niedziela, 29 maja 2016

Czysta magia

Magia. Obłęd. Podróż w czasie. Eksplozja talentu i niesamowitej muzyki. 
Same tego typu patetyczne słowa cisną mi się na usta, gdy próbuję opisać koncert, na którym byłam dokładnie tydzień temu. Najlepszy koncert, na jakim kiedykolwiek byłam.
Ladies and gentlemen, welcome to Scott Bradlee's Postmodern Jukebox!

 
Czarujący prowadzący. A przy tym wspaniały wokalista. Aż zapiera dech w piersiach!


O Postmodern Jukebox już pisałam (mianowicie tutaj)- jest to amerykański zespół wykonujący covery w stylu vintage. Mamy więc na przykład bardzo jazzowe ,,All about that bass", ,,Halo" w stylu Motown (wyżej), ,,Barbie girl" rodem z lat pięćdziesiątych... Czyli współczesne utwory w zaskakujących aranżacjach jakby wyjętych ze złotej ery muzyki.
Jak niektórzy z Was pamiętają, moja ostatnia wzmianka o zespole była napakowana zachwytami i pochwałami. Nic więc dziwnego, że gdy dowiedziałam się, iż ta grupa będzie miała koncert w Gdańsku, długo się nie wahałam. Miałam jednak lekkie obawy- czy będą tak samo dobrzy na żywo, jak na nagraniach z YouTuba?...
(dramatyczny wielokropek...) 

Nie byli tak samo dobrzy.
Byli lepsi.
A nawet o wiele lepsi.
Cały koncert był absolutnie magicznym, elektryzującym przeżyciem. Każdy członek zespołu był niesamowicie utalentowany. Wokaliści osiągali niewiarygodne rejestry. Dodajmy do tego świetne poczucie humoru, ogrom pasji i energii... magia. Czysta magia po prostu. 

 
 Od lewej: Cristina Gatti, Von Smith i Sara Niemietz.
Robione komórką (legalnie, pozwalali nawet nagrywać), więc jakość jest, jaka jest.


Nawet nie wiem, który moment uznać za najlepszy. Ten, w którym zaczęli grać motyw z ,,Gwiezdnych Wojen"? Ten, kiedy Aubrey Logan (jedna z wokalistek) zrobiła gwiazdę albo nagle zaczęła opowiadać dowcipy o puzonistach? Pojedynek między steperką a perkusistą (do tej pory mam ciarki)? Gdy pod koniec zagrali ,,Shake it off", a cała sala zaczęła tańczyć?
Zdecydowanie najbardziej wzruszająca była chwila, w której pianista, podczas solówek (ach, solówki!), zaczął grać hymn Polski. Niemal wszyscy śpiewali. Aż jakoś tak serce mi się ścisnęło.
(notabene okazało się, że Sara Niemietz jest w połowie Polką. Oczywiście tym oświadczeniem wzbudziła falę oklasków.)

Są i ,,Gwiezdne Wojny". Ze stepowaniem.

Powiedzieli, że wrócą. Mam nadzieję, że tak będzie. W każdym razie, czekam. A moja miłość wzrosła do niewyobrażalnych rozmiarów. 



***

Pościk taki krótki wyszedł, to dopycham jeszcze nominację do Liebster Blog Award, coby mieć to za sobą i aby potem nie zalegało. 
Kajam się, ale w tym miesiącu niestety nie pojawi się druga część ,,Sabinki". Ubolewam. Ale obiecuję, że postaram się, aby napisać i wstawić w czerwcu! 
Za nominację dziękuję Jess.


1. Ulubiony program telewizyjny?
Oj, tutaj to jest raczej słabo, bo z programów to właściwie oglądam jedynie polskiego Masterchefa. Relaksujące, odmóżdżające, a przy tym można popatrzeć na ładne jedzenie. Czasem zerknę na Ugotowanych- to samo.
Jedzenie jest fajne. 
Nie wiem, czy pod ,,program" podchodzą również seriale, jeśli tak, to zerkałam na ,,Drugą szansę". Znowu- przyjemny odmóżdżacz. Momentami niesamowicie irytujący, ale czasem dobrze wyłączyć myślenie. 
 
