środa, 23 marca 2016

Cyklameny atakują, czyli wiosenny TAG kwiatowy

Witam!

W końcu nadeszła ta jakże wyczekiwana chwila, w której nastała wiosna! Tak więc aby temu zacnemu klimatowi stało się zadość, mam zaszczyt przedstawić wiosenny TAG kwiatowy, do którego nominowała mnie  Lunatyczka. Pięknie dziękuję.
No to jedziem!


Bratek, czyli książka o której pamiętasz i masz nadzieję, że główny bohater też o Tobie pamięta 
,,Trylogia władzy" pióra pani Jennifer A. Nielsen (czy ktoś jeszcze może cierpi z powodu chwilowego braku tłumaczenia trzeciej części?)! Na punkcie ,,Fałszywego księcia" (pierwszego tomu) miałam swego czasu lekkiego świra, zresztą nadal należy do moich ulubionych pozycji. Zdecydowanie nie jest wybitna, ma swoje niedoskonałości (małe), ale nie zmienia to faktu, że absolutnie ją uwielbiam. Za humor, za pomysł, za wciągającą fabułę... no i wreszcie za głównego bohatera z wyjątkowo ciętym językiem, czyli Sage'a.  Mam nadzieję, że o mnie pamięta, zdecydowanie! To właśnie on zapoczątkował moją miłość do ironicznych, charakternych i nieco złośliwych bohaterów.

Frezja, czyli książka, którą darzysz szacunkiem i uznaniem
Oj, ale że jedna?:D Ja naprawdę wiele książek darzę uznaniem, każdą właściwie za coś innego...
W sumie stosunkowo niedawno przeczytałam ,,Portret Doriana Graya" i myślę, że ta książka zyskała mój wielki szacunek. Nie dość, że wspaniale opisane zepsucie ludzkiej duszy, to do tego przepiękny, kwiecisty język. I dialogi. Dialogi! *nieopanowane, rozmarzone westchnięcie* No majstersztyk! Genialna pozycja, którą niesamowicie podziwiam.


Źródło
Zdjęcie z ekranizacji. Nie widziałam, ale mam w planach. 

Cyklamen, czyli książka, której szczerze nienawidzisz
Chwila, cyklamen? Co to jest cyklamen? Boru Sosnowy, moja wiedza o kwiatach chyba wymaga uzupełnienia... cyklamen... w sumie nawet tak groźnie brzmi. Jak cyklon. Cyklameny atakują!
Nie potrafię z czystym sumieniem wskazać znienawidzonej książki, bo w gruncie rzeczy... nie posiadam takiej. Zdarzało mi się trafiać na pozycje bardzo słabe, wręcz marne, ale nigdy nie czułam do nich nienawiści (chociaż może jeszcze taka książka przede mną, kto wie). Po prostu... nie lubię, nie podobało mi się, bywa. Chociaż trochę się pośmiałam, wykpiłam albo nauczyłam, jak nie pisać, więc co mam nienawidzić:)

Hiacynt, czyli książka, która sprawiła Ci przykrość przez zachowanie głównego bohatera
*wdech-wydech*
Celaena Sardothien ze ,,Szklanego tronu".
Nie bijcie, błagam. Wiem, że ciągle narzekam na tę książkę. I to w sumie nie dlatego, że była jakaś bardzo zła, bo nie była. Miała sporo zalet, ładny świat, lekki styl, niezły klimat i w ogóle. Po prostu tak nastawiłam się na tę książkę (wydawało się wręcz, iż nie może mi się nie spodobać, tematyka- zabójcy, dworskie intrygi, te sprawy w moim guście), że gdy okazała się naiwna,  źle poprowadzona i wypełniona główną, absolutnie perfekcyjną bohaterką, która może przyprawić o nerwicę... no rozczarowanie mnie przygniotło. Do drugiej części podeszłam bez żadnych oczekiwań i przyznaję, że nawet dobrze się bawiłam, czytało się przyjemnie (no dobra, niektóre sceny wciąż wywoływały u mnie ataki facepalmów, ale ogólnie było całkiem okej). Morał: nie nastawiać się. Można uniknąć bolesnego rozczarowania.
No dobrze, ale do brzegu. Jak wspomniałam, ,,Szklany tron" mocno mnie zawiódł, a głównym powodem była protagonistka, Celaena. Jej zachowanie autentycznie sprawiło mi przykrość. Należy bowiem wiedzieć, że dziewczyna jest sławną na cały kraj (ba, świat!) zabójczynią, królową zbrodni, te sprawy (w wieku osiemnastu lat, ale okej, okej, w końcu młodzieżówka, można przymknąć oko). No i fajnie, szkoda tylko, że ta super-ekstra-fantastyczna, bystra (khem), podstępna (khem, khem), piękna (zwłaszcza piękna), wszechstronnie utalentowana, zabójcza i dziewczęca zarazem przestępczyni zachowuje się jak narwana, rozkapryszona królewna z problemami emocjonalnymi, a czasem jest wręcz zatrważająco tępa. W drugiej części zdecydowanie się poprawiła. A może się przyzwyczaiłam. No, nieważne. Z bólem przyznaję, że autentycznie dobijało mnie sporo numerów Celaeny... Pewnie dlatego, że tak bardzo się nastawiłam na mocną, ciekawą bohaterkę, a dostałam bardzo niespójną, niezgrabną postać, do tego istną Mary Sue.
No i było mi przykro.
Się rozpisałam. Obiecuję, już nie będę smędzić.

 Żonkil, czyli tak świetny fikcyjny świat, że aż wzbudza w Tobie zazdrość
Hm, ale zazdrość z powodu tego, że w nim nie żyję, czy tego, że w życiu nie umiałabym wykreować tak mistrzowskiej rzeczywistości?
Chyba nie umiałabym autentycznie przenieść się do jakiejś fikcyjnej rzeczywistości, życie w naszym pokręconym, acz swojskim świecie naprawdę mi pasuje. No i wszędzie jakieś mroczne zła, tyranie i tak dalej, ja nie wiem. Wolałabym raczej nie uciekać przed jakimś szurniętym Voldemortem albo naparzać się na arenie, czy coś.
Jednak bardzo, ale to bardzo lubię Krainę Czarów, Świat Dysku i może jeszcze Belorię z książek Olgi Gromyko. Niesamowicie działają na wyobraźnię. W sumie nie pogardziłabym takim miesięcznym pobytem. Z all-inclusive najlepiej.

Konwalia, czyli książka z delikatną i nieśmiałą główną bohaterką
Pasuje mi tu Cesia z ,,Szóstej klepki" Małgorzaty Musierowicz. To była zacna książka, jak prawie wszystkie części Jeżycjady, taka cieplutka i zabawna.

Czerwony tulipan, czyli książka, którą darzysz gorącą miłością
Sporo ich w sumie. Moje serce jest pojemne, dużo książek się mieści... ostatnio zauroczyła mnie ,,Saga księżycowa" Marissy Meyer, którą naprawdę pokochałam. Połączenie motywów baśniowych z futurystycznym science fiction, sympatyczni bohaterowie, zabawa tymi elementami z baśni, wciągająca fabuła, różne perspektywy, świetne zwroty akcji, statki kosmiczne, zaraza, Lunarzy, czyli mroczni mieszkańcy Księżyca oraz mocna główna bohaterka-cyborg... absolutnie zacne. Tym bardziej boli mnie to, że w Polsce dostępne są tylko dwa tomy (,,Cinder" i ,,Scarlet") z czterotomowej serii. Wydawnictwo już oświadczyło, że na razie nie ma zamiaru tłumaczyć kolejnych części. Dla mnie to dosyć chamskie. Jak już się biorą za serię, która do tego zyskała sporo zwolenników (i jest zacna), to wypadałoby dokończyć... może kwestia finansowa, nie wiem, nie znam się.
Ale nie zmienia to faktu, że cierpię.
Bardzo.

Irys, czyli książka, którą czytałeś tak dawno, że już nie pamiętasz, co o niej myślałeś
,,Eragon"! Przeczytałam dwie części i słabo pamiętam, czy przypadło mi do gustu. Chyba tak. Pewnie tak. A może nie... Naprawdę mam mgliste wspomnienia z lektury. W sumie mam zamiar wrócić. Poza tym jednak zazwyczaj wiem, czy dana książka wydała mi się dobra, czy raczej słaba. Nawet, jeśli nie kojarzę już fabuły (co zdarza się podejrzanie często, wielu pozycji autentycznie nie pamiętam), to zwykle potrafię mniej więcej (czasem mniej, niż więcej, ale jednak) stwierdzić, czy mi się podobało.

Fiołek, czyli świetna książka, którą masz zamiar przeczytać jeszcze raz
Mam zamiar odświeżyć sobie całą serię o wiedźmie autorstwa Olgi Gromyko, czyli autorki o jednym z najlepszych stylów, z jakimi miałam do czynienia. Niestety mam w posiadaniu tylko pierwszy tom (,,Zawód: wiedźma cz.1"), bo seria jest już właściwie nie do dostania w księgarniach. Mam zamiar upolować pozostałe części w bibliotece. ,,Upolować" to dosyć adekwatne słowo, zważając na to, jak często są wypożyczane. 

Chryzantema, czyli osoby, które nominujesz do wykonania tego TAGu 
Wszystkich, którzy tylko mają na to ochotę.



Trzymajcie się ciepło!
P. 


W sobotę byłam na recitalu Sylwii Banasik!  Cudowna muzyka, żarty na scenie, ogrom pozytywnej energii i wzruszeń... było przezacnie. Udało mi się również zdobyć autografy od Adriana Wiśniewskiego, Karoliny Warchoł i oczywiście samej Sylwii Banasik. 
Niesamowite przeżycie.

19 komentarzy:

  1. Wreszcie znalazł się ktoś, kto też ceni Jeżycjadę! Ta seria jest pełna ciepła i humoru. Uwielbiam!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, "Portret Doriana Gray'a"! <3 Uwielbiam!
    Ciekawy tag, tak swoją drogą. Na taki... kwiecisty jeszcze nie trafiłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, cześć i czołem pannę Polę! (To się rymuje! 0.0)

    Wiosenny TAG przezacny, oczywiście, ale powiem Ci, że troszkę się zawiodłam, bo... mam przeogromną ochotę przeczytać opowiadanie Twojego pióra, a go nie ma. I nie ma. I nie ma... No cóż. Niby doskonale rozumiem (druga gimnazjum to horror), ale i tak grożę, że jak przed wakacjami się coś nie pojawi, to, to, to. No. Hm. To nic w sumie.
    Co do książek:
    Popieram i dołączam się do pełnego euforii krzyku, jeśli chodzi o "Fałszywego księcia"! Co prawda, nie chciałabym poznać Sage'a bo byśmy się nie dogadali, jestem tego pewna, ale samą postać uwielbiam. Tym bardziej, że to jest wredny, ale bardzo bardzo dobry człek ^^ I nie myśli tylko o sobie (jak wbrew pozorom czyni Katniss i wszyscy główni bohaterowie młodzieżówek), jest moc!
    I tak jak Ty jestem zła na wydawnictwo Egmont, że tak zwlekają z tą trzecią częścią (o ile wgl. ją wydadzą...). Boję się, że stanie się tak jak z "Ostatnim elfem" i nie przetłumaczą dalszych części serii :( (jestem gotowa nauczyć się włoskiego i przeczytać w oryginale dzieła pani Silvany!)
    Muszę w końcu przeczytać polecaną przez Ciebie powieść pani Gromyko!Brzmi naprawdę mega! W ogóle gorąco polecam Ci powieść pana Pratchetta - "Spryciarz z Londynu". Przyznam się, że "Świat Dysku" mnie nie zachwyca. Owszem to miła lektura do herbaty, przyjemna. Ale jakoś najzwyczajniej w świecie nie porywa. Język jest świetny, tak samo jak bohaterowie i język, ale akcja. Ech. Niby wiem, że to jedna wielka metafora, ale... Wracając do tematu - Spryciarz z Londynu jest po prostu obłędny, bo pan Pratchett połączył swoje najgenialniejsze pod słonkiem poczucie humoru, mistrzowski język i głównego bohatera, który zwala z nóg. Polecam, polecam, polecam!!! W dodatku ten fajny klimacik mokrej Anglii ^^
    Ghhh... "Szklany tron" zapowiada się nie najlepiej... Czasem nie ogarniam dlaczego młodzież miałaby nie przyjąć trzydziestoletniej morderczyni! A jeśli już tak miało być to osiemnaście lat, to chociaż mogła nadrobić to charakterem! :(

    No to co?
    Pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt Wielkanocnych! :D

    PS. Recital Sylwii Banasik! Ale fajowo! :3 Ja nie lubię chodzić po autografy i już chyba nigdy więcej tego nie zrobię xD Jak byłam na recitalu pana Adriana czułam się dziwnie, prosząc o podpis. Hm. No cóż. ta grupa jest świetna! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! 0.0 Wybacz za liczne powtórzenia!

      Usuń
  4. Byłaś na recitalu! *zazdro* *chce autograf pana Adriana* *Bonnie i Clyde wygląda na fajny musical*
    Ale po kolei:
    Coś-tam-gdzieś-tam słyszałam o "Fałszywym księciu", ale nie zainteresował mnie jakoś szczególnie. Mniej więcej w tym czasie kupiłam sobie "Króla złodziei" C. Funke, a że tytuły po trosze nawiązują do siebie (książę i król, te sprawy), to szybko zapomniałam o tej pozycji. A szkoda, bo może warto po nią sięgnąć?
    "Portretu Doriana Greya" nie czytałam ze względu na to, że postanowiłam zrobić sobie przerwę od XIX i wczesnego XX wieku. Ach, od "Wielkiego Gatsby'ego" wolałam jego ekranizację, a "Doktor Jekyll i pan Hyde" wydawała mi się za krótka i nie trzymała mnie w ogóle w napięciu. A może chodzi mi o ten styl, który zarówno w jednej, jak i drugiej pozycji wydawał mi się podobny? Nie potrafiłam ani trochę dzięki niemu wejść w skórę bohaterów. Ale co ja tam wiem; za mało czytam, a klasykę trzeba znać!
    W sumie też trudno mi znaleźć książkę, której szczerze bym nienawidziła. Tych najgorszych to czytałam (lub słuchałam) tylko analizy, pomijając "Rywalki", rzecz jasna, ale one są po prostu kolejną młodzieżówką i moim zdaniem jeszcze nie osiągnęły dna.
    No i hejtowany "Szklany tron" :D Do tej kategorii dodałabym "Intruza" S. Meyer, ale nie wiem, czy to się liczy, bo nie czytałam oryginału, a jedynie analizę. Mogłabym jeszcze wziąć wyżej wymienione "Rywalki", "Niezgodną", "Wróć, jeśli pamiętasz", "Królową Tearlingu" (zapomniałam o niej!)... chyba tyle. Taa.
    Przy fikcyjnym świecie naturalnie wymieniłabym świat Tolkienowski! Nie chciałabym w nim mieszkać, ale wydaje się on tak dopieszczony, tak zadbany, tak szczegółowy, że aż realny! Chyba właśnie jedyną rzeczą, którą cenię sobie u autora "Hobbita" to właśnie pomysły. Jednak moja przygoda z jego książkami jest dosyć złożona, a nie będę się tutaj rozpisywać.
    O! A propos Jeżycjady: właśnie kończę ostatni odcinek analizy "McDusi". Katastrofa! Jest to jedna z nowszych książek tej serii i biorę na to poprawkę, notabene analizatorki też pytają, co się stało z dawnym talentem i stylem Musierowicz, ale mimo wszystko: totalna klapa.
    A o "Sadze Księżycowej" nic nie słyszałam. Hm. Sprawdzę sobie zaraz, cóż to takiego.
    Czytałaś Eragona? Nie wiedziałam! Swoją przygodę z tym cyklem rozpoczęłam bodajże w wieku 10 lat i darzę go ogromnym sentymentem, bo dzięki niemu trafiłam na forum Saphira, późniejszą Arenę. A w sumie gdyby nie ta strona, to nie umiałabym pisać, a przynajmniej rozpoczęłabym o wiele później. Jak książka potrafi zmienić czyjeś życie!
    Powracanie do książek jest fajne! "Nie kończącą się historię" czytałam już ze cztery razy. Zawsze coś nowego w niej odkrywam i to jest takie magiczne! <3
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, mnie też wkurza to, że tak długo nie ma trzeciego tomu "Trylogii władzy", a w Ameryce jest już od DAWNA! (No ja błagam, ile prosić można... już wiem! Zorganizujmy petycję! Nie, strajk! Tak, strajk czytelników... okay, calm down, calm down...)
    Hm, jeżeli jakaś książka sprawiła mi przykrość z powodu zachowania głównego bohatera, to z pewnością jest to cała trylogia "Diabelskie Maszyny". Tessa to z mojego punktu widzenia zwykła ciota. A jak usłyszałam, że ona czyta, to myślałam, że wykaże się ona nieco większą inteligencją niż tylko "Will, ratunku! Och, nie! Jem, ty mnie uratuj!...". Nie mam na myśli, że Tessa powinna być jakoś super inteligentna, super niezależna itp. itd., ale przyjemniej by mi się czytało bez momentów, kiedy wkurzałam się, bo ona zrobiła kolejną durną rzecz.
    A tak jeszcze a propos książek pani Olgi Gromyko - 1) Pola, mam całą serię w domu, mogę ci pożyczyć (oczywiście, pod warunkiem, że wszystkie wrócą do mnie w dobrym stanie); 2) wydawnictwo Papierowy Księżyc zamierza wydać kolejne wydanie przygód naszej kochanej wiedźmy Wolhy, ale nie mam bladego pojęcia, kiedy to nastąpi (na domiar złego, na oficjalnej stronie wydawnictwa nie ma nawet mowy o Oldze Gromyko! No jak tak można...).
    Pozdrawiam i życzę Wesołego Jajka!:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam większości z tych książek :/
    Bardzo podoba mi się ten tag <3
    Jest klimatyczny i nie bój się nie tylko twoja wiedza o kwiatach jest nikła xDxD
    Obserwuję bloga!
    Zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Siemson siemson!
    "Trylogii władzy" nie znam, aczkolwiek imię Sage'a (sage = szałwia #bukwyrozległawiedzawzakresieangielskiegotakbardzo) dość nieźle wpasowuje się do klimatu kwiatowo-roślinnego :D
    Ojej, ależ mam ochotę na "Portret Doriana Graya", już w sumie od całkiem dawna. Znalazłam nawet niedawno egzemplarz w bibliotece, ale w był oryginale, więc wolałam nie ryzykować.
    Cyklamen... podoba mi się to słowo, dla mnie jest bardziej cynamonowe niż cyklonowe. Mogłoby też być imieniem jakiejś postaci, z Szekspira albo Moliera jakiegoś. Piękna Cyklamena. Ach, idę pisać mój dramat! Weno, podaj mi skrzydła!
    "Szklanego tronu" nie znam, ale Twoje oburzenie uważam za absolutnie rozczulające :P W każdym razie mi nie przeszkadza. Lubię się oburzać na bohaterów fikcyjnych.
    A więc fajna jest "Saga księżycowa"? Bo w sumie dosyć mnie kusiła swego czasu (lubię przekształcone baśnie, w ogóle baśnie są super... i te mroczne wersje... i "Into the woods!" O! O tak! <3). Może spróbuję?
    Ej, mam z Eragonem dokładnie tak samo :D Czytałam na pewno pierwszą część, być może jakieś kolejne, ale jedyne, co pamiętam, to to, że Murtagh, chcąć pokazać Eragonowi swoją bliznę na plecach (czy coś takiego), rozerwał sobie w dramatycznym geście koszulę. To było takie bez sensu! Zmarnował dobrą koszulę.
    (Ale ja i tak lubię dramatyzm :D).
    Muszę ogarnąć kiedyś legendarną już panią Gromyko. Chyba wstyd jej nie znać przy takim obrocie spraw :P
    Jejku, byłam już na dwóch accantusowych recitalach (o obu haniebnie milczę, to fakt, ale jeden był dawno, a drugi... w sumie też dawno :'D) i oba były tak cudowne! <3 Chwała Accantusowi!
    I w ogóle chwała!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  8. portet doriana greya - uwielbiam, jedna z moich ulubionych

    OdpowiedzUsuń
  9. "Szurnięty Voldemort"... Ej! Jak możesz obrażać Voldemorta? On nie był szurnięty. On... Sorki, ja zawsze będę bronić większość złych bohaterów. :D No, może z wyjątkiem Saurona i Sarumana. Napiszę szczerze, że nie czytałam żadnej książki, którą wyżej wymieniłaś i raczej nieprędko przeczytam którąś, jeśli w ogóle przeczytam. ;) Ale tag bardzo ciekawy, fajne są tego typu tagi. I jeszcze wiosenny... Szkoda, że tej wiosny jeszcze nie widać w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po pierwsze, konstrukcja TAGu ciut średnia, nie wiem co mają kwiatki do tych kategorii, nie ma tego efektu "wow, nieźle to obmyślane". Np. Fiołek dla książki, którą chcemy przeczytać jeszcze raz... Może Niezapominajka? O, to byłby fajny patent!

    Większość lekturek, które wymieniasz (mocno) średnio kojarzę, choć również jestem zakochany w Portrecie Doriana Graya! Oh, był tam taki Lord Harry, który sypał świetnymi myślami jak z rękawa! <3 Mega zaintrygowała mnie Saga Księżycowa! I rzeczywiście, można się wkurzyć, jeśli polubiło się jakąś serię, a wydawnictwo zarzuca tłumaczenie gdzieś w środku. Znaczy to, że albo książka się nie sprzedała, albo na razie są inne wydatki lub wydawnictwo zaraz będzie zamykane. I tym sposobem niedokończone serie umierają... [*]

    Spoko ta pioseneczka Banasiak and stuff! Zazwyczaj coś muzycznie ciekawego można u Ciebie znaleźć ;>

    Gratuluje autografów i dziękówa za życzenia. Tobie również udanej uczty Paschalnej! Mam nadzieję, że macie trochę szekli na huczne obchody! :D

    KILKA ZŁOTYCH MYŚLI LORDA HERREGO (KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ żałuję, że nie kojarzę większość pozycji, które wymieniłaś, wtedy TAGi książkowe wydają się jeszcze fajniejsze :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Mało które tytuły kojarzę, ale widzę, że zaczytana jesteś i wymagająca co do lektur, bo nie są to pierwsze lepsze poczytajki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój tag jest nieco inny, ale zapraszam wszystkich bardzo serdecznie http://acissej24.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. "Doriana Graya" kazała nam czytać nauczycielka z angielskiego, a że ona mnie zdecydowanie nie przekonuje to na razie mam do niego uraz XD A po 'Eragona' nie masz raczej po co sięgać, lepiej obejrzyj SW - fabuła identyczna, z resztą, Paolini sam przyznawał się do kopiowania tego pomysłu, tylko zamiast robotów masz smoki i magię.... ;p
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie słyszałam o takim Tagu!
    Nie znam żadnej z książek, które wymieniłaś,musze je przeczytać ;)
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham "Fałszywego księcia", ale trzecia część chyba nie wyszła po polsku?
    Świetny TAG swoją drogą ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O, Celaena, dokładnie! Dokładnie! Ona jest tak niespójną, irytującą postacią. I jest opisywana tak, jakby była najwspanialsza na świecie i to we wszystkim. Nie tylko jest najlepszą zabójczynią, ale też wspaniale gra na fortepianie, czyta dużo książek, jest zabójczo piękna, wygadana... W "Szklanym tronie" ma niby być tą straszną zabójczynią, a zachowuje się właśnie jak niepoważna nastolata, którą obchodzą tylko kiecki. Nie, nie lubię tej postaci i nie mogę zrozumieć jej popularności.
    Piątka z tą "Sagą księżycową"! Też kocham całym sercem. Nie wiem, czy liczyłabym jeszcze na Egmont, chyba warto spróbować przeczytać po angielsku. Bo "Cress" i "Winter" są przecudowne!

    OdpowiedzUsuń