sobota, 1 listopada 2014

Tańce na moście, muzeum z jajkami na dachu i drobne nieporozumienia co do ,,Poland"

Witam, witam!

Oto powracam po kolejnej długiej nieobecności, tym razem spowodowanej wyjazdem do Hiszpanii organizowanym przez szkołę, a później brakiem czasu z powodu... no, wielu rzeczy. Głównie naturalnie szkolnych.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie opisała tej wycieczki i nie pouzupełniała zdjęciami, których narobiłam strasznie dużo:) Wprawdzie wiem, że wstawiam tego posta w taki, a nie inny dzień, ale uznałam, że nie chcę dłużej zwlekać z jego publikowaniem, zwłaszcza, że tworzy się już od kilku dni.

Na pewno teraz drżycie z podniecenia i na końcu języków macie niecierpliwe pytania: ,,Okej, no ale jak było na wyjeździe?", prawda?
Nie?
No trudno. I tak odpowiem.

Powiem tak: przybyłam, zobaczyłam i się zachwyciłam. Było naprawdę niesamowicie!                Zobaczyliśmy trochę Europy, mnóstwo zwiedzaliśmy i chociaż cały wyjazd był strasznie męczący, to bawiłam się cudownie. Mieliśmy też trochę przygód, chociażby śpiewanie w kolejce do włoskiej toalety najbardziej znanych polskich przebojów, niewielkie imprezy w pokojach (chociażby ośmioosobowa ,,balkonówka", która odbyła się na mikroskopijnym balkoniku, który dało się przebyć w trzy kroki. Naprawdę zastanawiam się, jak udało nam się tam zmieścić...), próby dogadania się z tubylcami, eksplorowanie toalet w różnych krajach... naprawdę, jeśli chodzi o to ostatnie, to normalnie mogę napisać jakąś pracę. Może nawet to zrobię i kiedyś zostanie odkryta, doceniona i oczywiście nagrodzona. Wucety w końcu jakoś świadczą o kraju, w którym się znajdujemy, prawda? Więc wyszłaby analiza poziomu miejsc użytku publicznego w państwach Unii Europejskiej i nie tylko. Byłabym sławna!
Hmm, a może po prostu jestem taka dziwna, że zwracam uwagę na taką sprawę jak kibelki.
Nieważne.
Dziś chciałabym opisać pierwsze miejsca, które odwiedziliśmy podczas tego wyjazdu.
Wszystko zaczęło się od trwającej dobę podróży do Francji. Powiem tak- naprawdę nie lubię przebywać aż tak długich dystansów, bo mnie to wykańcza. Zwłaszcza, że zwykle mam problemy z zaśnięciem w samochodach, autokarach i tak dalej. Ale trudno, myślę, że naprawdę było warto. Zwłaszcza, że już pierwszego ranka za granicą byliśmy w uroczym Avignon.

AVIGNON 
(tudzież po polsku Awinion)

Avignon leży w południowej Francji, w Prowansji. To miasto słynie głównie ze znanego mostu, a także Pałacu Papieskiego, w którym to rezydowali niegdyś papieże (bodajże w XIV wieku).
Trzeba przyznać, że ta miejscowość naprawdę ma klimat. Stare budynki, które pozostają w dziwnej harmonii z tymi nowymi. Śliczna architektura, w której dominują jasne kolory. Ciasne, urokliwe uliczki, a także niewielkie placyki. Dużo sklepików i kafejek. Sporo zieleni. Co krok stoiska albo sklepy z pamiątkami- głównie w postaci wyrobów z lawendy.
Gdy przybyliśmy do Avignon, zmęczeni po całej nocy w autokarze, poranek był dosyć chłodny. Miasto spowijała gęsta mgła, dodając niesamowitego nastroju tym starym, aczkolwiek zachowanych niemal w idealnym stanie murom miejskim. Takie ciekawe widoki nie zdarzają się często, więc musiałam się wybudzić, aby wyjąć aparat (niestety nie moją lustrzankę- zbyt się o nią bałam, mówiąc szczerze- tylko niewielki aparacik, który wybitną jakością nie grzeszy, a gdy  światło jest gorsze niż ,,słabe" , to ogłasza bunt i nie ma mowy o robieniu dobrych zdjęć... ale za to był naprawdę wygodny i poręczny;)) i to uwiecznić.




Pierwsze widoki na Avignon o poranku. Przepraszam, zdjęcia wybitną jakością nie grzeszą, ale wydaje mi się, że nie jest źle;) 

Na samym początku weszliśmy na Pont Saint Benezet (Most św. Benedykta), na rzece Rodan. Jest taka słynna francuska piosenka ,,Na moście awiniońskim" , gdzie chyba był taki fragment- ,,Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Avignon". W każdym razie coś w tym rodzaju. I jest taki zwyczaj, że odwiedzający most powinni właśnie na nim zatańczyć. Odtańczyłam więc razem z Kajaxem i nauczycielką od biologii macarenę, a następnie wraz z K. dopełniłyśmy polonezem przez połowę budowli. Tradycji stało się zadość! Szkoda tylko, że zrobiłyśmy to jako jedyne... 







Kolejnym punktem programu był Pałac Papieski, dawna rezydencja papieży z czasów, gdy to Avignon pełniło funkcję Stolicy Apostolskiej. Krótki był to okres (1309-1377), ale... ale był! I właśnie z tamtych lat pochodzi imponujący Pałac Papieski, który naprawdę robi wrażenie, zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Na mnie największe wrażenie wywarły te mury- zachowane naprawdę w perfekcyjnym stanie. Mówiąc szczerze, piękna architektura była najciekawszą rzeczą w pałacu, ciężko było tam znaleźć jakieś szczególne, nadzwyczajne atrakcje poza tym. Może poza pracami pewnego artysty, które naprawdę robiły wrażenie. Ale artysta współczesny, więc przez wszędzie obecne jego dzieła ciężko było poczuć ducha średniowiecza;)





 Powyższe dwa zdjęcia przedstawiają kilka prac artysty Stefana Szczęsnego, którego surrealistyczne obrazy były wystawiane chyba akurat w Pałacu Papieskim. Po nazwisku można wywnioskować, że to nasz rodak. No tak, gdziekolwiek człowiek nie pojedzie, tam się natknie na Polaków;)


 
Podobizny papieży.

Po krótkiej chwili na odpoczynek i odświeżenie we francuskim hotelu (w drodze do niego prawie utknęliśmy w zatrważająco wąskich uliczkach jakiegoś miasteczka, wzbudzając małą sensację wśród mieszkańców), wróciliśmy do Avignon. Tym razem jednak mieliśmy czas wolny. Aż trochę go było za dużo, bo w sumie to niektóre osoby (tak, dobrze zgadliście- mam na myśli mnie) nieźle się wynudziły. Za to mogłam podziwiać tę naprawdę piękną miejscowość i tym razem w blasku słońca, gdyż po południu zrobiło się wręcz gorąco.

 
Katedra Notre-Dame z pozłacaną figurą Matki Boskiej na szczycie. Niestety, akurat wtedy, gdy tam byliśmy, nie było możliwości wejścia do świątyni.

 
Główny plac Avignon


Co ciekawe, podczas wycieczki wszędzie niemal widziałam takich facetów robiących wielkie bańki mydlane... przypadek? 


Pobyt we Francji trwał krótko- tylko jeden dzień i jedną noc. Już następnego dnia byliśmy u głównego celu naszej podróży- czyli w Katalonii. 
Pierwszym punktem naszego programu była niewielka miejscowość o wdzięcznej nazwie Figueres. Miejscowość, jak miejscowość, poza jedną rzeczą- zupełnie odjechanym, niesamowitym Muzeum Salvadora Dali.


FIGUERES

To właśnie tu urodził się jeden z największych artystów surrealistycznych, Salvador Dali, który słynął z kontrowersyjnych, zwariowanych, abstrakcyjnych dzieł. Wiadomo- jaki artysta, takie jego muzeum. I już od zewnątrz było to widać...

 
Uwaga- to zdjęcie nie jest moje, znalazłam w internecie. Niestety, nie miałam możliwości sfotografowania tych niesamowitych jajek, ponieważ spieszyliśmy się do zwiedzania środka i widziałam budynek w pełnej krasie jedynie przez chwilę, niewystarczającą, aby zrobić zdjęcie, a co dopiero wyraźne i dobre. 

Pierwszym, co zobaczyliśmy przed wejściem do środka, był Plac Salvadora i Gali (jego żony). Czekaliśmy tam chwilę na bilety do muzeum. I podczas tej chwili razem z koleżankami podeszłam do stoiska z jakimiś gadżetami, gdzie leżały również tabliczki w rozmaitych językach. Oglądałyśmy sob te gadżety, rzucając okiem także na tabliczki. Oczywiście z lekkim żalem odnotowałyśmy, że nie ma tam żadnej po polsku. 
Sprzedawczyni pokazywała nam swój towar, chociaż ją o to nie prosiłyśmy, najwyraźniej z nadzieją, że chociaż my kupimy coś z jej niezbyt rozchwytywanych pamiątek. Uprzejmie zapytała się nas także, skąd jesteśmy. Zgodnie oznajmiłyśmy, że ,,from Poland". Kobieta wskazała nam jedną z tabliczek.
Spojrzałyśmy najpierw na siebie, a następnie na wskazaną rzecz, zaskoczone. Czyżbyśmy przegapiły nasz rodzimy język?! Nie, chyba nie jest z nami aż tak źle... to niemożliwe!
I rzeczywiście. 
Tabliczka była w jakimś dziwacznym języku, który nijak mi się z niczym nie kojarzył. 
Na chwilę mnie zatkało. Po chwili zaczęłyśmy tłumaczyć sprzedawczyni, że jesteśmy z ,,Poland", a nie ,,Holland", bo najwidoczniej taka pomyłka zaszła.
Pani zrobiła minę wyrażającą nagłe olśnienie. 
,,Aaaaa, Poland!" 
Po zapewnieniu ją, że tak, oczywiście, że Poland, rozbawione i szczęśliwe z powodu wzajemnego zrozumienia, pokiwałyśmy wszystkie razem mądrze głowami, uśmiechając się grzecznie.
I wtedy sprzedawczyni wskazała tabliczkę z cyrylicą. 
Wiecie, tak mi się smutno zrobiło. 
 


Na placu Salvadora i Gali.  Zdjęcie drugie- wejście do muzeum .

W Muzeum Dalego było naprawdę świetnie. Mogłam tam znaleźć mnóstwo jego obrazów i rzeźb, ale także kompozycji, instalacji... mnóstwo rzeczy bazowało na iluzjach optycznych, oszukiwało wzrok, w wielu dziełach kryło się coś jeszcze. Prace Salvadora uważane były za niezwykle kontrowersyjne, czemu trudno się dziwić- dużo w nich podtekstów, poruszane są chociażby takie tematy jak płeć, seksualność, ludzka psychika, religia. Niektórzy pewnie w pracach tego artysty nie będą mogli znaleźć sensu. Ale myślę, że warto się przyjrzeć, bo można z nich wiele wyciągnąć.
Naprawdę, po wizycie w tym muzeum, uważam, że Dali był geniuszem. Wprawdzie trochę szalonym, ale... najczęściej szaleństwo to właśnie cecha prawdziwych geniuszy, czyż nie?

 


 
Tutaj jedna z licznych instalacji. Ukrzyżowany Jezus, a w tle... lustro. Trochę daje do myślenia.


 
Wiecie, jaki jest tytuł tego dzieła? ,,Happy horse". Szczęśliwy koń. Ja mam do tego interpretację, jestem ciekawa, czy Wam coś przychodzi do głowy;)


 
I proszę bardzo- ,,rozpikselowany" obraz, przedstawiający nagą kobietę, a który na zdjęciach i z oddali ukazuje twarz Lincolna. Ta praca była jedną z tych, które najbardziej mi się spodobały:)

 





 





Na dziś to chyba koniec. Ten post jest trochę (bardzo) przydługi, ale naprawdę ciężko było mi to wszystko przedstawić skrótowo. Jeśli czytasz te słowa, kochany czytelniku, oznacza to, że jesteś naprawdę dzielny i wytrwały, że dotarłeś aż tutaj. Nie martw się! To już koniec! Już Cię nie dręczę;)  Niebawem za to pojawią się kolejne części relacji z wyjazdu. 
 Napiszcie koniecznie, co myślicie o Avignon, a także o Muzeum Dalego i dziełach tego artysty. A może Wy też tam byliście? Podobało się Wam?:)
Pozdrawiam ciepło!
Pola


16 komentarzy:

  1. Wow, taka wycieczka ze szkołą? O.o
    Zaraz, co? Notre-Dame jest przecież w Paryżu! :O Coś ci się musiało pomylić...
    O, moja mama lubi Daliego (Dalego?) ;) Ja osobiście uważam, że jak gościu był mały, to wypadł z kołyski, bo człowiek o zdrowych zmysłach nie wymyśliłby takich dziwacznych rzeczy...
    Pozdrawiam, kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie pomyliło z Notre Dame. Katedra Notre Dame jest również w Avignon (pełna nazwa to Notre Dame des Doms). Możesz sprawdzić w internecie;)
      Pozdrawiam ciepło!
      Pola

      Usuń
  2. Ech, ci sprzedawcy... Nawet alfabetu czasami nie umieją rozróżnić... To musiało Cię zaboleć, kiedy wskazała tą tabliczkę z cyrylicą...
    Śliczne zdjęcia wyszły ci na zewnątrz, ale w pomieszczeniach nie były już zbyt zachwycającej jakości...
    I te obrazy... Dziwne, intrygujące oraz brzydkie i piękne zarazem. Aż mi się przypomniało, jak ostatnio na polskim omawialiśmy obraz, na którym ludzie byli więksi niż domy, a jakiemuś mężczyźnie skrzydła wyrastały z dołu pleców i tyłka.
    A byliście też na wycieczce w Barcelonie? Uwierz, grzech Barcelony nie zwiedzić, będąc w Katalonii...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ujęcia Avignon chyba chciały się zbuntować przeciw aparatowi, albowiem wyszły, przynajmniej jak dla mnie, bardzo na poziomie. Ta poetycka mgła ♥
    Wow, jaki niesamowite (budynki? miasto? wspomnienia? nazwy? no OK...) bańki! No dobra, dobra, rzeczy w nawiasie też można wziąć pod uwagę.
    Dali! Dali,Dali, Dali! (Wzięli, co dali. Ach, te kalambury.) Mówiąc krótko: lubię tego gościa. Też chcę do jego muzeum! Lincoln rzeczywiście intrygujący, jak zresztą wszystko. Borze sosnowy, surrealizm ma swoją niezaprzeczalną moc. Fajny jest też Magritte... Swoją drogą, Gala Dali? Przechlapane. Idę do Gali Dali... No dobra, nevermind :D
    Ech, aż dziwne, jak mało ludzie wiedzą o Polsce. Trochę dołujące, ostatecznie jesteśmy chyba w miarę... no nie wiem, rozpoznawalnym państwem? Chociaż z drugiej strony Polacy, jak już się kojarzą, to źle. Nie ma to jak dzisiejszy świat. Jak byłam kiedyś w pewnym muzeum w Szwecji, puścili nam przez głośniki w takim jakby wagoniku przewodnika po rosyjsku. Tiaa... Pozdrawiamy tak zwaną "zagranicę".
    Jak przeczytałam Poland w tytule, nabrałam przekonania, że chodzi o świat Poli, krainę Poli, coś w tym stylu xD Tak bardzo mądrze. Ale to logiczne, powinnaś być dumna ze swego imienia. Swoją drogą, to jest już pełne imię w Twoim przypadku, czy też pełne to np. Apolonia? Słyszałam też o Pelagii (?). W sumie to całkiem zastanawiające.
    Fajnie, że szkoła zorganizowała Wam coś takiego, no i że tak dobrze się bawiłaś :)
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz takie wycieczki w szkole ???
    Te muzeum jest świetne. : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, i pomyśleć, że przez ten cały czas, który Ty poświęciłaś na zwiedzanie tych pięknych zakamarków, ja spędziłam w szkole i na próbach. Prób nie oddałabym za nic, ale to pierwsze... Ach! Jak ja Ci zazdroszczę! :D
    Skąd ja znam to robienie dziwnych rzeczy w nie do końca przystosowanych do tego miejscach. Na obozie w tym roku razem z Czarnym Charakterem wbiłam na dyskotekę innego podobozu, gdzie dumnie chołpcowałyśmy do disco-polo (pamięta się jeszcze coś z tego zespołu ludowego)! ^^
    Dzieła z tego muzeum są niesamowite. *o* Jakby się dłużej przyjrzeć, to każdy obraz faktycznie ma jakiś głębszy sens, przekaz. Ten Jezus na krzyżu... Rewelacja.
    Zdobyłaś już 'Krew Olimpu'? :D
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejną część! ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach jak Ci zazdroszczę! Ja ten czas spędziłam chora w łóżku, pijąc jakieś przebrzydłe syropy i łykając tabletki... Nie, nie byłam tam nigdy... Ale mam nadzieję, że będę! Ja w zasadzie głównie podróżuję po Polsce, a za granicę nie wyjeżdżam zbyt daleko.
    Hmmm te prace faktycznie dają sporo do myślenia, zwłaszcza ukrzyżowany Pan Jezus. Te malowidła faktycznie niezbyt pasują do tego średniowiecznego Pałacu i to Papieskiego. Ale też robią wrażenie!
    Cóż, z niecierpliwością czekam na następne notki z wyjazdu!
