sobota, 28 listopada 2015

,,Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" (Flp 4,13)

Udało się! Myślałam, że tym razem znowu nie wyrobię się z tekstem na Kreatywne Spojrzenie, ale jednak oto dziś z nim przybywam. Radujmy się!
Tym razem nie jest to opowiadanie, a wiersz, do którego napisania zainspirowała mnie Tutti, a także tak uwielbiane przez wszystkich uczniów kartkówki z historii (pozdrawiam wszystkich uciśnionych!).
Nie umiem pisać wierszy. To znaczy, zrymować to zrymuję, ale żeby całość brzmiała, ładnie się czytała i miała sens, to już gorzej. Dlatego też poniższy radosny utworek jest bardzo  nieporadny i niezgrabny. Sensu też ze świecą szukać. Heh, ale muszę przyznać, że naprawdę dobrze się bawiłam podczas pisania. Naprawdę dawno nie tworzyłam żadnej poezji.
Wyzwanie na ten miesiąc to: duch, mleko, ściąga.
I nie, wiersz nie jest bezpośrednio oparty na moich osobistych doświadczeniach, to zupełna fikcja, chociaż kartkóweczki to temat mi bliski:D



Wybija godzina- ostatnia godzina.
Na twarzy belferskiej triumfalna mina.
Nadszedł czas zemsty, zwycięstwa czas:
„W końcu na dobre pokonam was!”

Wchodzą uczniowie w niewiedzy błogiej,
Bez świadomości czającej się trwogi.
Lecz wtem: „Rozsiadka! Teraz kartkówka!”
Panika! Gdzie pomoc, wymówka?

Nauczyciel już nie zwleka,
Twarze białe są jak mleko.
Jak nie żywi, a jak duchy,
Są niewinne te maluchy

(Chociaż tak gwoli ścisłości,
Daleko im od niewinności)

Jedna kartka, kartka druga
Kartkówka jak sprawdzian długa.
Śmieje się triumfator niecny:
Uczniów czeka dziś zgon wczesny!

Jedna z ofiar już wyciąga
Długopis, a długopisem ściąga,
Na ręce szybko jest pisana,
Coby pokonać złego tyrana...

Lecz oto oprawca oszustwo dostrzegł
I już tam krokiem szybkim nadciąga.
Nie nakrzyczał, milczał- nie ostrzegł,
Wstawił zero- niepotrzebna ściąga.

Klasa patrzyła w trwodze i bólu,
Nauczyciel podle się śmieje.
Odniosłeś cel swój, zły królu…
Oto umarły ostatnie nadzieje.

 grafika animation, art, and flower 

***
Szczęśliwie mam już za sobą próby ognia pierwsze etapy z konkursów kuratoryjnych. Udało mi się przejść z polskiego i prześlizgnąć (dosłownie, jeden punkt mniej i by się nie udało) z angielskiego. Co do tego ostatniego, to trochę się boję, bo zdaję sobie sprawę, że mam problemy z niektórymi formami gramatycznymi i będę musiała się solidnie poduczyć i przygotować... a do tego jeszcze dochodzi olimpiada z tego języka... 
To będzie intensywne kilka miesięcy...
A teraz nastąpi  anegdotka o tym, jak to Pola poszła na konkurs kuratoryjny z matematyki.
Pewnego (niezbyt) pięknego dnia, na lekcji matematyki, trwały zapisy na powyższe. Pola spokojnie rozwiązywała sobie zadania, dyskretnie zerkając na zegar i odliczając minuty do końca lekcji, gdy wtem z ust nauczycielki padło: ,,Pola, a ty nie chcesz?".
Szczęście, że zapytana niczego nie piła, bo niechybnie by się zakrztusiła. Do jej rozlicznych, a jakże w końcu, zalet (ekhem, ekhem) nie należały niestety zdolności matematyczne- przeciwnie, świat Poli i świat matematyki dzieli odległość jak z jednego do drugiego bieguna. Jednak jakaś część (ta odpowiadająca za wszystkie szalone przedsięwzięcia)  szepnęła: ,,A czemu nie? Można spróbować! Nawet jeśli matematyczny talent się nie objawi, to można się sprawdzić...".
Pola więc wzięła swe pióro i złożyła swój zamaszysty (no dobra, podpis był normalny, Pola nie umie zamaszyście się podpisywać) podpis na kartce zapisów (jak na cyrografie!). 
I tak tydzień, może dwa później, bez żadnego przygotowania (zerknięcie na konkurs z zeszłego roku i przerażenie na widok zadań liczy się?), nasz geniusz (ha, ha... nie) wyruszył na konkurs, w towarzystwie swojej koleżanki, którą tutaj nazwiemy Matematycznym Koksem (bez sarkazmu, serio jesteś Matematycznym Koksem, Matematyczny Koksie. Pozdrawiam, jeśli to czytasz).  
Wybiła godzina (ostatnia godzina!). Pola usiadła przy stoliku, nieopodal Matematycznego Koksa i innych matematycznych geniuszy. Przez ułamek sekundy zaczęła nawet się zastanawiać, co by się stało, gdyby przeszła dalej, ale wystarczyło, żeby zobaczyła test i ta myśl błyskawicznie wyleciała jej z głowy. 
Nie umiałam zrobić absolutnie żadnego zadania! Dosłownie, rozwiązałam tylko jeden podpunkt i nawet w nim machnęłam się o jedno zero:D Uzyskałam więc zacny wynik 0 %. Strasznie mnie za to ta sytuacja rozbawiła, zresztą moich znajomych także. Morał z tego taki, że jednak matematyczny geniusz tak nagle się nie objawia:D
***

To już ostatni cytat w ramach biblijnego wyzwania, więc wypadałoby ładnie wszystko podsumować- fragment z Listu do Filipian w tytule świetnie spełnia tę funkcję.
Jestem chrześcijanką. Nie oznacza to, że narzucam innym moją wiarę, nie akceptuję ludzi innych wyznań albo niewierzących- wielu z moich krewnych i bliskich znajomych to ateiści. Każdy ma wolny wybór  i żyje tak, jak chce, co jest piękne.
Ostatnimi czasy miałam trochę problemów z wiarą i to wyzwanie, to przeglądanie Pisma, częściowo mi pomogło.
Moja wiara nie jest idealna. Wciąż mam kryzysy, wątpliwości. Wciąż próbuję znaleźć swoje miejsce w świecie. Nie zgadzam się z wieloma rzeczami w Kościele, wiele rzeczy mnie frustruje.
Ale wiecie co? Wiara rzeczywiście uskrzydla - brzmi to patetycznie, ale kontaktując się z Bogiem, naprawdę jestem szczęśliwa i wypełnia mnie taka pozytywna energia. Czuję, że Ktoś mnie słucha i mało tego- ten Ktoś daje mi niesamowitą siłę.
I z nim naprawdę mogę wszystko.

Patetycznie zrobiło się na koniec, ale czasem... czasem można:)
Trzymajcie się ciepło,
P.

 Pentatonix w końcu tworzy własne utwory!Teledysk jest specyficzny, ale piosenka zacna.

11 komentarzy:

  1. Wow, fajnie, że mogłam kogoś zainspirować! Nigdy nie potrafiłam zbytnio rymować i może dlatego wolę czytać teksty bez rymów. Twój wiersz jakiś ma - przecież opisuje jakąś sytuację. Kartkówki z historii są okropne, ale jeszcze gorsze jest odpytywanie. Chociaż u mnie historyczka już od połowy drugiej klasy mówi, zacznie pytać, a jak na razie jeszcze nie spełniła jeszcze swoich zamiarów. I mam nadzieję, że tak będzie, bo się na historię nie uczę zbytnio...
    Ściąganie to rzecz ryzykowna - zależy od nauczyciela i metody ściągania.
    Gratuluję przejścia do następnych etapów.
    Zero procent z matematyki? Aż próbowałam znaleźć etap z Twojego województwo, ale mi się nie udało. Myślę jednak, że i tak nie mógł być trudniejszy od tego z mojego województwa :D http://www.wombb.edu.pl/images/konkursy_2015_16/tematy/Gmat_1_etap.pdf <-- czarna magia, co nie?
    W sumie to moja wiara przez wakacje trochę podupadła, ale wiedziałam, że na początku roku wszystko wróci do normalnego stanu rzeczy, ale zaczęło się bierzmowanie i... No niby ma wzmocnić wiarę, ale przez te wszystkie spotkania nie czuje, abym była jakoś bliżej Boga. W zasadzie nie lubię tych spotkań. Nie ma atmosfery, a i tak przynoszą ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi. Jak na razie pomaga mi czytanie starych wierszy religijnych, które w zasadzie o wiele bardziej do mnie przemawiają niż słowa księdza...
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahahahahah, cudowny ten wierszyk! :D
    Na prawdę, mega mnie rozbawił, nic tylko muszę go sobie recytować na pocieszenie, podczas niezapowiedzianych kartkówek! :D

    Pozdrawiam cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, takie właśnie sympatyczne, nieco nieokiełzane i rozczochrane wiersze (cóż za poetyczne wyrażenie, nieprawdaż? Tak w temacie) uważam za niezwykle urocze! Co prawda rytm trochę Ci się, Polu, rozjeżdżał, lecz utwór twój pozostał zacnym (w przeciwieństwie do niecnego triumfatora). Ostatnia zwrotka zaś (ta o złym królu... wielokropki dramatyzmu...) - miodzio!
    Jakoś dawno tu nie byłam. Jak miło przeczytać jakiś nowy post na Takim (nie)Zwyczajnym Blogu! ♥
    0 %! Jesteś moim mistrzem! :D Anegdotkę uważam za absolutnie rozbrajającą. Ale nie martw się... za rok z pewnością się uda... :P (Swoją drogą powodzenia w konkursach! W polskim przewiduję natychmiastowego i bezkompromisowego laureata, w angielskim również takiego życzę. Osobiście - nie chwaląc się - jestem już po drugim etapie z polskiego i pojutrze mam wyniki... strach, mrok, lęk!, a w grudniu trzeci etap WOS-u. Także słuszną jest Twa konkluzja o intensywności następnych miesięcy/tygodni już nawet).
    Podoba mi się Twoja wypowiedź odnośnie Biblii. Jest taka prosta i to jest fajne. Zresztą sam cytat jest fajny. (Wysoki poziom elokwencji wyrażony uproszczonymi zdaniami i dwukrotnym [!] użyciem niecnego kolokwializmu na literę "f").
    Chwała Ci, Polu! Dziki tłum żąda więcej postów!
    I powodzenia na wszystkich konkursach jeszcze raz.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś mega zdolna i ambitna. A dla mnie - motywująca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no, całkiem fajny wierszyk, jeszcze jakby był miał stałą liczbę sylab w wersie, to byłoby cudownie! :)

    Jedna kartka, druga kartka
    Kartkówka jak sprawdzian!
    Tak mi się skojarzyło jak czytałem, fajnie brzmi :D

    Zapraszam do zapoznania się z moimi wypocinkami dla Kreatywnego Spojrzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten wiersz jest (mimo że opowiada okropną historię o kartkówce) taki przyjemny i pozytywny. Kiedy go czytałam, to od razu przypomniały mi się zbiory wierszy dla dzieci i te takie malutkie książeczki z twardymi kartkami.
    Przyznaję się bez bicia, że nie czytałam twoich wcześniejszych postów, raczej je "przeleciałam" wzrokiem i właśnie miałam się pytać, dlaczego dodajesz jako tytuły cytaty z Biblii (nigdy nie wiem, kiedy się pisze -i, a kiedy -ii, więc proszę, nie krzycz na mnie :c). To super pomysł i czy mogłabyś wysłać mi może link, gdzie więcej się o tym dowiem?

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny wierszyk:) Kiedy go czytałam, przed oczami stanęło mi wspomnienie ostatniej kartkówki na historii i triumfalnej miny pana Rafała:P
    Hmmm, konkurs z matematyki, powiadasz? Chyba muszę kiedyś opisać, jak ja w całkiem podobny sposób trafiłam na kuratora z biologii... Wyników jeszcze nie znam, ale spodziewam się max 10%.
    I tak oto pozdrawia cię horsefan, smarkając nosem...
    (Tak w ogóle - chcesz wziąć udział w Szlachetnej Paczce?)

    OdpowiedzUsuń
  8. No jasne, że można patetycznie :) Sama ostatnio coraz częściej popadam w takie właśnie nastroje, hm! Z wiarą jest o tyle ciężko, że to "nieustanne nawracanie się", trzeba o nią dbać, ale ile daje radości i, tak jak mówisz, siły! Ja bardzo lubię ten fragment: "Jak może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona. A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie, oto wyryłem cię na obu dłoniach" (tylko nie pamiętam jaka to księga, ani nic. Mam niesamowicie kiepską pamięć!).
    Polu, jesteś po prostu genialna! Tak iść bez przygotowania na matmę to tylko Ty! Hihi... ale będziesz miała co wspominać :) Ja przygotowywałam się cały rok na matmę, miałam naprawdę wszystkie podręczniki w małym paluszku (ok. w dziesięciu palcach...), robiłam testy i wgl, a na samym konkursie tak się zestresowałam, że nawet dokładnie zadań nie czytałam. i jak się można było tego spodziewać, nie przeszłam. Ech! A jak robiłam ten test na kółku to wyrobiłam się w 45 min. Trzeba być takim gnomem jak ja, ech! (hio hio. ale ładnie się usprawiedliwiłam, że niby umiałam. Ech! Wybacz za te zażalenia)
    Gratuluję przejścia do drugiego etapu (mnie też się udało! Cuuud...)!!! :D
    A teraz do rzeczy:
    Wiersz jest naprawdę sympatyczny i taki życiowy! Podbiłaś moje serca tymi wersami "(Chociaż tak gwoli ścisłości,
    Daleko im od niewinności)" :) Może rymy nie są idealne, ale no, kurcze, do gimnazjum chodzisz, a wiersze piszesz raz na ruski rok, więc jest dobrze! Ja bym żądnego nie napisała!

    Pozdrawiam cieplutko!
    Piszę pod anonimem, żeby sprawdzić czy zgadniesz, kto takie byki stawia :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, że uwielbiam takie wiersze bez głębszego sensu? Jak dal mnie bomba, bo nie trzeba się doszukiwać, zanadto interpretować, domyślać się... Lubię kiedy coś jest jasno, prosto i na temat :) Z chęcią mogłabym czytać Twoje wiersze! To się nazywa poezja dla mnie. Masz zamieszania z tymi olimpiadami. Musisz być bardzo uzdolniona, skoro idzie Ci tak dobrze :) Gratulację i trzymam kciuki, aby i na wyższych szczeblach Ci się powiodło :) Matematyka, królowa nauk, nie wszystkim dobrze leży... Tym bardziej, że niektóre zadania są wyssane z palca i bezsensownie skonstruowane :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Już jakiś czas temu (no dobra, na samym początku dołączenia do Kreatywnego Spojrzenia) pomyślałam sobie,że mogłabym napisać wiersz. Jednak jakoś opowiadanie z hasłami jest mi łatwiej pisać niż poezję, może to ze względu na długość tekstu. Teraz sobie zdałam sprawę,że dawno nic nie pisałam wierszem.
    Jeśli chodzi o Twój tekst, to jest prost i wszystko w nim jest przejrzyste. Chyba każdy rozumie o co w nim chodzi, dlatego nie zgadzam się z tym co napisałaś,że jest niezgrabny i nie ma w nim sensu, bo jest. Wierszyk jest fajny.
    Powodzenia na olimpiadach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za przesympatyczny komentarz :D zgadłaś bardzo zacnie, Polu! Jestem z Ciebie dumna! Ja też mam niesłychaną słabość to książeczek dla malutkich, no cóż! Ale nie jestem sama, jest moc! :)
    Cieszę się, że wspólnymi siłami, ja i mój sisters poprawiłyśmy Ci humor! :D bardzo dziwnie prowadzi się bloga z rodzeństwem, bo nigdy nie wiesz kiedy ten dopisze coś do posta :D
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń