieniłam konto. Może po moim blogu przypomni Ci się, kim dokładnie jestem:
    http://sekrety-magii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba mi przypominać, pamiętam doskonale :D
      Ojejku, dziękuję ♥
      Przykro mi, że Twoje opowiadanie nie dostało żadnego wyróżnienia, ale jak dla mnie najważniejsze, że napisałaś tekst, z którego jesteś zadowolona i dumna, a to chyba najważniejsze. Zawsze możesz wykorzystać go gdzieś indziej. Więc moim zdaniem nic nie poszło na marne :)
      Rozumiem obawy, bo sama bardzo długo wahałam się przed wrzuceniem tekstu na portal. Jednak osobiście polecam - otrzymałam dużo krytyki i niesamowicie się ona przydała, zresztą szalenie podoba mi się, że każdy może wrzucić tam swoje opowiadanie i wie, że ktoś je przeczyta i skomentuje. Osobiście nie traktowałabym tego jak poważną publikację, tylko okazję, żeby dowiedzieć się czegoś o swoim pisaniu, otrzymać porcję konstruktywnej krytyki i rozwinąć warsztat. Ale to oczywiście Twoja decyzja, ja mogę tylko powiedzieć, że w moim przypadku to było fajne doświadczenie :)
      Jej, nareszcie ktoś wie, czym jest electroswing! Bardzo spoko rzecz.
      Polski cudzysłów to dwie kreseczki na dole, a dwie u góry - kreseczki tylko na górze to z tego co wiem cudzysłów amerykański. A ja piszę po polsku :)

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń