piątek, 16 stycznia 2015

„Najciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy akurat przypadkiem masz przy sobie aparat”- Elliott Erwitt

Witam, witam!

Coś długo tu posta nie było, długo... chciałam wiele razy w końcu usiąść do pisania, ale zawsze tak jakoś... coś nie wychodziło. Zwłaszcza, że semestr się kończy, a nauczyciele nie byliby sobą, gdyby nie powymyślali jakichś sprawdzianów niedługo przed ostatecznym wystawieniem ocen. W przyszłym tygodniu mam cztery (dwa w środę, czyli moje urodziny- sto lat, sto lat, Polu...). A już niedługo drugi etap kuratoryjnego z polaka. Czyli trochę się tego namnożyło, ale już pierwszego lutego zaczynają się ferie. Tylko wytrwać te dwa tygodnie...
Wymyśliłam sobie kilka postanowień noworocznych- chyba po raz pierwszy realnych do spełnienia! Kiedy byłam mała, wymyślałam sobie takie typu ,,Codziennie będę robić brzuszki", ,,Nie będę w ogóle jeść słodyczy". Ha, ha, ha! Oczywiście przez rok zeżarłam mnóstwo słodkości, a codziennie nie ćwiczyłam na pewno. Ale myślę, że naprawdę wielu tworzy takie postanowienia- których i tak nie spełnią.
W każdym razie, moim głównym jest chyba: ,,Wyluzować się". Jestem z natury strasznie ambitna i dlatego zawsze się uczę, we wszystko angażuję i tak dalej, ale skutki są takie, że czuję się potwornie zmęczona i zniechęcona życiem, niestety. Dlatego w tym roku postaram się przede wszystkim rozluźnić się i trochę odpuścić- w końcu moje samopoczucie liczy się najbardziej. Co nie znaczy, że zarzucę zupełnie wszystko. Po prostu chcę znaleźć czas na odpoczynek, dla samej siebie.
Aha, no i mam zamiar pisać częściej na blogu. Ekhem, ekhem. To znaczy... postarać się. Mam nadzieję, że mi się uda:)

Znalazłam ostatnio kilku świetnych fotografów i dwójce z nich postanowiłam poświęcić dzisiejszy wpis. Fotografia czarno-biała, zresztą moja ulubiona. Ktoś mądry powiedział, że gdy na zdjęciu nie ma kolorów, to można się lepiej skupić na tym, co przedstawia. I chyba coś w tym jest- zwykle czarno-białe prace są pełne emocji i mają w sobie coś niepowtarzalnego.Dlatego dzisiaj będę Was nimi zarzucać- kto wie, może i Wy znajdziecie w nich to, co ja?

Pierwszym fotografem, którego dziś chciałam Wam pokazać, jest Elliott Erwitt- bardzo znany fotoreporter, który robił zdjęcia od lat 40 dwudziestego wieku, aż do dzisiejszych czasów. Jego rodzice byli rosyjskimi Żydami, którzy uciekli przed prześladowaniami do Paryża- tam narodził się przyszły fotograf. Następnie cała rodzina przeniosła się do USA i tam głównie tworzył artysta.  Aktualnie ma 86 lat i wciąż robi zdjęcia. Znany z prestiżowej Agencji Magnum.
Zakochałam się w jego pracach od pierwszego wejrzenia- dominuje w nim przede wszystkim niesamowite poczucie humoru. Ale nie złośliwe (chociaż lekko ironiczne na pewno)- Erwitt miał talent do łapania ciekawych, zabawnych, lekko absurdalnych i przewrotnych chwil. Na widok wielu fotografii zwyczajnie nie sposób się nie uśmiechnąć! Zawierają takie śmieszne albo radosne chwile ze zwyczajnego życia, których może czasem nawet nie zauważamy.  Głównie fotografował psy, z tego słynął. Niektóre prace są jednak poważniejsze, przedstawiają pewne problemy, zmuszają do refleksji.
Erwitt imponuje nie tylko dobrym okiem, ale też umiejętnościami- każde zdjęcie jest przemyślane, świetnie skadrowane,mistrzowsko zrobione, po prostu przepiękne i zachwycające!... a zresztą, zobaczcie sami.

