sobota, 19 grudnia 2015

,,Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań"

Uwaga, teraz nastąpi odkrywcze stwierdzenie roku.
Hej, ludzie! Zbliżają się święta! 
Zaskoczeni, prawda? Normalnie szok. W końcu centra handlowe wcale nie świecą się jak supernowy od początku listopada. W końcu Mariah Carey i Wham nie nękają nas od miesiąca. Nie. Wcale nie.
A tak serio, to rzeczywiście Wigilia tuż tuż. Czasem wydaje mi się, że wśród ogromu reklam i kiczu gubi się gdzieś prawdziwe przesłanie świąt (miłość, rodzina), ale z drugiej strony, ten klimat ma w sobie pewną magię.

Ale dobrze, skończmy temat komercyjności świąt. Taka kolej rzeczy i w ogóle. Od bożonarodzeniowego klimatu jednak nie będziemy odchodzić, bowiem w ramach wczuwania się w atmosferę miałam okazję przeczytać zbiór świątecznych opowiadań ,,Podaruj mi miłość". Tak więc aby tradycji świątecznych postów na blogu stało się zadość, będzie recenzja.

  

Kelnerka chcąca wyrwać się z zapyziałego miasteczka... pardon, jednostki osadniczej o nazwie Christmas. Żyd udający Mikołaja dla siostry swojego chłopaka. Młodociany przestępca skazany na pomoc w jasełkach. Impreza sylwestrowa z demonem Krampusem. Fikcyjna kraina, w której niechcąca wyjść za mąż dziewczyna budzi tajemniczego Śniącego.
Te oraz wiele innych historii można znaleźć w tomiku opowiadań ,,Podaruj mi miłość", w których, jak głosi okładka: ,,12 autorów powieści dla młodzieży, między innymi Rainbow Rowell, Gayle Forman i David Levithan przyniesie Ci najpiękniejszy prezent".
Czy rzeczywiście najpiękniejszy?...
Chyba muszę skończyć z tymi żałosnymi pytaniami i wielokropkami w recenzjach, bo to zmienia się w nałóg.
Ekhem. 

Ho, cholerne, ho.

Przyznam szczerze, że trochę obawiałam się rozczarowania. Święta, target: młodzież, miłość, brokatowe gwiazdki na okładce... mogło być kiczowato. Mogło być ckliwie. Mogło to być to bólu przesłodzone. W gruncie rzeczy wszystko na to wskazywało. 

Momentami rzeczywiście jest troszkę cukierkowo. Jednak ,,Podaruj mi miłość" ma w sobie magię. Prawdziwą magię. Czaruje omamionego czytelnika i wciąga go w ten świąteczny świat, w dwanaście różnych opowieści związanych z Bożym Narodzeniem. Każda jest oryginalna, pisana innym stylem. Mamy tu nie tylko obyczajówki, ale też fantastykę. Sporo opowiadań zaś naprawdę wypełnia piękne ciepło związane z tym okresem. Zapach gorącej czekolady i świerków, delikatne płatki śniegu, dźwięk kolęd, pierwsza miłość...
Widzicie, jak mnie poniosło? Oto, co ta książka robi z człowiekiem!
Jest romantycznie, zabawnie, bardzo świątecznie, wzruszająco, a czasem trochę mrocznie i baśniowo. Czegóż chcieć więcej? 

Elsa mierzy mnie lodowatym wzrokiem, Arielka patrzy na mnie jak na tonącego, a radosny uśmiech Belli zdaje się mówić: ,,Dupa z ciebie, nie Mikołaj. Do roboty, żydku".

Oczywiście teksty były na naprawdę różnym poziomie. Kilka do mnie nie trafiło, po prostu nie przypadło mi do gustu. Chociaż muszę przyznać, każdy utwór coś w sobie miał, czymś urzekał i intrygował, nawet jednym elementem- lekkim stylem, baśniowym pomysłem.
Wiadomo, sporo było jednodniowych znajomości, namiętnych pocałunków i lukru. Ale nie będę ukrywać- czytało się niesamowicie przyjemnie. Niektóre pomysły na opowiadania aż proszą się o rozwinięcie. Nie zdążyłam nawet się zorientować, a tekst już się kończył. Wkręcam się w bohaterów, w klimat, jestem ciekawa świata, który poznałam i następnych wydarzeń, a tu nagle KONIEC. Aha.
Ale cóż, tak to jest z krótkimi formami.

Nie będę tutaj opisywać wszystkich dwunastu opowiadań, aczkolwiek pozwolę sobie wymienić moich faworytów. Po myślniczkach, a co.
  • ,,Cud Charliego Browna" Stephanie Perkins - jedno z najcieplejszych opowiadań w całej antologii. Do tego ma taki... nie wiem jak to nazwać. Wdzięk? W każdym razie, swego rodzaju czar, a z pewnością wspaniałe lekkość i humor. A wszystko zaczyna się od tego, że główna bohaterka chce namówić nieznajomego sprzedawcę choinek (z absolutnie genialnego, klimatycznego stoiska ze świerkami- serio, żeby u nas coś takiego było) do podkładania głosu w jej filmiku animowanym. Potem już z górki. Niesamowicie podobały mi się postacie- ludzie z pasją i trudnymi doświadczeniami z przeszłości. Cud nie tylko Charliego Browna, ale też Stephanie Perkins, bo to naprawdę cudowne opowiadanie.
  • ,,Kryzysowy Mikołaj" Davida Levithana - wspominałam o tej historii na początku posta. Główny bohater, notabene Żyd, udaje Mikołaja, żeby siostra jego chłopaka nie przestała w niego wierzyć. Co ciekawe, ani razu nie pada imię naszego kryzysowego świętego. To trochę frapujące, szczerze mówiąc. W każdym razie, opowiadanie jest urzekające. Śmieszne, ironiczne, ale jednocześnie wzruszające i rozczulające, pełne ciepła. No coś pięknego! Chciałabym sięgnąć po jakąś powieść Levithana, bo jestem ciekawa, do czego jest zdolny, gdy ma większe pole do popisu.
  • ,,Coś ty narobiła, Sophie Roth?" Gayle Forman- w sumie ten tekst nie powalił mnie może na kolana, ale  ma w sobie to coś. Zauroczenie dwójki inteligentnych indywidualistów na prowincjonalnym uniwersytecie w czasie świąt śledzi się z prawdziwą przyjemnością. Do tego poczucie humoru jest nawet w moim typie, tak samo jak ,,teorie konspiracyjne" (symbolika świecących swetrów z reniferami... absolutnie bezcenne). No i sarkazm. Uwielbiam sarkazm. A bohaterom nawet się kibicuje. 
  • ,,Witamy w Christmas, w Kalifornii" Kiersten White - Chyba mój faworyt. Tak, to to opowiadanie o kelnerce z kalifornijskiej jednostki osadniczej Christmas. Nazwa, chociaż brzmi radośnie, raczej nie pasuje do ponurej miejscowości z kopalnią bromu i uczciwie mówiąc, beznadziejną, ,,świąteczną" restauracją. Mieszkańcom też daleko od bożonarodzeniowego nastroju, do czasu, gdy do jedynego lokalu gastronomicznego przyjeżdża nie do końca zwyczajny kucharz. Opowiadanie jest naprawdę... smaczne, jeśli mogę tak to nazwać. Lekkie, podszyte ogromną dawką ironii i humoru, słodko-gorzkie (zgorzkniała Maria i entuzjastyczny Ben naprawdę dobrze się uzupełniają), romantyczne, wzruszające. Serwować z gorącą czekoladą. A do tego koniecznie  bita śmietana.

Więc... kto sprawia, że ty czujesz się szczęśliwy?

Podsumowując- zacny zbiór świątecznych, naprawdę różnorodnych opowiadań. Nie każdemu przypadnie do gustu, na pewno nie jest to wybitna literatura- ot, urocza, troszkę naiwna i przesłodzona młodzieżówka. Nie ukrywam jednak, że ja spędziłam cudowny czas.

Ocena końcowa: 8,5/10

***
Na koniec jeszcze muszę podzielić się emocjami po wczorajszej świątecznej imprezie (coroczna szkolna tradycja). Przed nią odbył się konkurs międzyklasowy (również tradycja), tym razem na filmik z przesłaniem dla świata (my zrobiliśmy o pokoju na świecie). Wprawdzie zajęliśmy miejsce na podium (trzecie), ale jak dla mnie zasługiwaliśmy na najwyższą nagrodę. Może i nie mogę tego ocenić obiektywnie, ale... no skandal, no! 
Na samym świątecznym spotkaniu było śpiewanie kolęd, dzielenie się opłatkiem, ale poza tym miejsce miało kilka... powiedzmy, nie do końca zwyczajnych rzeczy. Pierwsza: jasełka. Hm. Jasełka... Dobra, z jasełkami to niewiele miało wspólnego. Aktorzy byli przebrani za hipisów, hipsterów, baletnice, wokalistów disco i tak dalej, i tak dalej, a spektakl polegał na dzikich tańcach. Nie zabrakło też nieśmiertelnego ,,Tunak Tunak Tun" (nawet teraz mi to siedzi w głowie...). Jak dla mnie było świetnie. 
Ale największym hitem był filmik z tańczącymi elfami. Sęk w tym, że elfy miały wklejone twarze nauczycieli. Sala, zarówno uczniowie, jak i samo ciało pedagogiczne, wyła ze śmiechu. A autorami dzieła była... dyrekcja. 
Moja szkoła jest jednak niestandardowa.

grafika disney, gif, and merry christmas 

No i już na sam koniec, życzę Wam prawdziwie zacnych, spokojnych, rodzinnych, radosnych świąt ♥ 
P.

Rozpłakałam się, gdy pierwszy raz oglądałam to wideo. Autentycznie. Coś ostatnio za często się rozklejam.

14 komentarzy:

  1. Wiesz, że też się rozpłakałam na video Lindsey, więc tego nie będę pisać...
    Coś bardzo chcę przeczytać to opowiadanie o "Żydzie, który udaje św. Mikołaja dla siostry swojego chłopaka". Opis zachęca!!!
    Znaczy się na pewno tej książki po polsku nie kupię, bo naprawdę? Takie brzydkie wydanie? Kurczę, wiem, że polskie wydania książek Greena i Rainbow Rowell może zanadto mnie rozpuściły, ale ta okładka tak mnie odrzuca, że co najwyżej kupię angielską wersję (jeśli będzie ładna, bo jeszcze nie widziałam).
    Żeby nie było, że oceniam książki po okładce - otóż taką wersję mogłabym przeczytać, ale nie mieć w domu. (problemy estetki :( )
    W ogóle pewnie się spóźniłam z tym komplementem, ale nawiasem mówiąc bardzo ładny wygląd bloga!
    Ale wracając do zbiorku: opis pierwszego opowiadania też mnie zachęca! W sensie ten z twoich ulubionych! Może dlatego, że już wyobrażam sobie, że zachowałabym się jak główna bohaterka (gdybym w końcu nauczyłam robić się filmiki animowane ;).
    A co do szkolnych tradycji... Oby nikt nie dowiedział się do jakiej szkoły chodzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo muszę przeczytać tą książkę! :D
    Krótkie: "Ho, cholerne, ho." było już przekonujące, a i cały wpis zachęca! :3
    W mojej szkole też kiedyś uczniowie latali z maskami nauczycieli, tylko na dzień nauczyciela! Genialnie było! :D

    Pozdrawiam cieplutko i Wesołych Świąt! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku... rzeczywiście wideo Lindsey jest cudowne. Też się w sumie wzruszyłam. Jak jej nie kochać?
    Uwielbiam Żydów :D To opowiadanie brzmi fajnie, "Cud..." też wygląda interesująco. Kurcze, jakoś narobiłaś mi apetytu na jakiś lżejszy tekst (Balladyna pozdrawia), i żeby było dużo miłości, no i ta świąteczna atmosfera... Ja lubię nawet skomercjalizowane Święta. A co.
    O kurczę, to macie genialną dyrekcję! :'D U nas takiej nie ma. U nas dyrekcja to koszmar. U nas dyrekcja wszystko psuje. I w ogóle moja szkoła, choć podług rankingów oraz opinii druga w mieście, nie jest zbyt awangardowa. Trochę nas cisną, szczerze mówiąc. Ale ludzie są super ♥ Polu, chodzisz do szkoły prywatnej czy publicznej (choć zrozumiem, jeśli nie zechcesz tego wyjawić, bo ja bym w sumie pewnie nie chciała)?
    Uwielbiam Cię i życzę wesołych Świąt!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie martw się.Też rozkleiło mnie to wideo. Przecudowne.
    Co do książki, czytając tą recenzję myślałam tylko"Ja chcę to przeczytać". Najbardziej przyciągnęło mnie opowiadanie o Mikaołaju. Szczerze mówiąc uwielbiam takie ckliwe, ale nie kiczowate opowiastki, więc na pewno sięgne po tą książkę.
    A tak! Gratuluję WSPANIAŁEGO trzeciego miejsca.
    Wesołych Świąt! Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce, widziałam ją w bibliotece i chciałam ją wypożyczyć, ale stwierdziła, że nie, teraz ważniejsza jest geografia i kiedy indziej sięgnę po tą pozycję :)
    Ta okładka kojarzy mi się z pieczeniem ciastek, a sam profil chłopaka wygląda naprawdę dziwnie...
    Ja chce takie jasełka! Nie przedstawienia z osłami, aniołami i sztuczną atmosferą, przy której się przysypia, ale hipisów, hipsterów i tym podobnych stworzeń :D Wyobraziłam sobie właśnie taki filmik z udziałem moich nauczycieli. To by było bezcenne :D
    Gratuluję trzeciego miejsce - szkoda, że nie udało Wam się zająć wyższego miejsca.
    Utwór jest wykonany ślicznie (w sumie jak zawsze!).
    Pozdrawiam serdecznie
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  6. O! Mam taką ochotę na tę książkę! Oczywiście ze względu na to, że jedno z opowiadań wyszło spod pióra Rainbow Rowell. Jednak w grudniu nigdy nie kupuję żadnych książek, bo: 1) ktoś chciałby mi ją podarować na święta, 2) kupię je sobie, jak przybędzie trochę pieniążków ^^
    Co prawda i tak się nie spodziewałam za wiele po takich autorach - np. czytałam dwie książki Gayle Forman i wzbudza we mnie mniej więcej takie uczucia, co John Green, ale i tak wszystkie książki o świętach są mile widziane :)
    BTW Świąt - również odczuwam, że z roku na rok są coraz bardziej kiczowate, że zapomina się o ogólnej idei tego wspaniałego dnia i wydarzenia, które upamiętniają. Poza tym z każdymi kolejnymi Świętami coraz mniej na nie czekam, coraz mniej się cieszę i coraz bardziej chcę zatrzymać czas, żeby tak bardzo nie pędził. Ostatnią Wigilię pamiętam, jakby była wczoraj! To niesprawiedliwe!
    W każdym razie z chęcią sięgnę po ten zbiór opowiadań.
    A wideo przecudowne! Jeju, wzruszyłam się... Tak bym chciała grać na skrzypcach!
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt! kotołacza02

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam o tej książce w gazecie, a poniewaz ją polecali, od samego początku mnie zaciekawiła. Z resztą sama okładka jest taka świąteczna ( i na zdjęciu wcale nie widać,że gwiazdki są brokatowe), wcale nie uważam,że jest brzydka. Jak tylko wpadnie w moje ręce na pewno przeczytam.
    Ten filmik z dyrekcją przypomniał mi koncert charytatywny w mojej szkole, w której nauczyciele przedstawiali wierszyki dla dzieci i nawet się przebrali! Na przykład nauczyciel od informatyki był przebrany z żuka, a dyrektor za muchomora. Gratuluję trzeciego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz słyszę o tej książce i szczerze mówiąc, zauważyłam, że coraz mniej przemawiają do mnie takie ckliwe opowiastki o miłości... ale może po nią sięgnę. Od czasu do czasu nie zaszkodzi.
    A filmik Lindsay - śliczny. *Sniff sniff* bardzo wzruszający, zwłaszcza zakończenie:)
    Cóż więcej? Hm, i tak widzimy się jutro na turnieju, więc na razie!
    Zosia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam przy skrzypeczkach jakoś nie płaczę, ale zawsze mam ciarki na riffach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nuta faktycznie niesamowita :) Aż człowiek chce stać się lepszy! Jeżeli chodzi o zbiór opowiadań, to chętnie sięgnęłabym po taką książkę :) Krótkie, lekkim piórem pisane, o świątecznej tematyce - coś w sam raz dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Łooo, to niezły tam mają dystans do siebie w tej dyrekcji! ;d

    Czytam Podaruj mi Miłość, jestem po 2gim opowiadaniu i szału nie ma, no ale przede mną te, które wypisałaś od myślniczków, więc może jest nadzieja! Oczywiście, nie czytałem, żeby nie psuć sobie zabawy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki nie czytałam, ale spotkałam się już dzisiaj z nią na jednym z blogów. Nie wiedziałam natomiast, że składa się ona z opowiadań.
    Czytać nie lubię, ale zachęcasz mnie. :D Na pewno nie w tym roku, ale być może przeczytam na następne święta.
    W mojej jakże kochanej klasie połowa i druga połowa tylko między sobą składała życzenia. Beznadziejna buda. Nie znoszę wspominać o szkolnych sprawach w wolne. U Ciebie było całkiem ciekawie, a ja obskoczyłam 3 klasowe Wigilie. xD U siebie, u kuzynki i w byłej klasie, bo znajomi po mnie przyszli. :') Tak czy siak wyjścia nie miałam, ale było nawet sympatycznie. Życzyłabym wesołych Świąt, ale opłaca się na 7 godzin?

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tej książce dużo dobrego, więc obowiązkowo muszę ją przeczytać :)
    uwielbiam słuchać utworów Lindsey! :)
    Buziaki :*

    detektyw-ksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Też w tym roku średnio czułam święta, pewnie przez te reklamy i w ogóle...
    Książkę właśnie czytam, zostały mi trzy lub cztery opowiadania do końca. Są lepsze i gorsze, jak to w takich zbiorach bywa.
    "Cud Charliego Browna" <3 <3 <3 Uwielbiam to opowiadanie! Podobnie jak "Anioły na śniegu". No i "Kryzysowy Mikołaj" też świetny :D
    Pozdrawiam,
    Muminek

    OdpowiedzUsuń