2. Ulubiony film? (możesz wymienić parę)
Zawsze mam problem z tym pytaniem, bo naprawdę trudno mi wytypować takie stricte ulubione filmy... Hm. Może ,,Buntownik z wyboru". ,,Leon zawodowiec" też był zacny. Płakałam na ,,Za wszelką cenę". Z animacji uwielbiam ,,Zwierzogród", ,,Wielką szóstkę", ,,Strażników marzeń". A ostatnio zauroczył mnie film ,,Rzeź"  Romana Polańskiego- rodzice dzieci, które miały między sobą bójkę, spotykają się, a z kulturalnej rozmowy robi się... no, rzeź. Genialne, serio. Świetny jest również ,,Wolność słowa". Płakałam, a to mi się w sumie rzadko zdarza przy filmach.

3. Czy jest jakiś kraj, którym się fascynujesz? Jeśli tak, to jaki?
Chyba pasuje tu Anglia (chociaż nie wiem, czy podchodzi to pod fascynację).  Uwielbiam angielską literaturę, niesamowicie interesuje mnie kultura, język (brytyjski akcent jest czarujący!)... bardzo chciałabym tam pojechać.

 4. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Londyn i w ogóle cała Anglia. Amsterdam. Nowy Jork. Tokio. Grecja. Chorwacja. San Marino (odwiedzę tego roku!)... ach, tyle miejsc do zobaczenia!

5. Jakie jest Twoje największe marzenie? (może być kilka)
Marzy mi się napisanie książki. I wydanie jej.  Nawet bardzo mi się marzy.
Chciałabym też po prostu robić w życiu to, co kocham i być spełnionym człowiekiem. I żeby moi najbliżsi byli zdrowi i szczęśliwi.
 6. Masz wattpada?
Mam!
No dobra, mam, ale nie używam. Założyłam sobie, gdy moje koleżanki zaczęły tam publikować swoje tłumaczenie pewnego fan-fiction  i chciałam obserwować, jak im idzie. Publikowanie zostało przerwane, a konto zostało. Naprawdę rzadko z niego korzystałam, prawie w ogóle nie czytałam opowiadań, nie trafiłam na nic dobrego. W sumie może wejdę i spróbuję znaleźć coś fajnego?

7. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? (również może być kilka)
Uwielbiam kuchnię indyjską, meksykańską, włoską (pizza, makarony, ach!), myślę, że również japońską (sushi to jedna z najfajniejszych rzeczy, które wymyśliła ludzkość),  duszone mięso z ryżem, zupy kremy (marchewkowy, porowy, z dyni), owoce morza, naleśniki, niemal wszystkie owoce i warzywa w rozmaitej postaci...
No cóż, jak powiedział Shaw:  ,,Nie ma bardziej szczerej miłości niż miłość do jedzenia".

8. Wolisz gdy jest bardzo zimno czy bardzo gorąco?
Do niedawna byłam przekonana, że gdy jest bardzo zimno, bo chyba łatwiej się ogrzać, niż ochłodzić.  Można wleźć pod kocyk, pić herbatę, opatulić się w swetry i tak dalej. A ja nienawidzę upałów.  Chociaż z drugiej strony, gdy jest bardzo gorąco, można wskoczyć do basenu/jeziora/morza/innego zbiornika wodnego albo pić zimne napoje.
No i teraz nie wiem.
Najlepiej to pośrodku, o.

9. Jaki jest Twój ulubiony napój?
Herbata (zwłaszcza z pomarańczą, goździkami i cynamonem, ach), również mrożona, sok pomarańczowy, lemoniada może też. .
 
10. Jakie zwierzęta lubisz najbardziej?

Koty.
Czy to wymaga komentarza?

 
Przedstawiciel gatunku spoczywa na mojej kanapie. 

11. Lubisz pisać? Jeśli tak, to jaki gatunek?
Lubię, a wręcz uwielbiam. Jeśli chodzi o gatunek... trudno powiedzieć. Lubię pisać fantasy. Najczęściej są to twory niedokończone, dlatego tak mało ich na blogu. Ale lubię i to nawet bardzo. Bardzo często produkuję również obyczajówki.


To by było na tyle. Trzymajcie się.
P. 


10 komentarzy:

  1. Pamiętam jak pisałaś o tym zespole! Muszę przyznać, że na prawde miło się go słucha i jest taki klimatyczny! Najbardziej z tych utworów podoba mi się Star Wars. Super wykonanie, a to stepowanie sprawia, że jest jeszcze ciekawsze. Fajnie, że koncert się udał.
    U mnie Anglia nie jest miejscem, którym się szczególnie interesuję. Znaczy, u mnie to wygląda tak, że Londyn i jakieś zabytki typu Big Ben mnie średnio ciekawią. Bardziej bym chciała oglądnąć różne miejsca, a w szczególności zamki, które są pokazane na Travel Channel. Za to akcent brytyjski dla mnie brzmi po prostu świetnie. Jeśli chodzi o potrawy to ja również lubię pizze i makarony. Sushi jadłam tylko takie z Lidla, ale super, że zrobiłaś sama z koleżanką! Też się kiedyś zastanawiałam nad tym, aby zrobić, ale stwierdziłam, że wolę nie ryzykować, jeszcze tasiemca bym miała...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłaś. Na. PMJ. *O*
    O jaaaaaaaaaaa!
    Ależ Ci zazdroszczę! I tak się cieszę, że wszystko wypaliło i że się dobrze bawiłaś. PMJ. Łohoho.
    "The Tap Awakens" to istne objawienie! Uwielbiam stepowanie (nawet zamierzałam spróbować kiedyś swoich sił, ale chwilowo nie mam czasu). Uwielbiam kontrabas. No i Gwiezdne Wojny też są niczego sobie (okeeeej, nie widziałam wszystkich części - ale wciąż!).
    Też liczę na to, że znowu odwiedzą Polskę, to może uda mi się załapać na koncercik. Z Twojej opowieści wynika, że było naprawdę... no, naprawdę super.
    Ten Shaw to był równy gość :D I mądry facet.
    "Zwierzogród" to mistrzostwo animacji! Chociaż zarówno "Wielka szóstka", jak i "Strażnicy marzeń" mają według mnie lepiej skonstruowaną fabułę. Zresztą, wszystkie te filmy są świetne :P
    Brytyjski akcent! <3
    Jedzenie. Ach, post przepełniony jakże przyjemnymi doznaniami! Jestem w zachwycie.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzruszyłam się, chociaż mnie tam nie było. To musiało być cudowne, jak zaczęli grać "Marsz.." i jak zaczęliście śpiewać. Chociaż nie słucham zespołu, chciałabym tam wtedy być. W ogóle fajnie, że tak liznęli polskiej kultury zanim przyszli :) a że jedna z wykonawczyń to pół Polka...! Jest moc! Hoho. Nie pamiętam już tego zespołu, ale jest bajeczny! :) hoho. Są mega! Aaa! Nie dziwię się, że się tak zachwycasz ^^
    Co do filmów... Jestem absolutną fanką "Za wszelką cenę" i "Wolność słowa". W ogóle uwielbiam tę aktorkę! Bokserkę zagrała pierwszorzędnie :D
    Szkoda tylko, że to film propagujący eutanazję :(
    A kotek wydaje się być gościową :-)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurczę, odtworzyłam sobie video i przepadłam. Cudowne, magiczne... <3 Zakochałam się... :)
    Tag fajny, też uwielbiam kuchnię indyjską :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jeny, koncert! Ale super! :D
    Ale ta pani świetnie stepuje! :o Jak ona to robi? Ja bym się najpewniej wywaliła, gdybym miała tak się wyginać w przód i tył. A co ona wyprawia ze stopami! Masakra! I to wcale nie brzmi głupio, naprawdę mi się podoba :D
    Koncert z hymnem Polski na spontana? Tego jeszcze nie grali :O
    Jeny, ale tam musiało być fajowsko! I zacnie. Aż mi trochę szkoda, że na żadnym takim wydarzeniu nigdy nie byłam. Czyste szaleństwo! I te emocje! :O
    Nie oglądam telewizji. Nie chodzi o to, że telewizja jest fuj i be, bo są takie programy, które uwielbiałam oglądać (np. nawet sobie nie wyobrażasz, jak ciekawe może być życie surykatek :D Animal Planet jest zacne!), ale zwyczajnie nie mam na to czasu. Także telewizora używam tylko do oglądania filmów, a te akurat puszczam często!
    "Leon zawodowiec" to taki świetny film! Moim ulubionym wątkiem chyba była przyjaźń Leona i jego roślinki. To było takie miłe ^^ Niestety nie oglądałam większości z filmów, które wymieniłaś :(
    Londyn jest fajny, polecam. Żałuję tylko, że byłam tam tak krótko i z wycieczką szkolną, a nie na własną rękę. Zamiast iść do muzeum M&M'sów, spędziłabym więcej czasu w National Museum, bo godzina to stanowczo za mało!
    Też mam takie marzenie! Piona!
    O, masz wattpada! Mogę cię dodać? W sumie to na swoim też nic nie robię, ale kilku znajomych ma tam konta, to wpadam od czasu do czasu :)
    Polecam kuchnię węgierską. Oni mają takie świetnie jedzenie! Naprawdę, mało znane, a dobre!
    Ja właśnie lubię zimę, bo można przyjść zmarzniętym z dworu i wejść pod kocyk, zaparzyć herbatę i czytać książkę... <3 Jednak gdyby tak miało być przez cały rok, jak np. w Skandynawii, to chyba bym się gdzieś przeniosła :)
    Lubimy herbatę :))
    Jaki ładny kociak! Pozdrów go ode mnie :) (czy właśnie pozdrowiłam kota? Dobra, nieważne).
    Ech, życie bez pisania jest jak pokój bez książek, czy jak to tam szło...
    Czekam na II część Sabinki! :)
    Pozdrawiam i życzę jak najszybszych wakacji! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra, wzięło mnie. Dzięki Ci wielki, bo już nie miałam czego słuchać!
    Ja to od dłuższego czasu w tv oglądam tylko teledyski i reklamy. A raczej - słucham muzyki i przerzucam reklamy. Jakoś przestało mnie to jarać, a odkąd wyprowadziłam się z domu to już w ogóle rzadko korzystam z telewizora, chociaż w mieszkaniu jest. :D
    Strasznie marzy mi się wycieczka do NY... Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spełnić to marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie wydarzenia jak koncerty, a jeśli jest to ulubiony zespół to już w ogóle! <3 Szał i niedowierzanie, że to wszystko dzieje się naprawdę! Człowiek widzi swoich idolów na żywo, palpitacja serca, emocje! to naprawdę magiczne doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Shake it Off w wersji wintydż robi wrażenie! :O

    Zauważyłem właśnie nieobecność kolejnej części Sabinki, nieładnie! :C

    Nieźli szołmeni z tych Postmodern Jukebox z tego co piszesz. Wiadomo, że zawsze koncert > YouTube!

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko! Toż to coś zupełnie dla mnie! Jakim cudem wcześniej nie słyszałam o tym zespole? I właśnie za to kocham blogosferze, że można dowiedzieć się tyle fascynujących rzeczy. Utwory będę na pewno nadrabiać :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o zespole!:) Ciekawe odpowiedzi nam ujawniłaś. Ja w przeciwienstwie - uwielbiam psy. I przedstawiciel tego gatunku właśnie gryzie mi palce :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl - nowy post :)

    OdpowiedzUsuń