    Pozdrawiam :) .
    PS. Odwiesiłam bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serio z cyrlicą?? Byłam pewna, święcie przekonana że mylenie nas z Ruskimi przez obcokrajowców to jakieś głupie plotki, stereotypy czy co...Zburzyłaś mi światopogląd- więc to się dzieje naprawdę!
    Ale ja bym chciała do Francji :C Uczę się francuskiego więc właściwie powinnam kiedyś pojechać, ale z wycieczką szkolną to grubo niemożliwe.
    Aparatka wcale nie wygląda na zbuntowaną, świetnie uchwyciła co trzeba :) Ogólnie jakoś tak dziwnie lubię sztukę w typie Dal'ego, zresztą poczytaj trochę o jego życiu, tworzył tak jak żył i na odwrót, więc to baardzo ciekawa postać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Serio z cyrlicą?? Byłam pewna, święcie przekonana że mylenie nas z Ruskimi przez obcokrajowców to jakieś głupie plotki, stereotypy czy co...Zburzyłaś mi światopogląd- więc to się dzieje naprawdę!
    Ale ja bym chciała do Francji :C Uczę się francuskiego więc właściwie powinnam kiedyś pojechać, ale z wycieczką szkolną to grubo niemożliwe.
    Aparatka wcale nie wygląda na zbuntowaną, świetnie uchwyciła co trzeba :) Ogólnie jakoś tak dziwnie lubię sztukę w typie Dal'ego, zresztą poczytaj trochę o jego życiu, tworzył tak jak żył i na odwrót, więc to baardzo ciekawa postać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie też zabolało jak ta babka pokazała nam cyrylicę. Takie to smutne, że Polska jest tak słabo rozpoznawalna, chociaż jesteśmy w Unii Europejskiej...
    Wbiło mi się też w głowę, że jak czekaliśmy pod muzeum Dalego, taki pan zaczął grać ,,Kaczuchy" na akordeonie. A co robi polska wycieczka? Polska wycieczka, oczywiście, zaczyna z pełnym zaangażowaniem tańczyć do tego jakże ambitnego utworu. Nie no, fajnie było, tylko tylko ta druga wycieczka (chyba hiszpańska) tak jakoś dziwnie się na nas patrzyła... Nie mają poczucia humoru!
    Całkiem spoko Ci wyszły te zdjęcia. W każdym razie są na pewno lepsze niż te moje ;) Swoją drogą Dali był naprawdę niesamowity, tworzył takie odjazdowe rzeczy! Jestem pod wrażeniem szczególnie jego wpisywania jednego obrazu w drugi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, wspaniała wycieczka!
    O Avignon akurat mówiliśmy wczoraj na lekcji historii. Przypadek? Nie sądzę!:)
    Nie miałam okazji być w żadnym z tych miejsc, aczkolwiek po przeczytaniu Twojego wpisu mam ochotę tam wyjechać.:D
    Avignon jest rzeczywiście bardzo interesującym miastem. Co prawda, pełnił funkcje Stolicy Apostolskiej, bo Filip Piękny tak bardzo uzależnił od siebie papieży. Ale jak dla mnie Avignon teraz stanowi takie przypomnienie, że kościół nie zawsze był tak do końca "święty", a XIII wiek jest tego dobrym przykładem. Przecież, gdy zaczęły się tworzyć ruchy heretyckie, bo wierni sprzeciwili się sprzedawaniu odpustów przez duchownych i ich angażowaniu się w politykę, co zrobił kościół? Zorganizował przeciw nim krucjaty. Dwudziestoletnia wyprawa krzyżowa przeciwko albigensom, podczas której niemal wszystkich tych heretyków po prostu wymordowali. Zabijanie niewinnych ludzi podobno jest złe. Duchowieństwo wtedy najwidoczniej miało inne zdanie i jak ktoś nie wierzy, albo próbuje przedstawić swoje racje, takiemu delikwentowi należy ściąć głowę, a nie zastanowić się, czy to czasem nie wina ich samych, zakochanych w bogactwach księży.
    To muzeum musiało robić piorunujące wrażenie. Uwielbiam malarzy, pisarzy, poetów, właściwie to ogólnie ludzi, którzy mają swoją wizję świata, którzy postrzegają wszystko inaczej niż inni. Tacy, dla których nienormalność jest normalna. Ich dzieła zawsze sprawiają, że możemy popatrzeć na coś z zupełnie innej strony. I dodatkowo są przepełnione taką tajemniczością... ;)
    Co do interpretacji tego obrazu o tytule "Happy Horse": przychodzą mi na myśl słowa jednej z piosenek Happysadu: 'Chyba więcej szczęścia mają nie ci co się rodzą, a ci co umierają". :)
    Szkoła zadbała o to, aby mój czas wolny był ograniczony do zera. Jak już zauważyłaś, nie mam też dużo czasu na pisanie. Aczkolwiek mam zamiar dodać coś dłuższego w ciągu tego długiego weekendu. I nie mogę doczekać się kolejnej części relacji z Twojego wyjazdu.:)
    Alex (:

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejciu!!!
    Przepraszam, ale też byłam w Avignon. *.* Pięęękne miasto. <3 A lawenda jest charakterystyczna dla Prowasji. <3 (tak, tak, wiem, że wszyscy to wiedzą, ale i tak musiałam się pochwalić swoją wiedzą ;P)
    Ja akurat KOCHAM podróż autokarem, nawet w nocy, ale wiem, że niektórym jest wtedy źle. :)
    Fajnie opisujesz. :D Bardzo ciekawe jest to muzeum (nie, nie byłam), ale niektóre dzieła pewnie mogłyby mnie urazić. ;)
    Bardzo mi się podobał ten post i czekam na dalszą część! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Hoho, nieźle :D Ale miałaś szczęście, że mogłaś tam pojechać... Tym razem zostawiam tylko te kilkanaście słów i info
    Hej!
    W dniu 15 listopada (czyli w sobotę :3 ) ADRES MOJEGO BLOGA BĘDZIE ZMIENIONY NA my-little-fairy-tale.bogspot.com
    *piszę to, bo wiem, że wchodzisz na mojego bloga... A przynajmniej wchodziłaś :)*
    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkiem wspaniałe widoki, chociaż najbardziej zaciekawiły mnie te obrazy. Takie dziwne moim zdaniem, ale intrygujące. Mniejsza.
    Powiem szczerze, że jest czego pozazdrościć, ponieważ taka JA jeszcze nigdy nie była za granicą... (chyba, że jak się kąpałam w morzu to może wyszłam za granicę! *miałam 8 lat gdy tak powiedziałam, to moja mądrość życiowa*)
    Widać, że napracowałaś się nad tym wpisem, wyrazy podziwu...
    Pozdrawiam, i joł ! ;)
    (ja stąd: http://samowite.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń
  14. Heeej!
    Ja mam takie niestandardowe pytanko, ale zastanawiam się jaka będzie Twoja reakcja, no nieważne! Pamiętasz jak pisałaś o obozie literackim ? No więc, ja zastanawiałam się czy by na taki nie jechać. Wiem, że dopiero skończyły się wakacje, ale ta myśl mnie prześladuje. Bo pisałaś, że tam było bardzo fajnie i że ten obóz miała zasięg ogólnopolski... Ach, nie przeciągając - chciałam się zapytać, jak nazywał się ten obóz. Jeśliby to nie był problem, oczywiście. I czy jest jakaś jego strona.
    No, to zapytałam!

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dziękuję za niezwłoczną odpowiedź! :D Myślisz, że za rok zorganizują jakiś wyjazd?

      Pozdrawiam serdecznie ^^ :D :) xD

      Usuń