  
 

  

 

  

 

  

 

 

 


 

    


Teraz przenosimy się bezpośrednio do Francji, aby poznać prace Henri Cartiera- Bresson. Również wybitny fotoreporter. Uznawany wręcz za ojca fotoreportażu. Fotograf już nie żyje (zmarł w 2004 roku, a urodził się w 1908). Wiele podróżował, sporo przeżył (trafił do niemieckiej niewoli podczas II wojny światowej). To on był jednym z założycieli tej słynnej Agencji Magnum (było już o niej powyżej). Oprócz fotografowania zajmował się też malarstwem i rysunkiem.
Co urzeka w jego pracach, to świetne uchwycenie chwili, a także oddanie emocji na jego fotografiach- wprawdzie Cartier-Bresson nie ma takiego poczucia humoru jak Erwitt, ale również charakteryzuje się niezwykłym wyczuciem chwili, a także wielką kreatywnością. Niektóre zdjęcia są naprawdę piękne. Miał też zawsze pomysł na fotografię- sporo tu ciekawych perspektyw, kadrów. Niektóre portrety aż zapierają dech w piersiach, mają w sobie to niepowtarzalne ,,coś". Także zwariowałam na punkcie jego fotografii.

 

  

 

  

  

 

  

 

 

  

 

  


   


Ach, cudownie byłoby umieć tak fotografować... cóż, jeśli chodzi o mnie, to przede mną wiele, wiele pracy. W końcu jestem amatorką. Ale ćwiczenie czyni mistrza, więc będę się ćwiczyć:) Cytat w tytule niestety niekoniecznie mnie dotyczy- ciekawe rzeczy dzieją się wtedy, gdy akurat nie mam ze sobą aparatu... ale może to znak, że powinnam zabierać go częściej ze sobą? A może zwyczajnie wielu rzeczy nie dostrzegam?;) 
Przepraszam za to zbombardowanie Was zdjęciami. No nie mogłam się po prostu powstrzymać! Ja je uwielbiam, jestem ciekawa, co myślicie o nich Wy. Koniecznie dajcie znać:)
Pozdrawiam ciepło!
Pola

6 komentarzy:

  1. Czy tylko ja mam ferie dopiero od 16 lutego?! Wszyscy blogerzy albo zaczynają je teraz, albo tak jak Ty! Podczas gdy Wy będziecie sobie jeździć na saneczkach i nartach, chodzić spać po północy i wstawać o 12, ja będę zmuszona chodzić do szkoły. ;-; Ale kto wie? Może na nasze ferie w końcu spadnie śnieg! :D
    Fotografią zbytnio się nie interesuję, czasem pstryknę coś moją kochaną, wodo i wstrząsoodporną cyfrówką, ale raczej nie wychodzi mi nic ciekawego. Za to moja 3-letnia siostra ostatnio odkryła w sobie talent! Chodziła po całym domu z aparatem i wszystkiemu robiła zdjęcia. Niektóre wyszły naprawdę ładne i chyba sama nie wykadrowałabym ich tak dobrze jak ona to zrobiła...
    Niestety nie znam żadnego z fotoreporterów, o których pisałaś, ale ich zdjęcia są naprawdę zachwycające! Szczególnie te Erwitta - takie oryginalne, uchwycone w idealnych momentach. Żeby robić takie fotografie, po prostu trzeba się urodzić mistrzem! Przecież Ty też już teraz robisz przepiękne zdjęcia, pomyśl sobie co to będzie za kilkadziesiąt lat! Może kiedyś jacyś blogerzy będą pisać posty właśnie o Tobie, jako o jednej z najlepszych fotografek XXI wieku?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prace Elliota Erwitta są rzeczywiście trochę zabawne i z takim lekkim sarkazmem pokazują rzeczywistość, w której żyjemy. Mnie najbardziej podoba się to zdjęcie z buldogami - po prostu bezcenne...;) Aczkolwiek za bardziej filozoficzne można - moim zdaniem - uznać prace Henri Cartiera-Bressona, np. ten tłum, w którym wszyscy ludzie zwracają swój wzrok w górę kojarzy mi się z tym, o czym mówi psychologia społeczna - o tłumie, który niemal zawsze podąża za jakąś ikoną... Ta kaukaska z dziewczynka z murzyńskim chłopcem chyba nawiązuje do wszechobecnego rasizmu. Ludzie w tej spirali (nie wiem, jak to nazwać) jakby nawiązują do nieskończoności... Intrygujące...
    Aha, i jeszcze coś na koniec! Pola, jeżeli ktoś kiedykolwiek Ci powie, że Twoja praca jest zbyt amatorska, to powiedz, że Arkę Noego budowali amatorzy, a Titanica specjaliści... wiem, co mówię, bo sama tak czasem robię:)

    Pozdrawiam

    Zosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektóre zdjęcia są piękne! Chociaż... przy niektórych to słowo nie pasuje, ponieważ emocje na zdjęciach nie można nazwać pięknymi... Są urzekające, o czymś. :) Chociaż parę zdjęć Brenssona wydaję mi się emmm, dziwnych? Pewnie coś się za nimi kryje i na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale... em, no nie wiem, jak to napisać. Mało ciekawe.
    Mówią, że interesuję się fotografią, ale to ty naprawdę interesujesz się fotografią. ;) Jeśli ktoś się czymś interesuje to ma przynajmniej jednego... em, mentora? Zna się też na specjalistach z tej dziedziny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardziej podobały mi się zdjęcia Brensonna, chociaż Erwitta też są niczego sobie (szczególnie te z pieskami).
    Dopiero teraz kończysz semestr? Ja już go skończyłam w grudniu... I chyba nawet dobrze, bo nie koliduje mi poprawianie i ocen i pisanie ostatnich sprawdzianów do etapu rejonowego z geografii (a on już w środę, a ja jeszcze nic nie umiem!).
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  5. Też słyszałam to zdanie,że na zdjęciach czarno-białych wszystko jest lepiej widoczne. Jednak doceniam ludzi,którzy robią kolorowe z jednego prostego względu. Sama zdążyłam zauważyć,że zachowanie dobrych barw nie jest w cale takie proste, bo na zdjęciu kolory wychodzą inaczej niż w rzeczywistości. Wydaje m się,że w tym właśnie polega cała trudność robienia kolorowych zdjęć. Nie zawsze dobrze wychodza w kolorach.
    Niektóre zdjęcia są świetne. Uchwycone w idealnym momencie. Truno by mi było zdecydować kogo zdjęcia bardziej mi się podobają. Ale właściwie u obu fotografów znajdzie się zdjęcie,które mi nie przypadło do gustu. Uważam je za po prostu dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie...usunęło mi się. Podły komputer...
    Polu, to było najlepsiejsze bombardowanie na świecie! Jakby tak wyglądała druga wojna światowa, to mogłabyś nacisnąć spust, a armia papierowych zdjątek zaatakowałaby nas, a ja bym po prostu siedziała i oglądała. Całą wieczność, wiesz? Bo znasz samych świetnych fotografów! Znaczy pewnie wyszukujesz ich, ale... no, masz po prostu gust! Taki, że ja mogę czytać Twego bloga i czytać! Ojejciu... jak ja kocham takie zdjęcia, są takie pocieszające, jak mleko z miodkiem. Reperują duszę Stanisławy! xD Jestem już podreperowana, że hej! :D A Ty to jak tyle tego oglądasz, musisz wyglądać jak... no... bardzo szczęśliwy człowiek! Chyba, że popadasz w zadumę nad zdjęciami. To byłoby stylowe. W każdym razie... (próbowałam rozśmieszyć Polę, udało się? Nie? No to mam jeszcze jednego asa w rękawie - uśmiechnij się! No i co? Udało się? No dobra, przestaję...) bardzo podobało mi się zdjęcie z lusterkiem samochodowym. Ja po prostu nie wierzę, by te, no, dzieła sztuki nie był pozowane. Bo były, prawda? Za to ten drugi fotograf musi być genialnym człowiekiem. Wyobraziłam sobie chudego, roztrzepanego młodzieńca, wiecznie nieuczesanego, który lata z uśmiechem po całym mieście, dzierżąc aparat w dłoni! Ach :) Ale ja czekam na dzieła Poli z Gdańska, która już w pierwszej klasie gimnazjum przeszła pierwszy etap konkursu interdyscyplinarnego! Uwaga! W PIERWSZEJ KLASIE! No i popadłam w kompleksy, wiesz? Mi jeszcze się nie udało. Gratuluję Ci geniuszu jeden! No, jesteś cyborgiem! Będę czytać Twoje felietony i książki masowo, wiesz? Masz już fana (choć na pewno jest ich więcej!). Powodzeeeeeniaaaaaa! Trzymam kciuki! :)
    Ech, ja już nie prowadzę bloga. Szkoda mi czasu, jak już jakiś mam, ale wchodzić będę, bo na to nie żal mi czasu! :) Nigdy! :D

    Pozdrawiam ciepło
    PS. Przez Ciebie słucham Pantatonix. Dzięki! :D

    OdpowiedzUsuń