czwartek, 8 października 2015

,,Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?" (Łk 6,41)

Witam Was tego pięknego, acz, delikatnie mówiąc, chłodnego (dwa stopnie rano! Ludzie, dwa stopnie!) dnia.
Tradycyjnie zaczynamy od refleksji na temat cytatu z Biblii w tytule, który był jednym z pierwszych znalezionych przeze mnie w ramach wyzwania (niewtajemniczonych odsyłam do tego posta). Przyznam szczerze, że ten fragment mocno on do mnie trafił, ponieważ wydaje mi się on bardzo aktualny... Ludzi łatwo oceniać. Potępienie kogoś, a nawet wyżycie się, obrażenie, oczernienie  - proste, prawda? Sęk w tym, że często mamy wielki talent do dostrzegania wad i skaz u innych, a jakoś nie widzimy ich u siebie. W poprzednim poście pisałam o byciu dobrym. Wielu z nas chce zbawić świat, ale zanim rzucimy się do zmieniania ludzi i pomagania im, zmieńmy najpierw... nas samych. To od nas zależy, jacy będziemy. Żeby komuś pomóc, musimy najpierw spojrzeć na siebie. Zanim rzucimy się do wytykania komuś wad, przyjrzyjmy się własnym. Jedną z moich ulubionych piosenek Michaela Jacksona jest ,,Man in the mirror". Cytując polskie tłumaczenie z tekstowo.pl:

,,Zaczynam od człowieka w lustrze
Proszę go, by zmienił swoje poczynania
I żadne inne przesłanie nie mogło być jaśniejsze
Jeśli chcesz uczynić świat lepszym miejscem
Spójrz na siebie i wtedy dokonaj zmiany"

Cóż, nic dodać, nic ująć. 



Okazało się, że mam sporo nominacji do zrealizowania... Liebster Blog Award (LBA jest wszędzie! To przerażające...) zostawiam na później, dziś zajmę się dwoma tagami książkowymi. Oba tagi są  zacne (wszystko, co związane z książkami jest zacne), więc zakasuję rękawy i biorę się do odpowiadania.
Przed Wami więc tag pierwszy, czyli Serialowy Tag Książkowy, do którego nominowała mnie Tutti, zresztą... ej, zresztą idealnie dwa miesiące temu. Heh. Teraz jednak nadrabiam, a Tutti pięknie dziękuję.

1. TEEN WOLF- książka,  która sprawiła, że oczy Ci łzawiły równocześnie ze śmiechu, wzruszenia i bezradności.
Chyba mam zlodowaciałe serce, bo bardzo rzadko płaczę przy książkach, ze śmiechem chyba byłoby już łatwiej... hmm... w sumie ,,Oskar i pani Róża" była powieścią równocześnie bardzo wzruszającą i zabawną, więc chyba pasuje.

2. iZOMBIE- książka, która Twoim zdaniem powinna być o wiele bardziej znana. 
Moim zdaniem książki pani Olgi Gromyko powinny być bardziej znane i to nie tylko w krajach słowiańskich. Chociaż w sumie... już są całkiem popularne. Ale mimo wszystko. Nie ukrywam, że jestem fanką tej autorki, a zwłaszcza jej stylu i poczucia humoru. Heh, na blogu piszę o niej stanowczo za często...
Fajnie byłoby też, gdyby seria ,,Chłopak nikt" była bardziej znana- uważam ją za jedną z lepszych powieści Young Adult i niecierpliwie czekam na tłumaczenie trzeciej części (autor oczywiście zakończył wrednym cliffhangerem, bo w końcu czemu, kurde, nie?!). 

3. DEXTER- bohater książkowy, wobec którego masz mieszane uczucia.
 Piper z ,,Olimpijskich herosów". Z jednej strony, podoba mi się jej dar ,,czaromowy" i dyplomacji oraz inteligencja z dużą wrażliwością. Z drugiej strony, jej ciapowatość i ciągłe rozklejanie się czasem nieco mnie denerwuje (,,Och, ach, jestem najgorsza w drużynie, och, ach, jestem beznadziejna"). Na szczęście później się zmienia i zyskuje trochę pewności siebie. 

  

4. TERRA NOVA- książka/seria, której kontynuacji byś pragnęła.
,,Cienie na księżycu"! Naprawdę dobra, klimatyczna książka, której drugą część bardzo bym chciała przeczytać, a z tego, co wiem, autorka nie zaplanowała serii. A ja bym bardzo chciała wiedzieć, co wydarzyło się później zwłaszcza, że pani Zoe Marriott zostawiła kilka celowych niedopowiedzeń. No i fajnie, ale jakie były dalsze dzieje bohaterów? Może coś więcej o Tkaczach Cieni? Jak wyglądało to miejsce, do którego wyjechała protagonistka? Co było dalej???

5. PRZYGODY MERLINA- książka, którą polecił Ci członek rodziny.
,,Władca much" (którego czytałam zresztą ostatnio drugi raz, bo była to nasza szkolna lektura- ło matko, ta książka jest genialna! Mroczna jak nie wiem co, ale absolutnie genialna) i ,,Matka noc" (również bardzo, ale to bardzo zacna). Obie powieści polecił mi tata. 

6. CSI: KRYMINALNE ZAGADKI LAS VEGAS- książka, która niejednokrotnie Cię zaskoczyła.
,,Chłopak nikt". Zwłaszcza pod względem wątku miłosnego w pierwszej części. Spodziewałam się czegoś banalnego, a tu... wow. Zakończenie wbija w fotel. No i te wszystkie zwroty akcji, niespodziewanie wychodzące tajemnice... Cała książka zresztą mnie pozytywnie zaskoczyła i wessała jak odkurzacz. Polecam, naprawdę. 

7. O MNIE SIĘ NIE MARTW- książka, która pozytywnie Cię zaskoczyła, ponieważ nie spodziewałaś się po niej zbyt wiele.
Chyba ,,Akademia wampirów". Tak, zdecydowanie pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się jakiegoś odmóżdżajacego, lekkiego romansidła z krwiopijcami obsypanymi brokatem, a dostałam wciągającą, trochę zabawną, trochę mroczną powieść, z ciekawym pomysłem i odważną bohaterką z ciętym językiem. Owszem, nie jest to książka wysokich lotów, ale mimo wszystko, podobała mi się.  Notabene nie dokończyłam tej serii, muszę ją sobie przypomnieć i w końcu to zrobić. 

 
Na podstawie ,,Akademii wampirów" powstał nawet film, ale niestety, delikatnie mówiąc, taki sobie (po prawdzie nie dokończyłam, może później było lepiej). Powyżej nasza protagonistka Rose. Belli Swan to ona nie przypomina, co to, to nie.

8. PAMIĘTNIKI WAMPIRÓW- książka, której sukcesu nie potrafisz zrozumieć.
Te wszystkie naiwne, głupiutkie, słabo napisane paranormal romance z mrocznymi przystojniakami i Mary Sue, która swą urodą podbija świat (plus serca przyjaciół płci męskiej, a także wspomnianych wyżej mrocznych przystojniaków, zwykle z demoniczną albo anielską krwią), a jednocześnie nie może sama zrobić kroku i jest rozchwiana  emocjonalnie (matulu, długość tego zdania mnie przeraża). Rozumiem, gusta są różne, do wielu ludzi ten gatunek trafia. Ale ile można jechać na tym samym schemacie? 
No dobra, ale przyznaję- te powieści są przyjemne i bardzo szybko się je czyta. Ostatnio zajrzałam do ,,Klątwy tygrysa" i nim się obejrzałam, machnęłam cały rozdział.
Te książki są niebezpieczne!!!

9. BANANOWY DOKTOR- książka, po którą raczej byś nie sięgnęła, gdyby nie intrygujący czy enigmatyczny tytuł.
No i nie wiem... dawno, dawno temu, czytałam taką powieść ,,Zwłokopolscy" i chyba naprawdę nie sięgnęłabym po nią, gdyby nie tytuł. Pamiętam, że książka naprawdę mi się podobała, niezły odjazd. Tytułem przyciągnęła mnie również ,,Tam gdzie śpiewają drzewa"- brzmi tak magicznie i klimatycznie.

10. DOCTOR HOUSE- bohater, którego lubisz mimo jego trudnego i ciężkiego charakteru.
 Bardzo lubię Sage'a (wiecie, że Sage oznacza szałwię?) z ,,Trylogii władzy". Złodziej, kłamca, a do tego z wyjątkowo ciętym językiem, który zwykle przysparza mu mnóstwa problemów. Czasem bywa denerwujący, ale mimo wszystko nie da się go nie kochać.

11. CZARODZIEJKI- książka, do której masz ogromny sentyment.
Wszystkie książki Astrid Lindgren. Uwielbiam je i do tej pory czytam. Mam też sentyment do tych powieści stylizowanych na dzienniki młodych dziewczyn (,,Dzienniczek zakręconej nastolatki", ,,Pamiętnik nastolatki"), których już nie czytam, ale nie potrafię się pozbyć. No i czasem fajnie zajrzeć, powspominać, jak uwielbiałam te pozycje i jak sama produkowałam wpisy w zeszyciku... ech, wspomnienia...



Źródło
Astrid Lindgren, czyli autorka mojego dzieciństwa i jedna z najzacniejszych pisarek świata.


Teraz przechodzimy do kolejnego tagu, czyli Fall Cozy Book Tag. Nominowała mnie do niego Julia Barbasiewicz, która również przetłumaczyła pytania z angielskiego. Za nominację oczywiście dziękuję i przechodzę do rzeczy.


1. Opadają czerwone, pomarańczowe i złote liście: świat jest pełen kolorów. 
 Wybierz książkę, która ma okładkę w jesiennych kolorach.
Kurczę, sporo jest na mojej półce takich książek... no dobrze, wybieram ,,Grima. Pieczęć ognia".


Źródło 

2. Cieplutki sweter: w końcu jest na tyle chłodno, żeby ubierać się w miękkie swetry i szale.
Jaka książka sprawiła, że w chłodny dzień było Ci cieplej?
Zawsze ,,rozgrzewają" mnie takie pozytywne, pełne humoru i ciepła książki, np. te pana Riordana, które mają moc poprawiania nastroju. Rainbow Rowell sprawia również, że jakoś tak człowiekowi przyjemniej na serduchu się robi- ,,Eleonora i Park", ,,Fangirl" to naprawdę niewymagające, lekkie i pełne zacnej, radosnej energii książki.


3. Jesienna burza: wiatr wyje za oknem, a krople deszczu uderzają w parapet.
Wybierz swoją ulubioną książkę lub gatunek do przeczytania w burzliwy wieczór.
 Książki fantasy. Lubię przenosić się w magiczne, inne światy, które działają na wyobraźnię. Z fantastyki najchętniej sięgam po panią Gromyko i pana Prachetta, z racji nieziemskiego poczucia humoru. 


4. Chłodne, rześkie powietrze.
Z jaką postacią mógłbyś zamienić się miejscami?
Z żadną.
Tam, tam, tam!
To znaczy, chciałabym odwiedzić Krainę Czarów, Obóz Półkrwi, Belorię, Baśniobór, Hogwart, Carthyę, XIX-wieczną Anglię, lata dwudzieste i inne miejsca akcji powieści. Ale większość z literackich bohaterów ma w życiu, proszę wybaczyć wyrażenie, przesrane. Niektórzy otrzymali niesamowite moce, świetnych przyjaciół, ale wielu, ale to wielu z nich nie posiada rodziny, ma problemy z psychiką i mrocznymi snami, ciągle ktoś chce ich zamordować, wyssać krew, zemścić się... ja bardzo dziękuję, ale naprawdę, nie mam szalonych pragnień, żeby jakiś Voldemort ganiał za mną z różdżką i chęcią mordu.
Wycieczka w miejsca z książek- jasne! Jeśli jeszcze długa, z pierwszą klasą i poznaniem bohaterów w pakiecie, to jadę bez wahania.
Ale bycie Polą mi odpowiada, serio.


5. Kubek ciepłej herbaty.
Która książka spełnia swoje zadanie tylko jako podkładka pod gorący kubek?
Nigdy nie byłam fanką ,,W pustyni i w puszczy". Była to moja lektura i po prostu nie przypadła mi do gustu, a bohaterski Staś z małą Nel działali mi na nerwy. Nie podobał mi się także ,,Ten obcy"- wydawał mi się mdły, a do tego irytowały mnie zmiany czasu z teraźniejszego na przeszły. Ludu, toż to podstawowy błąd!

 
Źródło
Nel mnie wnerwiała, ale słonia do dyspozycji miała fajnego.

6. Ciasto dyniowe: siedzisz w fotelu i zajadasz wszystkie sezonowe pyszności.
Jaka jest Twoja ulubiona przekąska do chrupania przy czytaniu?
 To pytanie jest chyba bardzo popularne w książkowych tagach, bo już kiedyś na podobne odpowiadałam.
Ostatnio moimi faworytami są takie rurki z waniliowym kremem. Uwielbiam, po prostu uwielbiam.

7. Płaszcz, szalik i rękawiczki: pogoda się pogarsza i nadszedł czas, żeby ukryć się za ciepłym kocem.
Która z Twoich książek ma tak żenującą okładkę, że wolisz ją ukryć przed całym światem?
 Proszę bardzo, nawet zrobiłam kolaż. Może nie są to jakieś bardzo żenujące okładki, ale moim zdaniem wyglądają po prostu źle i niezbyt zachęcają do czytania.

Wybaczcie, że taki mały, ale gdy jest większy, to nie mieści się w poście.  


 8. Ogień w płonącym kominku: rozprowadź przyjemne ciepło.
Kogo tagujesz?
Taguję Tutti, Fobos, Monikę P. oraz wszystkich, którzy mają ochotę odpowiedzieć na pytania. Niech wszyscy czują się nominowani. A co.
 

Niedawno pojechałam na bardzo, ale to bardzo zacną trzydniową wycieczkę do Warszawy, którą organizowała dla chętnych nasza szkoła. Spędziłam naprawdę świetny czas i cieszę się, że zdecydowałam się na wyjazd, chociaż odbywał się on w piątek i weekend (a w poniedziałek do szkoły...). Mimo tego, że nasza stolica nie należy do moich ulubionych miast, to sporo rzeczy w niej naprawdę mnie zauroczyło. Tematem przewodnim wycieczki była II wojna światowa, zwłaszcza Powstanie Warszawskie. Dlatego też w programie mieliśmy spotkanie z panem Juliuszem Kuleszą, pisarzem, grafikiem i uczestnikiem powstania. Było naprawdę niesamowicie, pan Kulesza to świetny gawędziarz. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie również Powązki. Widziałam groby wielu sław (między innymi Juliana Tuwima, czyli jednego z moich ulubionych poetów), ale najbardziej poruszyły mnie mogiły ludzi walczących podczas drugiej wojny światowej. Przy nagrobku jedenastoletniego sanitariusza aż łzy mi napłynęły do oczu... 
Chciałam Wam również gorąco polecić sztukę ,,Porozmawiajmy po niemiecku" w Teatrze Polonia, którą miałam wielką przyjemność obejrzeć podczas wycieczki. Jest to monodram Zofii Wichłacz (czyli ,,Biedronki" z ,,Miasta 44"), oparty na autentycznym dzienniku Hanny Zach z czasów wojny. Jego autorka to młoda, próżna, głupiutka dziewczyna, która przede wszystkim chce się... bawić. Flirtuje z Niemcami, udaje Niemkę podczas jazdy wagonami dla Niemców, urządza przyjęcia, chodzi do kina, czasem tylko narzeka na wojnę, przez którą musi sobie odmawiać i nie może wieść tak beztroskiego trybu życia. Naprawdę świetne, mocno dające do myślenia i cudownie zrealizowane przedstawienie, z rewelacyjną grą aktorską... 
Ech, teatr jest magiczny.
Na koniec, jedną z wielu rzeczy, które mi się szalenie podobały, były trzypiętrowe Empiki. Trzypiętrowe Empiki, rozumiecie to? Odwiedziłam dwa takie sklepy. Nie mówię tutaj o samej sieci, co do której niektórzy mają mieszane uczucia, ale... tyle książek... tyle płyt... tyle filmów... tyle książek... i do tego leciała tam taka fajna muzyka, jedne z moich ulubionych piosenek... Biedna koleżanka naprawdę żałowała, że mnie tam zabrała, ale z męczeńską wytrwałością znosiła moje latanie między półkami i okrzyki zachwytu. Dziewczyno, szacun.

No dobra, już zbliżamy się do finału, bo post robi się stanowczo przydługi, ale jeszcze muszę podzielić się moją radością- właśnie skończyłam tłumaczenie połowy pierwszego rozdziału nowej książki Ricka Riordana (,,Miecz lata"), bowiem znalazłam go w Internecie po angielsku i postanowiłam spróbować swoich sił w przełożeniu chociaż fragmentu na polski. Przyznam szczerze, że bawiłam się całkiem nieźle, chociaż momentami było to bardzo trudne, zwłaszcza, jeśli chodzi o amerykański slang (np. ,,pond" to w slangu ,,Ocean Atlantycki"). Efekt jest, delikatnie mówiąc, średni, bo to moje pierwsze doświadczenie związane z tłumaczeniem czegoś z obcego języka, ale to naprawdę fajne uczucie i niezła zabawa. No i aż musiałam się z Wami podzielić. Teraz... cóż, teraz czekam na oficjalne polskie wydanie, które pojawi się już w tym miesiącu. Nie mogę się doczekać:D

 No dobra, wrzucam zacny, książkowy obrazek z weheartit:

#book #reality  

I kończę.
Ach, wręcz słyszę to westchnięcie ulgi!
Trzymajcie się,
Pola 

10 komentarzy:

  1. Co ciekawe, w środę mój genialny katecheta - on naprawdę jest genialnym nauczycielem, nie wpisuje uwag, a i tak potrafi zachować w klasie porządek, wszyscy go lubią i szanują, potrafi rozmawiać z uczniami - wypowiedział ten sam cytat, co jest w tytule postu. Przez ten cytat na myśl nachodzi mi pewno zdanie z "Pamiętnika narkomanki". Było całkiem podobne choć mówiło o tym, ze bohaterka doskonale widzi i rozwiązuje problemy innych ludzi, a swoich nie potrafi dostrzec. Taaak, to było coś w tym stylu :)
    Dla mnie większość bohaterów z OH jest neutralna :P
    Musze przeczytać "Władce much". "Akademia wampirów" raczej mnie do siebie nie przyciąga. Wampiry? Od tego nurtu coraz bardziej odchodzę :)
    Ja akurat polubiłam "W pustyni i w puszczy". To jest najlepsza książka Sienkiewicza. Potem jest cała trylogia, której w życiu chyba nie przeczytam, i "Quo vadis", które... można by było ciut skrócić. No może więcej niż "ciut".
    Oooo, w końcu pojawiła się osoba, której "Ten obcy" także się nie podobał! Ja chyba śnię *.* Wszyscy wokół się zachwycali nim w podstawówce, a ja jedna nie...
    Dziękuje za nominację :) Odpowiem na nią... Tak za dwa tygodnie, bo w sumie mam jeszcze inny tag do zrobienia :) No i potem jeszcze będą zdjęcia, więc - przykro mi - nominacja od Ciebie trochę poczeka...
    Spektakl musiał być cudowny. Co z tego, ze tytuł mnie odstrasza? :P
    W tym Empiku musiało być w pewnym sensie cudownie. Potrafię sobie to wyobrazić, pomimo mojej niechęci do tej sieci "księgarni". Fajnie jest tłumaczyć fragmenty upragnionych książek. Choć mnie szlag - za przeproszeniem trafia - jak tłumaczę coś z angielskiego :D O wiele bardziej preferuję batalie z włoskimi fragmentami. Te są prawdziwie przyjemne. Słownik, komputer i wujcio Tłumacz Google ;) Ja chyba zakończę swoja przygodę z Riordanem na ostatnim tomie OH. Nie chcę już czytać niczego spod jego pióra o innej mitologi, zwłaszcza po nieudanym podejściu do "Czerwonej piramidy". A wiesz, że Riordan ma napisać książkę o Apollu, która ma się dziać w uniwersum PJ? Nwm, czy informacja jest to prawdziwa, ale w niektórych kwestiach Facebook podobno nie kłamie :)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i przepraszam za wszelkie błędy - godzina 22, człowiek chce spać, a jeszcze musi powtórzyć coś na geografię (głupie tablice geograficzne!).
      Swoja drogą ostatnio znalazłam książkę z słowem "przezacny" :D

      Usuń
  2. Zawsze mam problem z komentowaniem LBA, bo nie znam większości książek, o których ludzie piszą (aż tak dziwny mam gust?). Do tego dochodzi północ, a ja zamiast iść spać jak normalny człowiek, siedzę przed komputerem, oglądam jakieś filmiki na YouTubie i wmawiam sobie, że jestem na tyle jeszcze rozgarnięta, żeby cokolwiek tutaj napisać...
    Zawsze wszyscy narzekają na szkolne lektury, a mi się większość z nich bardzo podobała (moją ulubioną zdecydowanie będą "Krzyżacy"). "W pustyni i w puszczy" również złe nie było, a "Ten obcy" wciągnął mnie niesamowicie na początku, a potem irytował, zwłaszcza na samym końcu.
    Nigdy nie próbowałam niczego szczególnego tłumaczyć i teraz się nad tym zastanawiam. Może warto spróbować w tym swoich sił? ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję się jak skończony leniuch! Nawet teraz, kiedy w końcu piszę komentarz, ta mi wstyd, że nie napisałam żadnego pod tamtymi poprzednimi postami! :< Wybacz mi, Polu, błagam! Nawet skomentowałam poprzedni post, ale blogger mnie nie lubi i się usunął... uznałam, że nadrobię kiedy indziej, a tutaj co? Nie wyrobiłam się! D':
    Na początku powiem (nadal mam mamucie wyrzuty sumienia), że bardzo mi się podoba ta akcja z cytatami z Biblii. Nawet sama chętnie bym coś takiego zrobiła, ale jako tytuły postów zawsze wybieram tytuły opowiadań, więc raczej nie wypali.
    I, o! Amadeusz i Rozalia! Bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że postanowiłaś opublikować ten dramat. Zresztą, najlepszy dramat na obozie ;) Naprawdę, zastanawiam się, jakby wypadała ta sztuka, gdyby ją naprawdę rozegrać. Musiałoby być... dziwnie. Ale ciekawie. I zabawnie. Właściwie o to chodzi w komediach: aby było dziwnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), ciekawie i zabawnie. Tak mi się przynajmniej wydaje.
    A, no i opowiadanie na Kreatywne Spojrzenie! Tak mi wstyd, że sama się nie wyrobiłam... muszę wziąć się w garść! Ostatnio zauważyłam, że więcej czytam niż piszę. Co prawda czytania nigdy za wiele, podobnie z pisaniem, ale muszę nadrobić masę zaległości w opowiadaniach i nie mogę znaleźć na nic czasu!
    Ale w końcu nic nie napisałam na temat opowiadania. Bardzo mi się podobało. Rozmowa Optymisty z Pesymistą przypominała mi o temperamentach. Zresztą, uwielbiam takie kontrasty w tekstach i relacje pomiędzy różniącymi się między sobą ludzi: głupi i mądry, miły i gburowaty, dorosły i dziecko etc. To jest takie... życiowe, och! Zastanawiam się, jakby to wyglądało na żywo, czy równie interesująco, jak w tekście, czy raczej nie zwracałoby się na takie relacje uwagi, bo tak naprawdę widzimy je codziennie?
    Ten komentarz jest taki chaotyczny! Przepraszam, ale mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, a nie miałam komputera przez całą sobotę, więc teraz muszę połączyć nadrabianie zaległości w blogosferze z robieniem rzeczy do szkoły.
    No i ten post, tak. A propos książek Riordana, które pojawiają się w obu tagach: wiesz, że wujcio Rick (hehe) ma w planach kolejną serię związaną z mitologią grecką? Tym razem będzie ona opowiadała o Apollinie! Sama nie wiem, co o tym sądzić; cieszyć się, bo pojawi się znów Percy i spółka, czy raczej nie, ponieważ wyjdzie to naciągane i po "Krwi Olimpu" nadejdzie jeszcze większa katastrofa?
    Ja również nie lubię "W pustyni i w puszczy"! Ale to raczej dlatego, że mam ogólny uraz do książek Sienkiewicza. Może jak przeczytam "Quo vadis" to mi przejdzie, nie wiem. Ale za to "Ten obcy" mi się podobał. Co prawda nie tak jak "Szatan z siódmej klasy", ale był okej.
    O, "Grim"! Chciałabym to przeczytać, bo już kilka razy spotkałam tę książkę. Jest warta uwagi? Znaczy, teraz i tak powinnam ograniczyć kupowanie książek (i w końcu wyrobić sobie kartę biblioteczną), bo zbieram na własny komputer (działający w miarę sprawnie i najlepiej nowy), ale coś mi nie wychodzi. Nieważne!
    O, przy pytaniu o zamianę z postacią to myślę podobnie! Inne światy lub tajemnicze, magiczne miejsca w naszym są obiektem moich marzeń, ale żeby tam zostać na stałe? Walczyć z potworami, podczas gdy nie potrafię posłużyć się widelcem w samoobronie? Być narażoną na śmierć z powodu swoich umiejętności/pochodzenia? To ja raczej podziękuję!
    O, teatr! Chciałabym pójść na jakiś zacny spektakl w innym mieście, bo u mnie są tylko dwa teatry (a nawet nie mam czasu do nich chodzić!), z czego jeden jest raczej dla dzieci, a drugi wystawia głównie klasykę, więc pójście na coś mniej znanego byłoby fajowe!
    Kończę z bólem serca!
    Pozdrawiam! Nadużywająca wykrzykników kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle tych książek, że już się gubię w tytułach i autorach :D Niemniej jednak u Ciebie zawsze można trafić na jakieś ciekawe pozycje :) Tak samo jest i tym razem. Zapisałam sobie nawet kilka książek, które koniecznie muszę przeczytać! Przyznam, że najbardziej zaciekawiłaś mnie pozycją "Władca Much". Nauczycielka polskiego kiedyś coś wspominała o tej powieści, ale nie wzięłam jej słów na poważnie, ale skoro wymieniłaś ten tytuł i nadałaś mu miano książki genialnej, to chyba się skuszę :)

    Oczywiście co do biblijnego cytatu i Twojego komentarza zgadzam się w stu procentach! Sama staram się przede wszystkim zwracać uwagę na swoje słabości, ewentualnie później nakierowuję kogoś, ale nie wytykam błędów wprost. Sama też nie lubię kiedy ktoś to robi, ale różnie to bywa :3 Uważam, że najpierw trzeba popracować nad sobą, a później zmieniać świat!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, Polu, jakże zacnie! "Władca much" to powieść absolutnie genialna! Niesamowita, przejmująca, och, ach, chyba zemrę z tego :D Ale serio, tak serio, serio, to jedna z moich ulubionych książek. Cieszę się, że Ci się podobała.
    Ostatnio stwierdziłam, że przeczytam coś Olgi Gromyko, bo prócz Twojego bloga nigdy się jeszcze na tę panią nie natknęłam, ale niestety moja biblioteka mnie zawiodła i żaden tytuł tej autorki mi się nie dostał. Za to chcę się pochwalić, że przeczytałam (i to z wielką przyjemnością) moją pierwszą powieść ze Świata Dysku, czyli "Eryka". Zdaje się, że to już jakaś piąta część serii, ale nie szkodzi. Tak czy inaczej - jest świetna! Powalająca narracja, Bagaż górą, kanapka bez majonezu tworząca życie na Dysku... Ach, coś czuję, że mam nową miłość :D
    NIENAWIDZĘ "W pustyni i w puszczy". Nienawidzę. Rzygam Stasiem (przepraszam za wyrażenie). Z trudnością toleruję Nel. I jak oni traktowali tego Kalego?!
    Nie przepadam za Piper. Była głupia i miała brzydkie imię. #bukwairacjonalneargumenty
    Wow, szacun z tym tłumaczeniem! Aż nabrałam ochoty sama czegoś takiego spróbować (nawet zabierałam się parę razy, ale... no, teges, taka trochę ze mnie Bukwa) :P Osobiście zamierzam zostać w przyszłości tłumaczem z islandzkiego. Względnie sprzedawcą stylizowanych jajcarni.
    Przepraszam zatrważającą "krótkość" tego komentarza. Wiedz, żeś zacna i godna zdecydowanie dłuższych.
    Z ciepłymi uściskami,
    B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten cytat jest cudowny i chyba trafia do mnie najbardziej z wszystkich, które już przytoczyłaś. W naszych czasach ludzie bardzo często oceniają coś pozornie, bo 'tak się już przyjęło' lub 'wszystko na to wskazuje'. To jest naprawdę smutne, chociaż zdaję sobie sprawę z faktu, że sama czasem tak robię...
    'Oskar i pani Róża' to cudowna książka, też przy niej płakałam. Ale ja płaczę przy wielu książkach, a z tego co pamiętam najbardziej poryczałam się przy 'Zostań, jeśli kochasz' xd.
    Ja za Piper jakoś szczególnie nie przepadałam nigdy (bo Leo jest najcudowniejszy <3).
    Astrid Lindgren jest mistrzem, zdecydowanie. <3 Słuchałam kiedyś w radiu rozmowy o niej, podobno miała bardzo ciężkie życie i została odrzucona przez rodzinę. Razem z bratem przeczytaliśmy masę jej książek, a najbardziej lubię chyba 'Bracia Lwie Serce' i oczywiście 'Dzieci z Bullerbyn'. ^^
    Mi 'W pustyni i w puszczy' bardzo się podobało, czytałam lepsze lektury, ale ta także była ok. :D Słonie rządzą! ^^
    Na Powązkach, na grobie chyba Zośki (albo całej trójki? nie pamiętam :c) harcerze zostawiają swoje chusty. Bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać i też swoją zostawić.
    U nas w Krakowie, w Bonarce jest trzypiętrowy Empik. ^^ Kiedyś, czekając na mamę spędziłam w nim dwie godziny, a przecież mogłam połazić sobie po innych sklepach z ubraniami... Empik to magiczne miejsce, szczególnie ten w Bonarce. ^^
    Wymyśliłam sobie kiedyś, że przetłumaczę jeszcze raz 'Do you hear the people sing?' z 'Nędzników', bo uważam, że tłumaczenie dotychczasowe, Romowe nie jest zachwycające. Ale średnio mi wyszło. xD
    Pozdrawiam serdecznie! ^^


    OdpowiedzUsuń
  7. Mogę się podpisać pod tym cytatem i tym co powiedziałaś. Oczywiście się zgadzam i spotkałam się z osobami, które wytykają wady innym, a sami nie widzą swoich. Mam jedną koleżankę, która właśnie widzi jaki ktoś jest, za to uważa,że sama ma tylko jedną wadę, którą można wyleczyć tylko przez operację (krótkowzroczność). Na szczęście dotarło do mnie zachowanie tej koleżanki i ograniczyłam z nią kontakt. Z resztą, takich przypadków jest wiele.

    Te tagi stają się coraz bardziej ciekawsze. O serialowym słyszałam kiedyś, za to o tym drugim nigdy. Część książek nie znam, a niektóre kojarzę.
    Tak, Oskar i pani Róża to bardzo fajna książka. Podobała mi się, była bardzo wzruszająca. Nie płakałam na niej, ale miałam świeczki w oczach.
    Ja właśnie bardzo lubiłam zarówno "W pustyni i w puszczy" jak i "Ten obcy". To były według mnie super lektury, serio. Nie zauważyłam,że były wymieszane czasy w tej drugiej. Ale chyba w podstawówce jeszcze takich rzeczy nie dostrzegałam.

    Fajnie,ze wycieczka Ci się podobała. Moje dwie koleżanki pojechały ostatnio do Warszawy i na Powązkach chodzili 5 godzin, co im się nie za bardzo spodobało, tym bardziej,że było strasznie zimno.
    Też bym chciała pójść kiedyś do takiego trzypiętrowego Empiku. Chociaż zapewne nic bym w nim nie kupiła, bo tak są ogólnie niezbyt tanie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta nazwa też zawsze wydawała mi się śmieszna i nigdy nie umiałam jej wymawiać. Jest taka jakaś dziwna. To była pierwsza taka jaskinia w której byłam, więc wydawała mi się trochę ciasnawa w niektórych miejscach, ale z tego co powiedziała wychowawczyni ta nie była aż taka ciasna, istnieją inne, które są jeszcze ciaśniejsze. Ja tam jak pisałam, w żadnej takiej nie byłam, więc trudno mi ocenić. Do wspinaczki i ja nie mam drygu, dlatego wchodzę tylko na małe górki. Z resztą na klasowych wycieczkach i tak nie ma dużego wspinania się, bo okazuje się,że część osób nie chce chodzić po górach (a przynajmniej tak jest u mnie).

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz rację, LBA jest wszędzie - dopadło nawet i mnie :) sobie tak siedzę i marzę o tym, żeby przeczytać ksiązkę ... ale wciąż nie mam kiedy - i to żadne wymówki niestety

    OdpowiedzUsuń