czwartek, 12 listopada 2015

,,Miłuj bliźniego swego jak siebie samego" (Rz 13,9)

Witam Was serdecznie, tego paskudnego i mokrego dnia, dobita po ,,Rzeźni numer pięć" oraz szczęśliwa z powodu zakupienia płyty ,,Shatter me" (szukałam, szukałam i w końcu się doszukałam)! 

Tak jak było obiecane- przed państwem kolejna recenzja, a pod nią kolejne Liebster Blog Award.
Jeeej, czy coś.
Tym razem na warsztat idzie ,,Międzypiekle. Pierwszy Ruch" autorstwa Nikoliny Rudol (wydawnictwo Novae Res).
Tylko błagam... nie przestraszcie się okładki.

  

Szczerze? Gdybym zobaczyła tę powieść w księgarni, najpewniej podeszłabym do niej tylko z dwumetrowym kijem. Jestem bowiem podłym człekiem i zdarza mi się oceniać książki po ich wyglądzie (nie bijta, błagam! Ta okładka naprawdę mnie odstrasza), a poza tym odepchnęłaby mnie tematyka- anioły, demony… ekhem. Taaa. Nie moje klimaty. Cóż, jak się później okazało, ten wątek nie występował jakoś bardzo często, ale o tym później.  
A jednak… zainteresowałam się tą pozycją i mało tego, bardzo chciałam ją przeczytać.
Teraz tłum wstrzymuje oddech i wychyla się z napięciem, chłonąc moje słowa (no co? Można sobie pomarzyć!). Dlaczego, Polu? Dlaczego zainteresowałaś się  „Międzypieklem”?
*odchrząknięcie i efektowna pauza*
No cóż… Głównym powodem był wiek autorki. Nikolina Rudol napisała bowiem swój debiut w wieku około piętnastu, szesnastu lat, a ja ostatnimi czasy czytuję utwory młodych autorów, ciekawa, jak im one wychodzą. Słyszałam też sporo dobrych opinii na temat owej książki (mrugnięcie do Tutti), czytałam wywiad z autorką, fragment, no i…
No i w końcu przeczytałam.

Witajcie w Międzypieklu- miejscu, w którym anioły i demony spotykają się na towarzyskie rozgrywki. Właśnie tam przybywają anioł Nathaniel i demon Felix, aby zagrać w szachy. Wiadomo jednak- zwykłe figury są dla luzerów, więc jako pionki służą… ludzie. No, tacy ludzie-nieludzie w sumie.
Uwaga, proszę pastwa! Zaczyna się emocjonujący pojedynek! W lewym narożniku (no dobra, wiem, to szachownica, ale ćśś, jest klimacik), szanowni państwo, Samara Phantom, królowa Felixa! Dziewczyna, która po utracie pamięci dowiaduje się, że należy do społeczności Cieni, zabójców z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Ba, nie tylko się dowiaduje, ale też musi dołączyć do tej grupy mrocznych morderców, żyjących w Cienistej Metropolii i nauczyć się zabijać. W prawym narożniku, po stronie anioła- Ian Avalone, członek Nietykalnych vel Szeptów, którzy od wieków walczą z Cieniami. Chłopak niezbyt pewny siebie, prześladowany w szkole, z kontuzją nogi. A do tego połączony dosyć nieoczywistą relację z bratem- jedną z największych szych Miasta Dźwięków.
Grę czas rozpocząć…

- (…) Zaczynajmy. Tylko nie oszukuj!
Demon wybuchnął śmiechem, odchylając głowę do tyłu.
- Ojej, aleś mnie rozbawił!
- Niby czym?
- Bo widzisz… już zostałeś oszukany!

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie pomysł- zarówno na partyjkę szachów o ludzkie istnienia oraz dwie, walczące między sobą, niestandardowe społeczności. A te anioły i demony na szczęście nie zawładnęły pierwszym planem, chociaż miały istotną rolę w fabule (w końcu to gracze nią kierowali). Do tego zostały opisane w nieco ironiczny, prześmiewczy sposób. Przedstawienie Cieni i Nietykalnych było naprawdę zacne, szkoda tylko, że cała uwaga skupiła się na tych pierwszych. Owszem, zabójcy byli całkiem interesujący (chociaż okrucieństwo tej społeczności, te wszystkie patologie i morderstwa, które tam się działy… masakra! No i dyskryminacja oraz podłe traktowanie czarodziejów. Tak nie wolno, rasiści jedni! No dobrze, żartuję. To w sumie zaplusowało, bo było niestandardowe- rzadko główni bohaterowie robią złe rzeczy. A szkoda, to zawsze intrygujące wątki), Cienista Metropolia miała klimacik i w ogóle, ale żałowałam, że nie pozwolono mi głębiej poznać świata Szeptów.
Momentami jednak odczuwałam podobieństwo do innych pozycji- zwłaszcza serii o Harrym Potterze i „Darach anioła”. Przykładowo sceny w akademiach dla Cieni i Szeptów,  przypominały mi Hogwart.
Ale mimo wszystko, światy zostały wykreowane ze sporą wyobraźnią, a do tego tak pięknie opisane, że naprawdę czułam się tak, jakbym tam była, więc to mi się bardzo podobało. Wczułam się, że tak powiem. Owszem, pojawiały się nielogiczności, ale jakoś nie raziło to aż tak.

Styl może nie był wybitny, w końcu „Międzypiekle” stworzyła osoba bardzo młoda, ale ku mojemu zaskoczeniu, naprawdę przypadł mi do gustu- barwny, lekki, nieco sarkastyczny, taki swobodny. Owszem, niektóre fragmenty wydawały się nieco wymuszone, ale i tak jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak autorka swobodnie pisze, będąc tak młodą dziewczyną. Dodajmy do tego ironiczne poczucie humoru (które darzę wielką miłością).


Znowu nie umiem się nie bać.


Bohaterowie… polubiłam większość z nich, zostali naprawdę fajnie (Pola i wielki zasób mądrych słów) wykreowani- są tacy nieoczywiści. Protagonistka, Samara, czasem może irytowała (zwyczajowo lekka ciapa, pakowała się w kłopoty i miała niskie poczucie własnej wartości), ale ogólnie była w porządku, całkiem sympatyczna. Ku mej ogromnej radości, nie wpakowała się w żaden romans, a co gorsza, trójkącik miłosny (ile można trójkącików?!). Hurra!
Wielkie, ale to wielkie wrażenie zrobiła na mnie relacja Iana i Mishy, dwóch braci. Taka… nieoczywista i niepokojąca. To był w sumie taki psychologiczny, głębszy wątek.  Karcianego Shaddy’ego również całkiem polubiłam. Dialogi, które toczyli między sobą bohaterowie były, przynajmniej dla mnie, dosyć naturalne, a do tego ironiczne, cięte i zabawne. Sakramencko dobre, jak to mawia Matt, jeden z bohaterów.
Wrażliwszych uprzedzam, że można napotkać sporo wulgaryzmów. Mi to akurat nie przeszkadzało i w sumie pasowało do charakteru postaci.

Oczywiście książka nie jest bez wad- momentami występuje lanie wody, czasem coś zgrzyta w stylu i fabule, niektóre sceny oraz opisy (np.walk) wydają się naiwne oraz nieprawdopodobne. No i przedstawienie głównie jednej strony pojedynku mi się nie spodobało (chcę więcej Mishy i Iana!). Szkoda też, że fabuła, główna intryga (nie wiem nawet, czy można to tak nazwać) nie została jakoś bardzo rozwinięta. „Pierwszy ruch”, jak sama nazwa wskazuje, wydaje się takim wstępem. Długim i nieco rozdmuchanym, ale wstępem. Jednak minęły trzy lata od premiery i zastanawiam się, czy kolejna część będzie. W każdym razie, do tej pory ani widu, ani słychu. A szkoda, bo jestem ciekawa, co będzie dalej, a chyba się nie dowiem…

Pomimo nieograniczonego potencjału ludzie pozwolą wmówić sobie wszystko. Nawet to, że są słabi. I są.

Jednak przyznam szczerze, że „Międzypiekle. Pierwszy ruch” bardzo mi się podobało, spędziłam przyjemny czas. Nie jest to specjalnie wymagająca lektura, nie powala na kolana, ale mimo wszystko nazwałabym ją całkiem zacną. Mam cichą nadzieję, że będzie mi dane przeczytać coś innego, co napisała pani Nikolina Rudol, bo przypadł mi do gustu jej styl. A teraz, gdy jest pewnie jeszcze bardziej dojrzała literacko, naprawdę chętnie sięgnęłabym po coś jej pióra.
 No i chylę czoła, że stworzyła powieść w tak młodym wieku. A do tego dobrą, przemyślaną i z zacnymi bohaterami.

Ocena końcowa: 6,5/10 

***

Przechodzimy teraz, trochę niezgrabnie, bo trochę niezgrabnie, do nominacji, za którą pięknie dziękuję  Fobos.
No to jedziem. 

1. Jesteś umysłem ścisłym, czy humanistycznym? A może artystycznym?
Zdecydowanie humanistycznym. 

2. Co byś zrobiła, gdyby nagle wybuchł wulkan pod Yellowstone, a ty byłabyś w Ameryce, a chmura pyłu zmierzała w twoją stronę? (tak, tak, oglądałam ostatnio 2012)
Szczerze, to nie mam pojęcia, co zrobić w tak niekomfortowej sytuacji jak wybuch wulkanu, chyba nikt z szarych obywateli nie wie.
Ha! Co za szczęście więc, że przezorne Hollywood postanowiło wydobyć świat z mrocznej niewiedzy, tworząc takie filmy katastrofalne. Uff, co za ulga! Biorę więc przykład z bohaterów tych dzieł kinematografii- wsiadam w moje wypasione auto i uciekam nim przed ową chmurą pyłu, zręcznie omijając przeszkody w rodzaju lawy, szczelin w ziemi i innych tego typu rzeczy,  po drodze ratując kogo się da. 
Och, no i tak, świat też przy okazji ocalę. A co. 

3. Wolałabyś autograf swojego ulubionego pisarza, czy aktora/piosenkarza/reżysera itp. ?
Zdecydowanie pisarza. Marzą mi się autografy od Ricka Riordana i Olgi Gromyko. No dobrze, i jeszcze od kilku(dziesięciu) autorów. 


4. Jaki jest sens w powieściach o miłości?
Taki, że miłość to nieodłączny element życia ludzkiego, a do tego marzenie wielu osób. Powieści o miłości mogą wprowadzić w optymistyczny, romantyczny nastrój, zapewnić rozrywkę. A jeśli nie są przekombinowane czy nierealne, to pokazać nam część rzeczywistości. 

5. Jak się nazywa Twój ulubiony polski film?
Lubię stare, polskie filmy. Do moich faworytów należą ,,Popiół i diament", ,,Giuseppe w Warszawie" i ,,Miś". Podobały mi się również bardzo ,,Zaklęte rewiry" i ,,Rękopis znaleziony w Saragossie". Ze współczesnych do gustu przypadli mi ,,Bogowie", a także oscarowa ,,Ida" (głównie ze względu na niesamowity klimat i piękne zdjęcia).
No i dobra- ,,Listy do M."też były całkiem-całkiem, daleko im od poziomu ,,To właśnie miłość", a jeszcze dalej od kina ambitnego, ale ogląda się naprawdę przyjemnie.
 
Tutaj Zbyszek Cybulski w ,,Popiele i diamencie". Film genialny i przezacny.

6. Zrobiłabyś sobie w przyszłości tatuaż? Jeśli tak, to jaki?
 Raczej nie. W końcu coś takiego zostaje na zawsze. Ale jeśli (w końcu nie wiadomo, jak się los potoczy), to chciałabym, żeby był mały i estetyczny, np. takie niewielkie piórko albo jakiś napis.

7. Jakiego gatunku zwierząt się boisz?
Chyba żadnego. To znaczy, gdyby przedstawiciel jakiegoś gatunku, przykładowo jakaś wściekła wiewiórka (może nawet burunduk, którego niektórzy pewnie pamiętają- małe toto takie, słodkie, a kto wie, co się w tym małym łebku czai), rzuciłby się na mnie, to pewnie bym się bała.  

8. Wolisz chemię, czy biologię?
Biologię, wydaje mi się po prostu ciekawsza. Zwłaszcza organizm ludzki jest dla mnie interesujący- fascynuje mnie to, że wszystko funkcjonuje właściwie idealnie. Trochę jak maszyna.
A tak przy okazji, to do końca życia będę pamiętała przerażenie na twarzy mojego kolegi podczas omawiania miesiączki... 

9. Wiesz już, co chcesz robić w przyszłości?

 Być szczęśliwa!
Jeśli chodzi o zawód, to nie wiem. Najchętniej wykonywałabym taki związany z literaturą i pisaniem, czyli rzeczami, które mnie pasjonują. Chciałabym bowiem robić coś, co mnie uszczęśliwia. Idealistyczne dosyć to podejście, ale będę dążyła do tego, aby się udało.

grafika unicorn, tangled, and disney
 Źródło
Ta scena z ,,Zaplątanych" była cudownie rozwalająca... Każdego coś uszczęśliwia. Dlaczego nie miałaby to być kolekcja jednorożców?

10. Chciałabyś umieć jeździć na motorze?
Kiedyś było to moje marzenie, teraz... niekoniecznie. Chociaż kto wie, kto wie. Kiedyś miałam przyjemność jechania na motorze (oczywiście nie jako kierowca) i cóż... uczucie było niesamowite.

11. Lubiłaś Witch?
Taaak! Namiętnie kupowałam gazetki! Serialu nie oglądałam (może fragment jednego odcinka i to niedawno, w ramach przeglądu bajek dla dzieci i prokrastynacji. Dziwne toto było, jakoś nie przypadło mi do gustu...), za to te krótkie komiksy czytałam bardzo chętnie. Miałam nawet jeden komiks w całości. Lubiłam to, zacna rzecz!

Przepraszam, ale nikogo nie nominuję, ponieważ nie chce mi się (jak zwykle) wymyślać pytań. 

***
Wiem, wiem, cytat w tytule wydaje się wyjątkowo oklepany i niby oczywisty. No właśnie, niby to dobre słowo. Jak się okazuje, wcale taki oczywisty nie jest, bo ludzkość jakaś niezbyt jest skłonna do miłowania się wzajemnie... 
Wczoraj był Dzień Niepodległości- piękna data, powód do świętowania, rocznica odzyskania wolności. Szkoda tylko, że wtedy wychodzą tematy takie jak rasizm, homofobia, ksenofobia i nacjonalizm, z którym niestety w Polsce jest problem. Patriotyzm jest dobry, ale nacjonalizm i nienawiść w stosunku do innych narodowości już nie. Tak samo jak wybielanie Polaków- halo, nie jesteśmy idealni, nieważne, jak bardzo będziemy zaprzeczyć,  faktów historycznych nie zmienimy!
 Ale dobrze, nieważne, bo zbaczam tematu. Zmierzam do tego, że nienawiść i agresja, którymi tacy rzekomi ,,patrioci" epatują, są po prostu... złe. Bo gdzie tu ta miłość do bliźniego? Nie jesteśmy jedyni na świecie, a dla mnie odmienność ludzi, ta mnogość rozmaitych kultur, spojrzeń, wyglądów i dokonań jest niesamowita, piękna. Dlatego nie ma sensu izolować się czy wyrażać swoją pogardę dla innych. Jako osoba wierząca myślę, że Bóg kocha nas tak samo, niezależnie od koloru skóry, płci, orientacji seksualnej czy miejsca urodzenia. I wszyscy jesteśmy bliźnimi (dobrze odmieniłam?), którym przyszło żyć na jednej planecie. Tak więc nie utrudniajmy sobie życia i nie walczmy między sobą, tylko zaakceptujmy swą odmienność i miłujmy innych tak, jak siebie.
Och, normalnie głęboko się zrobiło.
A co Wy o tym myślicie?

Trzymajcie się ciepło,
Pola


12 komentarzy:

  1. No, okładka rzeczywiście... dreszczyk po plecach przebiegł. I zgrzytnęło się zębami. Z moich obliczeń wynika, że postacie wzięto żywcem z Simsów. :P
    Nie słyszałam nigdy wcześniej o "Międzypieklu" (?), ale podoba mi się motyw gry w szachy (szachy są super). Natomiast wykażę się niejakim okrucieństwem i gruboskórnością, ale czuję, że po prostu muszę to napisać: Samara Phantom? Serio? SERIO? Uch, to imię (i nazwisko!) zdaje mi się takie kiczowate. Samara. I ten upiór. No nie.
    Wątek z braćmi też musi być ciekawy. Lubię takie. (Hoho).
    Pomimo Twej zacnej recenzji i pewnych interesujących niuansików (tj. bracia & szachy) czuję się jakoś mało przekonana do tej książki. Pewnie gdyby mi ją ktoś sprezentował, przeczytałabym bez szemrania, ale żeby sama sobie kupić... Nie wiem, nie wiem.
    No i okładka jest... ale, ale! Nie ocenia się książki po okładce! O! No.
    Zazdroszczę Ci Twej zdecydowanej "humanistyczności". Ja jakoś nie wiem, kim jestem *problemy egzystencjalne Bukwy* Ścisłowcem nie. Może jestem artystą? Albo językowcem? Albo nawet tym humanem, tylko że proza jakoś topornie mi idzie. Ale koniec mych żalów. Chwała Tobie, o zacna niewiasto!
    Zaplątani! ♥ Uwielbiam ten fragment! Jest absolutnie przegenialny! Nigdy nie umiałam wyłapać imienia naszego ziomka, kolekcjonera jednorożców. :< Brzmiała trochę jak "horodia", ale czymże, u licha, jest "horodia"?
    Burunduk na prezydenta!
    Dobrze prawisz o bliźnich (ach, okropne słowo) i ich miłowaniu. Zakrzyknęłabym, żeby Ci polali (tak w karczemnym duchu naszego koleżki od jednorożców), ale byłoby demoralizująco, toteż zakrzykuję
    - chwała!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka brzmi intrygująco :D Tego typu fabuła może nie należy specjalnie do moich ulubionych, jednak demonami i aniołami w sumie jakoś nie gardzę, a że twoja recenzja jest dosyć pozytywna, to już w ogóle :D Chociaż muszę przyznać, że okładka nieco straszy... Tak troszeczkę jakby tandetą od niej bije ;D
    Nigdy w sumie nie czytałam żadnej książki którą autor napisał w dość młodym wieku, kurczę, powiedziałabym, że zajmę się tą książką w najbliższym czasie, ale ostatnio u mnie z czytaniem nie najlepiej, więc nie wiem czy w ogóle się wyrobię...
    Również lubię biologię i do tego również najbardziej interesuje mnie anatomia człowieka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Siedzę sobie właśnie w przychodni, czekając na okulistę i pomyślałam sobie, że może sprawdzę, co się wyczynia w polowym kątku :D
    Okładka faktycznie niezachęcającą! Brr... Rozumiem Twoją niechęć do niej. Kij jest potrzebny! Nie mogę pojąć, dlaczego ilustratorzy/graficy tworzą takie paskuctwa. Przecież skończyli ASP, a to chyba zobowiązuje! Ale nie o tym, nie o tym! Po ostatnim "Władcy Piasków" mam uprzedzenia do powieści naskrobanych przez niedoświadczone pisarki! Gdy tylko przypomnę sobie "autokar koloru zachodzącego słońca" dostaję dreszczy. Skoro jednak ta pozycja nie jest taka zła. Bo nie jest na pewno, tak? To czemu by nie spróbować. Klimat chyba też nie mój (podzielam brak entuzjazmu względem stworków), trzeba jednak spróbować! :) motyw szachownicy, nie powiem, wydaje się w porządku!
    Polu, człowieku, siostro! Witch to moje dzieciństwo xD no, kto tego nie czytał? Te wróżki i wgl. Zielone rajstopy w paski. Ach. Pamiętam, że miałam kolekcję karteczek w segregatorze! :)
    (być może zaraz moja kolej do okulisty)
    Ja w sumie nie wiem jak to jest z tą polską historią. Zdaje sobie sprawę, że jej ogrom jest zakłamywany (na wskutek panującej komuny) i wiem, że ludzie raczej ganią nasz naród, wyśmiewają się (zwłaszcza Polacy), nie zdając sobie sprawy z jego piękna. Myślę więc, że takie pokazywanie naszej historii to super sprawa. Bo ludzie często znają jej albo fałszywe albo te złe oblicze.Nie wiem czy dużo jest osób wybielających Polskę, chyba odwrotnie :( ale popieram, że nienawiść do innych narodów, ludzi o innych poglądach jest straszna. Przecież oni są tak samo pewni swoich racji jak my! Nie ma więc sensu się szarpać, bo może my wcale nie mamy racji?
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. Tak wgl znowu zmieniłam miejsce stacjonowania, a to dlatego, że mój stary kąt zaczęły czytać człowieki, które niekoniecznie powinny to czynić. Czując się więc z tym niekomfortowo przeniosłam się do opuszczonej strony mojej siostry (ma fajny wygląd bloga, więc nie trzeba było się trudzić :D)
    Także tego. Zapraszam. Zaczarrowana.blogspot.com

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups. Dwa razy pozdrowiłam! :D to i trzeci! :)

      Pozdrawiam ze zdjęciem kapelusza

      Usuń
  4. Nie martw się, również jestem tą osobą, która ocenia po okładce, prawie zawsze. Wyjątek stanowi tylko zaprzyjaźniony pisarz. Niestety, jestem okropnym wzrokowcem, więc okładki maja dla mnie ogromne znaczenie, kiedy są brzydkie, po prostu nawet nie zwrócę uwagi na książkę. Oj, ciężko. Międzypiekle aż boli w oczy, a fabuła również mnie nie zachęca.
    Sens w powieściach o miłości? Co bym nie czytała to zawsze jedyne co wynoszę na ten temat to "zakochaj się, a wpieprzysz się w życiowe bagno, ewentualnie umrzesz, bo to miłość, cholera, zakazana i uciekniesz ze swoim kochankiem dalej niż pieprz rośnie". No, więc tego. Znajdźcie mi jakieś wartościowe romansidła, bo robię się... zimna.
    Przypomniałaś mi o tym cudownym Witch. Też nigdy nie oglądałam serialu, ale kolekcję komiksów i gazetek miałam i to sporą. Szybko jednak poszły na makulaturę, sporo tego było ;).
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie słyszałam o "Międzypieklu", ale koncepcja wydaje się być całkiem ciekawa, zwłaszcza biorąc pod uwagę wiek autorki. (Ostatnio widuję coraz więcej głupot, które wyszły spod piór młodych pisarzy... a może to złudzenie?) Co do okładki, to zgadzam się z Bukwą, wygląda ona jak kadr z Simsów;P
    Poza tym, widzę, że ktoś poza mną także kocha tę scenę z "Zaplątanych"! Odkąd obejrzałam ten film po raz pierwszy (tj. 5 lat temu) to ta scena zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy, zwłaszcza po ciężkim dniu... i przypomina, że mam całą, niezadbaną kolekcję figurek koni, z którymi trzeba coś zrobić.
    Widzę również, że jesteś kolejną osobą, która woli biologię od chemii... Cóż, u mnie to trudno stwierdzić... Z obu przedmiotów jestem w miarę dobra, ale na chemii uwielbiam patrzeć na wybuchy... taka ze mnie "bombowa" uczennica:D
    Pozdrawiam i do zobaczenia w szkole
    Zosia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To znowu ja! Przepraszam, że tak zapycham miejsce pod postem, ale musiałam, po prostu musiałam odpowiedzieć na komentarz, no! :)
    Dziękuję Ci za przesympatyczne słowa pod moją (ekhm) recenzją! ja naprawdę nie sądziłam, że ktoś z tych blogowych kręgów czyta mangi, bądź ogląda anime, a tu takie zaskoczenie! chyba wszyscy wolą się z tym kryć. Podobnie jak Ty, mam mały kontakt z japońskimi tworami, ale Daisy'ego poleeecam! :) Co prawda ma 16 tomów, a w pierwszym zbyt dużo się nie dzieje (z częścią na część jest coraz lepiej. może w Twojej szkole kręcą się jacyś mangowi dilerzy? xD), ale jest fajowe! Cieszę się, że wstąpiłaś w marzenkowe progi (bo są one bardziej marzenkowe niż moje. Wgl moja siostra sto razy lepiej pisze i czytelnicy będą mieć kontrast. W tym tak zacna osobistość jak Pola!)
    No, to tyle :)
    Czołem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Ja chciałam tylko poinformować, że zraziłam się do Dengeki Daisy i do mang wgl. Stwierdziłam, że ze wszystkimi jest coś nie tak. Ta, którą tak polecałam w sumie popiera lolityzm (czy jak to się tam pisze), inne to yaowce, jest garść o dziwacznych demoniastych potworach, gholach. Nie wiem czy istnieje coś normalnego. Stwierdziłam, więc, że ani się obejrzę, a zmieni mi się przez to światopogląd, więc zaprzestałam mangowej działalności xD tak. No. To tyle :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  7. Sama tematyka mnie również nie zachwyca. Jakoś nie gustuję w książkach o aniołach i demonach (no dobra, zdarzyło mi sie czytać, ale to były rzadkie przypadki). Chyba masz rację,że niektóre rzeczy mogą przypominać inne książki. Mi na przykład od razu gra w szachy skojarzyła się z szachami czarodziejów, w Harrym, bo przecież te figury dosłownie walczyły ze sobą, a później Ron, Harry i Hermiona musieli być pionkami na szachownicy. W każdym razie, mimo,że tematyka nie należy do moich ulubionych, z chęcią przeczytałabym książkę. Podoba mi się pomysł. Poza tym jestem ciekawa jak jest napisana książka, przez tak młodą osobę.
    Biologia jest bardzo ciekawa. Uważam,że niesamowite jest to,że nasz organizm podlega ogromnej liczbie procesów. Poza tym w biologi wszystko ma sens. Choć chemię też lubię. Według mnie też jest ciekawa. Bardzo podobały mi się dni otwarte w gimnazjum, do którego chodziłam. Wybuchy były świetne.

    OdpowiedzUsuń
  8. O, a ja myślałam, że wszystko, co wydaje Novae Res, jest beznadziejne O.o Cóż... jednak self-publishing w niektórych przypadkach nie jest taki zły! Co prawda czytałam analizę "Demona Żądzy" na Karnym Kaktusie wydanym przez to samo wydawnictwo i postanowiłam, że na pewno nigdy w życiu nie zwrócę się o wydanie książki w nim.
    Ale, szczerze mówiąc, zaciekawiłaś mnie. Całkiem ciekawy pomysł gry między nadprzyrodzonymi siłami o ludzkie życia, samo Międzypiekle wydaje się dość dobrze zapowiadającym się konceptem (uu, kotołaczko, szalejesz z mądrymi słowami, uuu). Muszę jednak przyznać ci rację; okładka jest po prostu koszmarna. Nie mniej jednak, będę mieć oko na tę pozycję.
    Przezacny, polski film? Tego mi trzeba! Z polskiego kina ja natomiast najbardziej lubię właśnie "Bogów", "Jacka Stronga" oraz "Ciało". Dwa pierwsze są świetnymi biografiami (no, mniej-więcej), za to trzeci to przezacna komedia. Co prawda polskie komedie kojarzą się raczej z "Och, Karol" czy "Listy do M." (też uważam, że nawet-nawet), ale jest to o wiele ambitniejszy humor.
    Ja też raczej nie zrobiłabym sobie tatuażu. Już nawet nie chodzi o to, że będę je miała do końca życia itd., ale wiem, że gdy się zrobi jeden, to bardzo chce się mieć drugi, trzeci... a takie wytatuowane ręce czy nogi wyglądają tak, jakby były po prostu brudne.
    Ha, burunduk! :D Cieszę się, że go pamiętasz. O tak, nawet te małe zwierzątka mogą być straszne - spójrz chociażby na yorki. Małe takie, niepozorne, ale wystarczy (nie)odpowiedni właściciel i zmieniają się w maleńkie maszyny do zabijania...
    O, bycie szczęśliwym w przyszłości to zacny i fajowski cel! Przyłączam się do niego!
    Hm, motory? Nie zastanawiałam się nad tym. Chociaż właściwie nie jestem pewna, czy umiałabym kierować samochodem, wolę raczej zostać przy rowerze, to motor w sumie nie byłby taki straszny... chyba. Nie znam się kompletnie na motoryzacji, także ten no.
    O, Witch, bajka, którą oglądałam z sis! Taak, nawet miałyśmy lalki-wróżki i chociaż częściej się bawiłyśmy misiami i Pet Shopami, to był taki czas, kiedy lubiłam te lalki...
    Popieram twoje zdanie. O to chodzi w chrześcijaństwie - miłość na prawo, miłość na lewo, o, tam też miłość! A jednak zapominamy o tym, że mamy szanować i kochać także osoby o odmiennych poglądach, narodowościach, kolorze skóry czy wyznania. A przecież to jest właśnie kwintesencja naszej religii!
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w szkole! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam za wszelkie błędy - piszę na telefonie, a i czasu mam mało.
    Międzypiekle mam na półce. Czytałam je dosyć dawno temu, ale mi się podobało. Nie mam pojęcia, jakie teraz byłby moje wyrażenia, gdybym książkę znowu przeczytała. Może zupełnie inne? W gruncie rzeczy ostatnio stałam się wybredna pod względem książek...
    I mam autograf autorki :D Ciekawe czy ktoś jeszcze go ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam prawie żadnego filmu, który wymieniałaś.
      Lubię tatuaże, podobają mi się. Ale i tak wszystkim mówię, że nie, brzydkie i w ogóle :D Myślę, że nawet jeślibym go sobie zrobiła to za kilka czy kilkanaście lat. To dosyć poważna decyzja. Ale wydaje mi się, że ludzie z tatuażami są trochę mniej ograniczeni od tych bez. W sumie to tatuaż to ozdoba ciała, nie zmienia osobowości, ale i tak niektórzy myślą, że ktoś z tatuażem to kryminalista ;)
      Chemii ostatnio zupełnie nie rozumiem, to już biologia i mitoza lepsze.
      Dzisiaj na religii była lekcja o bliźnich miłości i tak dalej. Coś jakoś tak idealnie zgrywasz się z tematami w mojej szkole :D
      Jesteśmy tacy sami pod względem odczuwania uczuć, chęci do życia i posiadania bliskich. Bóg kocha nas i chce, żebyśmy się wzajemnie miłowali. I nie zawsze to w praktyce wychodzi. Ogólnie religia ma na celu czynienie dobra, ale ktoś może za pomocą niej manipulować innymi... Ja chyba nie do tematu piszę :D
      Właściwie to sama się zgubiłam...
      Kończę już bo się jeszcze bardziej poplączę...
      Tutti

      Usuń