sobota, 18 lutego 2017

San Marino

Lubię sobie wyobrażać taką scenkę. 
Dawno, dawno, kilkaset lat temu. Jakiś władca uderza pięścią w stół i woła: ,,Podbijemy San Marino!". 
Wola władcy jest prawem. Tak więc wojsko, okute w zbroje, grzechocząc orężem i ciągnąc za sobą armaty, wyrusza, waląc w bębny bojowe i śpiewając pieśni wojenne.
Po czym patrzą w górę.
I w górę. 
Dowódca mruga przez chwilę, częściowo oślepiony włoskim słońcem, częściowo zdezorientowany. Zapada cisza. Śpiewają ptaki. 
 –Dobra, chłopcy – mówi po chwili ciszy dowódca. – Idziemy do domu.

Oczywiście to tylko wytwór mojej dziwnej wyobraźni, który sam nasunął mi się, gdy stałam na szczycie skarpy, otoczona średniowiecznymi murami i patrzyłam w dół, na skały oraz majaczącą za nimi ziemię. San Marino było wprawdzie kilka razy okupowane, ale z tego co wiem, przez większość czasu stanowiło wolną, niepodległą republikę. Jedną z pierwszych na świecie, dodajmy, przynajmniej według mieszkańców.
Jednak nie będę Wam tu opisywać historii tego trzeciego najmniejszego państwa świata, bo po pierwsze, nie chcę Was zanudzać, a po drugie, przede wszystkim sama wiem bardzo, bardzo niewiele.

San Marino, jeden z najmniejszych krajów na świecie, miałam przyjemność odwiedzić w sierpniu ubiegłego roku, podczas pobytu we Włoszech.
Tak, to całkiem nieźle pokazuje mój refleks, jeśli chodzi o wstawianie zdjęć.

Pamiętam przede wszystkim pięcie się w górę.
Wciąż w górę. 
Wokół eksplodowały kolory: biel kamienia, soczysta zieleń, intensywny błękit nieba i dalekiego morza. Słońce prażyło niemiłosiernie, czasem łagodzone przez lekki wiaterek. Najpierw jechaliśmy wśród włoskich wzniesień, krętymi drogami. Potem coraz bardziej stromymi ulicami, ze średniowiecznymi zabudowaniami San Marino majaczącymi na horyzoncie. Wspinaliśmy się po wiodących przez las kamiennych, nierównych schodach, z budynkami daleko, daleko na dole prześwitującymi przez drzewa.
Wszystko, aby ujrzeć coś, dla czego moim zdaniem najbardziej opłaca się odwiedzić San Marino.
Widoki.






Dla mnie są zasadniczo dwa bardzo dobre powody, aby pojechać do San Marino: widok z góry i średniowieczne budynki. Wygląda to niesamowicie zjawiskowo, jak widać na powyższych zdjęciach. Baśniowe zamki i mury, ciemna zieleń drzew, cały świat pod stopami. Widoki zachwycają i zapierają dech w piersiach, aż może zakręcić się w głowie. Z wiadomych względów nie polecam osobom z lękiem wysokości. 

Najpiękniej i najciekawiej jest w średniowiecznych murach na szczycie. Niewiarygodna architektura w połączeniu z obłędnymi widokami i całym światem pod twoimi stopami? Zamek na skarpie, jak z jakiejś legendy czy baśni? Zdecydowanie tak. 
Jednak gdy zejdzie się na dół, do centrum, atmosfera tej niezwykłości jakoś ginie. Powód jest prosty i dość prozaiczny.
Turyści.

Tutaj warto coś wiedzieć. San Marino to strefa bezcłowa. Oznacza to, że wielu ludzi przyjeżdża tu nakupować różnych dóbr, a wszędzie jest sporo kiczu. Sklepiki rosną jak grzyby po deszczu, kusząc pamiątkami ,,made in China", butami, ubraniami, alkoholem, perfumami, a spoceni turyści z obłędem w oczach kupują badziewie.

Przez to San Marino, które samo w sobie jest przepięknym miastem, trochę traci atmosferę poprzez kicz i rzeczy stworzone pod odwiedzających. No bo przecież turyści przyjeżdżają, gospodarka kwitnie, spływają pieniądze, wszystko cacy. Tylko gdzieś pod grubą warstwą tandety ginie ten magiczny klimat i baśniowe piękno.






W obiektywie starałam się uchwycić to bardziej zabytkowe, magiczne, kameralne oblicze San Marino. Bo to naprawdę niezwykłe miejsce - nadgryzione przez kicz i wypełnione turystami, jednak i tak robiące wrażenie. Cudowne, średniowieczne miasto otoczone obłędnie, zjawiskowo piękną przyrodą. Stare zamki i mury nad przepaścią, Apeniny, zielone drzewa, błękitne niebo, wydawałoby się, że jesteśmy bliżej słońca niż ziemi.

San Marino może mieć też takie oblicze. I myślę, że to jego warto szukać. 


11 komentarzy:

  1. Byłam w San Marino jak pięciolatka i niestety kompletnie nic z tego nie pamiętam, mimo że wg. psychologi amanezja dziecięca kończy się po 3 roku życia. Enklawy są zawsze fascynujące, Watykan czy Monako robią wrażenie nie tylko przez swoja prezencje ale też fakt bycia państwem w państwie, mam nadzieje ze wrócę kiedyś do San Marino i przypomnę sobie jego wygląd :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, Polu!
    Wybacz że tak długo nie komentowałam, ale naprawdę nie miałam czasu. I nie jest to tylko tak, że przez ostatni miesiąc nauczyciele się na nas uwzięli i z niewiadomoych i niezrozumiałych dla mnie powodów postanowili zrzucić na nas sterty zadań kartkówek i sprawdzianów, ale także inne dodatkowe rzeczy typu urodziny cioci, babci, przyjaciela, a także projekt gimnazjalny (oragnizuję koncert charytatywny w marcu i poki co wszystko sie nam wali a nie idzie do przodu xd)... Jestem do tego stopnia zabiagana że urodziny miałam poczatkiem stycznia i nadal nie urzadzilam imprezy urodzinowej xD
    Dobra ale teraz chodzi o to że takie choróbsko ktore zlapie cie w najmniej oczekiwanym momencie to czasami sie przydaje. Ja po prostu codziennie dziekuje merlinowi ze w poatek nie poszlam do szkoly i ze nie musialam slyszec nad uchem ,,Bianka, a koszulki dla uczestników koncertu już przygotowałaś?", ,,Bianka, zrób wreszcie te dekoracje, bo nie bd ich rb dzien przed wystepem.!" bianka bianka bianka
    W końcu spokoj.
    Teraz ludzie zblizaja aie do mnie tylko kiedy chca mi podac herbatke sprawdzic temerature poglaskac po glowce i nafaszerowac lekami!
    Dobra, koniec narzekania. Musialam jednak troche na moj trudny los pomarudzic bo czasami potrzebuje xd
    Obawiam sie ze to co pisalam i to co zaraz napisze moze nie miec w ogole logicznego powiazania, a zdania ktore juz wklepal w klawiaturke pewnie nie trzymaja sie kupy. To przez bol glowy przepraszam!
    Ale, ale, San Marino!
    Piekne, piekne miejsce!
    Byłam tam... 2 lata temu! Tak! Bylam na obozie w rimini no i pojechalismy na wycieczke do San Marino!
    Zgadzam sie z wszystkim co tutaj napisalas, choc kiedy ja bylam w san marino to nie bylo az tak duzo turystow. To pewnie przez niewiarygodny upal (myslalam ze sie roztopie), pewnie normalni ludzie wybrali troche chlodniejszy dzien na zwiedzanie, a wtedy lezeli sb na plazy i kapali sie w morzu. Pewnie tak.
    Co nie oznacza oczywiscie ze nie bylo sklepikow z wszystkimi badziewiami made in china. Co to to nie! Psuło to troche klimat, ale mimo to... te widoki! No po prostu cudowne! Naprawde! Uwielbiam to miejsce nawet przez te straganiki i tak dalej.
    Dobra, ale co mi sie jeszcze tam wyjatkowo podobalo... Wiem, ale to musze opowiedziec krótka historie xd
    Chciało mi się okropnie siku już w autokarze. Jak na złosc posadzono mnie na miejscu gdzie kapalo z sufitu. Rozumies to? Ty tutaj ledwo powstrzymujesz pecherz, a na twoje kolana kap, kap, kap! Myslalam ze umre z cierpienia. Oczywiscie nie mogłam isc od razu do toalety zeby nie odlaczac sie od grupy. Zanim dali nam czas wolny, wszystko co bylo mozliwe zwiedzilismy, lacznie ze sklepem z winami, gdzie kupilam podobno pyszne wino dla rodzicow xd
    No i w koncu powiedzieli nam ze teraz mozemy sie rozejsc! To byla niesamowita ulga i chyba nigdy nie zapomne tej PIĘKNEJ PUBLICZNEJ TOALETY!
    Naprawde byla piekna.
    Byla czysta. I nowoczesna. I po prostu dalo sie w niej normalnie zalatwic bez zwymiotowania sie na podloge xD
    Tak. To tez mi sie podobalo w San Marino. Bardzo.
    No a potem zjadlam lody pokrecilam sie ze znajomymi po san marino, popodziwialam widoki, porobilam zdjecia i kiedy juz mielismy wracac do autokaru okazalo sie ze kolezanka zgubila telefon xD
    Wiec jeszcze w tym upale czekal nas mini maraton po San Marino w poszukiwaniu jej komorki ktora zreszta sie nie znalazła.
    Nie zapomnę tej wycieczkie xD
    San Marino jest naprzwde cudowne xd
    Czekam na kolejny posty i przepraszam za prawdopodobnie brak jakiejkolwiek logiki w tym komentarzu, ale ledwo zyje przez to choróbsko xd I za brak polskich liter. I znakow interpunkcyjnych. I pewnie za mnostwo bledow xd
    Pozdrowionka,
    Bianka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jaki długi komentarz ♥
      Ojej, współczuję i zdrówka życzę (chociaż odpisuję tak późno, że może już zdążyłaś wyzdrowieć :))! Rozumiem Cię doskonale, też mam nawał sprawdzianów i kartkówek. Rozumiem też, jak to jest, gdy wszyscy na ciebie wszystko zwalają i nie ma spokoju. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało i żeby w końcu znalazła się chwila wytchnienia!
      Rany, pełny pęcherz i kapanie z sufitu? Współczuję, co to musiał być za ból... i też byłam w publicznej toalecie w San Marino i również rzec muszę: była porządna. Tym bardziej, że znajdowała się w jakiejś restauracji w jakiejś budce, w drodze do zamku, a była czysta i naprawdę przyzwoita. W porównaniu do niektórych ,,wucetów", do których strach nawet wejść, to naprawdę spoko.
      San Marino miejscem dobrych publicznych toalet :D
      Kiedy tam pojechałam, również był straszny upał, do tego ja tak wysokie temperatury znoszę z trudem, więc czasem było ciężko. Ile ja tam wody piłam i ile chowałam się do cienia, o rany. Ale widoki były warte wszystkiego, nawet pięcia się pod górę w upale :)
      Pozdrowionka!

      Usuń
  3. Ojej. Ojej. Piękny, plastyczny opis (Twój język naprawdę rozkwita z każdym tekstem, nie wiem jak to robisz :D), piękne zdjęcia. <3 W San Marino nie byłam, a wiem o nim dwie rzeczy: że jego stolicą jest San Marino i że nie mają profesjonalnej reprezentacji kraju w piłce nożnej (w innych sportach pewnie też nie) - reprezentują ich ziomkowie, którzy na co dzień są lekarzami, strażakami, kelnerami w azjatyckich restauracjach i tak dalej. Uroki małego państewka :D
    Komentarz będzie chyba krótki, ale wypełniony podziwem i chwałą. Jołs!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się zwłaszcza z komplementu dotyczącego języka ♥
      Jołs!

      Usuń
  4. Ten zamek wygląda, jakby był bohaterem co najmniej kilku powieści i niezliczonych legend. To niemożliwe, żeby takie wspaniałe miejsce nie zostało starannie opisane i zaopatrzone w co najmniej jednego ducha. A nawet cała hordę, bo mieszkając na takim końcu świata to bym pewnie niejednego ducha zobaczyła. Zastanawia mnie tylko - jak oni to cholerstwo zbudowali? Musiało im piekielnie zależeć. Może chcieli z zamku objąć wzrokiem całe państwo :D
    Tak, turyści i kicz to zło. Zazwyczaj trzeba się nieźle nachodzić, żeby zobaczyć i poczuć trochę średniowiecza, a nie chińszczyzny. Trochę smuteczek, ale gdyby nie ten motłoch, to całe średniowiecze pewnie byłoby już rozebrane z przyczyn ekonomicznych i użyte do budowy miejskiego szaletu czy coś w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O duchach nic nie wiem :D Ale ten zamek aż się prosi o jakieś niesamowite historie i legendy, wymarzona sceneria do jakiegoś filmu!
      Też zachodzę w głowę, jak on to zbudowali! Zawsze, gdy widzę zamek na skarpie, próbuję sobie wyobrazić, jak wyglądał proces powstawania i serio nie wiem. Niesamowite :D
      Też prawda. Zresztą, jasne, fajnie, że turyści przyjeżdżają i zwiedzają, ale i tak przykro, że przy tym mnoży się kicz, mocno kontrastujący z tymi średniowiecznymi murami, no i niektórzy zwiedzający, zwłaszcza ci, którzy przyjechali tak naprawdę na zakupy, nie są, delikatnie mówiąc, szczególnie kulturalni. Ale nawet przy tym ogromie ,,chińszczyzny" da się dostrzec klimat i ,,poczuć trochę średniowiecza", trzeba się tylko trochę postarać :)

      Usuń
  5. Widoki zapierające dech w piersiach! Raj na ziemi :) Cudownie tam musi być i zazdroszczę :) A turyści no cóż... Teraz już jest niewiele "dziewiczych" miejsc, wszędzie tylko pamiątki made in China i zachodnie jedzenie. Ale i tak dla takich widoków warto tam pojechać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie małe państwo a taki ma w sobie urok <3. Nigdy nie byłam w San Marino ale po zdjęciach widzę, że warto by kiedyś poświęcić trochę czasu na taki wyjazd. Gdyby tylko była okazja. I pieniądze.
    Co do turystów, jeżeli zachowują się w miarę kulturalnie, nie jest tak źle :p. Aczkolwiek o ile w niektóre miejsca turyści potrafią tchnąć życie, o tyle w krajach takich jak San Marino jedynie psują nastrój tajemniczości.
    Zgadzam się w zupełności, nie ma co przesadzać z tymi chińskimi sklepikami (Czemu ludzie ciągle kupują to gówno?).
    Pozdrawiam :)
    Sowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję, to polecam, naprawdę piękne miejsce :)
      Ja do turystów nic nie mam, absolutnie, w końcu sama jestem turystką :D Ale nie lubię, gdy właśnie niektóre miejsca są zrobione zupełnie pod nich, zatracając swoją historyczność i piękno, ociekając kiczem i tanizną. Po prostu trochę żal, bo chociażby San Marino traci przez to swój klimat. No i właśnie niektórzy turyści niestety nie zachowują się kulturalnie, chociażby w jakichś miejscach do zwiedzania.
      Też się czasem zastanawiam ;) Bo niektóre pamiątki są tak paskudne, po prostu zwyczajnie paskudne, pomijając już jakość, że aż dziw :D
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  7. Jejuu, jak ja ci zazdroszczę tylu wypraw do Włoch i okolic :o
    Już widzę, że pokochałabym San Marino. Cóż za nieziemskie widoki! <3 Smutne jest to, co się z nim stało, byleby tylko zainteresować turystów. Ale co to za problem dla podróżników, żeby wydobyć z miejsca jak najwięcej jego prawdziwego uroku - przynajmniej ty to robisz bezbłędnie:) Myślę, że warto odwiedzić ten kraj poza sezonem, z pewnością ciężko się wyrwać, ale będzie tam więcej tej niesamowitej, sekretnej aury.
    A historyjka, którą przytoczyłaś na początku, jest przecudowna c:
    Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej zwiedzania pięknych krain! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń