czwartek, 1 lutego 2018

Piąty raz jak sięga pamięć

Oto Taki zwyczajny blog. 



Taki zwyczajny blog jest już dużym blogiem. Ma w końcu pięć lat. Umiałby wiązać sznurowadła, rysować ładne szlaczki, grać w piłkę, może nawet czytać, ale nie umie, bo jest blogiem, a nie człowiekiem, a blogi takich rzeczy nie potrafią, nawet jeżeli są już duże.

Taki zwyczajny blog jak na pięciolatka ma całkiem bogaty życiorys. Przeszedł metamorfozy liczne i momentami dość drastyczne (pst, tu jest wstydliwy flashback z czasów, kiedy był mały, ale nic mu nie mówcie, bo duże blogi nie lubią oglądać samych siebie sprzed lat i trochę się wstydzą). Przechodził fazy lajfstajla, recenzji, list, zestawień, ,,hitów miesiąca", wierszy, długaśnych tytułów, białych literek na kolorowym tle, szalonych czcionek, wynurzeń kulturalnobełkotliwych, gifów, relacji z wyjazdów, masy zdjęć wrzuconych do jednego posta, wyzwań literackich, tagów, opowiadań, zdjęć na licencji CC0, luźnych tematycznie, literacko-kulturalno-życiowo-innych postów.
Pamięta żenujące wpisy o szkole i ambitne (niezrealizowane) zamiary nauki włoskiego. Pamięta szalone, jaskrawe tła, Liebster/Versatile Blog Award oraz fascynację ,,Strażnikami Marzeń" i We Heart It; pamięta posty z okazji dnia czekolady i eksperymenty z nowym aparatem, Cykl Słowiański i początek odkrywania seriali, wszystkie radości, załamania, próby, nowe wyzwania i doświadczenia. Jest świadectwem zmieniającego, kształtującego się stylu, przejścia od kanciastych zdań do budowania nadających się do czytania; przekrojem z pięciu lat z życia jednej osoby, z całym bogactwem ówczesnych zainteresowań, wpływów, obsesji, powolnych, subtelnych zmian pisania, poczucia humoru i charakteru. Ma szare tło i duże archiwum. Ma trochę lamerskie imię. Nie został wprawdzie sławny, ale to nic nie szkodzi, bo ma najpiękniejszych, najwspanialszych czytelników, jakich blog może mieć.
Oto Taki zwyczajny blog. A wczoraj były jego piąte urodziny.


(cooo, spóźnione? Wcale nie!) 
 
 
*z nieba sypią się balony i konfetti*
*piszczą trąbki urodzinowe*
*wjeżdżają babeczki z kremem*
*fajerwerki, muzyka, zimne ognie!*
*strzela korek od szampana*
*bezalkoholowego, alkoholizmowi wśród nieletnich mówimy stanowcze ,,nie"!*
*pst, ten zwykły też jest w rogu*
*gwiazdki!*
*kto pamięta?*

Pięć lat! Aż coś ściska w gardle, aż serce szybciej bije, aż oczy robią się niebezpiecznie wilgotne.
Pięć lat temu narodził się Taki zwyczajny blog.
Pięć lat to dużo. Bardzo. Pół dekady.
Pięć lat to mało. Bardzo. Zaledwie mrugnięcie w beznamiętnym, obojętnym trwaniu wszechświata. 
Pięć lat to ładny kawałek mojego życia, które, ach, chciałoby się zakrzyknąć z egzaltacją, bez TZB nie byłoby takie samo.

Ostatnio męczyłam wszystkich wtajemniczonych i zaangażowanych w istnienie TZB, zarówno na żywo, jak i wirtualnie, napadami wzruszenia, melancholii i niedowierzania, że to już. Kiedy już opanowałam atak wesołości po przeczytaniu starego posta w dawnej odsłonie graficznej (zaiste, w Interncie nic nie ginie), zjechałam niżej, na listę czytanych wówczas blogów. Żaden z nich obecnie nie istnieje. To podwójnie uświadomiło mi, że 1) czas płynie 2) długo wytrzymałam na jednym blogu. Bardzo. Zarazem, w pewnych przypływach zadumy i egzaltacji, nie mogłam powstrzymać się od refleksji: blog to jedna z piękniejszych rzeczy, jakie mi się zdarzyły. *patos:ON* 

Bo funkcjonowanie w blogosferze, a szczególnie na TZB to jednak spora część mojego żałośnie krótkiego życia; to rozwój stylu, szlifowanie warsztatu, utwierdzenie się w miłości do słowa pisanego, rozkwit wielu pasji i wreszcie, może przede wszystkim - zetknięcie z niesamowitymi, inspirującymi, absolutnie cudownymi ludźmi. Niektórych z nich znam już pięć lat, cztery, trzy. Są tu od tych kilku lat, wiernie czytają i komentują kolejne posty. Niektórych znam na żywo. Niektórych tylko z pseudonimu/imienia i internetowej twórczości. Niektórzy trafili tu niedawno. Niektórzy może w tej sekundzie.

Na pewno nikt go nie będzie czytał (chyba, że się miło zaskoczę), stwierdziłam beznamiętnie w pierwszym poście na nowym wówczas blogu. Jasne, był w tym pewien element droczenia się (mowa trawa, przecież chciałam, żeby ktoś to czytał), ale zarazem jednak doświadczenie trzech poprzednich inicjatyw (wybitnych, zaiste), opisanych bardziej wyczerpująco rok temu, na których świeciło pustkami (jakoś nie wpadłam na to, żeby czytać inne blogi). Pamiętam radość z pierwszej komentatorki, a później kolejnych czytelników, pamiętam entuzjazm podczas czytania długich, cudownych komentarzy, podczas podglądania rosnącej liczby obserwatorów.

Bo TZB jest tworzony również przez czytelników - tych starych, tych wiernych, tych przelotnych, tych okazjonalnych, tych nowych. Po pięciu latach Taki zwyczajny blog jest wciąż miejscem bardzo kameralnym - ale zarazem z piękną atmosferą i z absolutnie fantastycznymi ludźmi. Tutaj należy się ogromne, ogromne DZIĘKUJĘ wszystkim osobom, które czytały, komentowały, wspierały, kibicowały, które czytają w tym momencie te słowa. Dziękuję za długie (niektóre były niemal większe niż posty!), cudowne komentarze, za piękne, inspirujące słowa, za żywe dyskusje, za krytykę i komplementy, za nieustające wsparcie, za obecność, za poczucie humoru, za insajd dżołki, za szalone interpretacje, za niezwykle cenne znajomości, za polecanie dobrych rzeczy, za dzielenie się własnymi historiami i doświadczeniami. Trudno mi wyrazić całą tę miłość i wdzięczność słowami. Dziękuję za zostawianie śladu i ciche czytanie. Dziękuję, że weszliście tu na chwilę. Dziękuję, że zdecydowaliście się zostać na dłużej.

Co do planów - będzie luźniej terminowo, pewnie bardziej nieregularnie, ale mam nadzieję, że za to ciekawiej. Chcę tworzyć bardziej dopracowane materiały, wciąż chcę się rozwijać, pracować nad stylem. Mam mnóstwo rzeczy, o których pragnę opowiedzieć, mnóstwo pomysłów do zrealizowania. Może wreszcie o Twoim Vincencie, może o Heathers, może o włóczęgach po Gdańsku, może o Lynchu albo Poznaniu, może o tym, jak dzieci prawie zjadły mnie żywcem. Będzie fajnie. 

Pragnę raz jeszcze podziękować - za te piękne pięć lat. Za to, że jesteście.

A teraz można jeść babeczki.
(czekaliście, co?)

 
 
 
 
Zdjęcie: unsplash

22 komentarze:

  1. Próbuję wyobrazić sobie babeczkę w ręku, ale, o dziwo, nie materializuje się. Oszustka! Wychodzę...
    Dobra, dobra, jednak wracam (ciesz się, że masz urodziny!). I gratuluję!!! Zdałam sobie sprawę, że założyłyśmy blogi niemal w tym samym czasie. O.o Ja z dwa tygodnie później, gdybym się z niego nie wycofała, już niedługo byłoby wielkie świętowanie (łezka). O tak, te obciachowe inicjatywy, tagi, beznadziejna grafika, niewyjustowana czcionka, przerażające wyglądy, brak przecinków i... emotikonki. Brrr... A jednak - tak było i od tego się zaczęło! ;D Co za obciach, haha. Sama wykasowałam kilka pierwszych miesięcy w chwili załamania i teraz troszku żałuję, bo bym miała się z czego pośmiać chociaż. Taki dzieciak to zaczął - a teraz, o zgrozo, jestem dorosłą babą zezgredziałą >.< Ej, większości moich dawnych ulubionych blogów też już nie ma... Okropność.
    A Twój kątek jest cudowny także ldatego, że jest tak kameralny i witają tu tacy cudowni ludzie, którzy nie wpadają tylko an chwilę, piszą: fajny post i uciekają - zostają, bo Ty ich tu przyciągasz, emanujesz wprost niesamowicie pozytywną energią i sama interesujesz się tym, co u innych w trawie piszczy!
    Blog rzeczywiście dużo zmienia i nie ma w tym znów tak dużo patosu! xD No, życzę Ci kolejnych pięciu latek blogowania - będziesz patrzeć na swoje posty z tego roku i wzdychać z zażenowania, zobaczysz! Tak zawsze jest... Nawet jeśli nie ma się człowiek czego wstydzić, to se wzdycha.
    Ballady Bezludne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cooo? Czyżby moja maszyna przekształcająca wirtualne jedzenie w prawdziwe nie działała? Niemożliwe! E, coś kręcisz...
      Dziękuję!!! Dziękuję, dziękuję, dziękuję, bardzo mi miło, nawet nie wiesz, jak dużo to dla mnie znaczy ♥
      Oj tak, jak się wspomina mroczne początki, to aż ciarki przechodzą. Ale od czegoś trzeba było zacząć!
      No widzisz, jesteśmy takie stare wyjadaczki - aż dziwnie mi się zrobiło, jak zerknęłam na dawną listę czytanych blogów, bo naprawdę, dosłownie żaden obecnie nie istnieje. Część autorów się przeniosła, część zniknęła. To jeszcze bardziej uświadomiło mi upływ czasu.
      Na pewno będę wzdychać! Zawsze tak jest. Ale to też dobrze, bo to świadczy o rozwoju :)
      Pozdrawiam cieplutko i trzymam mocno kciuki za Ballady, bo pięknie się zaczynają!

      Usuń
  2. No już nie kryj babeczek w tym koszyku, ty taka od Zwyczajnego Bloga niby twuu twuu twuu :D chce czekoladowa!
    Na samym początku, chciałam Ci podziękować, za wpis u mnie. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy. Dobra... wiesz. W sumie i o tym napisałaś tutaj. Właśnie twój komentarz spowodował, że prawie skakałam z radosci na sofie.

    Ta pewność, że to było szczere i niewymuszone. Dziękuję, to wyjatkowe:* Jeszcze nie odpisałam. Bo uwaga:głupi argument, ale na chwilę obecną pada mi ręka, uczyłam się angielskiego i jeszcze trochę mi zostało, a tu chyba moje ciało ma dość pisania. Zle ciała, ah zle xd
    Jestem w blogosferze z cztery lata o ile się nie mylę, więc co czujesz. To twoje miejsce. Ale wiesz, jak mało tu widzę osób z taką pasja jakąś ty w słowach reprezentujesz? Pisz, pisz u nie przestawaj.
    A blog jest sławny, gdy czytelnicy wiedzą co czytają i nadają sens słowom. Ale ty to wiesz. I to jest najpiękniejsze.
    Ja ci dziękuję za jestestwo. Będę wpadać. Hugasiam xd i gratuluję wytrwałości!
    I jeżu marchewkowy przebacz mi literówki i skladnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PSS czy to imię czy to ksywa, jest cudne

      Usuń
    2. *szerokim gestem wyciąga koszyk z babeczkami (mocno czekoladowymi!*
      A proszę uprzejmie!
      Bardzo, bardzo mi miło, dziękuję ♥ Miód na moje serducho. Cieszę się, zapraszam serdecznie!
      PS: Moje? Imię :)

      Usuń
  3. Przydałby się holodek ze Star Treka na te babeczki...

    Serdecznie gratuluję ci za wytrwałość w prowadzeniu bloga. Jest on na tyle ciekawy, że zainteresował mnie na dłużej, mam go w ulubionych i regularnie zaglądam.
    I oby się to nie zmieniło, masz zakaz usuwania! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, śmieszna sprawa, że pamiętam ten najstarszy imidż tego miejsca i aż się przez to czuję staro ;-; Czas płynie, a blogi są i się zmieniają!
    Tak szczerze, najszczerzej z całego serducha chciałabym Ci pogratulować! Wpadam sobie tu od czasu do czasu i naprawdę, po tym wszystkim co to miejsce przeszło, jest teraz n i e s a m o w i t e. To jest taak wspaniałe ile czasu przez te pięć lat poświęciłaś właśnie temu zakątkowi. Serio, jestem pod wielkim wrażeniem, że to aż PIĘĆ LAT!! Jejku, i wiesz, że aż się wzruszyłam? Bo ja pamiętam takie początki, może dołączyłam do Ciebie trochę później niż pięć lat temu, ale jednak, kurcze. Nie wiem co się stało z tymi wszystkimi ludźmi, których wtedy czytałam, ale po prostu ogromnie się cieszę z tego, co Ty osiągnęłaś.
    I wiesz co? To ja chciałabym Ci podziękować. Za to, że stworzyłaś to miejsce. Że odkryłam dzięki Tobie i ogólnie innym blogerom przepiękne rzeczy, których nie odnalazłabym nigdzie indziej. Mocno rozważam nad usunięciem własnego bloga. Ale nawet jeśli, to to wszystko, co działo się w blogosferze nigdy nie zniknie z mojego życia. Ten czas, kiedy pisałam i czytałam to wszystko, na pewno nie był zmarnowany. Dziękuję za to, że byłaś!
    Jejku, i naprawdę gratuluję!!!

    Przepraszam za składnię, nieumiejętność wysławiania się i inne wszystko w tym komentarzu ale naprawdę nie wyobrażasz sobie jak bardzo się cieszę!!

    Życzę wytrwałości! Dalej będę czasem wpadać!
    I czekam na coś o Heathers! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola! ♥
      No i się rumienię! Bardzo, bardzo dziękuję za ten komentarz i za tak miłe słowa, to wiele dla mnie znaczy. Ach, no i ja też się wzruszyłam :') Czasem naprawdę brakuje mi Herbatki, ale rozumiem decyzję o opuszczeniu bloga i tak jak piszesz - to nigdy, przenigdy nie jest zmarnowany czas, bo niezależnie od tego, czy skończyło się, czy nie, to zawsze niesamowicie wzbogaca, bo i odkrywa się piękne rzeczy (ile ja dobra znalazłam dzięki blogom!), i poznaje się świetnych ludzi, i samemu się rozwija.
      Dziękuję raz jeszcze za to, że jesteś ze mną prawie te pięć lat (naprawdę bardzo niewiele krócej) i w ogóle za wszystko ♥
      Będzie coś o Heathers! Jeszcze nie wiem kiedy wprawdzie, ale chcę coś napisać o tym musicalu, bo to dobra rzecz jest ♥

      Usuń
  5. Wow, 5 lat to naprawdę sporo czasu. Gratuluję i życzę powodzenia w dalszym tworzeniu tego miejsca! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zleciał ten czas :) Ja sama zaczęłam przygodę z blogowaniem dużo dużo wcześniej, ale nie udało mi się zatrzymać na jednej witrynie, a szkoda... Teraz znowu zaczęłam od nowa, ale nie była to moja decyzja. Musiałam, bo utraciłam wcześniejszego bloga, ale była to zarazem motywacja do stworzenia czegoś nowego :) Oby nam obu udało się jak najdłużej wytrwać w blogowym świecie i oby nasza radość z blogowania wcale nie malała! Wielu wspaniałych czytelników życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę trudno uwierzyć w to, że "Taki zwyczjany blog" istnieje już 5 lat. Serio, wydaje się, jakby minął miesiąc czy tydzień, a już pół dekady. Niby taki szmat czasu, a minął tak szybko. I naprawdę po tych pięciu latach widać, jaka różnica tu zaszła - wszystko stało się bardziej przejrzyste, profesjonalne. W sumie posiadanie takiego bloga to jednocześnie poczucie lekkiego zażenowania ze względu na jego początki i duma, że sięstworzyło coś tak trwałego.
    Czasami żałuję, że usunęłam swojego najstarszego bloga - mogłabym teraz tak trochę nostalgicznie powpsominać "stare czasy" (brzmię nadal, jak gdybym była po 30).
    Trochę zabawnie jest odczuwać, że pewne zdania w tym poście odnoszą sie częściowo do mojej osoby. To chyba ja napisałam ten najdłuższy komentarz albo przynajmneij złudnie mi się tak wydaje.
    Lubię babeczki.
    Życzę ci, aby Pani Wena cię nie opuszczała, abyś miała czas i siły na szligowanie tutaj swojego talentu, aby prowadzenie tego bloga nadal sprawiało ci radość i satysfakcję.
    Pozdrawiam :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem! To zleciało błyskawicznie, aż trudno mi w to uwierzyć.
      Ha, ha, dokładnie, to huśtawka nastrojów - z jednej strony zażenowanie, frustracja i nerwowe odchrząkiwanie na myśl o początkach, z drugiej to poczucie satysfakcji oraz duma z przebytej drogi.
      Wiesz co, nigdy nie notowałam, jaki jest najdłuższy rekordowo komentarz, ale rzeczywiście chyba właśnie Twój - i to chyba nawet ten pod ,,Zabarwionym na czerwień" (mrug, mrug). To właściwie były dwa ogromne komentarze.
      Bardzo, bardzo dziękuję, niezwykle mi miło ♥ Nawzajem, oby nowy blog dalej pięknie się rozwijał!
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  8. Mój czteroletni blog również przeszedł sporą metamorfozę, co jednak widać głównie w tekstach, a z przekory wciąż zachowałam czarne tło :D

    Fajnie się Ciebie czyta, choć z początku zauroczył mnie szablon bloga. Kolejnych lat w blogosferze życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. AAAAAAAAAAAAA
    TZB JEST JUŻ DUŻYM ŻÓŁWI... BLOGIEM
    ALE SUPER
    AAAAAA

    Polu, dzięki Ci ogromne, chwała i liczne ukłony za półdekadowe (tak ogólnie, bo jeśli o mnie osobiście chodzi to nieco - ale tylko nieco krótsze) bawienie, wzruszanie i ożywianie blogosfery, i wypełnianie jej z roku na rok coraz bardziej wartościowymi, mądrymi i dowcipnymi tekstami (tylko tagów coraz mniej się przez to robi :'((((( tagi to życie). Ty wiesz, że ja Cię wielbię i wiernie czytam (nawet jeśli się spóźniam i tak naprawdę TZB ma już pięć lat i cztery dni, ale sza!). I to tak mam nadzieję jeszcze na długo zostanie!, bo ja to jestem fanką takiej konfiguracji.
    Niech nam żyje TZB!
    Pisz pisz pisz o wszystkim!
    I dziękuję!
    *idzie ronić łezki do szampana i rozkręcać nielegalny przemyt babeczek do brzucha, tak żeby zmartwiony o bycie fit mózg się nie połapał*
    *i w ogóle gwiazdki*
    *klasyka*
    *zapomniałam już że było LBA boże to było życie*
    *kłaniam się*

    Pozostaję fanką,
    B.

    PS HONEY WHATYA WAITIN FOOOOOR STEP INTO MY CAAANDY STOOOOOOOOORE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AAAAA! ♥
      Dziękuję, dziękuję, dziękuuuję! ♥ Za tak ciepłe słowa i za pięcioletnią (serio niewiele krótszą, ja też na Otchłani jestem około czterech lat, chlip #staragwardia) obecność na TZB, za tak fantastyczne komentarze, przepiękny styl i cudowne poczucie humoru! Dziękuję!
      Ostatnio odnalazłam w jakimś starym zeszycie odpowiedzi do tagu, który planowałam zrobić dawno, dawno temu i może nawet je opublikuję, bo są dość zabawne, chociaż tagów już praktycznie nie robię :') A kiedyś to ich było multum.
      No właśnie, LBA! Wydaje się, że to było tak niedawno, kiedy gromadziło się tych nominacji i trzeba było odpowiadać na czterdzieści cztery pytania na przykład :'D
      Kłaniam się nisko!
      P.

      PS: TIME FOR YOU TO PROVE YOU'RE NOT A LOSER ANYMOOOORE

      Usuń
  10. Gratuluje Ci tych 5 lat w blogosferze. Ja już te lata przestałam liczyć, chociaz nie będę ukrywała, że na takie blogowe tory, jakbym chciała, weszłam dopiero na pierwszym roku studiów. Blog zmienił sie diametralnie i opowiadań przerodził sie w lifestyle, jaki można czytać u mnie teraz. I pomyslec, że tym początkiem był tekst o tym, czego studentom brakuje, gdy wyprowadzają się na stancje. I zaraz potem tekst o okresie, który ma już 15 tysięcy wyświetleń. Zadziało sie u Ciebie, znam to z doświadczenia i wiem, że czasami zmienić coś trzeba.
    Gratuluje Ci wytrwałości i oby więcej tych lat w blogosferze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zmiany czasem są potrzebne :D Do stanu, z którego jestem zadowolona, doszłam tak jak Ty, dopiero po kilku latach i posty, które można czytać teraz, znacznie różnią się od formuły tych sprzed pięciu lat :')
      Bardzo dziękuję i nawzajem! ♥

      Usuń
    2. Ja to nawet nie wracam do tamtych😂 ale chyba tak mają ci, co piszą, że wolą nie czytać swoich rzeczy.

      Usuń
  11. Duże blogi też nie lubią oglądać starych, słabych zdjęć w swoich postach. :') Wiem coś o tym.
    Dużo zostało tu wszelakiej treści zawarte, co mi się podoba. Cóż, jego autorka w końcu potrafi zaciekawić długimi treściami. :')
    To ja idę do rogu po tego zwykłego szampana! PS. Tylko nie każ mi mieszać z innym alkoholem. 😂
    Hej, mnie nie ,,napastowałaś" swoim szczęściem! A tak samo się zachowuję jak czymś się bardzo jaram.
    Ja Ci dziękuję, że wśród tak ogromnego grona blogów nie jesteś kolejną pustą pseudo-bloggerką. (Nie)cierpliwoe czekam na kolejne posty!
    Kolejnych 5-ciu lat pisania (razy kilka(naście), weny pod dostatkiem, więcej czytelników i powodzenia ogólnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ten czas leci, bo to juz 5 lat. Powiem ci, ze ja też próbowałam uczyć się włoskiego i wytrwałam...uwaga...2 tygodnie! Brawo dla mnie. A jak Tobie poszła nauka? Początki mialam podobne, bo przy moim pierwszym blogu nikt nie czytał mnie (no oprócz mojej koleżanki), bo nie wpadłam na taki pomysł, aby czytac inne blogi.

    OdpowiedzUsuń
  13. dojrzewanie, to proces trudny i z definicji wstydliwy.
    moją historię onet lada moment wymaże gumką z fałszywym "przepraszam" na ustach. powodzenia i kolejnych rocznic z sentymentem i zażenowaniem - a co! w końcu nikt nie rodzi się Bogiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. *kopniakiem otwiera drzwi* *wchodzi do pomieszczenia w towarzystwie okrzyków zachwytu* *zsuwa okulary przeciwsłoneczne jak badass* *wymachuje flagą wielkości wykałaczki podpisaną "100 lat!"* Czy ktoś tu wspominał o gwiazdkach i urodzinach??
    Polu! Wszystkiego najlepszego! Gratuluję wytrwałości. Trochę spóźniona, ale co tam. Życzę kolejnych owocnych pięciu lat, albo i więcej. Nowych czytelników! Podbicia świata. I takie tam.
    Heh, wiem coś o tym wstydzie, ale może nie będę się nad tym rozwodzić. Patrzmy na jasne strony! Dobrze, że widzisz swoje potknięcia na początku tej chwalebnej drogi, bo to oznacza, że stale idziesz na przód, a nie stoisz w miejscu. Też się próbuję tak pocieszać.
    Ależ nie ma sprawy! Musisz wiedzieć, że ja czytam na bieżąco wszystkie posty, tylko z komentowaniem gorzej. Już zresztą nadrabiam.
    *mówi z ustami pełnymi tortu, babeczek i innych ciast* Pozdrawiam i... w sumie to życzenia już złożyłam! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń